Niedziela, 23 września 2018. Imieniny Bogusława, Liwiusza, Tekli

Zawodnicy trenujący koszykówkę na wózkach: Zostawiamy naszą niepełnosprawność w szatni, liczy się tylko rywalizacja

2017-12-08 19:30:00 (ost. akt: 2017-12-08 10:40:03)

Autor zdjęcia: Lech Janka

Wiele osób namówiłem. Docieram często do takich, którzy są świeżo po urazach, dla których świat przewrócił się do góry nogami. Wielu nie potrafi samodzielnie nałożyć spodni. Jak przychodzą na pierwszy trening, to szeroko otwierają oczy, że tyle rzeczy jednak jest możliwych — mówi Dawid Ostasz.

Jak to się dzieje, że ludzie, którzy z różnych powodów nie mogą poruszać się swobodnie, zajmują się z ogromną pasją tak skomplikowaną i wyczerpującą grą?
Staraliśmy się znaleźć odpowiedź na to pytanie przyglądając się ich poniedziałkowemu treningowi.

Od siedmiu lat Akademicki Klub Sportowy Olsztyńskiej Szkoły Wyższej ma rozwijający się zespół koszykarzy na wózkach.
To nie było proste... A wszystko zaczęło się w 2010 r. kiedy to Olsztyńska Szkoła Wyższa kupiła kilkanaście wózków do koszykówki na zajęcia dla studentów fizjoterapii. Był sprzęt, więc wystarczył tylko odważny krok do wykorzystania go do gry sportowej. Władze uczelni postanowiły więc powołać do życia specjalistyczną sekcję.



Jednak sprawa nie była prosta. Potrzebni byli zawodnicy. A w Olsztynie nie było dotąd drużyny sportowej, w której trenować mogłyby osoby po amputacji kończyn dolnych, z paraliżem, z wrodzoną sztywnością stawów, z rozszczepem kręgosłupa czy nabytą we wczesnym dzieciństwie przepukliną oponowo-rdzeniową.
Przekonanie ich do gry właśnie w koszykówkę, nie było rzeczą łatwą. Tak jak nie były łatwe początki tej, niezwykłej jak na warunki olsztyńskie, sekcji.
Pierwsi, którzy przezwyciężając słabości fizyczne i psychiczne, odważyli się zgłosić, cechowali się najczęściej mizerną sprawnością i znajomością zasad gry. Frekwencja na zajęciach była początkowo bardzo niska. Pojawiły się nawet wątpliwości, czy warto to wszystko kontynuować. Szybko okazało się, że jednak warto. Dzięki zaangażowaniu wielu sprzyjających tej idei ludzi, grono wózkarzy, powiększało się.

Minęło siedem lat i drużyna Akademickiego Klubu Sportowego OSW, która przystąpiła niedawno go drugoligowych rozgrywek, liczy kilkunastu zawodników. Spotykają się na zajęciach dwa razy w tygodniu, trenując pod uważnym okiem Łukasza Schaba. To prawdziwie regionalny zespół. Jego zawodnicy pochodzą z różnych miejscowości naszego województwa.


Jednym z najdłużej i najskuteczniej grającym w tej drużynie koszykarzy jest Michał Graja. — Dla mnie koszykówka to nic nowego — przyznaje. — Grałem w kosza w Ostródzie jak byłem jeszcze w pełni sprawny. Grałem w szkole podstawowej i średniej, razem z dziesięć lat... zanim wsiadłem na wózek. Trenuję od 2010 roku, zacząłem rok po wypadku. Niestety nie za często bywam na treningach, głównie z powodu pracy. Jak mam wolne, to zjawiam się na zajęciach. Jestem zawodowym kierowcą i po wypadku przez wiele lat pracowałem w magazynie z częściami zamiennymi. W sierpniu znów usiadłem za kółkiem, prowadzę samochód-chłodnię. Mamy z żoną czteroletnią córeczkę Marcelinkę oraz półtorarocznego synka Jasia — dodaje z uśmiechem Michał Graja.

Dawid Ostasz mieszka w Olsztynie i jest w sekcji prawie od jej początku. Pracuje jako instruktor aktywnej rehabilitacji, dlatego sport idealnie wpisuje się w jego profesję. Pomaga osobom po urazach rdzenia kręgowego wrócić do sprawności. Jest osobą po takim właśnie urazie, więc doskonale rozumie ludzi, których dotknęło takie nieszczęście. 12 lat temu miał poważny wypadek samochodowy. Zwykle to on zdobywa najwięcej punktów dla swojej drużyny, ale zaczyna się to ostatnio poważnie zmieniać. — Bardzo się z tego cieszę, że mamy w zespole coraz więcej bardzo skutecznie grających chłopaków — twierdzi Dawid Ostasz. — Wiele osób namówiłem do tej gry. Docieram często do takich, którzy są świeżo po urazach, dla których świat przewrócił się do góry nogami. Wielu nie potrafi samodzielnie nałożyć spodni, a co dopiero uprawiać sport. Jak tacy przychodzą na pierwszy trening, to szeroko otwierają oczy, że tyle rzeczy jest możliwych. My tu zostawiamy naszą niepełnosprawność w szatni, tu znikają nasze wszelkie dolegliwości i schorzenia, a liczy się tylko i wyłącznie sportowa rywalizacja — zaznacza olsztynianin.

27-letni Marek Jasiński dołączył do zespołu niedawno, bo w maju tego roku. Na treningi dojeżdża ze Smykowa pod Ostródą. Półtora roku temu stracił nogę w wypadku komunikacyjnym. Jest absolwentem Technikum Gastronomicznego w… Przemyślu. Do Smykowa trafił dwa lata temu, a wszystko przez dziewczynę. Poznali się w Holandii, gdzie oboje pracowali: ona w magazynie, on na wózku widłowym. Po kilku latach znajomości postanowił wrócić do kraju, ale nie do Przemyśla, a właśnie do Smykowa, gdzie ona mieszkała. Krótko po powrocie do Polski zaplanowali ślub, na przeszkodzie stanął jego wypadek. — Gdyby nie ona, to byłbym po wypadku zupełnie załamany — opowiada łamiącym się z emocji głosem. — Podtrzymywała mnie na duchu. Jest bardzo zadowolona, że zacząłem grać w kosza, bo uważa, że dzięki temu wróciłem do normalnego życia.

Po wypadku absolutnie nie spodziewałem się, że zajmę się jakimś sportem. To, że się w nim znalazłem, to zasługa trenera, pana Łukasza, który mnie znalazł i zaproponował treningi. Był pierwszą osobą, dzięki której po wypadku znalazłem się poza domem. Wcześniej w koszykówkę trochę grałem, ale wyłącznie dla przyjemności. Po paru treningach na wózku nie byłem z siebie zadowolony, bo jednak wózek to nie własne nogi. Nie jest łatwo trafić do kosza siedząc — dodaje zawodnik olsztyńskiej drużyny koszykarzy na wózkach z najmniejszym stażem.

Jednym z największych stażem jest natomiast Adam Urbanowicz z Olsztyna.

Liczy sobie 41 wiosen, mieszka na osiedlu Mazurskim, a na treningi przyjeżdża najczęściej autobusem MPK. — Do drużyny to mnie siedem lat temu wciągnął mój znajomy — mówi. — To był i jest mój pierwszy sport w życiu, bo wcześniej nic nie uprawiałem. Decyzję o podjęciu treningów to podjąłem szybko, ale na początku miałem myśli, aby to wszystko rzucić. Jak się mam tyle lat i zaczyna w tym wieku uprawiać sport, w dodatku będąc niepełnosprawnym, to naprawdę jest ciężko. Ale jakoś zostałem. Powiedziałem sobie tak: dopóki koledzy z drużyny mnie nie wyrzuca to zostanę. No i jak na razie jeszcze mnie nie wyrzucili. Moja niepełnosprawność wynika z dziecięcego porażenia mózgowego przy porodzie — wyznaje Adam Urbanowicz.

Z kolei Mateusz Malczewski z Dziśnit koło Ostródy, jest w tym gronie najmłodszy. Ma 20 lat i w tym roku ukończył w Morągu Liceum Ogólnokształcące. Na treningi do Olsztyna zabiera go trener Schab. Przyczyną jego niepełnosprawności jest przepuklina oponowo-rdzeniowa. Trenuje ponad trzy lata.

Łukasz Rękawiecki, mimo dość krótkiego zawodniczego stażu (niecałe 4 lata), należy do czołowych snajperów ekipy AKS OSW Olsztyn. W ostatnich pięciu jej spotkaniach zapisał na swoim koncie aż 41 pkt. Jest niepełnosprawny od urodzenia. To wynik wrodzonej wady zwanej artrogrypozą.
Cechuje ją dysfunkcja czterech kończyn, ale u niego ręce są mniej niesprawne niż nogi, a to pozwala mi grać w koszykówkę. Na zajęcia z Iławy do Olsztyna dojeżdża wraz z trenerem, który też jest iławianinem. Po drodze zabierają innych kolegów, m.in. ze Smykowa i Ostródy. — To nie pierwszy sport w moim życiu, którym się zająłem — wyjaśnia. — Wcześniej brałem udział w zajęciach żeglarskich oraz tenisa stołowego. Ale to nie było to co koszykówka, bo właśnie ona stała się moją prawdziwą pasją.

Wybrałem ją świadomie i staram się to robić równolegle z pracą w biurze nieruchomości. Oprócz tego studiuję jeszcze psychologię w Bydgoszczy. Mój tydzień jest więc szczelnie wypełniony różnymi zajęciami — dodaje 24-latek z Iławy.

Marcin Kaczyński z Olsztyna jest również inwalidą od urodzenia. To jeden z pionierów zespołu. Mieszka niedaleko sali treningowej, bo na Zatorzu i dlatego zwykle na treningi przyjeżdża sam. Sport niepełnosprawnych nie jest mu jednak obcy. Wcześniej rzucał oszczepem i dyskiem, pchał kulą... Brał nawet udział w maratonach. — Jestem zwolennikiem czynnego wypoczynku — przyznaje 32-latek. — Mam sporo wspólnego z tą uczelnią, bo ukończyłem w niej pedagogikę. Nie pracuję jednak w zawodzie. Mam zajęcie w olsztyńskim oddziale rzeszowskiej firmy. Praca jest w sam raz dla mnie, bo siedzę w domu przy komputerze i zajmuję się przetargami — tłumaczy Kaczyński.

27-letni olsztynianin Krzysztof Obuchowicz, niecałe 5 lat temu miał w Gdańsku, podczas zawodów na ściance wspinaczkowej, nieszczęśliwy wypadek. Spadł na niego, znajdujący się wysoko na ściance, inny uczestnik tych zmagań. Pan Krzysztof spadł na ziemię i... stało się.
Po raz pierwszy zjawił się na treningu wózkarzy w 2013 roku. — Od razu złapałem bakcyla koszykówki — wspomina. — Bardzo mi odpowiada atmosfera w naszym zespole, często się spotykamy po zajęciach na różnych imprezach. Na meczach nawzajem się dopingujemy i wspieramy. Studiuję stacjonarnie mechatronikę na UWM i właśnie kończę licencjat. Magisterkę zrobię już zaocznie, bo trudno będzie mi jednocześnie pracować i się uczyć. Od ośmiu lat jestem z Olą, mieszkamy razem. Mieliśmy bardzo trudny okres, ale jakoś to przetrwaliśmy. Ona teraz boi się o każde moje wyjście z domu, na te treningi również, więc mam pewien problem…

Na jednej ze stron internetowej ukazała się niedawno następująca informacja): „Jesteś osobą niepełnosprawną? A może chcesz pomóc w treningach jako wolontariusz? Dołącz do drużyny! Zapraszamy na otwarte treningi na Halę D Olsztyńskiej Szkoły Wyższej w każdy poniedziałek o 20 i środy o 19.
lj
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. warmiak do ułana #2394969 | 83.9.*.* 10 gru 2017 16:09

    Prawdę piszę,flaszkę mu trza postawić.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Ułan #2394245 9 gru 2017 11:40

    Pięknie, idea szlachetna, super - nigdy nie pójdę. Jeśli już płacę za bilet, to chcę oglądać koszykówkę, a nie jej parodię. To jakby fascynować się szachami dla debili.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. zan #2394190 | 89.228.*.* 9 gru 2017 10:25

    https://sportowefakty.wp.pl/mma/725904/j edrzejczyk-wspomina-koszmar-sprzed-ostat niej-walki-byla-w-krytycznym-stanie

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Janusz #2394007 | 94.254.*.* 8 gru 2017 22:29

    Gdzie można znaleźć jakieś szersze informacje o drużynie? Jakiś telefon kontaktowy?

    ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)