Praca jest jak narkotyk. Uzależnia

2018-10-20 11:34:50(ost. akt: 2018-10-25 11:38:06)
zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Autor zdjęcia: pixabay.com

Jedni czekają na tę chwilę, inni odwlekają jak tylko mogą. A pracujący emeryt to dziś coraz częstszy obrazek nad Wisłą. Rośnie liczba osób,które mimo osiągnięcia wieku emerytalnego, dalej pracują. Przyczyny są różne. I społeczne, i ekonomiczne.
oraz więcej Polaków mimo osiągnięcia wieku emerytalnego dalej pracuje albo też dorabia sobie do emerytury. Jeszcze pięć lat — jak wynika z najnowszego raportu GUS „Aktywność ekonomiczna ludności Polski I kwartał 2018 r. ” — współczynnik aktywności zawodowej w grupie wiekowej 60-65 lat i więcej wynosił 6,6 proc., podczas gdy w ubiegłym roku już 8,6 proc. Powody wzrostu są oczywiste. Demografia i ekonomia decyduję, że starsze osoby są wciąż aktywne zawodowo.

Jednym z pracujących emerytów jest Sylwester Romanowski z Olsztyna, który nie wyobraża sobie życia bez pracy, bo ta jest jak narkotyk, wciąga. Był wojskowym, teraz od 16 lat jest na emeryturze. — Ale od 10 lat pracuję dodatkowo— mówi. — Nie znoszę bezczynności, nudy. Dzięki pracy jestem w ruchu. Nie bez znaczenia są też dodatkowe pieniądze. Dzięki temu mam, i na piwo, i na paliwo — żartuje.
Ale czy na emeryturze ludzie nie powinni odpoczywać?
— Ależ ja odpoczywam, no może mniej niż mój kolega, który od 28 lat wciąż szuka pracy, ale kapcie i telewizor to nie dla mnie — mówi olsztynianin. — Dzięki pracy mam kontakt z innymi ludzi, a to jest bardzo ważne dla każdego z nas. Potrzebujemy tego.
Jesteśmy dłużej na rynku pracy, bo ten rynek — jak nigdy — nas potrzebuje i widać to po spadającym bezrobociu, które dziś w Polsce wynosi 5,8 proc., a w naszym regionie wynosi 9,9 proc. Tak dobrze pod tym względem nie było od czasów transformacji ustrojowej.
— Dzisiaj mamy rynek pracownika, firmy mają coraz większy problem ze znalezieniem rąk do pracy — zauważa Zdzisław Szczepkowski, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy Olsztynie.
Sam mógłby też przejść na emeryturę, ale pracuje.
— Zdrowie dopisuje — mówi. — A dwa, że pensja jest zawsze wyższa niż emerytura, a każdy rok pracy to też wyższe świadczenie emerytalne. No i nie mam programu emerytalnego — zaskakuje.

Co się za tym kryje?
— Nie mam planów, co będę robił, jak już przejdę na emeryturę — wyjaśnia dyrektor Szczepkowski. Rodzina widzi go w roli kierowcy, miałby wozić wnuki po szkole na różne dodatkowe zajęcia, ale jakoś ta rola mu nie do końca odpowiada, więc woli dalej chodzić do pracy. Podobnie jak kilka tysięcy innych mieszkańców regionu, którzy mogliby też przejeść na emeryturę.
— I to jest dobre i dla gospodarki, i dla samych pracowników — podkreśla dyrektor Szczepkowski.
1 października minął rok od wprowadzenia obniżonego wieku emerytalnego — z 67 lat do 60 dla kobiet i z 67 do 65 dla mężczyzn. I w ciągu tego roku wnioski o emeryturę złożyło w regionie ponad 29,3 tys. osób, ale nie wszyscy zdecydowali się na zakończenie kariery zawodowej. Niemal 6 tys. osób dalej pracuje. Czym to tłumaczyć?

— Powody są różne— uważa Anna Ilukiewicz, regionalny rzecznik prasowy ZUS województwa warmińsko-mazurskiego. — Jedni po prostu chcą pracować, bo czują się jeszcze na siłach. Na pewno nie bez wpływu jest obecna sytuacja na rynku pracy, która sprzyja dłuższej aktywności zawodowej. Trzeba też pamiętać, że każdy rok pracy to również większa emerytura.
Ekonomia to jeden z głównych powodów, który powstrzymuje ludzi przed przejściem na tak wyczekiwaną emeryturę, a szczególnie już w takim regionie jak Warmia i Mazury, gdzie zarobki są najniższe w kraju. A od naszych zarobków zależy nasza przyszła emerytura. W sierpniu tego roku przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w regionie wyniosło 3,9 tys zł brutto, podczas gdy w kraju — niemal 4,8 tys zł. Tak więc różnica w dochodach jest spora. I widać to po emeryturach.
— Średnie świadczenie dla kobiety w Elblągu to ok.1530 zł, natomiast dla mężczyzn ponad 2560 zł — mówi Anna Ilukiewicz. — A w Olsztynie średnie świadczenie dla kobiety to ponad 1500 zł, a dla mężczyzn prawie 2450 zł. Różnica w wysokości emerytury między paniami a panami jest bardzo duża.

Jednak nie jesteśmy regionem z najniższymi emeryturami. Tę najniższą otrzymują kobiety w Radomia, bo ok. 1460 zł, natomiast mężczyźni mają najniższe świadczenia w Biłgoraju — 2130 zł. Najwyższe emerytury dla kobiet wypłacane są w Warszawie, gdzie wysokość świadczenia wynosi ponad 2150 zł. Natomiast najbogatsi emeryci mężczyźni mieszkają w Rybniku, gdzie wysokość emerytury wynosi prawie 3600 zł.
O ile jeszcze kilka lat temu pracodawcy niemal na siłę wypchali ludzi na emerytury, tak dzisiaj chcą ich jak najdłużej zatrzymać, bo dobrze wiedzą, że będą kłopoty ze znalezieniem nowych. Z tym problemem zetknęła się już ponad połowa firm w Polsce — wynika z raportu Work Service. Czy ratunkiem dla polskiej gospodarki są cudzoziemcy?

Według Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej w ubiegłym roku zarejestrowano 1,8 mln oświadczeń oraz 234 tys. zezwoleń na zatrudnienie obcokrajowców. W tej grupie 82 proc. zezwoleń oraz 94 proc. oświadczeń dotyczy obywateli Ukrainy.
Także na Warmii i Mazurach pracuje coraz więcej obcokrajowców, w tym oczywiście najwięcej z Ukrainy. W ubiegłym roku w powiatowych urzędach pracy w regionie złożono 22,8 tys. oświadczeń o zamiarze zatrudnienia cudzoziemców. Dotyczyły głównie Ukraińców — 19 410, Białorusinów — 1926 i Mołdawian — 1110. Ponadto 5528 cudzoziemców uzyskało zezwolenia na pracę, które wydał wojewoda. W tym roku zgodę na pracę otrzymało już 3448 obcokrajowców, w tym 2756 Ukraińców.
Tymczasem w urzędach pracy w regionie zarejestrowanych jest aż 50,1 tys. bezrobotnych. Tylko, jak tłumaczy dyrektor Szczepkowski, prawie 40 proc. z nich zarejestrowała się tylko po to, żeby mieć ubezpieczenie zdrowotne i nie oczekują od urzędników żadnych ofert pracy, pomocy. Wolą żyć z zasiłków. Dlatego pracujący emeryt to skarb.

am