Niedziela, 23 września 2018. Imieniny Bogusława, Liwiusza, Tekli

Pensje w Polsce rosną. Ale wciąż jesteśmy gorsi od Niemców

2018-03-08 07:15:08 (ost. akt: 2018-03-07 16:35:23)
Zdjęcie jest ilustracją do treści

Zdjęcie jest ilustracją do treści

Autor zdjęcia: KMP w Olsztynie

Pracujemy długo, ale cały czas trudno nam związać koniec z końcem. Nasza pensja minimalna odbiega od europejskich standardów. Jest szansa, że dogonimy Niemcy, Francję czy Luksemburg? I dlaczego wciąż zostajemy w tyle?

Bieda w Polsce aż piszczy? Otóż są dwie strony medalu. Przede wszystkim nasze pensje w ostatnich latach rosną. Czy jednak to oznacza, że nasze zarobki stają się porównywalne z zarobkami w bogatych krajach Europy? Oczywiście w Polsce niższe są koszty utrzymania, ale — nawet uwzględniając różnice cen — odbiegamy od najbogatszych krajów Zachodu. Dlatego nie ma się co dziwić, że wyjeżdżamy za granicę.

— Niedługo jadę do Niemiec do pracy w warsztacie samochodowym. Chcę zarobić więcej i w krótszym czasie. Chcę sobie odłożyć na studia — opowiada Bartosz Lisicki, który mieszka pod Olsztynem. — Nie powinniśmy jednak porównywać pieniędzy, jakie zarabia się za granicą, z wypłatami w Polsce. Pracowałem tu jako kierowca busa i zarabiałem dwa razy tyle, ile wynosi nasza najniższa krajowa. Czy byłem zadowolony? Dużo jeździłem za granicę i musiałem tam wydawać swoje pieniądze. Ceny produktów można porównać. W Polsce są delikatnie tańsze, ale nie można tego porównywać. Nie zmienia to faktu, że złotówka jest o wiele mniej warta niż euro.

Wyjeżdżam, żeby zarobić, ale mimo wszystko będę chciał wrócić do Polski — twierdzi Tomasz Nowak z Olsztyna. — Mam też nadzieję, że znajdę ciekawą pracę.

Pracuję w Holandii i tam, żeby zarobić polską najniższą krajową, muszę pracować tydzień. Jednak nie tylko o pieniądze chodzi. Za granicą po prostu łatwiej jest żyć — opowiada Adam Hajdiuk z Nidzicy. — W Holandii mogę sobie pozwolić na więcej, niż pracując w Polsce. Tutaj nie mam nic.
— Ja nie pracuję, więc mąż wyjechał, żeby utrzymać całą naszą rodzinę — dodaje Anna Hajdiuk. — Gdyby był zatrudniony tutaj, nie byłoby to możliwe.
W Polsce najniższa krajowa wynosi 2100 zł brutto, czyli 503 euro. To najwyższy wynik w naszej historii, jednak wciąż kilkukrotnie mniej niż w najbogatszych krajach Europy. Czy to dużo? Na pewno więcej niż na Węgrzech, w Czechach czy Estonii, a nawet dwa razy tyle co w Bułgarii. W regionie państw Europy Wschodniej jesteśmy w czołówce pod tym względem. Wyprzedza nas tylko Słowenia.

Jeśli chodzi o całą Unię Europejską, znajdujemy się na 13. miejscu. Jak wylicza Eurostat, najlepiej jest w Luksemburgu — tam minimalna pensja wynosi 1999 euro, czyli prawie cztery razy więcej niż w Polsce. Irlandia płaci 1614 euro, a Holandia — 1578 euro. Niemieccy pracownicy mogą liczyć na co najmniej 1498 euro, tyle samo, ile we Francji. Brytyjczycy z kolei inkasują równowartość 1400 euro. Te kwoty może i napawają zazdrością, ale w zachodnich krajach życie jest o droższe. Pod tym względem Polska wypada lepiej niż niektóre zachodnioeuropejskie kraje. Mimo tego Polacy niechętnie wracają z emigracji. I to coś znaczy.

— Wyjechałem do Anglii do pracy, bo chciałem zarobić na mieszkanie. Na razie jednak nie zamierzam wracać — opowiada Adam Podwałka z Barczewa. — Pracuję w stolarni i zarabiam godziwe pieniądze. Odkładam na powrót do Polski, pomagam matce, która tutaj zarabia najniższą krajową, i jednocześnie na nic sobie nie żałuję. Dobrze mi się żyje. Co prawda w Anglii jest o wiele drożej, ale i wypłata cieszy, więc za bardzo nie odczuwam różnic. Nie przeliczam, bo bym zwariował. W Polsce bywam kilka razy w roku i za każdym razem mam wrażenie, że jest gorzej i drożej.

Eurostat podaje, że cena koszyka podstawowych dóbr i usług w naszym kraju wynosi tylko 54 proc. średniej dla Unii. Spośród krajów wspólnoty jedynie Rumunia i Bułgaria są od nas tańsze. A na przykład koszty życia w Niemczech są o 3 proc. wyższe, niż wynosi średnia unijna, natomiast we Francji o 8 proc. Na wysokie ceny mogą narzekać Brytyjczycy. W Wielkiej Brytanii koszty życia są aż o 22 proc. wyższe od unijnej średniej.

Przyczyną naszych niskich zarobków jest niska wydajność pracy. Jest ona mniejsza o 40 proc. od średniej unijnej. Nie oznacza to jednak, że Polacy mniej pracują. Co ciekawe, pracujemy nawet średnio o 25,8 proc. czasu więcej niż przeciętny Europejczyk.


O niskiej wydajności mogą decydować również inne czynniki, jak na przykład nadmierna biurokracja czy słaba organizacja produkcji. Innym problemem jest zbyt duże zatrudnienie w branżach niskodochodowych. Jak podaje GUS, w 2017 roku prawie 60 proc. pracowników w Polsce zatrudnionych było w usługach, a udział produkcji wysokiej wartości w PKB jest ciągle bardzo niewielki.

Najniższa krajowa zależy od siły gospodarki i siły pieniądza. W tej kwestii nie mamy się czym chwalić — zauważa dr Waldemar Kozłowski, ekonomista z UWM. — Lubimy mieć wolne i mamy dużo takich dni. Do tego wiele osób, pobierając 500 plus, zastanawia się, czy opłaca się pracować za najniższą krajową. Nie dziwmy się, że mamy takie wynagrodzenia. A najniższa krajowa utrzymuje się przecież względem średniej płacy. To naczynia połączone. Im większe średnie zarobki, tym wyższa najniższa krajowa. Ale w dalszym ciągu to nie są wielkie pieniądze.
Złotówka względem euro jest o cztery razy słabsza. To też jest powód naszych niskich płac.

— Gdybyśmy w 2007 roku weszli do strefy euro, dzisiaj moglibyśmy liczyć na 80 proc. tego, co zarabia na przykład Niemiec — tłumaczy dr Waldemar Kozłowski. — Dzisiaj znowu wraca dyskusja o wejście do strefy euro. Moim zdaniem jest za późno. Ale warto rozmawiać i obserwować, który moment na wejście będzie dobry. Tylko czy się odważmy, biorąc pod uwagę Brexit i kryzys strefy euro?
ar
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (81) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Mal #2458624 | 81.190.*.* 10 mar 2018 20:18

    Gdzie !!!!!!! To polecę do roboty!!!!!! Złodzieje z PiS im to rośnie

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. baloon #2458211 | 89.228.*.* 10 mar 2018 07:01

    ,,Pensje w Polsce rosną''- żart !

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. R #2457785 | 80.187.*.* 9 mar 2018 14:40

    Prosze nie wierzyc co pisza rozni dziennikarze! W Niemczech nie ma nic takiego jak minimalna placa MIESIECZNA!!! Nie ma!!! Jest minimalna stawka godzinowa ktora wynosi 8,84 euro BRUTTO!! W zaleznosci ile godzin w miesiacu (100,120 czy 150) wychodzi dochod miesieczny BRUTTO . Po odliczeniu podatkow (wszelkiego rodzaju) ludziom moze zostac nawet- przy KLASIE PODATKOWEJ 1- nawet 1000 euro NETTO!!!

    ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (5)

    1. Mario #2457635 | 81.15.*.* 9 mar 2018 12:28

      My byliśmy rozgrabiani przez Niemcy. Francja i Anglia miały kolonie zamorskie i też rozgrabiały inne kraje. Wiele lat byliśmy pod zaborem Rosyjskim. Co tu się porównywać ze złodziejami. Jak Polacy sami nie będą siebie nawzajem okradać to wszystkim nam bedzie żyło się lepiej.

      Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. -//- #2457559 | 89.231.*.* 9 mar 2018 11:37

      "Gdybyśmy w 2007 roku weszli do strefy euro, dzisiaj moglibyśmy liczyć na 80 proc. tego, co zarabia na przykład Niemiec — tłumaczy dr Waldemar Kozłowski"........czyli ekonomia wg GO :) Jak się ma takich "ekonomów" to nie dziwota, że mamy taka ekonomię.....Zastanawiające, czy ten dr wierzy w te dyrdymały, czy tylko tak gada, bo coś zbełkotać musi...Smutne to, ale prawdziwe. Trochę to przypomina balcerkowe gadanie z początku lat 90-tych o niewidzialnej ręce rynku, co miała rzekomo cuda nad Wisłą sprawić, no i sprawiła - upadek całych branży przemysłu i rekordowe na skalę całej Europy bezrobocie.Oczywiście wg Pana Dr to nie miało zapewne żadnego wpływu na siłe nabywczą naszych płac...

      Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    Pokaż wszystkie komentarze (81)