Czwartek, 24 maja 2018. Imieniny Joanny, Zdenka, Zuzanny

Danuta Bujok: Ważne jest to, co mamy w głowach [WYWIAD]

2018-04-22 08:11:00 (ost. akt: 2018-04-21 19:45:05)
Danuta Bujok

Danuta Bujok

Autor zdjęcia: Danuta Bujok/facebook/arch.prywatne

Jako dziecko brała zwolnienia z lekcji wychowania fizycznego, bo wstydziła się swojej niepełnosprawności. Obecnie odnosi sportowe sukcesy, a także spełnia się jako modelka. Jej trudne przeżycia motywują innych, a Danuta Bujok udowadnia, że kobieta bez nogi też może być piękna i kobieca. Będzie gościem II Kongresu Przyszłości.

— Całe życie wstaje pani lewą nogą, ale nie oznacza to wcale, że zaczyna pani dzień w złym humorze i jest marudna. Wręcz przeciwnie! Skąd w pani tak pozytywne podejście do życia, taka energia do działania?
— Wydaje mi się, że człowiek się z tym rodzi (śmiech). Sama czasem zastanawiam się, skąd u mnie tle pozytywnego podejścia, które mam pomimo różnych traumatycznych przeżyć. W tym momencie tylko jedna odpowiedź przychodzi mi do głowy: chęć cieszenia się życiem.
Mam dość bólu i smutku w swoim życiu. Mimo swojego młodego wieku wiele w życiu przeszłam, a jeszcze więcej przede mną. I to nie znaczy, że nie będę mieć w swoim życiu już przykrych zdarzeń, bo są one nieuniknione. Natomiast zaczęłam doceniać to, co mam i cieszyć się z małych rzeczy.
No i nakręca mnie oczywiście chęć do działania i przetarcia szlaków innym osobom, które są po amputacji. Jestem osobą, która jednoczy ludzi i chcę wspierać osoby w podobnych sytuacjach. Mówiąc wprost miałam w życiu strasznie pod górkę, a mimo tego wiem, że można całkowicie zmienić swoje życie, jeśli tylko się tego chce. Jednak trzeba widzieć możliwości, a nie ograniczenia.



— Jest pani idealnym przykładem tego, jak je pokonywać — nie ma pani nogi, a jest pani sportsmenką. Podobnie bardzo inspirującym przykładem jest Mariusz Kędzierski — rysownik bez rąk. Wszystko jest więc kwestią podejścia do sytuacji?
— Tak! Kluczowe jest to, co mamy w głowach, a nie fakt, że ktoś nie ma ręki albo nogi. Oczywiście jest to trudne- żyć bez nogi. Kluczowa jest też kwestia tego, w jakim otoczeniu się wychowujemy. Moje otoczenie, niestety, nie było takim, o którym można powiedzieć, że było "bez zastrzeżeń". Chociaż zanim o tym opowiem, to chciałabym jeszcze podkreślić, że osobiście nie czuję się sportsmenką — to chyba za dużo powiedziane (śmiech). Uważam, że jestem aktywna sportowo, a sportowcem jest osoba, która jest związana ze sportem zawodowo i ma jakieś osiągnięcia rangi międzynarodowej…

— Ale zaraz, zaraz... Przecież pani ma osiągnięcia!
— Cały czas ich u siebie nie dostrzegam! A przynajmniej nie postrzegam ich jako fenomenalnych. Mimo tego, że przez 10 lat grałam w reprezentacji Polski siatkówki na siedząco. W tym roku mam swój jubileusz: dziesięć lat w sporcie.
Uczestniczyłam w mistrzostwach Europy i świata. Jestem osobą, która cały czas wymaga od siebie więcej i więcej. Jednocześnie jestem też swoim największym, wewnętrznym krytykiem. Bardzo wysoko stawiam sobie poprzeczkę. Może dzięki temu mam tyle siły? Choć wiem, że nie można przeholować... W każdym razie chylę czoła przed osobami, które w sporcie mają np. 20-letni staż i zdobyte medale, bo wiemy, że nie jest to łatwe.


— Co według pani jest ważne w walce o stanie się najlepszą wersją siebie?
— Świadomość problemu, własnych ograniczeń. Wielu ludziom jej brakuje. Ja wiem, że mam ograniczenia. Jedno z nich to jakość używanych protez i wszystko, co wiąże się z tą tematyką oraz rehabilitacją. Osoba po amputacji potrzebuje kompleksowej.

— Słuchając pani mam wrażenie, że niepełnosprawność, czyli pani ograniczenie, można spokojnie zastąpić słowem "motywacja".
— Lubię przekraczać granice i udowadniać sobie, że coś potrafię! Tak jak powiedziałam wcześniej, najbardziej do walki nakręcają mnie pozytywni ludzie dookoła. Na co dzień widzę, że ludzie pełnosprawni też walczą ze swoimi ograniczeniami — i to jest piękne, że człowiek mimo różnych sytuacji się nie poddaje. Nieważne, czy chodzi o osobę pełno czy niepełnosprawną, to zawsze jest niesamowite, jeśli ktoś walczy z czymś, co w jakiś sposób go ogranicza — i kiedy tę walkę wygrywa!

— Inną kwestią jest fakt, że osoby pełnosprawne nie myślą o pewnych rzeczach, tylko po prostu je robią. Osoby niepełnosprawne muszą zastanawiać się, jak wykonać niektóre zwykłe czynności.
— Wspomniała pani o Mariuszu. Oglądałam ostatnio wywiad z nim w programie "20 m2". W tym wywiadzie Mariusz podał fajny przykład. Opowiedział, jak ludzie wstają rano do pracy i robią sobie kawę. Nie zastanawiają się nad tym, jak ją zrobią — po prostu to robią. A Mariusz, który nie ma rąk, musi się zastanowić jak tę kawę zrobić!
W moim przypadku sprowadza się to do tego, że muszę zastanawiać się, jak chodzić, kiedy proteza obetrze mi nogę do krwi nie tylko w upalne dni, ale jak przeholuje z chodzeniem. Jeśli jednego dnia mój kikut będzie obtarty do krwi, to nie mogę sobie pozwolić na to, żeby drugiego dnia po prostu wstać i nałożyć protezę. Wtedy pierwsze kroki naprawdę bolą! Tak naprawdę więc dzień osoby niepełnosprawnej zaczyna się od niepełnosprawności. Od bariery!
Weźmy na przykład osobę na wózku - ona musi myśleć o dojeździe w pewne miejsca wcześniej, musi sprawdzić, czy jest tam podjazd. A co gdy pada deszcz..wyjść z domu czy nie…jak wózkowicz ma jechać i trzymać parasol… Osoba pełnosprawna nie musi się zastanawiać nad takimi rzeczami.

— Pani Danuto, wspomniała pani wcześniej o niełatwym dzieciństwie. Ta sytuacja w połączeniu z niepełnosprawnością mogłaby załamać niejedną osobę.

— Oj to prawda, ale ja zawsze staram się być pozytywna!
Przybliżę jednak trochę, jak wyglądało moje dorastanie. Moja mama była chora na schizofrenię, tata zapracowany budowlaniec, a następnie alkoholik (obecnie też walczy o poprawę swojego życia, nie pije od roku, a wiemy jak trudno wyjść z nałogu. Wspieram go, bo jest to dla mnie ogromnie ważne). W szóstej klasie szkoły podstawowej poszłam mieszkać do babci, która po dwóch latach pokazywania mi, jak wygląda prawdziwy, ciepły dom, została śmiertelnie potrącona na pasach. Wtedy życie znowu mi pokazało pazury, kolejne kłody pod nogi, itd. Temat rzeka. Chore środowisko, toksyczne relacje, złe nawyki... To wszystko przechodzi z pokolenia na pokolenie, jeśli jesteśmy świadomi, gotowi na zmiany i przerwanie schematu to przechodzimy do działania.
Do wszystkiego dochodziłam sama i nie pamiętam z dzieciństwa rozmów na temat niepełnosprawności. Ponadto moją główną barierą w dzieciństwie był wstyd. Nie miałam w domu takiej sytuacji, jaką miały inne dzieci — innym dzieciom nie brakowało na jedzenie, nie przychodziły do nich upomnienia ze szkoły o opłaconym obiedzie czy też po prostu wychowały się w domu, w którym był prąd. Ze względu na swoją sytuację rodzinną, bałam się kolejnych przykrości, dlatego też cały czas brałam zwolnienia z w-f. Chodziło mi o to, że nie chciałam się pokazać na basenie, żeby nie spotkać się z kolejnym odrzuceniem. Ale nie pamiętam sytuacji, w której byłabym źle traktowana z tego powodu, ponieważ zawsze byłam lubiana, energiczna i nie potrafiłam usiedzieć na miejscu. To pomagało. Byłam więc aktywna, ale jak dochodziło do tego, że miałam ubrać krótkie spodenki albo iść na basen, to... nie chciałam tego robić.

Danuta Bujok


— Zwolnienie z w-f, a potem kariera w siatkówce i marzenia o bieganiu. Co było momentem przełomowym?

— Mój moment przełomowy nadszedł bardzo późno — miałam wtedy 20 lat. Poznałam Janusza Rokickiego (niepełnosprawny lekkoatleta, kulomiot, trzykrotny wicemistrz paraolimpijski 2004, 2012, 2016, mistrz świata i Europy – red.), który przekonał mnie do sportu. Namawiał mnie na trening. Byłam strasznie oporna, bo trening wiązałby się z pokazaniem mojej niepełnosprawności! A ja przecież nie czułam się osobą niepełnosprawną: biegałam, chodziłam i skakałam jak inni... tylko cały czas robiłam to w długich spodniach. Bardzo dbałam o to, żeby nie było widać mojej nogi. Chciałam, żeby moja proteza wygląda tak, jak prawdziwa noga, żeby nie było tego widać. Wie pani, że niektóre dzieci myślały, że straciłam nogę pod kosiarką? Jak to dzieci, zawsze plotkę sobie znajdą…Bardzo dbałam o to, żeby moja noga zawsze wyglądała jak normalna noga...


— Jak wyglądała pani rozmowa z Januszem Rokickim? Jak panią przekonał?
— Ja nawet nie chciałam z nim rozmawiać! Pewnego dnia po prostu usłyszałam, jak moja ciocia odebrała telefon i powiedziała, że tak, mieszka tutaj niepełnosprawna dziewczyna. Myślałam wtedy, że się popłaczę, bo ktoś mnie znalazł! Nie chciałam słyszeć o swojej niepełnosprawności. Ale wiadomo, trzeba było podejść do telefonu (śmiech). Wysłuchałam Janusza i zgodziłam się na pierwszy trening. Żeby się odczepił (śmiech). Choć oczywiście najpierw go wyśmiałam, że ja żadnym sportowcem nie będę...

Ale z drugiej strony, gdybym nie spróbowała, to kłóciłoby się z moim ciekawskim charakterem, więc tym bardziej musiałam to zrobić. Pojechałam. Rzucałam oszczepem, pchałam kulą... Do końca życia zapamiętam moje rozmowy z Januszem, które prowadziliśmy w trasie. Jego historia i innych niepełnosprawnych. Tłumaczył mi, że w mojej sytuacji nie mam jeszcze aż tak źle. To sport i poznani ludzie ich osobowości uświadomiły mi, że nieważne, co posiadamy bądź jakiej kończyny nie mamy. Ważne jest to, jakimi jesteśmy ludźmi.

Danuta Bujok

— Co było potem?
— Ten pierwszy wyjazd otworzył mi oczy na wiele spraw. Zobaczyłam ludzi m.in. na wózkach i zaczęłam im pomagać w przenoszeniu rzeczy. Po prostu zobaczyłam, że oni mają o wiele większe ograniczenia ode mnie i mój brak nogi... przeistoczył się w pikuś. Tak naprawę to był taki "pikuś" przez cale życie, wtedy jednak to do mnie dotarło z całą mocą. Choć mój brak nogi był dla mnie ogromnym ograniczeniem w sytuacjach, kiedy musiałam się np. publicznie przebrać.
Ale wracając jeszcze do wątku sportowego: okazało się, że pchnięcie kulą nie jest dla mnie, za to zainteresowałam się siatkówką na siedząco. Spróbowałam tego sportu. Jednak tutaj też miałam zderzenie ze swoją barierą psychiczną, ponieważ okazało się, że do siatkówki trzeba zdjąć protezę. I mimo że wszyscy doskonale wiedzieli, że przyjeżdża nowy niepełnosprawny zawodnik i nie było to nic nadzwyczajnego, to i tak musiałam się z tym zmierzyć. Koleżanka obok mnie zdjęła swoje dwie protezy i zaczęła się czołgać pod siatkę. Wtedy dopiero tak naprawdę otworzyły mi się oczy. Skoro ona zdjęła dwie protezy i nie jest to nic nadzwyczajnego, to ja nie zdejmę swojej? Tak zaczął się mój pierwszy trening. Dzisiaj się z tego śmieję, ale kiedyś był to dla mnie wielki problem.

Danuta Bujok

— Poza karierą sportową robi pani karierę w modelingu.
— Bardzo mi w tym pomogły social media. Uznałam, że to będzie świetne rozwiązanie na pokazanie, że kobieta bez nogi także może być kobieca i piękna! I znów: po raz kolejny mogłam przełamać swoje a zarazem innych bariery i pogląd na tę tematykę.

— Czy właśnie o tych przeżyciach opowie pani podczas II Kongresu Przyszłości w Olsztynie?
— Nie będę zdradzać. Zapraszam na Kongres i spotkanie ze mną!

Ewelina Zdancewicz-Pękala
e.zdancewicz@gazetaolsztynska.pl


Danuta Bujok wystąpi podczas pierwszego dnia II Kongresu Przyszłości. Spotkanie z nią rozpocznie się o 16.30 w panelu "Bez gorsetu"


Danuta Bujok
Była reprezentantka Polski w siatkówkę na siedząco. Uczestniczka mistrzostw świata, Europy, Polski oraz wielu turniejów, nie tylko w kraju, ale też poza granicami kraju. Pasjonatka psychologii. Aktywna nie tylko sportowo, ale także społecznie. Motywuje do zmiany życia, propaguje wiedzę na temat niepełnosprawności, a zwłaszcza życia po amputacji. Założycielka pierwszej, jedynej i największej grupy osób po amputacji, gdzie ludzie świeżo po niej mogą dostać wsparcie, właśnie od takich osób jak oni sami — idealnie się rozumiejących. Uczestniczka szkoleń z pierwszej pomocy dla wielu służb m.in. Państwowej Straży Pożarnej, policji, wojska i służb medycznych. Modelka i fotomodelka. Pasjonatka podróży i cieszenia się życiem mimo wielu przeciwności losu.


Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (3) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. gd #2489539 | 213.73.*.* 23 kwi 2018 07:51

    Piękna i dzielna.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Janusz #2489318 | 88.199.*.* 22 kwi 2018 18:34

    Jesteś piękna i szkoda że nie jestem wolny i młodszy/ Pozdrawiam

    Ocena komentarza: warty uwagi (14) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. mega #2489060 | 81.190.*.* 22 kwi 2018 10:35

      Brawo, dziewczyna! Wyrazy szacunku.

      Ocena komentarza: warty uwagi (25) ! - + odpowiedz na ten komentarz