Czwartek, 20 września 2018. Imieniny Eustachego, Faustyny, Renaty

Najpierw Wisła, potem Zenne i Ren. Moskwa: nigdy

2018-09-14 18:00:00 (ost. akt: 2018-09-14 12:26:57)

Unia Europejska okazuje się być ostatnio wyjątkowo gorącym tematem, takim sobie nawet gorącym kartoflem. Na ten przykład prezydent wywołał zachwyt lub popłoch swoim stwierdzeniem, że chce, aby obywatele wiedzieli, że ktoś myśli o nich, a nie o"jakiejś wyimaginowanej wspólnocie, z której dla nas niewiele wynika". — Wspólnota jest potrzebna tutaj, w Polsce... skupiająca się na naszych sprawach, bo one są dla nas sprawami najważniejszymi. Kiedy nasze sprawy zostaną rozwiązane, będziemy się zajmować sprawami europejskimi. A na razie niech nas zostawią w spokoju i pozwolą nam naprawić Polskę, bo to jest najważniejsze — mówił prezydent w Leżajsku.

Eurosceptycy od razu temu zachłysnęli się z radości, a "totalni" z rozpaczy. Na dodatek była pani premier wyjaśniła, że słowa prezydenta zostały zmanipulowane i że prezydent Andrzej Duda nie odnosił się do Unii Europejskiej. — Unia Europejska jest potrzebna Polsce, tak jak Polska jest potrzebna Unii Europejskiej — powiedziała Beata Szydło w TVP.

Faktycznie słowa prezydenta można tłumaczyć, jak komu wygodniej. Ale na pewno nie ma w nich jakiegoś wezwania do Poleksitu. Problem natomiast jest. Bo przecież słowa o "wyimaginowanej wspólnocie" są prawdziwe, choć z tym "niewiele wynikaniem" to raczej nie. To widać choćby na naszych warmińsko-mazurskich drogach, te miliony euro widać.

Słowa o "wyimaginowanej wspólnocie" "wyimaginowanej wspólnocie" są jednak jak najbardziej prawdziwe, choć może nie do końca w tym sensie, jak to zdaje się rozumieć prezydent. Gołym okiem jednak widać, że w dzisiejszych czasach UE jest podzielona jak nigdy dotąd.

Zresztą, popatrzmy sobie na RP. Gdyby Bóg zesłał nam dzisiaj jakiegoś anioła, a ten spotkał polityków z PiS i PO, to chyba by nie uwierzył, że mówią o tym samym kraju i państwie.

A wracając do słów prezydenta. Można się zgadzać lub nie z jego wizją Polski. Nie można się jednak nie zgodzić, że sprawy nadwiślańskie należy załatwiać przed tymi znad rzeki Zenne czy Renu. Ale też nie można zgodzić się na to, aby choćby cicho myśleć o wyjściu z UE. Bo chyba nikt normalny nie chce, żeby zamienić Zenne (leży nad nią Bruksela) i Ren (leży nad nim Strasburg) na rzekę Moskwę.

Igor Hrywna











Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Anonymus #2580873 | 208.114.*.* 15 wrz 2018 14:07

    W INTERNECIE MOZNA ZOBACZYC WYWIAD,JAKIEGO UDZIELIL HENRY KISSINGER NIEMIECKIEMU ''DIE WELDT''NA PYTANIE DZIENNIKARZA; ''SHOULD UKTAINIANS KNOW THAT THERE IS NOT SUCH AN OPTION ON THE TABLE AS INDEPENDENT UKRAINE'', KISSINGER ODPOWIADA; WHY NOT. TYEY SHOULD KNOW ABOUT IT. CO TO OZNACZA. PO PIERWSZE, ZE UNIA EUROPEJSKA - DO KTOREJ UKRAINA CHCE NALEZEC - NIE PRZEWIDUJE WSPOLNOTY NIEPODLEGLYCH PANSTW. A PO DRUGIE, ZE AMERYKANSCY POLITYCY MAJA WIELKI WPLYW NA POSTEPOWANIE UNII EUROPEJSKIEJ.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz