Sobota, 17 listopada 2018. Imieniny Grzegorza, Salomei, Walerii

Kobiety muszą lepiej dbać o siebie!

2018-07-05 21:10:00 (ost. akt: 2018-07-05 21:11:58)
Dr Ewa Wasilewska-Teśluk kieruje Działem Radioterapii, Oddziałem Klinicznym Radioterapii i Poradnią Radioterapii

Dr Ewa Wasilewska-Teśluk kieruje Działem Radioterapii, Oddziałem Klinicznym Radioterapii i Poradnią Radioterapii

Autor zdjęcia: Materiały Polikliniki

Kieruje Oddziałem i Zakładem Radioterapii olsztyńskiej Polikliniki MSWiA. Jest specjalistą radioterapii onkologicznej oraz onkologii klinicznej, konsultantem wojewódzkim w dziedzinie radioterapii onkologicznej, członkinią Komisji Bioetycznej przy Warmińsko-Mazurskiej Okręgowej Izbie Lekarskiej w Olsztynie i "Kobietą z Charakterem" w zakresie zdrowia i polityki społecznej. O trudnej pracy onkologa przez pryzmat kobiecości rozmawiam z dr Ewą Wasilewską-Teśluk.

— Jest pani laureatką nagrody Warmińsko-Mazurskiego Stowarzyszenia Forum Kobiet "Kobiety z Charakterem 2016" w zakresie zdrowia i polityki społecznej. Kim jest kobieta z charakterem?
— To kobieta z pasją do tego, co robi zawodowo, ale też z pasją do innych rzeczy i do życia w ogóle. To kobieta, która działa na rzecz pacjentów, ale jest też aktywna w innych sferach życia. Cenię tę nagrodę, bo kapituła konkursowa to odważne, aktywne, barwne kobiety , które chcą ulepszać świat, który je otacza. Już sama nominacja była dla mnie zaskoczeniem i dużym wyróżnieniem. Cieszę się, że moje codzienne zmagania z trudnym dniem codziennym, z szarością, bylejakością, oziębłością emocjonalną zostały docenione.

— W swojej codziennej pracy leczy pani osoby chore na raka. Czy bycie kobietą ułatwia pani pracę? Jak wpływa na pani kontakty z pacjentami?
— Jeżeli chodzi o pracę zawodową, myślę, że jako kobiecie jest mi trochę trudniej wygrać z tym, że doba ma tylko 24 godziny. Prócz obowiązków zawodowych, mam masę zajęć domowych jako mama i żona — one pochłaniają dużo mojego czasu, uwagi i energii. A sprawy dotyczące moich najbliższych są dla mnie równie ważne jak praca. Wszystkie moje zadania są jakby równoległe i staram się zachować między nimi właściwe proporcje, choć czasem bywa to trudne... Zawodowo poświęciłam się zagadnieniom, które wymagają ode mnie nieustannego kształcenia i podnoszenia kwalifikacji zawodowych, a to często z życiem rodzinnym bardzo koliduje. Uczciwość wobec chorych, którzy oddali swe życie i zdrowie w moje ręce wymaga dużego zaangażowania z mojej strony, ale też zaangażowania i poświęcenia mojej rodziny. Myślę, że kluczowa jest tu dobra organizacja czasu i wiara w to, że wszystko może się udać. Tyle o tym trudniejszym obliczu kobiecej pracy i kariery. Z drugiej jednak strony w pracy z pacjentem, szczególnie tym poważnie chorym, kobiecość często mi pomaga. Kobiety mają dużo empatii, potrafią u pacjenta dostrzec nie tylko nowotwór, ale też inne potrzeby chorego człowieka, a tego holistycznego podejścia do pacjenta we współczesnej medycynie bardzo brakuje. Nierzadko pacjenci mówią mi, że szczera rozmowa, uśmiech więcej znaczą i skuteczniej działają, niż terapia. Myślę, że w onkologii jest to szczególnie ważne. Minusem tej pięknej strony kobiecości jest jednak fakt, że bagaż tych trudnych emocji często zabieram do domu...

— A jak jest z zapadalnością na raka u kobiet na Warmii i Mazurach? Rośnie, spada? Jest większa niż w innych regionach?
— W naszym regionie, podobnie jak w całej Polsce, nieustannie rośnie liczba kobiet chorych m.in. na raka płuca, piersi, przewodu pokarmowego. Szczególnie niepokojący jest wzrost nowych przypadków raka płuc wśród kobiet przy zdecydowanym spadku nowych zachorowań wśród mężczyzn — ze smutkiem przyznaje dr Wasilewska. — „Zielone Płuca” — Polski jak często mówi się o Warmii i Mazurach — niestety, nie chronią nas przed zachorowaniem na raka płuc. Wręcz przeciwnie jesteśmy liderem w kraju pod względem nowych zachorowań. Przyczyna jest prozaicznie prosta: nałóg palenia papierosów lub bierne wdychanie dymu tytoniowego. Popularność palenia w naszym regionie jest nadal duża, pomimo panującej coraz szerzej mody na niepalenie.

— A co możemy zrobić dla siebie, by zmniejszać ryzyko zachorowania na raka?
— Już parę lat temu powstał tzw. kodeks zdrowego życia, który wskazuje nam kilka prostych rad. Każdy z nas może je stosować i wdrażać w swoim życiu. Badania profilaktyczne to sprawa kluczowa, ale prócz tego całkowita eliminacja papierosów, zdrowa dieta bogata w warzywa i owoce, a uboga w czerwone mięso, unikanie alkoholu. Także aktywność fizyczna, która — jak w ostatnich latach udowodniono — nie tylko zmniejsza ryzyko zachorowania na raka, ale też uprawiana już w trakcie choroby zmniejsza ryzyko nawrotu, poprawia rokowania i powoduje, że pacjent lepiej toleruje samo leczenie. Ważne są też dostępne w Polsce szczepienia ochronne skierowane przeciwko wirusom odpowiedzialnym za powstanie np. raka szyjki macicy. Najważniejsze jest jednak konsekwentne dążenie do przestrzegania tych prostych zasad i nawet jeśli komuś zdarzy się upadać w tej trudnej drodze po zdrowie — to niech się nie poddaje i niech zawsze wraca! Warto!

— Właśnie: rak szyjki macicy. Jak wygląda sytuacja mieszkanek Warmii i Mazur, jeżeli chodzi o zachorowalność na ten nowotwór?
— Sytuacja jakby się lekko poprawia, bo w naszym regionie mamy jedną z najwyższych w Polsce zgłaszalność na cytologię i mammografię w ramach programów profilaktycznych. Badania te można wykonać w naszym szpitalu za darmo. Wiele stowarzyszeń, klubów kobiecych łączy wyjazd do teatru lub kina w Olsztynie z jednoczesną wizytą na badania profilaktyczne w naszym szpitalu. Wspaniały pomysł! W grupie zawsze raźniej! Do Europy Zachodniej wciąż nam daleko, ale w ciągu ostatnich 10-15 lat w głowach Polek dokonał się bardzo duży postęp. Duże brawa dla lekarzy, ale także dla mediów. Jeszcze kilka lat temu kampania przeciwdziałania rakowi szyjki macicy czy piersi byłaby w mediach nie do pomyślenia, bo to był temat tabu. Dziś nie wstydzimy się i nie boimy mówić o raku. Kobiety już wiedzą, że warto poszukiwać informacji, badać się, bo zapobiegać jest łatwiej niż leczyć. Problem jednak wciąż wśród mieszkanek naszego regionu istnieje, bo wstyd iść do lekarza, bo daleko, bo koszty... A przecież to zdrowie jest naszym bezcennym skarbem i ta ewolucja — a w zasadzie rewolucja — musi się w głowach kobiet dokonać. Żeby tak się stało, musimy edukować, edukować i jeszcze edukować!


Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. zyta #2531717 | 83.14.*.* 6 lip 2018 09:39

    Brawo Pani Ewo!!! takich lekarz nam potrzeba. Jestem pacjentką onkologiczną MSWiA i naprawdę.., nie wiem jak szybko wpadłam w proces leczenia. Szłam z Wami programem i żyję. Dziękuję za troskę, empatię i profesjonalizm, Iwona.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz