Niedziela, 16 czerwca 2019. Imieniny Aliny, Anety, Benona

Rocznie zużywamy kilkaset miliardów plastikowych butelek, a ma być jeszcze gorzej [VIDEO]

2018-03-03 20:00:47 (ost. akt: 2018-03-03 16:40:43)

Autor zdjęcia: pixabay.com

Plastik is fantastic? To powiedzenie dobrze brzmi, ale prawda jest znacznie gorsza. Plastik towarzyszy nam każdego dnia, chociaż nie zdajemy sobie z tego sprawy. Niedługo zastąpi nam plaże, a może parki narodowe. Dlaczego?

Ziemię zalewa plastik odpowiadający masie miliarda słoni. To ponad osiem milionów ton plastiku, które pokryłoby powierzchnię wszystkich polskich parków narodowych kilkunastocentymetrową warstwą. To akurat tyle, żeby brodzić w tych śmieciach po kostki. Ale gdybyśmy towar z jednego supermarketu rozpakowali z plastikowych pudełek, też brodziliśmy po pas. Póki się nie przyjrzymy, ile wokół nas jest plastiku, nie zdajemy sobie z tego sprawy. To nasza codzienność — jak domy i krawężniki w zasięgu wzroku. Plastik tak wgryzł się w rzeczywistość, że ślepo go wykorzystujemy. Żartujemy nawet: plastik is fantastic. Ale wystarczą jedne zakupy, żeby złapać się za głowę, ile za jednym zamachem jesteśmy w stanie przynieść do domu. W plastik pakowane są wędliny, sery, jogurty, mleko, napoje, makarony, owoce. Można wymieniać bez końca. Gdy pójdziesz do sklepu, zwróć na to uwagę.

Dorota Gołąb zawsze ceniła sobie ekologię, ale na co dzień żyła jak każdy z nas. W ciągłym biegu. — W ogóle nie segregowałam śmieci, ale niedawno znajomy pokazał mi, że to wcale nie boli — opowiada Dorota Gołąb, która organizuje eventy. — Wcześniej wydawało mi się to trudne i, będę szczera, nie chciało mi się tego robić. Segregacja wydawała mi się bardzo skomplikowana. Nie miałam pojęcia, co wrzucać do jakiego kontenera. Chociaż, gdy wychodziłam na śmietnik z kilkoma butelkami po wodzie mineralnej pod pachą, również nie było mi kolorowo. Z racji tego, że biegam, wypijam dużo wody i te butelki mnożyły mi się z dnia na dzień. Żeby ułatwić sobie życie, kupiłam sobie urządzenie, które gazuje wodę. Dziś mam jedną butelkę i piję olsztyńską wodę z kranu z bąbelkami. Kolejnym krokiem było kupienie kosza do segregacji. I od tej chwili się zaczęło — zwracam uwagę na to, co kupuję, a potem gdzie to wyrzucam. I okazało się, że pojemnik na plastiki zapełniam w zastraszającym tempie. Nigdy na to nie zwracałam uwagi!

Statystyczny Polak rocznie zużywa średnio 400 reklamówek, 60 kg papieru i 50 puszek. Mamy obsesję pakowania. Każdy z nas produkuje z opakowań, które przynosimy do domu, 250 kg śmieci rocznie. Niestety musimy też je wynieść. Wiele odpadów trafia jednak nie tam, gdzie trzeba. Na przykład rzucona w lesie butelka plastikowa rozłoży się w ziemi nawet po 1000 latach, reklamówka potrzebuje na to od 100 do 450 lat, guma do żucia zniknie po 5 latach, a styropianowa tacka do żywności aż po… 500 latach!

Tylko w 2016 na świecie sprzedano ponad 480 mld plastikowych butelek. 10 lat wcześniej — 300 miliardów. Ułożone obok siebie osiągnęłyby połowę długości od Ziemi do Słońca. Według najbardziej aktualnych szacunków Euromonitoru, do 2021 roku ich ilość wzrośnie do ponad 583 mld!

Ale… człowiek lubi zamiatać pod dywan. Może nie dosłownie, ale wyrzuca śmieci tam, gdzie ich nie widać i myśli, że „jest po kłopocie”. Dlatego plastik jest wszędzie. Do mórz i oceanów wyrzucany jest celowo albo trafia tam przez przypadek. — Na Pacyfiku mamy pływającą plamę śmieci 6 razy większą od powierzchni Polski — zaznacza Angelika Ludwiczak, która wyjechała z Olsztyna do Gdańska, żeby tam studiować oceanografię.

— Pod wpływem światła plastik ulega rozpadowi na mikrocząsteczki, które potem przedostają się do łańcucha pokarmowego i tak w rybach i owocach morza trafiają również do naszych żołądków. Plastik wpływa negatywnie na gospodarkę hormonalną, wywołuje nowotwory, dla niektórych organizmów jest trujący. Do tego zagraża ogromnej ilości stworzeń jak ptaki czy żółwie morskie, które połykają reklamówki myląc je z meduzami, co często prowadzi do uduszenia lub gorzej — powolnej śmierci z głodu, gdy żołądek zapełniony jest odpadami. Do oceanu w każdej minucie wyrzucany jest mniej więcej kontener odpadów plastikowych — przy utrzymaniu tego tempa do 2050 roku w oceanie będziemy mieli więcej śmieci niż ryb.


Ale czy kogoś to w ogóle obchodzi? O ekologii mówi się dużo, ale nie wszyscy są w stanie zrozumieć zło, jakie sami sobie fundujemy. Po wysypisku śmieci raczej nie spacerujemy, więc nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie rozmiaru tej „plastikowej katastrofy”. Ale czy da się żyć bez plastiku? Jest przecież lekki, tani i higieniczny.

— Oczywiście, że się da, trzeba tylko odrobinę zmienić swoje myślenie — podkreśla Angelika Ludwiczak. — Ja zaczynałam od małych kroków. Przede wszystkim wielorazowych toreb na zakupy, segregacji odpadów i picia wody kranowej. Jeśli już muszę kupować rzeczy zapakowane, wybieram alternatywę dla plastiku — opakowania szklane czy puszki. W restauracji staram się jeść na miejscu, a kawę na wynos brać do własnego kubka termicznego. Przy kupowaniu kosmetyków i detergentów oprócz opakowania warto zwrócić uwagę na skład — wiele z nich zawiera mikroplastik. Makijaż zmywam wielorazowymi wacikami uszytymi ze skrawków materiałów. Generalnie warto starać się dać jak największej ilości rzeczy „nowe życie” i zrezygnować z artykułów jednorazowych.

— Ja też zawsze mam ze sobą płócienną torbę — dodaje Dorota Gołąb. — Unikam też foliówek. Jabłka czy pomarańczę kupuję luzem, po kilka sztuk. W wielu przypadkach można zamienić plastik na papier. Torba plastikowa tylko w ostateczności ląduje w moich rękach. Zdaję sobie też sprawę, że nie da się w stu procentach zrezygnować z plastiku. To, że zawsze mam pełny kosz opakowań, o czymś świadczy. Wiem, że nie pomogę środowisku. Ale po prostu staram się szkodzić mniej.


— Mój mąż denerwuje denerwuje się na mnie, bo każę mu segregować śmieci — opowiada Beata Glabisz, młoda mama z Olsztyna. — I gdy, biedny wyrzuca plastiki, okazuje się, że tego jest bardzo dużo. Wynosi naprawdę wielkie wory! Niby staramy się nie kupować jedzenia w takich opakowaniach, to jednak ich ilość przeraża. A najgorsze jest to, że nie mamy wyboru. Wiele produktów pakowanych jest tylko w plastik. A te pakowane na przykład w papier są o wiele droższe. Torby papierowe też więcej kosztują od reklamówek. Dlatego często o naszych wyborach decyduje cena, a nie ekologia.

— Zakupy to jedno, a segregacja drugie. Myślę, że większość ludzi tego nie robi — dodaje Natalia Kiryczyn, również młoda mama. — A wystarczy dobra wola. Nic więcej.

Tylko czy zawsze ta dobra wola to wszystko? — Nie segregujemy, bo nie mamy gdzie wyrzucać takich śmieci — narzeka Konrad Zygmunt z Olsztyna. — Mieszkam na osiedlu, gdzie nie ma kontenerów do segregacji. A szkoda, bo w moim rodzinnym domu to normalne. Tego nauczyli mnie rodzice. Ale po przeprowadzce mam tylko jeden śmietnik, do którego wszystko się wrzuca. Niby nowe osiedle, a ma jakieś stare przyzwyczajenia... Ale za to zbieram korki! Chociaż tyle robię dla ekologii.

Pamiętajmy, że wiele plastikowych odpadów to surowce wtórne, a nie zwykłe śmieci. Plastik odzyskany z butelek może posłużyć między innymi do produkcji polarów, plecaków lub zabawek. — Tworzywa sztuczne są domeną tego świata — mówi prof. Zbigniew Endler, ekolog z UWM. — Oceany są wypełnione dryfującymi wyspami plastiku, które są wyrzucane na plaże. A większość tworzyw może być przetwarzana mniej więcej od trzech do pięciu razy. Dlatego dzisiaj kwestia odzysku jest najważniejsza. Tylko że mamy z tym problem. Udaje nam się odzyskać zaledwie ponad trzydzieści procent plastiku... Cała reszta trafia na wysypiska, gdzie powoli tworzy się nasz sarkofag. Plastik zaśmieca też rzeki, jeziora, również Bałtyk. Robiono analizy piasku z Krynicy Morskiej. Okazało się, że 30 proc. to plastikowe granulki. To samo jest na Ibizie, w Egipcie, na Wyspach Kanaryjskich. Nie ma miejsca na świecie, które nie ma tworzyw sztucznych.
Śmieci widać, ale jest jeszcze jeden problem, który nie rzuca się w oczy.

— Plastik zawiera bardzo groźny środek chemiczny, który zatruwa nasz organizm — podkreśla ekolog. — Poliwęglan zawierający bisfenol A stosowany jest do produkcji różnego rodzaju opakowań do przechowywania żywności. Okazuje się, że może on być uwalniany z tworzywa, w którego skład wchodzi. Szczególnie jeśli opakowanie jest podgrzewane, myte detergentami przed użyciem, czy poddawane rozciąganiu, gnieceniu czy innym mechanicznym obciążeniom. Wtedy bisfenol A może bez problemu przenikać do pokarmu, razem z którym dostaje się do wnętrza naszego organizmu. I niestety się dostaje. Wykryto go wszędzie — w moczu dzieci, u dorosłych. Jest rakotwórczy. I jest wszędzie — w butelce, w którym kupujemy colę, w opakowaniu z plasterkami sera czy wędliny. I wchodzi w skład żywności, która przywiera do ścianek tworzywa. Dlatego naukowcy zastanawiają się dziś, czym to zastąpić. Nie można powrócić do XIX-wiecznych tworzyw, do drewna. To niemożliwe. Dlatego rozważania idą w kierunku biodegradowalnych tworzyw ulegających rozkładowi. Ale myśli się też o ograniczeniu tego strumienia opakowań. Tylko czy to się uda?

AR



Polub nas na Facebooku:

Komentarze (15) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Nick #2454209 | 37.201.*.* 4 mar 2018 22:27

    W niemczech problem z plastikiem i aluminiowymi puszkami zalatwiono w ten sposob,ze kazdy kupujacy placi kaucje w wys.0,25E za opak. i pozniej grzecznie przywozi to do jakiegokolwiek Markietu i kasuje pieniazki z powrotem przy okazji zakupow. Rozwiazanie jest tylko potrzebne sa checi .

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Nick #2454205 | 37.201.*.* 4 mar 2018 22:21

      Pomysly juz sa jak zutylizowac plastikowe butelki , a ja przestalem je kupowac i wrocilem z powrotem do szklannych butelek z napojami.. Gdzies przeczytalem artykul o rakotworczych zwiazkach ktore rozpuszczaja sie w butelkach z plynami i nie tylko, i od tego czasu staram sie kupowac artykuly spozywcze i zywnosc tylko w szklannym opakowaniu. Po co wywolywac wilka z lasu.

      Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. ox #2453971 | 94.254.*.* 4 mar 2018 14:48

      W Chorwacjinjuz 10 lat temu w Konzumie (ich siec marketów)można było sprzedać butelki szklane i pet w automacie.Nigdzie nie widziałem wyrzuconej butelki....

      Ocena komentarza: warty uwagi (6) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    3. Mydlenie oczu #2453848 | 188.146.*.* 4 mar 2018 12:32

      Nie chodzi o to żeby odnieść butelki, słoiki, makulaturę, szmaty i inne surowce do skupu i jeszcze parę groszy zarobić. Chodzi o to żeby to wszystko (zapłacone przecież) wyrzucić i jeszcze raz za to zapłacić. Dawniej prawie wszystko można było sprzedać. Nawet stłuczką szklaną. W czyim to jest interesie?

      Ocena komentarza: warty uwagi (6) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

      1. jasne #2453804 | 88.156.*.* 4 mar 2018 11:27

        jasne. Ministra Jana Szyszkę wyrzucono, a tylko on wiedział co z tym zrobić, chyba że prezes ma inne zdanie

        Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

      Pokaż wszystkie komentarze (15)