Niedziela, 21 lipca 2019. Imieniny Danieli, Wawrzyńca, Wiktora

Napięcie wokół prądu. Czy w przyszłym roku zapłacimy jeszcze więcej?

2018-12-27 21:02:00 (ost. akt: 2018-12-27 19:47:52)
Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Autor zdjęcia: Bartosz Cudnoch

O podwyżkach cen prądu mówią wszyscy. Nasz rząd miał twardy orzech do zgryzienia: jak zatrzymać zapowiadane — nawet trzydziestoprocentowe — podwyżki. Znamy już konkretny plan.

Informacje o gigantycznych podwyżkach za prąd rozlały się po całej Polsce. I wszystko wyglądało na to, że rzeczywiście po nowym roku zapłacimy za prąd więcej, dużo więcej. Jednak im bliżej końca roku, tym bardziej podwyżki jakoś się rozmywają.

Widać, że w PiS ktoś poszedł po rozum do głowy. Podwyższać drastycznie ceny prądu w roku wyborczym to dość kiepski pomysł na poprawę notowań. W każdym razie teraz dowiedzieliśmy się, że rząd znalazł sposób na prąd. Otóż po prostu... zmniejszy podatki od energii. Teraz mówi się nawet o zamrożeniu cen na poziomie z 2018 roku, choć wcześniej ceny miały wzrosnąć nawet o kilkanaście-kilkadziesiąt procent.

Co do zamrożenia cen, projekt polega na tym, że w 2019 roku opłaty za przesył i dystrybucję energii elektrycznej dla gospodarstw domowych nie będą mogły być wyższe niż 31 grudnia 2018, a za sprzedaż energii — wyższe niż 1 stycznia 2018.

Jeśli zaś chodzi o pozostałe grupy odbiorców, w przypadku gdy sprzedawca energii podpisał umowę z ceną przekraczającą 270 zł/MWh, zostanie zobowiązany do renegocjowania tej umowy z samorządami czy firmami.

Na dodatek firmy energetyczne, które na 2019 rok za dystrybucję i sprzedaż energii elektrycznej zaproponowały podwyżki wyższe niż o 5 proc., zostaną wezwane do „nadzwyczajnego obniżenia taryfy”. Mimo to zysk z dystrybucji i sprzedaży nie będzie mógł spaść poniżej 2 proc.

Firmy energetyczne miałyby dostać wsparcie od państwa, finansowane ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2. Zgodę na sprzedaż uprawnień (wartość ok. 4 mld zł) zapowiadał już Krzysztof Tchórzewski, minister energii.

Na dodatek Maciej Bando, prezes Urzędu Regulacji Energetyki, zgłosił do prokuratury podejrzenie popełnienia przestępstwa dotyczące manipulacji cenowych. Jak powiedział: „Po pięciu i pół miesiącach szczegółowych badań zgromadziliśmy taki materiał dowodowy, który umożliwił nam złożenie uzasadnionego wniosku”. Dodał, że fakt, że ceny energii rosną w gwałtownym tempie jedynie z powodu rosnących cen uprawnień do emisji CO2 i cen węgla „wydaje się w sposób jednoznaczny obalony”.

Zaznaczył też, że w obrocie na giełdzie biorą udział różne podmioty, więc „w żadnym wypadku nie należy dzisiaj wyciągać wniosku, że winne są przedsiębiorstwa państwowe. One zdominowały rynek, ale nie jesteśmy w stanie powiedzieć, kto odpowiada za nadmierny wzrost cen, kto przekroczył zasady etyczne, dopóki nie zostaną zakończone postępowania”.

Premier Mateusz Morawiecki stwierdził natomiast:
„Jeśli (...) potwierdzają się informacje dotyczące tego, że być może to nie tylko podmioty mniejsze, ale również któryś z podmiotów dużych uczestniczył w jakichkolwiek manipulacjach cenowych związanych z kształtowaniem się ceny na Towarowej Giełdzie Energii, to takie zdarzenia, zachowania są absolutnie niedopuszczalne”.


Przed świętami premier zapowiedział również obniżenie podatków dotyczących cen energii. — Głównymi mechanizmami, które chciałem przywołać, są obniżka akcyzy z obecnych 20 zł na 5 zł i to jest mniej o około 2 mld zł w kosztach różnych podmiotów — powiedział. Zredukowana ma zostać także opłata przejściowa (o 95 procent).

O napięciu w sprawie podwyżek świadczą też dymisje. Dariusz Falkiewicz, prezes Energi Obrót, złożył już rezygnację, a szef biura prasowego koncernu Andrzej Dunajski został odwołany przez zarząd Energi. To wszystko efekt wyjaśnień, jakich pracownicy firmy udzielili przedsiębiorcy, który dopytywał, dlaczego dostał 40 proc. podwyżkę cen energii na 2019 rok, skoro premier Morawiecki zapewnia, że podwyżek nie będzie. — Są to wyłącznie informacje medialne, pracę nad ustawą trwają i nie wiadomo jaki będzie ich końcowy efekt — przeczytał biznesmen w odpowiedzi od Energi.

Czy ostatnie wystąpienie premiera to forma ratowania wizerunku? — Skala podwyżek w kategoriach wizerunkowych jest bardzo groźna. Mowa tu o 40- czy 50-procentowych podwyżkach, co, z punktu widzenia przeciętnego obywatela, brzmi groźnie — zaznacza dr Wojciech Szalkiewicz, specjalista od marketingu politycznego.

I dodaje: — Realnie podwyżki byłyby raczej mniejsze, ale taki temat przed wyborami parlamentarnymi w przyszłym roku na pewno nie pomaga. Mimo to podwyżki, z punktu widzenia czystej ekonomii, być muszą, ale w jakiś sposób będą ukryte.

— Od jakiegoś czasu obserwuję chocholi taniec w postaci obiecywania cudów. Nawet opozycja, zazwyczaj sceptyczna, obiecuje cuda — stwierdza dr Waldemar Kozłowski, ekonomista. — Podobnie było z mieszkaniami komunalnymi, gdzie nikt nie chciał podnosić czynszu, a później, jak już się nie dało zatrzymać podwyżek, to było zdziwienie. Dlatego ten, kto wygra wybory, będzie musiał wziąć na siebie winę za te podwyżki — podkreśla Kozłowski.


I dodaje: — Niestety, zamiast bazować na racjonalnych przesłankach, rządzący robią najpierw badania opinii publicznej. Jeśli w przyszłym roku przyjdzie zapowiadany kryzys, to będzie naprawdę niewesoło. Nic dziwnego, że inwestorzy omijają nasz kraj szerokim łukiem, bo nic tutaj nie da się zaplanować. Wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Dlaczego nie przyjrzeliśmy się przyczynom podwyżek i nie próbowaliśmy ich eliminować? Dlaczego zawsze gasimy pożar? Do tego benzyną?

A czy i o ile podrożej energia, o tym przekonamy się już niedługo.

Paweł Jaszczanin
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (13) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. zjs #2650891 | 213.216.*.* 28 gru 2018 20:33

    Ja PiS-u nie rozumiem. Zamiast powiedzieć Polakom korzystnej dla siebie prawdy, że UE i Zachód ogałacają nas na miliardy euro dzięki zgodzie PO w 2014 roku , wolą firmować bezwzględny rabunek. Trzęsą się ze strachu, że opozycja oskarży ich o Polexit?

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-3) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. DARIUSZ #2650396 | 83.6.*.* 28 gru 2018 12:16

      TAKI SPADEK ZOSTAWIŁA PO-PSL I KOPACZ KTÓRY PODPISAŁA PAKIET KLIMATYCZNY ! DO TEGO PO-PSL ZA GROSZE SPRZEDALI PAKIET CO2 HISZPANII !!!

      Ocena komentarza: poniżej poziomu (-6) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

      1. zjs #2650394 | 213.216.*.* 28 gru 2018 12:12

        Lemingi mają krótką pamięć ( właściwie cały elektorat i szczujące media) jak w latach 2008-2010 ceny prądu wzrosły o 52% to była to ekonomiczna konieczność. Prawda czasu, prawda ekranu. Właściwie do życia potrzebna jest pralka i lodówka no i internet. Resztę na czele z TV nadającą bez przerwy reklamy można olać, a lampa naftowa też daje przyjemne ciepłe światło.

        Ocena komentarza: warty uwagi (6) ! - + odpowiedz na ten komentarz

      2. LIPO #2650393 | 193.243.*.* 28 gru 2018 12:12

        PGE Narodowy, Energa Basket Liga etc to koszty prądu.

        Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

      3. www.skupaut-olsztyn.pl #2650315 | 94.254.*.* 28 gru 2018 08:32

        spekulacja cenami a potem milosierne obnizki akcyzy

        Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

      Pokaż wszystkie komentarze (13)