Poniedziałek, 23 września 2019. Imieniny Bogusława, Liwiusza, Tekli

Pamiątki z małych ojczyzn

2019-05-03 18:55:38 (ost. akt: 2019-05-04 13:23:21)
Jak mówią Adam Augustyniak i Michał Parda, ich pamiątki są dla osób dumnych ze swego pochodzenia

Jak mówią Adam Augustyniak i Michał Parda, ich pamiątki są dla osób dumnych ze swego pochodzenia

Autor zdjęcia: Archiwum prywatne

Mógł nadal sprzedawać domy i mieszkania, ale zdecydował się zmienić ścieżkę swojej kariery. O biznesie, ryzyku i małych ojczyznach z Adamem Augustyniakiem, jednym z właścicieli firmy Regionalne Pamiątki, rozmawia Daria Bruszewska-Przytuła.

— Skąd wziął się pomysł na to, by sprzedawać ludziom regionalne pamiątki?
— Siedem lat temu powstały pamiątki kurpiowskie QRP, których inicjatorem był mój dzisiejszy wspólnik, partner biznesowy i przyjaciel — Michał Parda. Michał jest Kurpiem, pochodzi z Myszyńca. W tym regionie ręcznie robione pamiątki są jednym z ważniejszych elementów składających się na tożsamość tej społeczności. Jest więc wielu lokalnych twórców, którzy tworzą bardzo wyszukane, niepowtarzalne i, co za tym idzie, drogie upominki. Do 2012 roku brakowało firmy, która wykonuje proste kurpiowskie pamiątki, które są użyteczne i przystępne cenowo.

— Jak wyglądały początki waszej współpracy?
— Pierwsze dwa lata pamiątek traktuję z przymrużeniem oka. Każdy z nas pracował na etacie, a po godzinach projektowaliśmy nowe wzory, szukając chętnych na nasze upominki. Dwa lata później otworzyliśmy sklepy internetowe na Podlasiu, Warmii i Mazurach, a od 2016 roku istniejemy pod adresem internetowym regionalnepamiatki.pl we wszystkich 14 regionach kulturowych w Polsce. Dzisiaj produkujemy upominki związane z lokalnym folkiem i tradycjami. Są to głównie koszulki, torby, kubki, magnesy i breloki.

— Małe ojczyzny zyskują na wartości?
— Na pewno rośnie świadomość lokalna. Dzisiaj mniej jest „obywateli Europy”, a coraz więcej Kaszubów, Warmiaków. Bardzo mocno bronimy się przed tworzeniem ogólnych projektów. Zanim powstanie powiedzmy pamiątka z Olsztyna, zawsze staramy się dotrzeć do wiedzy na temat danego miasta, poznać mieszkańców i wyszukać „smaczki”, które określają daną społeczność. Na Warmii współpracujemy z Edwardem Cyfusem, lokalnym piewcą gwary warmińskiej, z którym stworzyliśmy książkę „Gawędy Warmińskie”. Traktujemy ją jako nasz wkład w przetrwanie warmińskiego języka.

— A skoro jesteśmy przy Warmiakach, to powiedz, co wasze pamiątki mówią o mieszkańcach różnych regionów.
— Jeden z naszych flagowych projektów na Warmii głosi, że „Olsztyn to nie Mazury”. Uważam, że to bardzo ważne, żeby dbać o tą poprawność. Warmiacy subiektywnym zdaniem przybysza z Ciechanowa, z którego pochodzę, to wspaniali ludzie. Uwielbiam ich przede wszystkim za pracowitość i bycie konkretnymi. Warmiak pracuje w ciszy i zazwyczaj zbiera piękne owoce swojej pracy, co świadczy o jego wielkości. Tak samo jest na Kurpiach, gdzie ludzie skupiają się na swojej pracy, a w tym regionie jest ona wyjątkowo ciężka z uwagi na mało urodzajną glebę. Kurp, żeby wyhodować cokolwiek na otaczających go piaskach, musi włożyć dużo serca i być naprawdę uparty stąd powszechne hasło „uparty jak Kurp!”.

— Za waszym produktem stoi idea.
— Pamiątki to nasz flagowy produkt. Jesteśmy dumni, że docieramy do małych lokalnych społeczności i dajemy im możliwość bycia dumnym ze swojego pochodzenia, kiedy produkujemy np. torbę z ich kościołem. Przez 7 lat projektowania stworzyliśmy blisko 16 tysięcy lokalnych produktów, dzięki czemu jesteśmy w pewnym sensie pamiątkowymi monopolistami w miasteczkach w całej Polsce.

— To wam jednak nie wystarczyło.
— Do pełnego wykorzystania naszych możliwości potrzebowaliśmy stworzenia czegoś jeszcze. Tak zrodził się pomysł na powstanie firmy Projekt Koszulka, która po prostu znakuje odzież i tworzy gadżety na zlecenie dowolnych podmiotów. Dzisiaj możemy pochwalić się realizacjami dla UWM czy Citi Handlowego. Nie zamykamy się tylko na duże firmy, na Witosa 1H/37 każdy może przyjść i zlecić nam stworzenie koszulki ze swoim nadrukiem.

— Zanim na dobre zająłeś się pamiątkami, byłeś dyrektorem oddziału biura nieruchomości, a zdecydowałeś się zupełnie zmienić swoją zawodową drogę. Lubisz ryzykować?
— Decyzję, że czas wracać z Gdańska do ukochanego Olsztyna, podjęliśmy z żoną spontanicznie. Jeśli ufasz sobie, to żadna decyzja nie jest ryzykowna. Dla przykładu, jeśli zainwestuję pieniądze w biznes i wszystko stracę, to mam silne przekonanie, że je odrobię, bo przecież z doświadczenia wiem, że potrafię je zarabiać. W firmie Freedom Nieruchomości osiągnąłem wszystko, co w moim mniemaniu było do zdobycia, przeszedłem przez wszystkie szczeble od handlowca do dyrektora oddziału.

— Takie podejście to element twojej filozofii pracy?
— Jestem zwolennikiem uporządkowanej pracy, opartej o procesy. Jeśli na każdą czynność zawodową masz wytworzony standard, to zadania stają się powtarzalne i ich efekt jest przewidywalny. W naszej firmie to Michał jest ekspertem od optymalizacji czasu i standaryzacji wszystkiego. Moja dusza wolnościowca dobrze to znosi, bo widzę same pozytywne efekty tak uporządkowanej pracy. Dzisiaj wiem, że moja firma jest gotowa na pracę na większą skalę, ponieważ już na samym początku wszystko jest ustandaryzowane. Teraz wystarczy skopiować nasz model działania na inne pomysły biznesowe.



— Słyszałam, że już wkrótce dowiemy się czegoś więcej o twoich pomysłach na to, jak prowadzić firmę.
— Całą swoją filozofię pracy, biznesu i kontaktów z ludźmi opisujemy w książce „Żyj, maluj, zarabiaj”, którą stworzyliśmy wspólnie z moją żoną, która jest wizażystką i znana jest jako Magda Maluje. Premiera książki planowana jest na czerwiec i będziemy dystrybuować ją przez własny sklep i media społecznościowe Madzi.

— Do miejsca, w którym jesteś, doprowadziła cię kręta, ale ciekawa droga.
— Moim pierwszym dużym wyzwaniem zawodowym była praca w Akademii Przyszłości, w której byłem olsztyńskim koordynatorem. To były wspaniałe dwa lata, pracowaliśmy w trzech szkołach pomagając blisko 70 dzieciom lepiej wejść w dorosłe życie. Dopiero teraz zdaje sobie sprawę jak wymagająca była moja praca.
Wspólnie z wolontariuszami tworzyliśmy wydarzenia, wyjścia w ciekawe miejsca często niedostępne dla naszych podopiecznych, mając bardzo skromy budżet i ogromne oczekiwania. Największym wyzwaniem dla mnie było nieustanne budowanie zaangażowania wolontariuszy w oparciu o misję pomagania innym. To w Akademii Przyszłości nauczyłem się pozapłacowego motywowania, dlatego uważam że wolontariat jest świetnym miejscem do rozwoju dla przyszłych menadżerów, kierowników firm. Zawodowo najbardziej ukształtowała mnie firma Freedom Nieruchomości. W pracy sprzedawcy mieszkań najważniejsza jest zdolność do budowania zaufania. To tu nauczyłem się pracy z ludźmi, stałem się handlowcem, który potrafi bezkonfliktowo rozmawiać z każdym typem osobowości.

— Z tego, co mówisz, wynika, że ważne są umiejętności miękkie.
— Przez telefony, internet i wszelkiej maści komunikatory tracimy umiejętności komunikacji i budowania relacji, związków z drugim człowiekiem. Cieszę się, że dzięki moim zawodowym doświadczeniom i działalności w różnych organizacjach (np. Toastmasters), mogłem rozwijać umiejętności komunikacyjne. Jeśli masz przekonanie do swoich umiejętności miękkich, to automatycznie masz duże zaufanie do siebie, a to podstawa podejmowania dobrych decyzji w biznesie.
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB