Czwartek, 26 kwietnia 2018. Imieniny Marii, Marzeny, Ryszarda

Muzyka, filmy i ebooki. Piractwo w internecie kwitnie

2018-01-03 18:00:00 (ost. akt: 2018-01-03 15:41:59)

Autor zdjęcia: Pixabay.com

Płyty z muzyką, najnowsze gry, ulubione seriale... Co drugi polski internauta korzysta w sieci z nielegalnych źródeł. Niektórzy nawet nie czują, że robią coś złego. A eksperci uważają, że szara strefa w internecie nigdy nie zniknie.

Pan Julian z Olsztyna wyczytał gdzieś, że osoby, które nielegalnie ściągają treści z internetu, najwięcej wydają pieniędzy na kulturę. — To nie są pasożyty — podkreśla. – To najaktywniejsi uczestnicy kultury.
Sam korzysta z internetowych wypożyczalni typu Netflix i uczciwie płaci abonament. — Wydaję 60 zł miesięcznie. To nie jest dużo, bo za tyle to nawet dobrej płyty nie kupię — uważa.

Jak mówi treści, których w Polsce nie można legalnie ściągnąć, albo takie, które są kosmicznie drogie, pobiera za pomocą torrentów (wymiana plików między komputerami — red.). — Na przykład serial na DVD za 500 zł. To nie są czasy, żeby wydawać takie sumy — tłumaczy mężczyzna.
Dlatego nie uważa, że robi coś złego. — Wyrzuty sumienia? Że niby kradzież? — ironizuje. — Ja nikomu z półki nie zabieram. Tym bardziej że płacę na kulturę legalną.

Pan Julian uważa, że wszyscy to robią, ale o tym głośno się nie mówi w towarzystwie. — To jest coś oczywistego. W dzisiejszych czasach po prostu się wie, że są takie platformy w sieci, z których się korzysta — mówi.

Stowarzyszenie Kreatywna Polska przygotowało raport obrazujący skalę piractwa w polskim internecie i wpływ, jaki wywiera ono na kulturę i gospodarkę. Okazuje się, że co drugi internauta w Polsce korzysta z nielegalnych źródeł treści. Największym zainteresowaniem cieszą się pliki wideo i audiobooki. Płacąc pirackim serwisom kilka lub kilkanaście złotych miesięcznie, Polacy zasilają je sumą około 900 mln zł rocznie. To równowartość dziewięciu rocznych budżetów Biblioteki Narodowej albo suma, za którą można kupić prawie 50 mln biletów do kina.

Zdaniem pana Piotra, mieszkańca olsztyńskich Jarot, prawie każdy w internecie korzysta z szarej strefy. — Nie znam ludzi, którzy nie piratowaliby muzyki. Płyty są po prostu za drogie. Są serwisy streamingowe, więc i tak dużo muzyki jest za darmo — opowiada.

I dodaje, że mieszkając i pracując w Anglii kupiłby grę za 60 funtów, a w Polsce musiałby na nią wydać przynajmniej 200 zł. Gdyby zdecydował się na wersję de lux, przeznaczyłby 900 zł.
Mężczyzna i tak zrobił postęp. — Przeszedłem na oryginalne oprogramowanie, takie z licencją. Sporo ludzi ma jednak systemy pirackie. Nadal jednak ściągam gry. Dlaczego? Bo są bardzo drogie. Niektórzy je ściągają, żeby je przetestować — uważa.

Jego zdaniem piractwo nie tylko nie jest złe, ale także... pomaga producentom. W jaki sposób? — Ludzie korzystają z nielegalnie ściągniętych gier, a potem jednak je kupują. Ja tak zrobiłem. Przez rok korzystałem ze ściągniętej gry, a potem w końcu kupiłem. Ludzie piratują z lenistwa albo z chęci przetestowania gier.
Pan Piotr uważa, że piratowanie kojarzy się ludziom z wolnością. I że w sieci powinna być wolność dla kultury. — Z piratowaniem jest jak wejściem do salonu samochodowego. Nie kradniesz, ale obejrzeć i przejechać się możesz — kwituje.

Gdzie szukamy pirackich treści? W tzw. oficjalnej sieci, ale część internautów przenosi się jednak np. do sieci TOR (The Onion Router). To wirtualna, szyfrowana sieć komputerowa, mająca zapewnić użytkownikom anonimowość. Jak przekonują eksperci, nie można się jednak w pełni ukryć w internecie.
Czy za korzystanie z ciemnej strony internetu możemy słono zapłacić? — Przestępstwo popełnia osoba, która ten materiał rozpowszechnia — tłumaczy mł. insp. Leszek Róziecki, naczelnik Wydziału do Walki z Cyberprzestępczością KWP w Olszynie. — Grozi za to do 2 lat więzienia. Bo za samo ściąganie muzyki czy video nieponosi się odpowiedzialności karnej. Ochronie podlegają jedynie programy komputerowe. Za ściągnięcie i używanie kradzionego programu grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Czy to znaczy, że możemy czuć się bezkarni i ściągać to, na co mamy ochotę? — Mimo że samo ściągnięcie muzyki lub filmu nie wiąże się z odpowiedzialnością
karną, trzeba pamiętać o odpowiedzialności cywilnej. Właściciel praw do utworu możne wystąpić na drodze cywilnej z roszczeniem — odpowiada naczelnik.

I dodaje, że trzeba również pamiętać, że niektórzy producenci korzystają z usług firm, których rolą jest monitorować ich treści, oczywiście w granicach prawa. — I mogą zażądać roszczenia za ściągnięty utwór — mówi naczelnik.

Róziecki podkreśla też, że cały obrót prawami autorskimi to przestępstwa w większości ścigane na wniosek osoby poszkodowanej.

at

Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (6) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Ja #2409516 | 89.234.*.* 4 sty 2018 10:33

    Kupiłem wczoraj na Allegro dostęp do Netflixa za 7 zł, wszystko działa, nie wiem czy to legalne czy nie, tym powinno Allegro się martfić a że tanio? w Kerfurze kupowałem banany po 1zł i co? miałem się pytać czy kradzione?

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. qqłka #2409514 | 212.92.*.* 4 sty 2018 10:32

    "Właściciel praw do utworu możne wystąpić na drodze cywilnej z roszczeniem" Pewnie, że może. Tak samo ja moge wystąpić z roszczeniem względem niego. Efekt będzie ten sam - żaden. Musiałby wykazać (czyt. udowodnić) poniesienie realnej straty wskutek zasistnienia zdarzenia. A jako iż taka strata nie występuje, nie będzie nawet próbował marnować czasu na z góry przegraną sprawę

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Thor #2409362 | 82.139.*.* 4 sty 2018 06:12

    Tak jak z trawka. Niby nielagalna a wszyscy ja pala. Niby zla a bardziej popularna od wòdy czy fajek. A wystarczylo by zalegalizowac i problem dziury w budżecie by sie rozwiazal. Ale lepiej w tym kraju inwestowac w rydzykowskie termy niz w to co jest oplacalne. Zasrana kaczka i jej paczka.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. A #2409256 | 79.184.*.* 3 sty 2018 21:53

      Gdyby dostęp do kultury był tańszy to więcej osób mogłoby sobie na niego pozwolić.

      Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. Nieznajomośc prawa #2409202 | 81.190.*.* 3 sty 2018 20:25

      nie zwalnia z jego przestrzegania, a jak powiedział Lec- a znajomość często... Nigdy nie miałam torrentów, bo to ściąganie z udostępnianiem. Latami zaś korzystałam z linków, które ktoś umieścił na różnych forach, linki były na hostuje, rapidshare, itp. Godzinami ściągało się film na własny użytek, ale przynajmniej legalnie, bo prawo złamał ktoś, kto udostępnił linki. Teraz na Youtube można już prawie wszystko obejrzeć, a filmy z jedynki na vod.pl- nie mam potrzeby ściągania, zwłaszcza, ze większość dzisiejszych hitów kinowych po prostu jest niewarta obejrzenia, co najwyżej bajki, a w kinach jest wiele promocji. Co do programów- wolę mieć oryginał. Wprawdzie trzeba poczekać rok, dwa, zanim cena z 200zł spadnie do 30-40 zł, ale przynajmniej gwarancja, że jak płyta siądzie, to producent wymieni.

      Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    Pokaż wszystkie komentarze (6)