środa, 19 września 2018. Imieniny Januarego, Konstancji, Leopolda

Polacy i Ukraińcy, czyli... zachmurzenie umiarkowane

2017-12-12 13:00:00 (ost. akt: 2017-12-12 13:26:14)
Mirosław Rowicki, redaktor naczelny "Kuriera Galicyjskiego"

Mirosław Rowicki, redaktor naczelny "Kuriera Galicyjskiego"

Autor zdjęcia: Archiwum prywatne

Polityka\\\ O wizycie prezydenta Andrzeja Dudy w Charkowie i sytuacji na Ukrainie rozmawiamy z Mirosławem Rowickim, redaktorem naczelnym ukazującego się we Lwowie „Kuriera Galicyjskiego”.

— W środę 13 grudnia prezydent Andrzej Duda leci na Ukrainę. W programie wizyty są spotkania z prezydentem Petrem Poroszenką, z obserwatorami z Misji Obserwacyjnej OBWE oraz z przedstawicielami UNDP (United Nations Development Programme). Polski prezydent złoży kwiaty na Cmentarzu Ofiar Totalitaryzmu w Charkowie, gdzie są pochowani polscy żołnierze zamordowani przez NKWD. Czy mieszkańcy Lwowa interesują się tą wizytą? 

— Myślę, że tak! Zainteresowanie wizytą prezydenta Polski jest niezależne od tego, gdzie przyjeżdża. Moim zdaniem ta wizyta ma duże znaczenie, bo związane są z nią duże nadzieje na poprawę stosunków polsko-ukraińskich. Oczekują tego nie tylko miejscowi Polacy. Znaczna część społeczeństwa ukraińskiego jest zaangażowana w sprawy polsko-ukraińskie, a wręcz z nich żyje. 


— W tym roku na Ukrainie miały jednak miejsce zdarzenia, które miały nasze relacje popsuć. W Hucie Pieniackiej zniszczono pomnik zamordowanych w 1944 roku Polaków, ostrzelano polski konsulat w Łucku, a kilka dni temu podpalono pod Lwowem polski autokar. Trwa też spór historyczny dotyczący żołnierzy UPA. 

— Ja bym tego wszystkiego nie nazywał sporem polsko-ukraińskim. Nie widzę konfliktu między Polakami a Ukraińcami albo precyzyjniej między obywatelami Polski a obywatelami Ukrainy. Spór historyczny oczywiście jest. Ale po pierwsze nie jest tak, że wszyscy Ukraińcy myślą monolitycznie, bo życie ma wiele barw. Daleki jestem od opinii, jakoby wszyscy Ukraińcy podzielali stanowisko Wołodymyra Wiatrowycza (szefa ukraińskiego IPN) w kwestii polityki historycznej jako jedynej słusznej i niepodważalnej. Znam bardzo wiele osób o innych poglądach. Podobnie jest też w Polsce. A zatem nie jest to, moim zdaniem, spór między dwoma narodami.

— A jakie są dzisiaj nastroje na Ukrainie? Nadal toczy się wojna na wschodzie kraju... 

— Wszyscy, niestety, przyzwyczailiśmy się do tej wojny i na nią nie reagujemy. A na froncie w Donbasie codziennie giną ludzie. Są to odważne, ideowe młode osoby, które często same zgłaszają się na front. Do tej pory w Donbasie po stronie ukraińskiej zginęło 10 tys. ludzi! Ale nie widać rozwiązania tej sprawy, bo to gra polityczna. I jak przy każdym zbrojnym konflikcie jedni tracą życie, inni tracą majątki, a jeszcze inni na tym zarabiają. Uważam, ze konflikt jest celowo podsycany przez wschodniego sąsiada Ukrainy i według koncepcji Putina powinien trwać do końca świata. 


— Jak żyje się ludziom? Czy prezydent Poroszenko spełnił pokładane w nim nadzieje dotyczące ograniczenia korupcji i podniesienia stopy życiowej? 

— Oczywiście wiele osób jest rozczarowanych i to jest naturalne. Ludzie, nie orientując się w zasadach działania makroekonomii, oczekują poprawy sytuacji z dnia na dzień. Dzisiaj przychodzi dobry prezydent, a jutro wszystko będzie fajnie. A tak nie jest.
Wielkich sukcesów w walce z korupcją, takich jak zapowiadano i jakich przede wszystkim oczekiwano, nie ma. Natomiast na pewno jest to zupełnie inna Ukraina. Mimo wszystko zrobiono wiele i społeczeństwo jest w innej sytuacji niż przed Majdanem w 2014 roku. Zaległości były olbrzymie, nie wszystko zrobiono tak, jak należy, ale powiedzenie, że na Ukrainie nic się nie dzieje, byłoby nieprawdą.


— Rozumiem, że wizyta prezydenta Dudy może poprawić oficjalne stosunki polsko-ukraińskie, bo te między zwykłymi ludźmi są całkiem dobre. 

— I takie są oczekiwania. Niektórzy nazywają przyjazd prezydenta Dudy „wizytą ostatniej szansy”, ale myślę, że „ostatnia szansa” jest daleko, daleko przed nami. 


— Jaka jest dzisiaj pogoda we Lwowie? 

— Zachmurzenie umiarkowane.
— Pytam o to, bo od marca będzie można dwa razy w tygodniu — we wtorki i soboty — polecieć z Szyman do Lwowa. Loty obsłużą samoloty Polskich Linii Lotniczych LOT. Start z Szyman jest przewidziany na godz. 3:10, a lądowanie we Lwowie o 5:35.

Ewa Mazgal
e.mazgal@gazetaolsztynska.pl
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB