Piątek, 16 listopada 2018. Imieniny Edmunda, Marii, Marka

Kowalewski: Pisarz cieszy się dwa razy

2018-08-13 10:00:00 (ost. akt: 2018-08-23 11:01:00)
Włodzimierz Kowalewski nie odpoczywa nawet w wakacje.

Włodzimierz Kowalewski nie odpoczywa nawet w wakacje.

Autor zdjęcia: Przemysław Getka

Włodzimierz Kowalewski, pisarz z Olsztyna, ma koncie na osiem książek, ale nie wydał nic przez sześć lat. To czas odpoczynku? Wręcz przeciwnie, to czas wzmożonej pracy. Pisarz nigdy nie odpoczywa. Nawet jakby chciał.

Pisarz w wakacje nie odpoczywa. Nie może wziąć urlopu, uciec na koniec świata i odciąć się od wszystkiego. Chociaż może, ale czy potrafi?
— Pisarz nigdy nie odpoczywa. Jeżeli nie pisze, nie zajmuje się tworzeniem tekstu, to cały czas myśli. O przyszłych tekstach, postaciach, sytuacjach i problemach, o których chce mówić. Nawet o smakach życia, które dostrzega wokół siebie. Nie da się oddzielić pisarstwa od zwykłego życia — opowiada Włodzimierz Kowalewski, pisarz z Olsztyna. — To potrzeba psychologiczna, wewnętrzna. Nie można więc wziąć urlopu. Pisanie łączy się z charakterem. To tak, jakby ktoś podjął decyzję o zrezygnowaniu z części siebie. O odrzuceniu kawałka swojej osobowości. Czasami to męczy, nie daje spokoju i jest przyczyną kompleksów. Nawet pretensji do siebie. A gdy już się pojawi jakiś pomysł, rozkosz trwa tylko przez chwilę.

Włodzimierz Kowalewski zwraca uwagę, że pisarz najbardziej cieszy się dwa razy.
— Wtedy, kiedy skończy pisanie książki. Ja wtedy odczuwam satysfakcję, że wykonałem pracę. Ale później przychodzą znaki zapytania. Znowu myślę, czy napisałem właściwie, czy mogłem inaczej — tłumaczy Włodzimierz Kowalewski. — Drugim momentem rozkoszy jest moment wydania książki. Kiedy biorę ją do ręki, kiedy ona pachnie, ma swój dotyk i szelest. Ale ta radość trwa też chwilę. Bo ile można się tym cieszyć?

Dla pana Włodzimierza te wakacje to jednak nie tylko rozmyślanie.
— Po pierwsze musiałem podjąć ważne decyzje życiowe. Właśnie w wakacje. A jeśli chodzi o twórczość literacką, cała moja aktywność obraca się wokół trzech rzeczy — zdradza pisarza. — Piszę naraz dwie powieści. To skomplikowane, ale jakoś mi się to udaje. Jedna powieść to romans rozgrywający się w Toruniu, pod koniec dwudziestolecia międzywojennego i w czasie wojny. Druga powieść też rozgrywa się w przeszłości. Główną bohaterką jest Marta, żona marszałka Śmigłego-Rydza. Obydwie powieści, pomimo że rozgrywają się w przeszłości, są historiami współczesnymi, jeśli chodzi o przesłanie. Poruszają kwestie naszej polskiej mentalności, narodowego charakteru i sprawy polityczne. Przeszłość to tylko kostium. Poza tym cały czas pracuję nad scenariuszem filmowym, który współtworzyłem z Januszem Majewskim „Czarny mercedes”. To wysmakowany thriller na postawie powieści kryminalnej Janusza. Akcja rozgrywa się w latach czterdziestych, w czasach okupacji. Ze scenariuszami jest jednak tak, że o końcu pracy można mówić w momencie, kiedy film wchodzi na ekrany. Czarny mercedes to symbol śmierci i zagrożenia. To samochód, którym porusza się jeden z bohaterów, SS-man. Jestem więc aktywnym pisarzem, chociaż na takiego nie wyglądam. Ostatnią książkę wydałem aż sześć lat temu. Cały czas pochłaniają mnie słuchowiska, prace scenariuszowe, opowiadania i wszystko, co wiąże się ze słowem. Nie nudzę się. I mam nadzieję, że w perspektywie dwóch lat pojawią się nowe powieści.

Kiedy przyjdzie czas premiery, będzie się mówić: ale ten Kowalewski płodny. Od razu wydaje dwie książki. Nikt nie pomyśli, że powieści powstawały przez lata.
— Literaturze trzeba poświęcić tyle czasu, ile potrzebuje — podkreśla Włodzimierz Kowalewski. — To nie kwestia zajęcia miejsca przed klawiaturą i wystukania kilkuset stron. Wymaga to większego namysłu, ale również wiedzy. Skoro sięgam do przeszłości… Ale zdobywanie wiedzy nie jest tak trudne, jak kiedyś. W dobie internetu jest na pewno łatwiej. Ale nie można tworzyć literatury opartej na Wikipedii, jak to się ostatnio pojawia. Powstają sensacyjne książki, które wyglądają atrakcyjne, a potem okazuje się, że opisane historie to wiedza komputerowa. To pójście na łatwiznę. Dziś Wikipedię każdy ma w kieszeni, w swoim smartfonie. A moim zdaniem, literatura wymaga dystansu do tej wiedzy, która jest powszechnie dostępna. Ma pokazać nowe kategorie wyobraźni, odchodzące od tego, co ma się w kieszeni. Literatura powinna być odkrywcza i mówić coś nowego. Niekoniecznie o faktach czy wydarzeniach, ale na pewno o postawach ludzi, psychologii. Żeby nie były to stereotypy, ale elementy stanowiące nowość.

Ada Romanowska
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. czekam #2554858 | 46.186.*.* 13 sie 2018 19:04

    cierpliwie na te książki

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz