Sobota, 17 listopada 2018. Imieniny Grzegorza, Salomei, Walerii

Ogrodnik musi czasem zamienić się w ochroniarza

2018-11-04 08:00:00 (ost. akt: 2018-11-04 21:47:45)
Ogród przy Drodze

Ogród przy Drodze

Autor zdjęcia: arch. Ogród przy Drodze

Bluszcz łączy tutaj z pięknymi odmianami hortensji, które z kolei są tłem do krzewów ozdobnych. Ogród przy drodze, choć powstał w mieście, nie ma zupełnie wielkomiejskiego charakteru.

— Zawsze fotografowałam moje rośliny. Zdjęć było mnóstwo. Niektóre drukowałam, inne gromadziłam na dysku — wspomina Anna Foryś, właścicielka „Ogrodu przy drodze”, bo taką nazwę nosi jej profil na Facebooku. — Powstawały kolejne ujęcia, a w ubiegłym roku, dokładnie w Dzień kobiet założyłam specjalny profil na Facebooku, który miał zostać pewnego rodzaju kroniką mojego ogrodu. By nie zgubiły się w kolejnych folderach, a znalazły się w jednym miejscu.
Coraz większe ogrodnicze doświadczenie powoduje, że w ogrodzie pojawiają się rośliny, którym pasują panujące w nim warunki. Zdaniem właścicielki ogrodu idealną kompozycję tworzą razem irga i berberys.

http://m.wm.pl/2018/11/orig/ogrodprzydrodze-6-501511-505915.jpg
— W moim ogrodzie rosną tam, gdzie inne krzewy nie miałyby szans, by przetrwać — dodaje pani Anna. — Są piękne i mało wymagające. Wymagają jedynie przycinania.
Kompozycje uzupełniają też nazywane popularnie iglaki. Cis jest przepięknym, długowiecznym iglakiem, który może rosnąć zarówno w słońcu, jak i w cieniu. Jego niewątpliwą zaletą jest to, że znakomicie znosi cięcie.
— Moje starsze okazy są formowane, ale w taki sposób, żeby nie było widać ludzkiej ingerencji. Mają wyglądać tak, jakby to był naturalny pokrój — przyznaje Anna Foryś. — Bardzo je lubię i mam w ogrodzie kilka okazów.
Tutaj też znalazło się miejsce, które ma przeznaczenie czysto użytkowe. Są więc drzewa owocowe, ale również grządki, które w sezonie zapełniają się warzywami.
Moja rabata na nowalijki jest już prawie gotowa. Szykuję ją od paru miesięcy. Łatwo nie było, a już teraz nie mogę doczekać się młodych, wiosennych warzyw — dodaje właścicielka ogrodu.

http://m.wm.pl/2018/11/orig/ogrodprzydrodze1-505916.jpg


Każdy dzień przynosi coś nowego, ale właściciele tego ogrodu dbają, by przyciągał zwierzęta. Mieszkają tutaj też ptaki, jeże. Domownikiem przez pewien czas była sarna, a obecnie jest lis, który uwielbia podkradać gospodarzom buty. Jest też łąka kwietna, której właściciele nie koszą, bo chcą by przyciągała latem owady. Robią to może raz w sezonie.


http://m.wm.pl/2018/11/orig/ogrodprzydrodze8-501509-505919.jpg


— Ogród stał się moją pasją — przyznaje pani Ania. — Moi rodzice byli rolnikami, z tego się utrzymywali. Ja byłym dzieckiem buntowniczym i zapowiedziałam, że nie pójdę w ich ślady. Mówiłam więc, że żadnych roślin, kwiatów, nie będzie. Minął rok, kiedy miałam swój dom i zmieniłam zdanie. Wychowałam się w tym i to było we krwi. I teraz od lat cieszę się, że mogę zajmować się ogrodem.
W tym ogrodzie są tysiące gatunków. Są też rojniki — rośliny do zadań specjalnych.

http://m.wm.pl/2018/11/orig/ogrodprzydrodze5-501512-505917.jpg
— Większość swoich rojników mam w doniczkach i w miejscach, gdzie inne rośliny sobie nie radzą — dodaje właścicielka ogrodu. — Jakie rośliny lubię? Zakochałam się w trawach, hortensjach i jeżówkach. Lubię kolekcjonować ich różne odmiany. Idę do ogrodniczego i fantazja mnie ponosi. Moja mama zawsze miała najpiękniejszy ogród, przesiąkłam tym. Moi rodzice już nie żyją, ale wiele roślin pochodzi z mamy ogrodu. Mama zawsze pytała: co z ciebie wyrośnie? Pewnie nie spodziewała się, że zostanę ogrodniczką. Mam po niej m.in. różę. Podejrzewam, że jest jeszcze poniemiecka. Czasem mówię, że moja mama jest ukryta w tej róży.

http://m.wm.pl/2018/11/orig/ogrodprzydrodze7-501510-505918.jpg
Co jest najważniejsze w zajmowaniu się ogrodem?
— Systematyczność na pewno. Trzeba jak ochroniarz chodzić po działce i wypatrywać szkodników. One zawsze są — zapewnia ze śmiechem pani Anna. — Oczywiście ważne jest również podlewanie. Jeśli wyjeżdżamy na urlop, to trzeba koniecznie znaleźć zastępcę. Szczególnie, jeśli mamy dużo roślin w doniczkach. Trzeba też być optymistą. W dodatku jest świetnym sposobem na codzienne stresy. Przychodzę, zaczynam pielić i zapominam o świecie. Nie trzeba chodzić do psychologa. Wsłuchuję się w to, co na działce, w śpiewające ptaki. I choć mieszkam w mieście, czuję się, jakbym była na wsi.
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Ogrodolandia #2617937 | 217.97.*.* 6 lis 2018 16:02

    To prawda - hodowanie roślin to niezwykła odpowiedzialność ale czego się nie robi aby było pięknie!

    ! - + odpowiedz na ten komentarz