Wtorek, 11 grudnia 2018. Imieniny Biny, Damazego, Waldemara

Kobiety są lepszymi kierowcami, niż mężczyźni?

2018-12-03 13:14:31 (ost. akt: 2018-12-03 18:00:25)
zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Autor zdjęcia: Materiały prasowe

Są statystyki i twarde liczby, które dowodzą, że kobiety popełniają mniej wypadków. Są opinie, w tym nawet mężczyzn, że kobiety prowadzą samochody spokojniej, rozważniej i daleko im do ułańskiej fantazji. Ale... za kierownicą siedzi baba, parkowała samochód baba, a czasem zdarza się facet, który prowadzi jak baba.

Mój kurs nauki jazdy to materiał na całą epopeję, trzytomową, tragikomiczną w wymowie, nader ponurą w wydźwięku. Do dziś wspominam ten epizod i z rozrzewnieniem, i ze wzgardą dla własnych ułomności, i z rumieńcem wstydu rozlanym po szyję.

Zabrałam się za tę samochodową przygodę dość późno, bo dopiero w wieku 25 lat. Już sam ten fakt deprymował mnie na starcie, lekko podcinał skrzydła i na sam środek czoła przylepiał etykietę „staruchy”. Przygnębienie podsycał dodatkowo brak samochodu na stanie domostwa lub chociażby z doskoku — u brata, wujka, sąsiada.


W depresję natomiast prawie wpędziła mnie mamunia, która do kobiet za kierownicą zasadniczo nic nie miała. Pod jednym warunkiem: bylebym tą kobietą nie była ja. Znając zatem jej dawno ustabilizowane poglądy w tej sprawie, zadziałałam metodycznie. Najpierw zapisałam się do szkoły, a dopiero po uiszczeniu opłaty za kurs podzieliłam się tą hiobową wieścią z mamunią.
Ale nieograniczony w swoim miłosierdziu Bóg zesłał mi aniołów — nie instruktorów. Trafiłam pod skrzydła Henryka i Pawła, syna i ojca, którzy od lat prowadzą jedną z ostródzkich szkół nauki jazdy, dysponują wielkim doświadczeniem i udokumentowaną wysoką zdawalnością kursantów, jeszcze większą wyrozumiałością dla takich żółtodziobów jak ja, a nade wszystko wiedzą i pasją do swojej pracy. Że nie mieli oni ze mną lekko — więcej niż pewne. Jednak do dziś pozostajemy w ścisłych kontaktach, a to też o czymś świadczy.

Jakimi kierowcami są kobiety?
— Jeśli zaczynamy tę historię od zera, to kobiety — mówi zdecydowanie Henryk. — Sęk w tym, że chłopcy dosiadają różnorakiego sprzętu dużo wcześniej. Jakieś motorynki, kiedyś komarki, dzisiaj gokarty, quady. Ułatwia im to poznawanie technicznej strony samochodu i sam kurs. Natomiast kobiety, które na kurs trafiają bez żadnych doświadczeń, wymagają trochę więcej czasu i uwagi. I potem już samodzielnie na drogach jeżdżą bezpieczniej, co potwierdzają statystyki: na ogólną liczbę wypadków śmiertelnych, tych spowodowanych przez kobiety, jest stanowczo mniej.

Dlaczego?
— Bo facet nie ma tej bojaźni. Natomiast kobieta, jadąc, ma zawsze na uwadze dom, mamę, dzieci. Jakby szerzej na wszystko patrzy. Mężczyzna z kolei jedzie prosto do celu, nie myśli o konsekwencjach, a w chwilach podwyższonego poziomu adrenaliny nie widzi dalej niż na 3 metry — odpowiada.
A co z egzaminami kontrolnymi, na które trafiają kierowcy ukarani zatrzymaniem prawa jazdy lub cofnięciem uprawnień? Kto ma taki egzamin częściej: kobieta czy mężczyzna?
— Zdecydowanie mężczyźni — przyznaje Henryk.
To skąd ten stereotyp baby za kierownicą?!
— To przez historię — twierdzi instruktor. — W latach 60. kobiet za kierownicą w ogóle nie było. W latach 70., jak się która zapisała na kurs, od razu słyszała: „Gdzie ty, babo? W domu ci siedzieć i w garach pichcić!”. Nastały lata 80. i kobiety coraz częściej sięgały po kierownicę. Pokazały, że już sobie radzą. W latach 90. kobieta z prawem jazdy stała się popularna i normalna. A dziś to standard. Ja sam na drogach widzę mnóstwo kobiet, szczególnie w weekendy, kiedy po rodzinnej imprezie trzeba wszystkich bezpiecznie odwieźć do domów. I kobiety odwożą bezpiecznie i odpowiedzialnie.

— Dziś to ciężko tak jednoznacznie określić i rozgraniczyć — mówi z kolei Paweł. — Kiedyś jeździli tylko mężczyźni, a kobieta za kierownicą była trochę ewenementem, abstrakcją. Jasne więc, że wszyscy uważali, że facet jeździ lepiej, a kobieta gorzej. Natomiast dziś, kiedy wszyscy mamy równy dostęp i do kursów na prawo jazdy, i do samochodów, te proporcje rozłożyły mniej więcej po równo.
Są kursanci i kursantki, którzy przychodzą, bo chcą, bo potrzebują, bo muszą. Bo wiedzą, że prawo jazdy to dokument niezbędny do zawodowego życia, czasem bardziej niż matura. W dzisiejszych czasach bez samochodu nie da się żyć. Zatem ambitny kursant płci obojętnej po prostu sam siebie motywuje i sam się do nauki przykłada. Ale są też kursanci lekkoduchy i tu statystyki wskazują na mężczyzn, konkretniej na młodych chłopców.

Jeździć, w sensie obsługi samochodu, nawet potrafią, bo nauczyli się od taty, starszego brata, gdzieś na wsi, na polu. Gorzej, że uważają się za dobrych kierowców, a na kursie prędko okazuje się, że nic z tych rzeczy. — Zanim bowiem trafią do nas, nabierają złych nawyków — nadużywają sprzęgła, hamulca, w ogóle nie zwracają uwagi na znaki, bo gdzieś w lasach czy na polach po prostu ich nie ma. Po czym nagle wjeżdżają na skrzyżowanie i… stają, bo nie wiedzą, co robić. Dziewczyny nie są już takie odważne — i to bardzo dobrze — podkreśla Paweł.
I dodaje: — Przychodzą na kurs, są ambitne, chcą się nauczyć dobrze jeździć, ale szkoda, że nawet po dłuższym czasie wciąż brakuje im trochę tej odwagi i śmiałości za kierownicą. Kiedy jednak kobieta już zacznie jeździć sama, „zaprzyjaźni” się jakby z tym samochodem, przestanie się bać drogi — staje się zazwyczaj bardzo dobrym kierowcą.

Instruktorzy przyznają jednak, że zdarzają się kobiety już tak pewne siebie i własnych umiejętności, że czują się bezkarne i zaczynają jeździć wbrew przepisom i na granicy bezpieczeństwa. — Bo myślą, że nawet zatrzymane przez patrol będą w stanie zatrzepotać rzęsami i jakoś tego policjanta ułaskawić lub wziąć na litość — stwierdza Paweł. — I ciężko im wytłumaczyć, że te zachowania, które na kursie jeszcze przejdą bez problemu, na drodze, kiedy obok już nie będzie instruktora, mogą się skończyć nieszczęściem.

A, niestety, coraz częściej widzę, jak na drodze łamane jest prawo, a za kierownicą siedzi młoda kobieta. Albo starszy pan, który jeździ bardzo niebezpiecznie, przekracza dozwoloną prędkość, jakby próbując dogonić tę młodość i ułańską fantazję i nie przyjmując do wiadomości, że to już minęło. Ale, moim zadaniem, statystyki najbardziej niekorzystnie wyglądają w przypadku młodych mężczyzn z niewielkim stażem za kierownicą. Nie mają wyobraźni, pojazd traktują jak zabawkę do szpanu, popisów.

— Wszystkich kierowców bez wyjątku zawsze gubi to samo — podsumowuje Henryk. — Przecenianie własnych możliwości, brak wyobraźni. A prawa fizyki są nieugięte! Siedząc za kierownicą, wszyscy muszą pamiętać, co to jest grawitacja i siła odśrodkowa, czyli — jak to kiedyś kobiety mówiły — taka siła nieczysta, co to na łuku nagle wyrzuca do rowu.

Dokładnie 2,5 roku po egzaminie wyruszyłam w pięciodniową podróż do Grecji, z mamą w charakterze pilotki, wtedy już mocno przekonaną i wręcz zafascynowaną moimi zdolnościami za kierownicą. Dojechałyśmy w jednym kawałku i tak samo wróciłyśmy. Przygód było co niemiara, ale w takich Karpatach klasę pokazałam najwyższą. Wiadomo: baba za kierownicą! Czyli bezpiecznie i odpowiedzialnie.
Był też taki czas, kiedy los rzucił mnie do okienka obsługi kierowców. Wydawałam m.in. dokumenty uprawniające do zapisania się na kurs, które, zgodnie z ustawą, można otrzymać najwcześniej na 3 miesiące przed osiemnastymi urodzinami. Problem polegał na tym, że nawet jeśli taki młody człowiek zdał egzamin jeszcze przed 18-ką, ustawa pozwalała na zamówienie dokumentu prawa jazdy nie wcześniej niż w 18. urodziny. Że młodzież kompletnie tego nie rozumiała — nawet się nie dziwiłam. Ale że nagminnie tupały przy okienku matki tych młodzieńców, gromkim głosem domagając się ode mnie łamania prawa — zdumiewało mnie i przerażało jednocześnie.

Czy pani się nie boi tych nieprzespanych nocy? — pytałam niezmiennie. I niezmiennie zbierałam cięgi za nieuprzejmość i urzędactwo.
Sens mojego pytania w ciągu tych kilkunastu miesięcy zrozumiała tylko jedna matka. Zastanowiła się i z głębokim namysłem przyznała mi rację. — Tak — powiedziała. — Nawet gdy to prawo jazdy odbierze dwa tygodnie po osiemnastce...


Magdalena Maria Bukowiecka
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (37) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. starfucker #2637157 | 178.235.*.* 4 gru 2018 19:32

    Prowadzę samochód codziennie i z praktyki wiem , że to totalna parszywa bzdura, że kobiety są lepszymi kierowcami, bzdura i jeszcze raz bzdura.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Kris. #2637047 | 91.233.*.* 4 gru 2018 16:36

    Pani Magdaleno (do Autorki tekstu), nie będę się rozpisywał, powiem tylko,że można ustalić w ilu wypadkach kobiety uczestniczyły. Ja jednak chciałbym poznać ile wypadów spowodowały.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. w sumie #2637025 | 217.153.*.* 4 gru 2018 15:58

    to nie wiem, kto gorzej jeżdzi, baby czy stare dziadki. Najgorsze są te lalunie w wielkich suwach, których nawet nie umieją prowadzić.

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Asd #2637013 | 109.241.*.* 4 gru 2018 15:48

    Najlepsze są te które jakby w kołnierzu jechaly. W lusterka nie patrzą tylko głowa ciagle na wprost. Jak stoją w korku to nawet nie pomyśli żadna żeby zostawić wolne miejsce jak jest jakiś zjazd lub skrzyżowanie, aby ktoś mógł swobodnie skrecic. Ona jedzie i już. Baby są jakieś inne.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. szpa #2636829 | 195.136.*.* 4 gru 2018 11:53

    tak sa lepszymi-zdecydowanie to ja większej bzdury dawno nie słyszałem.jak ja patrze jak one jezdza to włosy mi się jeżą.przepraszam drogie panie ale wydaje mi się ze wy w głowie macie tylko myśl jak dojechać z punktu a do b a jak po drodze wydarzy się cos to ciężko wam to ogarnąć.dam przykład-ostatnio na Sikorskiego na pasach puszczałem matke z dzieckiem w wozku bo nikt się nie raczył zatrzymać-stanełem na prawym pasie ale zanim lewy się zatrzymał to przejechały jeszcze chyba 4 samochody-później jak je dogoniłem to okazało się ze w trzech siedziały kobiety!!!! wstyd mi za te szmaty co nie ustepuja dla matki z dzieckiem nie ważne czy to kobieta czy facet ale jak to kobieta to wstyd mi podwojnie! dla mnie to nie jest kobieta to szmata! ale one pewnie myslaly ze ja się tam zatrzymuje bo cos musialem zrobić w komórce czy tablecie no bo niby po co ja tam staje.......ja nie twierdze ze faceci sa super i nic im nie brakuje ale dla mnie kobiety za kółkiem to sa przygłupy jakich mało!!!! 90 procent skierowal bym na ponowny egzamin albo zabrał prawko dożywotnio bez zadnego egazminu tak by chyba było lepiej!!!!!

    Ocena komentarza: warty uwagi (6) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    Pokaż wszystkie komentarze (37)