Poniedziałek, 16 grudnia 2019. Imieniny Albiny, Sebastiana, Zdzisławy

Dobry styl to podstawa sukcesu

2019-06-01 12:30:00 (ost. akt: 2019-06-01 12:38:40)

Sala w olsztyńskim klubie Eranova zapełniła się paniami zainteresowanymi spotkaniem ze specjalistami od stylizowania kobiecej postaci. Jego tytuł: „Piękno zaczyna się od głowy” jednoznacznie wskazywał, od czego trzeba zacząć.

Jako pierwszy zabrał głos Andrzej Matracki, kilkakrotny mistrz świata, mistrz Europy oraz mistrz Polski w zawodach fryzjerskich. Od 30 lat prowadzi wraz z bratem, znany i uznany zakład fryzjerski w Olsztynie. Oprócz tego szkoli i wykłada zasady tej sztuki na całym świecie. W piątek mogliśmy zobaczyć, jak wielka przepaść dzieli comiesięczne pójście do osiedlowego zakładu fryzjerskiego w celu „kosmetycznego podcięcia włosów” od profesjonalnych zawodów na światowym poziomie, gdzie fantazyjne kompozycje i feeria barw przywodzą na myśl niezwykłe kształty oraz kolory oceanicznych ryb czy roślin południa.

Mistrzowi Matrackiemu towarzyszył Marek Bogdziewicz z Ełku, także mistrz Polski we fryzjerstwie oraz makijażu, instruktor, edukator, zdobywca wielu prestiżowych nagród podczas mistrzostw fryzjerskich oraz mistrzostw makijażu. — Czasem czerpiemy inspirację z natury, a czasem ze sztuki, z malarstwa — wyjaśniał. Na ustawionym na środku sali statywie umieszczono głowę kobiecego manekina z z sztucznymi włosami, z których pan Marek wyczarowywał przeróżne fryzury, informując przy okazji, w jaki sposób dbać o swoje włosy, aby pozostały przez długie lata w dobrej formie. — Każda nasza klientka musi dobrze wyglądać i sposobów na to mamy mnóstwo — przekonywał.

A ile przy okazji możliwości „zakomponowania” wyglądu kobiecej głowy poznaliśmy! Oprócz wspomnianych wyżej odważnych fryzur i kolorów w modzie pozostają także zwykłe upięcia włosów albo włosy puszczone luźno, „dopieszczone” ewentualnie lokówką. — Ja w ogóle nie „walczę” z włosami mojej klientki — dodał jeszcze Marek Bogdziewicz, pokazując, jak paroma prostymi ruchami można odmienić wszystko i z mało interesującej „szopy na głowie” uczynić naprawdę fascynującą kompozycję. — Zawsze się da — stwierdził stanowczo pan Marek.

Kiedy już pragnąca zmiany swojego wyglądu kobieta zadba o odpowiednią fryzurę, nadchodzi czas na kolejny etap transformacji — makijaż. Perspektywę totalnej metamorfozy roztoczyła przed zebranymi Beata Salata, absolwentka Akademii Sztuk Pięknych, dyplomowany mistrz wizażu i stylizacji, która pracowała dla wiodących marek kosmetycznych. — Jest dużo technik i każdy musi znaleźć tę swoją, najlepszą dla siebie — zaczęła pani Beata od pozornej oczywistości. Pozornej, ponieważ cóż z tego, że o tym wiemy, skoro nie mamy pojęcia, gdzie poszukiwać takich informacji. I wtedy przychodzi z pomocą profesjonalny wizażysta.

— Z piękną fryzurą kobieta kwitnie jak kwiat — zauważyła pani Beata, szczotkując włosy jednej z pań zaproszonych do zajęcia miejsca na krześle pośrodku sali. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że ciemne włosy będą zawsze wyglądały na dużo zdrowsze, za to odpowiednio upięte włosy o jaśniejszym odcieniu będą inaczej odbijały światło i wyglądały na bardziej delikatne.

A jak fachowo rozczesywać włosy? Zdecydowanymi, ale przy tym jednak łagodnymi ruchami.
Jedna z pań zapytała, jak długo powinna trzymać włosy w lokówce. — Jest z tym podobnie podobnie, jak z prasowaniem spodni — odparła Beata Salata — Jeżeli nie będzie odpowiedniej temperatury żelazka i do tego nie będzie ono pracowało przez odpowiednio długi czas, to nasze spodnie pozostaną dalej wygniecione. Włosy także trzeba porządnie potraktować temperaturą, bo inaczej nic z tego nie będzie.

Potem na fotelu na środku sali usiadła pani z tzw. „cerą naczynkową”.Przystępując do „kosmetycznej obróbki” jej twarzy, Beata Salata zwróciła uwagę na potrzebę stosowania pudrów mineralnych — zawierających jedynie składniki naturalne. — To dzięki nim będziecie miały piękną i zdrową skórę każdego dnia — zauważyła — ponieważ te minerały mamy już w skórze i nie zaszkodzą nam. Pudry nie mają w sobie niczego, czego nie zawiera już wasza skóra. Nie będą więc z nią nigdy w konflikcie i nie będą jej wysuszać.

A jak odróżnić prawdziwy podkład mineralny od takiego, który tylko „udaje”, mając w sobie jednak trochę chemii? Wystarczy wsypać go do czystej wody. Ten prawdziwy rozpuści się wtedy bez śladu. A ten, który tylko „udaje prawdziwy”, pozostawi po sobie zawiesinę.

Pokrywamy takim pudrem cały pędzelek i nakładamy go na twarz, delikatnie przy tym masując. — I proszę, dwie warstwy, a już zniknęły naczyńka widoczne na policzkach — zauważyła wizażystka.
Towarzysząca jej podczas spotkania Danuta Śmigielska jest także bardzo doświadczoną kosmetyczką. — Make up to sztuka kamuflażu — zauważyła. — Dzięki niej podkreślamy swoje zalety i ukrywamy wady. Nie tylko profesjonalny, ale każdy makijaż powinno rozpocząć się od oczyszczenia twarzy. Potem dopiero można delikatnie konturować powieki, dodajemy „brązery” oraz parę kresek tu i ówdzie. Makijaż zdecydowanie dzieli się na „dzienny” oraz „wieczorowy” z których każdy rządzi się swoimi prawami.

Podczas spotkania pani Danuta zwróciła też uwagę na bardzo obecnie modny „makijaż rozświetlający”. — Wszystko to co w naszej twarzy wypukłe, pokrywamy rozświetlaczem — zauważyła. Do tego bardzo delikatnie zaznaczamy brwi, malując je zawsze ruchem od dołu, pamiętając, że „powinny być o dwa tony ciemniejsze od nasady włosów”.

— Nasze brwi są wprawdzie „siostrami”, ale nie „bliźniaczkami” — nawiązała do pomysłów niektórych pań, aby nieco na siłę „usymetrycznić” swoją twarz. — Twarz jest zawsze asymetryczna i na tym polega jej piękno — usłyszeliśmy między innymi.
Zwróciła też uwagę na potrzebę stosowania odświeżaczy, dzięki którym skóra na twarzy i dekolcie kobiety staje się cudowna, wręcz „trójwymiarowa”.
Na tym zakończyła się „oficjalna” część tego wieczoru poświęconego dobremu stylowi życia. Teraz jego uczestniczki mogły jeszcze skorzystać z indywidualnych konsultacji ze specjalistami.

— Mówi się, że jak praca jest przyjemnością, to człowiek się nie męczy — zauważyła na zakończenie Beata Salata. — To ogromna radość pracować z kobietami, dzieląc się swoją wiedzą i umiejętnościami. Kosmetyczka czy wizażystka jest od tego, żeby doradzać i potem panie wiedzą już same, co robić. Uczę je także, żeby umiały odróżniać kosmetyki. Bo nie zawsze drogi oznacza „naprawdę dobry” a tani „zdecydowanie niedobry”. Niektóre tańsze marki mają tak świetne składy i są tak dobrymi kosmetykami, że praktycznie nie ma różnicy. Chodzi o to, żeby kosmetyk był upiększający, ale był także bezpieczny dla skóry. Musi być więc ze znanego źródła, aby można mu było zaufać.

— Jestem bardzo zadowolona. Poznałam tyle fajnych trików — powiedziała pani Katarzyna. — Warto było tu przyjechać, dowiedziałam się tylu ciekawych rzeczy — dodała Martyna, 17-letnia córka pani Katarzyny. — Czujemy się zainspirowane — stwierdziła pani Aldona ze Szczytna. — Pokazano nam mnóstwo rozwiązań dotyczących układania włosów, wykonania makijażu, więc nic, tylko odkryć w sobie artystkę i działać od rana. Jesteśmy teraz tak zmotywowane do tego, żeby odnajdywać w sobie to, co najpiękniejsze, że od jutra zaczynamy. — Jestem teraz piękniejsza, niż byłam, kiedy tu weszłam, dzięki konsultacji ze specjalistą od make-upu — dodała pani Barbara z Szczytna — Cieszę się, że mieliśmy taką możliwość i że kobiety zostały tak docenione. Jest to bardzo potrzebne paniom w dzisiejszych czasach. — Zawsze przyjeżdżamy na spotkania „Bez Gorsetu” — podsumowała pani Mirosława — żeby się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy, żeby się podbudować i zmotywować. I żeby zawsze trzymać się tak, jak te różne fajne kobiety.

Łukasz Czarnecki-Pacyński
l.czarnecki@gazetaolsztynska.pl

„Bez Gorsetu” : to cykl spotkań dla kobiet pragnących poszerzać swoje horyzonty, otwartych na rozwój osobisty i poszukujących możliwości świadomego kreowania swojego życia, a przy tym dbających o swoją kobiecość. To spotkania z niezwykłymi mówcami i ich zajmującymi historiami. To energia do działania i mnóstwo pozytywnego myślenia.
— Moją inspiracją są przede wszystkim kobiety. Zawsze miałam takie marzenie, żeby wszystkie kobiety czuły się spełnione i szczęśliwe. Jestem realistką, więc zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie kobiety będą chciały tego samego i nie wszystkie będą pragnęły być szczęśliwe, ale jeżeli chociaż jedna lub dwie panie, wyjdą po takim spotkaniu szczęśliwsze i coś się w nich zmieni, to znaczy, że moja misja jest spełniona — mówi Beata Tokarczyk, pełnomocnik zarządu ds. operacyjnych Grupy WM, która je wymyśliła.



Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB