Niedziela, 18 listopada 2018. Imieniny Klaudyny, Romana, Tomasza

Nie istnieje, a wszyscy chcą ją mieć. Jak to jest z tymi kryptowalutami?

2017-12-30 18:10:00 (ost. akt: 2017-12-30 14:53:46)
bitcoin

bitcoin

Autor zdjęcia: pixabuy

Technologia idzie w parze z biznesem od dawna. Rok 2017 zapamiętamy jednak m.in. dzięki rekordowym wartościom kryptowalut, wirtualnej waluty, której cena rekordowo sięgała 20 tys. dolarów za jedną akcję. Czy warto w nią inwestować?

Czym jest kryptowaluta? Powiedzmy, że środkiem płatniczym nowej generacji. Na pewno nie tradycyjnym. Najprościej mówiąc, zarabiamy za udostępnianie mocy swojego komputera. Najstarszą i najpopularniejszą kryptowalutą jest bitcoin. Jego początki sięgają 2009 r. Znamy jedynie pseudonim organizacji bądź osoby, która stworzyła bitcoina – Satoshi Nakamoto. Po dziennikarskim śledztwie w 2015 roku do stworzenia Bitcoina przyznał się australijski przedsiębiorca z branży IT, Craig Steven Wright, jednak społeczność bitcoin nie wierzy w jego oświadczenie.

W przypadku kryptowalut nie ma pośrednika w postaci banku. Każdy portfel elektroniczny łączy się ze sobą podczas transakcji. System jest dosyć bezpieczny. Nawet zhakowanie części portfeli (co już się zdarzało) nie wpłynie na możliwość komunikacji reszty. Nie ma też prowizji. Do wydobywania kryptowaluty potrzebne są tzw. koparki, czyli specjalne komputery złożone z połączonych ze sobą wielu kart graficznych, które wykonują skomplikowane obliczenia matematyczne. Gotowe zestawy można było kupić na popularnych portalach aukcyjnych.

Jeszcze tydzień temu za jednego bitcoina trzeba było zapłacić niemal... 20 tys. dolarów. W ciągu pół roku podrożała prawie ośmiokrotnie. Ale bariery 20 tys. dolarów nie udało się przebić. Na koniec przedświątecznego tygodnia roboczego kosztował już „tylko” 12,6 tys. dolarów. Analitycy próbują tłumaczyć spadki, ale tak naprawdę nikt nie wie, co stanie się z wartością bitcoina. Trzeba też pamiętać, że liczba bitcoinów, która może znaleźć się w obiegu jest ograniczona. Zgodnie z algorytmem nie może być ich więcej niż 21 mln.

O to, czy warto inwestować w kryptowaluty spytaliśmy ekonomistę. — Kryptowaluta, to coś, co nie istnieje, a wszyscy chcą to mieć. Twór typowo sztuczny, ale jak najbardziej... opłacalny — uważa prof. Andrzej Buszko z UWM. — Tym bardziej, że możemy wykonywać nią pewne transakcje.

Czy można na tym zarobić? — Oczywiście, np. drożej sprzedać. Jeśli mieliśmy wcześniej sporo akcji. Ważne jest tutaj przewidywanie kursów, wiedza ogólna i trochę szczęścia — mówi prof. Buszko. — Ogólnie jednak inwestowanie w kryptowaluty związane jest ze sporym ryzykiem. Są też inne czynniki, jak np. teorie mówiące o tym, że kryptowaluty są wykorzystywane do prania brudnych pieniędzy. Grupy przestępcze mają sztucznie sterować kursem, żeby gdzieś te pieniądze wyprać.

A to nie byłoby szczególnie trudne do zrobienia, zwłaszcza że w przypadku kryptowalut nie wiadomo kto i komu płaci. Wszystko jest anonimowe. — Jeśli mówimy o ryzyku, podobny do kryptowalut jest Forex, gdzie za niewielki wkład możemy zyskać setki tysięcy. Są takie osoby, ale to odsetek — mówi prof. Buszko.

Forex, co ciekawe, jest największym rynkiem na świecie. Szacowane dzienne obroty w kwietniu 2013 wynosiły około 5,3 bilionów dolarów. Jednak według danych polskich biur maklerskich początkujący inwestor traci cały zainwestowany kapitał po dwóch lub sześciu miesiącach.

Co powinien zatem zrobić ktoś, kto zainwestował parę lat temu w bitcoina? Sprzedawać czy poczekać? — dopytujemy. — Sprzedawać. Każdy chciałby sprzedać akcje po takim kursie, więc z tak wątpliwą przyszłością, jaka stoi przed kryptowalutami to byłby najlepszy ruch.

Niektórzy wieszczą pęknięcie bańki kryptowalut, ale jak na razie wszystkie popularne kryptowaluty kosztują krocie. Czy jest to jednak fenomen ekonomiczny?
— Oczywiście, bo jeśli coś zaczyna od zera i raptem rozwija się do takiej skali, to musi być swego rodzaju fenomenem. Zwróćmy uwagę, że coś, czego realnie nie ma sprzedajemy za prawie 20 tys. dolarów. To naprawdę niesamowite.

A może fenomen kryptowalut wynika po części z tego, że ludzie nie ufają już bankom? — Po części na pewno. Szczególnie w Polsce, gdzie przyczyniły się do tego np. kredyty we frankach. Banki jednak były, są i będą — podkreśla prof. Buszko.

Kurs ethereum, czyli innej, konkurencyjnej dla bitcoina kryptowaluty, od stycznia do lipca 2017 roku wzrósł o 2325 proc. Kryptowalutami możemy już płacić w niektórych sklepach internetowych, zamówić za nie jedzenie czy zapłacić w... kawiarniach. Odbywały się też zbiórki charytatywne, a polska giełda kryptowalut BitBay w styczniu 2017 r. wspomogła Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Dzięki zaangażowaniu użytkowników zebrano wówczas ponad 12 tys. zł.

Przed kryptowalutami przestrzegają jednak przedstawiciele Narodowego Banku Polskiego i Komisji Nadzoru Finansowego. Niedawno z płatności w bitcoinach zrezygnowała platforma dla graczy Steam tłumacząc to m.in. niestabilnym kursem kryptowaluty.

Co ciekawe, „wykopanie” bitcoinów i obrót kryptowalutą pochłania już rocznie tyle energii, co... średniej wielkości państwo. W listopadzie wyliczono, że zapotrzebowanie na prąd to ponad 25,5 TWh, czyli ok. 15 proc. zużycia energii elektrycznej w Polsce w 2016 r. Ale to niektórych wcale nie martwi. — Ciekawe ile prądu zużywa roczne dodrukowywanie pieniędzy przez Bank Centralny? — pyta pan Michał w jednym z komentarzy na facebookowej grupie tematycznej o kryptowalutach. — Prędzej czy później zabraknie mocy, by utrzymać to szaleństwo, a z drugiej strony blockchain przetrwa. — uważa pan Rafał.

W bitcoiny chce inwestować Korea Północna obciążona wieloma sankcjami, a kryptowaluty przecież nikt nie kontroluje. Seul, stolica Korei Południowej, jest najważniejszym centrum handlu bitcoinem. Hakerzy z północy regularnie atakują więc giełdy południowego sąsiada. Ale reżim nie tylko kradnie bitcoiny, ale też je produkuje. Mimo sporego zapotrzebowania na prąd, rząd w Pjongjangu się tym nie przejmuje, bo to łatwy sposób na eksport energii.

W kryptowaluty chce też inwestować nasz wschodni sąsiad. Aleksandr Łukaszenka, prezydent Białorusi, ogłosił ostatnio, że Białoruś będzie pierwszym na świecie krajem, w którym rząd otwiera szerokie możliwości do wykorzystania technologii blockchain. Nowy dekret prezydenta, podpisany w piątek, legalizuje wszystkie biznesy oparte na tej technologii.
PJ
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (13) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Mariano #2407760 | 31.0.*.* 1 sty 2018 12:48

    Pan "profesor" doradza tak. Jak masz bitcoina to go sprzedaj, jak nie masz to kup bo może zarobisz. Gdzie tu logika ? Świnie na gwiazdach się lepiej znają niż tacy "spece" ekonomiści.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Gościegoście #2407563 | 31.0.*.* 31 gru 2017 19:53

    "Bitcoin ... 20 tys. dolarów za jedną akcję" od kiedy Bitcoiny czy inne kryptowaluty to akcje?

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Wrni #2407277 | 188.146.*.* 31 gru 2017 11:05

    Jaki śledczy takie śledztwo....Bitcoin istniał już w 2000 r

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Katon #2407274 | 217.99.*.* 31 gru 2017 11:00

      "A wszyscy chcą ją mieć" , kto to są Ci wszyscy i co chcą mieć? . Obłudna i na dodatek bzdurna teza , a tak ją obalam:: Ja nie chcę , bo "Nemo plus iuris in alium transferre potest quam ipse habet". ps. wraz ze strzałką czasu nieporządek we wszechświecie wzrasta (S.Hawking), , ten artykuł jest tego kolejnym przykładem.. Szczęśliwego Nowego Roku , i nie dajmy się oszustom itp. cwaniakom.

      ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

      1. największe szulernie świata #2407178 | 95.90.*.* 31 gru 2017 07:17

        Dwie największe mafijne szulernie na świecie to właśnie bitcoin i Forex. Nikt normalny nie ma szans z tymi ruletkami, gdyż na tych rynkach grają doskonale zaprogramowane komputery reagujące na rynek w ułamku sekundy. Twoja reakcja trwająca kilka sekund, albo kilka minut skazuje Cię na porażkę. Nie masz szans. Chciwość i emocje działają jednak jak narkotyk. No cóż, właśnie na tym bazuje każda szulernia.

        Ocena komentarza: warty uwagi (10) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

        Pokaż wszystkie komentarze (13)