Czwartek, 21 czerwca 2018. Imieniny Alicji, Alojzego, Rudolfa

Co mówią o nas nasze śmieci? Sprawdziliśmy. Na śmietniku można się ubrać, wyżywić i umeblować mieszkanie

2017-10-21 17:00:32 (ost. akt: 2017-10-24 14:20:18)
raport

raport

Autor zdjęcia: Zbigniew Woźniak

Przyglądając się zawartości śmietników można też poznać zwyczaje zapełniających je ludzi. Część z nas zresztą wyrzuca śmieci gdzie i jak popadnie, część jest zdyscyplinowana. Od czego to zależy? Spróbowaliśmy znaleźć odpowiedź. Sprawdziliśmy śmietniki w dwóch dzielnicach Olsztyna. I starliśmy się wyciągnąć wnioski.

Startujemy na olsztyńskiej ul. Nad Jarem, gdzie pojemniki na śmieci stoją pod chmurką. Jest ich kilka — w każdym same cuda. W większości wszystko upchane w worki. Takie czasy, dzisiaj nikt nie wychodzi z wiaderkiem. Ale i worki potrafią być porozrywane. Wysypują się w nich butelki — a to od wina, a to od piwa, nawet tego z najniższej półki. Są też resztki jedzenia i to właściwie nie dziwi. W jednym kuble trzy obiady w „opakowaniach barowych”. Otwieram wszystkie i w każdym niezjedzone ziemniaki i surówka z czerwonej kapusty. Czyli, tak przeczuwam, lubimy tylko mięso… Przeciętny Polak wyrzuca rocznie 175 kilogramów jedzenia, czyli miesięcznie 50 zł na osobę. I to widać — cytryny, jogurty, pieczywo, wędlina… Ale po zawartości śmietnika widać, że osób samotnych jest mało. W śmietnikach walają się pieluszki, pudełka po zabawkach i nawet same zabawki, już zepsute. Są też maskotki — szkoda, że brudne, ale całe. Znajduję też mnóstwo wypełnionych ankiet. Również choinka leży nieopodal. Cała w suchych liściach. Na święta będzie jak znalazł.

— Tutaj zawsze jest bałagan — skarży się pani Agnieszka, która mieszka w bloku obok. — Przychodzą tu tacy, którzy buszują po śmietnikach i szukają nie wiadomo czego. Nigdy po sobie nie posprzątają. Worki są porozrywane i wszystko leży wokół kubłów. Wala się i śmierdzi. Przy śmietnikach swoje legowisko miał też kiedyś bezdomny. Miał nawet domek, ale policja go stąd „wyprowadziła”. Teraz chyba wrócił… Na stare śmieci się wraca, dosłownie. Nie dziwię się, bo jest tu dużo skarbów. Cały czas ludzie wyrzucają maskotki, stare meble i jedzenie. Jak chodzę z psem, muszę trzymać go krótko, bo ma chęć się tu pożywić. Wkurza mnie też porozbijane szkło — zawsze go tu pełno. Nie jest wesoło, bo chyba nawet ludzie śmieci nie segregują. Nie wiem, czy jakiekolwiek służby sprzątają śmietniki.

Idziemy na podwórze kilka kroków dalej — na al. Wojska Polskiego. Kubły pełne ubrań. Można przebierać, wybierać — ktoś robił porządki w szafie. Walają się też filiżanki, kubki i talerzyki. Wielki wór wyrzuca też pracownica jednego z pobliskich sklepów. Jest w nich wszystko, ale w oczy rzucają się niepotrzebne paragony. Można z nich wyczytać, za jakie kwoty najczęściej klienci robią zakupy. Większość nie przekracza 10 zł.

— Wszystko wyrzucamy, co mamy w domu — spotykamy Mateusza, który akurat wyrzuca śmieci. — Zaskakują mnie zawsze duże gabaryty. Są wyznaczone dni na odbiór dużych sprzętów, ale ludzie nie zwracają na to uwagi. Śmietniki są więc zagracone przez dłuższy czas. Nawet przez dwa miesiące. Jedzenia też dużo… To widać, słychać i czuć!

— Tu jest wyjątkowo źle — pojawia się też Michalina Grodzka z workiem na śmieci. — Kiedyś mieliśmy zamykany śmietnik na klucz, ale nie zdało to egzaminu. Klucze się pogubiły, wejście zostało zniszczone i teraz jest bałagan. Nie wiem, jak można temu zaradzić. Widuję, że niektórzy segregują śmieci. Butelki wyrzucają tam, gdzie trzeba. Ale mimo wszystko brakuje nam świadomości. Potrzeba chyba czasu i edukacji. Jeszcze długo nie będzie u nas jak na zachodzie. Przez uwarunkowania historyczne jesteśmy w tyle. Ale nadrobimy… Ja nie segreguję śmieci, ale tylko dlatego, że nie wiem, co się z tymi segregowanymi dzieje. Słyszałam, że są później wrzucane do jednego śmietnika. Po co więc segregować?

Na pobliskim podwórku też bałagan. Znowu jedzenie, butelki po piwie, stare buty, kartony po pizzy… Zaglądam też do kontenera na makulaturę. Wśród starych gazet i kartonów znajduję słownik polsko-rosyjski. To smutne, że ma dzisiaj żadnej wartości, skoro ląduje na śmietniku. Z ciekawości sprawdzam, ile jest wart. Na jednym z portali aukcyjnych taki sam można kupić za 4.90 zł. Przesyłka: 7,20 zł.
Na osiedlu przy jeziorze Długim, przy ul. Leśnej, nie możemy znaleźć otwartego śmietnika. Wszystkie zamknięte. Kubły do segregacji stoją na zewnątrz i są… otwarte. Dosłownie, bo wystają z nich wszystkie wyrzucone dobrodziejstwa. Nie domykają się, bo są przepełnione. Z jednego wystaje karton po wielkim
telewizorze. Pod spodem właściwie niewiele śmieci — kilka niewielkich papierów okazałości. W kuble obok podobna sytuacja — też wiele sporych kartonów po przesyłkach. Żaden nie zgnieciony.

Dużo też poczty zaadresowanej do konkretnych osób. Wiem, że na ul. Leśnej mieszka pan Michał. Albo pani Halina. Ona najwięcej wyrzuciła. Po rodzaju kopert i nadawcach, jestem w stanie powiedzieć, co tych ludzi interesuje. Albo co ich denerwuje — pani Halina na przykład wyrzuciła nierozpakowaną korespondencję z wysyłkowego domu mody. Na Zatorzu tego nie zauważamy, albo po prostu nie rzucało się to w oczy. Tam pojemniki do segregacji albo były puste, albo kartony były pozgniatane. Jak Pan Bóg przykazał.

Wróćmy jednak na Leśną. Kontenery na szkło też przepełnione — w środku same butelki po alkoholach. W większości po niemieckich piwach. Są też polskie, ale nie te znane z reklam. Jest też hiszpańskie wino i oliwa z oliwek.

— Tu to normalne, że tu wszystko wyrzucone w taki sposób — opowiada Edyta, która pracuje na tym osiedlu. — Większość ludzi nawet nie wkłada do kubła, tylko stawia śmieci obok. Nawet w pomieszczeniach, gdzie wyrzuca się normalne śmieci, też nie jest wesoło. Wszystko stoi obok śmietników. Czasem worki na śmieci, a częściej zabawki, niepotrzebne sprzęty. Na przykład zepsute łóżko… A śmieciarze zabierają tylko to, co w kubłach. I to tak stoi miesiącami. Ale na Podgrodziu, gdzie mieszkam, jest jeszcze gorzej. Też wszystko fruwa wokół. Ale warto się przejść do nowych bloków, kilka metrów dalej. Tam są apartamenty VIP-ów. Na pewno coś ciekawego wyrzucają.

Sprawdzamy, czy rzeczywiście status majątkowy aż tak bardzo różnicuje śmieci. Na pewno na ul. Leśnej śmieci są inne. Widać, że tu ludzie kupują — a to telewizory, a to brodziki, a to nowe zabawki. Kartonów po przesyłkach jest cała masa. W większości zaadresowane. Tutaj też widać inną kulturę wyrzucania: byleby się pozbyć z domu bez wysiłku.

A co z osiedlem VIP-ów? Nie możemy tu znaleźć śmietników. Są tylko takie „przyklatkowe”. Gdy zaglądamy do jednego z nich, wyciągamy reklamówkę pełną pustych butelek po piwie. Ktoś, kto to tu wyrzucił, nie mógł donieść do większego pojemnika. Albo nie chciał. Albo się spieszył. Niewiele mieszkań ma w oknach firanki, więc ludzie dopiero się wprowadzają. Widać to po gruzie, który leży wzdłuż ulicy tuż za szlabanem, po resztkach glazury.

— Ja tu tylko po sobie sprzątam — opowiada nam Damian Zuśka, elektryk, który pracuje w jednym z mieszkań. — To są nowe bloki, więc i nowe śmieci. W tej chwili najczęściej budowlane. Jeszcze pachną nowością.

Pan Damian opowiada, że pracuje w mieszaniu, które ma sto metrów i kosztowało… milion złotych. Kupił je lekarz. I pewnie śmieci też w przyszłości będą z górnej półki. A może to tylko pozory?

Śmieci z Adą

Olsztyn-rekonesans z Adą Romanowską po śmietnikach na Zatorzu i Osiedlu przy Leśnej sprawdzamy co ludzie wyrzucają.

— Przeciwnicy programu 500 plus byli strasznie oburzeni, że w małych miasteczkach, w biedniejszych dzielnicach czy na wsiach na śmietnikach pojawiały się pudła. A to nowych telewizorach, odkurzaczach czy innych cudach techniki — twierdzi Jacek Poniedziałek, socjolog z UWM. — Krzyczeli: jak to ta biedota mogła wydać pieniądze na coś tak nierozsądnego! Po śmietnikach można więc stwierdzić, czy ludziom się lepiej powodzi, czy wręcz odwrotnie. To ułomne źródło danych, ale może nam wiele powiedzieć o zwyczajach. Im stajemy się bogatsi, tym częściej wyrzucamy jedzenie. A gdzieś tego jedzenia brakuje…

Szacunku do jedzenia, który był kiedyś wdrukowany w naszą kulturę, jest coraz mniej. Nie bez powodu Norwid pisał: „do kraju tego, gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi przez uszanowanie, tęskno mi, Panie”. Tę kruszynę chleba wyrzucamy dziś z coraz mniejszym dylematem moralnym.
Socjolog zauważa też, że nawet sposób, w jaki wyrzucamy śmieci, dużo o nas mówi.

Śmieci z Adą

Olsztyn-rekonesans z Adą Romanowską po śmietnikach na Zatorzu i Osiedlu przy Leśnej sprawdzamy co ludzie wyrzucają.

— Jeśli ktoś awansuje na drabinie dochodów, twierdzi, że jest „solą tej ziemi” i wszystko mu wolno — podkreśla Jacek Poniedziałek. — Wszystkie osoby wytresowane w liberalnej kulturze wybujałego indywidualizmu lat 90. niestety mogą tak mieć: „to ja jestem pan i władca i jeżeli coś wyrzucę przez okno, to państwo musi to posprzątać. Płacę przecież podatki!” Co kraj, to obyczaj. Szwecja na przykład chce wykorzystać wszystkie śmieci i powtórnie je przetworzyć. Takie działanie ma przeciwdziałać zatruciu środowiska. A my, Polacy, jak się bogacimy, to wyrzucamy wszystko — albo przed domem przy kuble na śmieci, albo w lesie. Byleby wynieść z domu. Śmieci więc nie tylko mówią o poziomie konsumpcji społeczeństwa, o sytuowaniu klasowym, ale przede wszystkim o kulturze dbania o dobro wspólne.
ar

Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (14) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. *** #2356816 | 188.146.*.* 23 paź 2017 09:35

    Widzę po sąsiadach na osiedlu, wywalają wszystko do śmieci, zero refleksji czy może komuś jakieś rzeczy by się przydały bo sporo zn ich to ubrania, zabawki, meble. No, ale dla takich nowobogackich to hańba zastanowić się nad śmieciami, a segregacja to w ogóle poniżej ich godności. A my segregujemy a dobre rzeczy oddajemy koleżance do GOPS. I jesteśmy zadowoleni z tego jacy jesteśmy.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. oko za oko ząb za ząb #2356800 | 94.254.*.* 23 paź 2017 09:25

    Obywatel 523 powinien ubierać się i stołować w olsztyńskich śmietnikach może wówczas wiedział b y, że nie tramwaje ucieszą olsztynian a to, że traktuje się ich z godnością nie jako świnki skarbonki dla bandy z ratusza. Mieszkańcy Olsztyna wiedza, że ich "ulubiony" włodarz stołuje się i ubiera się na śmietniku wraz z swoim zausznym teamem z ratusza na pewno nie wyrzucali by tyle żywności i ubrań mielibyśmy pierwszą lokalną władze w "szaty Króla szczurów"

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. § #2356358 | 37.201.*.* 22 paź 2017 16:45

    A to juz mozna kupic choinke z liscmi ? Jakas nowa odmiana , jeszcze nie slyszalam o tej odmianie !

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Genowefa #2356298 | 89.228.*.* 22 paź 2017 15:10

      Pani Redaktor po serii niezwykle interesujących artykułów dotyczących czystości toalet, postanowiła teraz zasypać nas informacjami dotyczącymi śmietników. Również możemy liczyć na cały cykl opowieści ? Jak nic to specjalistka branży usług porządkowo - czystościowych w nowej odsłonie ;p

      Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. 1234 #2356282 | 88.156.*.* 22 paź 2017 14:41

      ja to sobie wszystkie meble w mieszkaniu 80m kw zrobiłem z materiału ze śmietnika, zajęło mi to 2 lata zbierania i roboty, a reszta niech dalej wyrzuca porządnie stare meble. Wole stara płytek meblową od tej nowej. Polecam innym to rozwiązanie, wystarcza garaż, prąd i własne maszynki i masz co chcesz a nie to ci "fachowiec" wciska i pierdoli,a na koniec pieprzy że się nie dało bo coś zjebał

      Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    Pokaż wszystkie komentarze (14)