Sobota, 19 października 2019. Imieniny Michaliny, Michała, Piotra

Mama na pełnych obrotach [ROZMOWA]

2019-08-04 18:03:29 (ost. akt: 2019-08-02 14:43:33)
Małgorzata Brodzik jest autorką bloga Mama na pełnych obrotach.

Małgorzata Brodzik jest autorką bloga Mama na pełnych obrotach.

Autor zdjęcia: arch. prywatne

Chcę być szczęśliwą mamą, a to sprawia, że daleko mi do perfekcyjnej pani domu, matki i partnerki. Z Małgorzatą Brodzik, autorką bloga Mama na pełnych obrotach rozmawia Katarzyna Janków-Mazurkiewicz.

— Mama na pełnych obrotach zwalnia latem?
— Zanim zostałam mamą zupełnie inaczej wyobrażałam sobie macierzyństwo. Duży wpływ miały na to media, a także literatura parentingowa. Chciałam na siłę zrobić z siebie idealną matkę, która nie dostrzega niczego, ani nikogo poza dzieckiem. Jednak teraz jest inaczej. Rok temu dałam sobie spokój i nie dążę już do ideału za wszelką cenę. Od tamtego czasu odpuszczam sobie wiele rzeczy. Planuję swój czas tak, aby mieć chwilę dla siebie i dziecka. Uświadomiłam sobie, że nie ma idealnych mam, a przed wszystkim, że nie chcę nią być. Chciałam i nadal chcę być szczęśliwą mamą, a to sprawia, że daleko mi do perfekcyjnej pani domu, matki i partnerki.

— Mama na pełnych obrotach zwalnia latem i na wakacyjny wyjazd zabiera ze sobą książkę?
— Zawsze żartuję z moim partnerem, że trafił nam się „wymagający egzemplarz”. Oczywiście mam na myśli swoje dziecko, ale nie chcę go w ten sposób obrazić, ale taki opis znakomicie odzwierciedla jego charakter. Jeśli czytam, to zawsze wtedy, kiedy synek śpi. Nie ma innej opcji, ponieważ potrzebuje sporo uwagi. Dodatkowo nie czułabym się dobrze z poczuciem, że przez moje czytanie nie poświęcam mu wystarczająco dużo czasu. Wyjeżdżając na urlop czytam w trakcie podróży, ponieważ wtedy synek zwykle śpi.

— Jednak znajduje pani czas na prowadzenie bloga. Skąd pomysł, by na blogu połączyć macierzyństwo i literaturę?
— Uważam, że to świetne połączenie. Znam wiele mam, które dużo czytają, sama dużo czytam. Nie chciałam, aby mój blog był tylko o macierzyństwie. Mam hobby, którym pragnę dzielić się z innymi. Wystarczy popatrzeć na to, co dzieje się w sieci. Jest mnóstwo blogów, które „przedstawiają” świat macierzyństwa. Nigdy nie chciałam być taka, jak inni. Od zawsze staram się podążać własną drogą. Nie interesują mnie utarte schematy. Nie czuję się też ekspertką od macierzyństwa, więc nie chcę pisać tylko i wyłącznie o nim.

— Na pani blogu jest mnóstwo recenzji książek obyczajowych. Lubi Pani określenie literatura kobieca?
— Zdecydowanie nie. Uważam, że każdy może czytać, co chce. Tutaj nie ma znaczenia ani gatunek, ani płeć czytelnika. Znam wiele kobiet, które nie sięgają po tzw. ”literaturę kobiecą”, a czytają te książki, które są adresowane podobno do mężczyzn. Dla mnie to tylko termin, który tak naprawdę niewiele wnosi,

— Jaka jest zatem książkowa pozycja obowiązkowa mamy na pełnych obrotach?
— Nie mam takiej książki. Swego czasu czytałam same erotyki czy romanse, ale obecnie robię to sporadycznie. Dlaczego? Bo większość takiej literatury powstaje na podstawie podobnego schematu. Ale nie krytykuję, ponieważ każdy czyta to co lubi. Obecnie chętnie sięgam po powieści obyczajowe, komedie kryminalne bądź sam kryminał, a także dramaty, thrillery psychologiczne.

— I tak powstało pani motto - świat stoi otworem i trzeba z niego czerpać garściami. Z trzylatkiem również się da?
— Oczywiście, że się da. Wszystko wymaga dobrej organizacji, ale i poświęceń. Dosyć często książki czytam nocami, a piszę wieczorami.

— Blogerka i mama to trudne połączenie. Wspomniała pani o poświęceniach. Jakich więc wyrzeczeń wymaga?
— Jedynym moim wyrzeczeniem jest brak snu. Recenzja książek zajmuje sporo czasu, a ja niestety nie mogę czytać w ciągu dnia, więc zaległości nadrabiam wieczorami. W rezultacie śpię o kilka godzin za mało, dlatego też nauczyłam się pić kawę, której kiedyś zupełnie nie tolerowałam.

— Gdyby nie było bloga i tak by pani coś wymyśliła?
— Jasne, że tak. Nie lubię bezczynności ani marnowania czasu. Nie da się ukryć, że obecnie zajmuję się synkiem i z tego powodu jestem osobą bezrobotną, ale nie mogę doczekać się tej chwili, kiedy wrócę do pracy.

— Jest pani niespokojnym duchem?
— Przyznaję, że ciężko mi usiedzieć w miejscu. Zawsze gdzieś mnie niesie. Zwykle robię kilka rzeczy jednocześnie, ponieważ przeważnie biorę na siebie za dużo i najzwyczajniej w świecie się nie wyrabiam.

— Co jest dla pani najważniejsze w macierzyństwie?
— Świadomość, że moje dziecko zawsze przy mnie będzie. Kilka lat temu nie dopuszczałam do siebie myśli, że tak wcześnie zostanę mamą, miałam wtdy 21 lat. Teraz jednak nie wyobrażam sobie, że mogło by być inaczej. Gdy spotykamy na swojej drodze osobę z którą naprawdę chcemy dzielić resztę życia, to pewne rzeczy toczą się szybciej niż kiedykolwiek zakładaliśmy. Macierzyństwo to czasami walka z wiatrakami, ale z biegiem czasu przyniesie zamierzone efekty. Staram się, aby moje dziecko było szczęśliwe i wychować go tak, by wyrósł na dobrego człowieka.

— A co o macierzyństwie można najczęściej znaleźć w literaturze?
— Od dawna nie czytam literatury, która związana jest tylko z macierzyństwem, ponieważ jak dla mnie za dużo jest w niej „dobrych rad”. To, co wiem na temat macierzyństwa, opieram na własnym doświadczeniu. Jeśli potrzebuje specjalistycznej porady idę do lekarza. Nie czytam poradników.

— Gdzie widzi pani siebie za 10 lat?
— Mam kilka marzeń, które chciałabym zrealizować. Wspomniałam na samym początku, że nie tylko czytam, ale i piszę. Niedawno skończyłam swoją pierwszą powieść. Nie wiem, czy kiedykolwiek zostanie wydana, ale chciałabym, żeby tak się stało. Za 10 lat chciałabym mieć na koncie co najmniej dziesięć powieści. Wiele historii już mam, na razie tylko w głowie. Teraz trzeba je spisać... Planuję wrócić na studia, ponieważ tylko licencjat, który posiadam, mnie nie satysfakcjonuje. W przyszłości chcę również otworzyć swoją własną firmę. Marzę o tym, aby do tego czasu mieć własny dom z ogródkiem. Mogłoby się wydawać, że moje plany są zbyt ambitne i niemożliwe do zrealizowania. Uważam jednak, że wszystko jest możliwe, jeśli tylko się chce. Oczywiście może być tak, że przez te dziesięć lat nie osiągnę wszystkiego, ale to nie znaczy, że z tego zrezygnuję. Po prostu realizacja wszystkich moich marzeń zajmie mi trochę więcej czasu.


Małgorzata Brodzik jest autorką bloga Mama na pełnych obrotach. Pisze w nim o macierzyństwie, ale zamieszcza również recenzje książkowych nowości i wywiady z pisarzami.
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (7) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. :) #2774020 | 5.172.*.* 8 sie 2019 16:23

    Powodzenia, podziwiam za energię i to, że chcesz czegoś więcej, niż macierzyństwo. Jesli komuś przeszkadza czyjaś działalność lub twórczość, niech tworzy swoją.

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. M.L #2773461 | 93.105.*.* 7 sie 2019 15:39

    Bardzo przykre jest to co ludzie tu wypisują w komentarzach. Trzeba być bardzo płytkim człowiekiem,by w ten sposób,tak łatwo oceniać człowieka którego się nie zna. To ile czasu autorka spędza czasu w domu z synem, kiedy skończy studia czy też zacznie pracę to jest tylko i wyłącznie jej sprawa. Trzeba się strasznie nudzić by takie rzeczy wypisywać. Bardzo mi żal takich ludzi.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. L.K. #2773423 | 79.188.*.* 7 sie 2019 14:38

    Ręce opadają, umęczona mama z 3 latkiem.... Jak najdalej od takich "autorytetów" zawód -madka...

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Justyska #2772541 | 37.47.*.* 5 sie 2019 17:39

    I bardzo dobrze!

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. kobieta #2772441 | 83.9.*.* 5 sie 2019 13:17

      Dla mnie to dno macierzyństwa. Urodziłam trzech synów, oprócz urlopów macierzyńskich (wtedy 3 miesiące) cały czas pracowałam, jednocześnie kończyłam studia. Byłam nauczycielką języka polskiego, więc po nocach sprawdzałam zeszyty, klasówki. I przeżyłam. Dzieci wychowałam i nigdy nie skarżyłam się na swój los. Mój wybór. Jak czytam lub słyszę wypowiedzi dzisiejszych matek, to mi się nie tylko nóż, ale siekiera w kieszeni otwiera. Jakie one biedne, ile poświęcenia, jak ciężko. Celebrytki zatrudniają tabuny nianiek, podrzucają dzieci babciom i dalej im ciężko. Ja również miewałam opiekunki na czas pracy, ale nigdy nikogo na stałe. Pracowałam ja i mój mąż. Ktoś musiał się zająć dzieckiem na czas naszej nieobecności. Od trzeciego roku życia dziecko do przedszkola, A popołudniami i nocami nadrabiało się zaległości domowe i zawodowe. Tutaj mamusia prowadzi bloga i gdzieś ją nosi. Gratuluję.. Niestety, wiele młodych mamuś nie ma pojęcia o prawdziwym życiu

      Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

      Pokaż wszystkie komentarze (7)