Wtorek, 17 października 2017. Imieniny Antonii, Ignacego, Wiktora

Po Brexicie zostawił Anglię na zawsze i został Polakiem

2017-09-28 14:12:36 (ost. akt: 2017-09-28 13:20:39)

Autor zdjęcia: Beata Szymańska

Grażyna mówi, że znaleźli się na Warmii, bo Ediemu Anglicy zrobili Brexit, by mógł zamieszkał w Polsce. Jej z kolei Polacy wybudowali lotnisko w Szymanach, żeby mogła dojeżdżać do pracy na Wyspach, bo ciągle tam pracuje.

Niełatwo znaleźć dom, w którym Edie mieszka z Grażyną. Prowadzi do niego malownicza droga w lesie za Patrykami w gminie Purda. — Gdyby nie Brexit i Grażyna, która pochodzi z Olsztyna, nie byłoby mnie tutaj — Edie Trembecki urodził się w Anglii, rocznik 1952.

Mimo polskiego nazwiska, czuł się Anglikiem. Skończył angielską szkołę, miał angielską żonę i angielskich klientów w swoim warsztacie samochodowym. Teraz ma polską partnerkę Grażynę, buduje dom na Warmii i w wakacje formalnie został Polakiem.

Edie zaczyna poranek od kawy. – Angielska herbata? Nie piję – mówi. Potem ogląda BBC Breakfast i wychodzi z domu. Wsiada na traktor i jeździ po swoich polach. Kosi trawę, rąbie drewno. A z nim przyjaciel z Wysp — chart angielski Louis. Jego pan śmieje się, że pies szybko uczy się polskiego i pokazuje sztuczkę. Mówi najpierw „lauder”, potem „głośniej”, daje psu ciasteczko i za każdym razem Louis szczeka głośniej.

Gdy pijemy kawę przy stole przywiezionym z angielskiego domu w otoczeniu mebli, które służyły mu na Wyspach, Grażyna Białous opowiada, że poznali się dzięki… mamie Ediego.

— Byłam po rozwodzie, rzuciłam pracę, której miałam już dosyć, dotychczasowe życie w Olsztynie i w 2004 roku pojechałam do córki Kasi do Anglii. Pracowałam, ale brakowało mi kontaktów towarzyskich. Kasia namówiła mnie, żebym poszła do polskiego kościoła. Poznałam tam przemiłe panie z wojennej emigracji, wszystkie po siedemdziesiątce, osiemdziesiątce. Wśród nich panią Marię, która „uknuła” plan. Skoro jest tu miła, polska dziewczyna, to poznam ją z synem, który też jest po rozwodzie. I tak się stało.

Oboje śmieją się na wspomnienie pierwszych spotkań: ona nie mówiła po angielsku, on po polsku. Grażyna na randkach mówiła po polsku i to dość szybko, a on kiwał głową i odpowiadał po angielsku. Teraz rozmawiają i po polsku, i angielsku.

Gdy pytam Ediego, jak jego rodzice trafili do Anglii, woła Grażynę i powtarza moje pytanie, dodając pieszczotliwie: „Grace, darling”…

Opowiadają rodzinną historię, która zaczęła się w przedwojennej Polsce. Mama Edwarda, Maria Anna Puk, miała 8 lat, gdy zostali wygnani z rodzinnego domu na Kresach i w bydlęcych wagonach przewiezieni do łagru na Syberii. Potem razem z armią Andersa przez Indie dotarli w komplecie Anglii: rodzice i czworo dzieci. Maria miała wtedy 15 lat.

Natomiast rodzice ojca Edwarda już takiego szczęścia nie mieli. Ojciec zginął, uwięziony w Związku Radzieckim, nigdy nie udało się ustalić jego losów. Mama umarła na tyfus w Teheranie. Jeden brat trafił do Włoch, drugi po wojnie odnalazł się w Argentynie. Tadeusz, Ojciec Ediego, w Anglii był pilotem RAF-u. Odwiedzał brata w obozie przejściowym i tam poznał Marię. Po II wojnie światowej Polacy mogli zostać w Anglii, ale czekała na nich tylko praca fizyczna: w fabryce obuwia, na farmach, albo w kopalniach. Tadeusz był mechanikiem i zaczął budować swoją firmę, warsztat samochodowy. W tej części Anglii był pierwszą osobą, która sprowadzała BMW. Maria pracowała w fabryce obuwia. Pobrali się w 1950 roku.

— Czułem się Anglikiem, do czwartego roku życia mówiłem po polsku, a potem, gdy poszedłem do szkoły, nawet w domu rozmawialiśmy tylko po angielsku. Jak miałem 18 lat, usamodzielniłem się, tak jak ojciec prowadziłem warsztat samochodowy. Zawsze miałem angielskie obywatelstwo — mówi Edi i wspomina, że w domu mało rozmawiali o Polsce. — Chyba że zjechała się rodzina, ciotki, wujkowie. Polska w ich wspomnieniach jawiła się jak piękny sen. Pierwszy raz pojechałem do Polski w latach 60., byłem dzieckiem. Odwiedziliśmy na Śląsku wujka, ojca brat, który był listonoszem. Poznałem wtedy kuzynów. Polska wtedy była zupełnie innym krajem niż Anglia. Rodzice nigdy nie myśleli o tym, by wrócić do Polski, Polska była biedna, trudniej się żyło niż teraz.

Ojciec Edwarda w 2002 roku postanowił odwiedzić rodzinne przedwojenne strony, dawne Kresy, obecnie jest to Ukraina. Na miejscu nie było już śladu po wsi Rześniówka, w której się urodził. Zaczął pytać ludzi, czy pamiętają Trembeckich. Jedna staruszka powiedziała: „Panie, jak tu byli Trembeccy, była tu kultura”.
Gdy wrócił do Anglii, powiedział żonie: „Jutro opowiem ci, co się zdarzyło w podróży, a teraz muszę się przejść”. Długo chodził po ogrodzie. Położył się spać i już się nie obudził. Zmarł na zawał. Pani Maria poznała szczegóły wyjazdu dzięki księdzu, który towarzyszył jej mężowi.

— Pękło mu serce, a teraz mama i Edie spełniają jego testament: wracają do ojczyzny wojennych emigrantów — puentuje opowieść Kasia Białous, która mieszka na Madagaskarze, gdzie pracuje w polskiej Fundacji Dzieci Madagaskaru, ucząc najmłodszych angielskiego, ale która polubiła dom na polanie pod Olsztynem. Uwielbia tu spędzać czas, cieszy się widokami i powietrzem.
— W 2004 roku nie wyobrażałam sobie, że kiedykolwiek wrócę do Polski. Od razu znalazłam pracę, nigdy nie spotkałam się z dyskryminującym stosunkiem do mnie. Podoba mi się angielska demokracja — mówi Grażyna.

Gdy jednak okazało się, że Wielka Brytania wyjdzie z Unii Europejskiej, postanowili przenieść się do Polski, choć oboje byli za Brexitem. Dlaczego?

— Gdy Cameron powiedział, że doprowadzi do referendum, pomyślałam, że są ważne powody, by podjąć taką decyzję. Poza tym, pracując przez 12 lat w Anglii zauważyłam, jak spadł poziom życia zwykłych Anglików. Zarobki stały w miejscu, a ceny wzrosły — odpowiada Grażyna.

Edie: — W Europie wszystko jest tańsze niż w Anglii, a skoro jest wspólny rynek, to czemu tak się dzieje? Anglicy mają swoje interesy. Teraz pewnie zrobią kolejne referendum – i ludzie zagłosują przeciwko wyjściu. Ja zrobiłem swój Brexit i przyjechałem do Polski na emeryturę.

Gdy pojawił się w urzędzie w Olsztynie, by starać się o stały pobyt w Polsce, urzędniczka, gdy spojrzała na jego nazwisko, zapytała, czy nie ma polskiego obywatelstwa. Musiał udowodnić, że jego rodzice nigdy się go nie zrzekli, więc niejako z automatu jest Polakiem. Dostał decyzję potwierdzającą obywatelstwo. Edie pokazał swój dokument kuzynom w Anglii i teraz wielu z nich też występuje o polskie obywatelstwo, bo chcą być mieszkańcami Unii Europejskiej.
Grażyna śmieje się, że znaleźli się w Patrykach, bo Ediemu zrobili Brexit, żeby zamieszkał w Polsce. A jej wybudowali lotnisko w Szymanach, żeby mogła dojeżdżać do pracy na Wyspach, bo ciągle tam pracuje.

Kasia, obserwująca życie mamy i Ediego, mówi, że oboje wzięli z Anglii i z Polski to, co chcieli. W Anglii spakowali cały dom i garaż i przywieźli tutaj. — Nawet łyżki, bo po co mam tu kupować, jeśli mam swoje? — pyta Grażyna. W tym tygodniu przywieźli ostatnią ciężarówkę rzeczy. Nawet tradycyjną kuchenkę opalaną drewnem, na której Edie gotuje pyszne dania, jak zapewnia Kasia, zwłaszcza angielskie zapiekanki.

A z Polski?
— To — Edie ręką wskazuje polanę, las, pole. — Przestrzeń, przyrodę. Zbieram grzyby, łowię ryby.
— Gdy zobaczyliśmy tę polanę, zakochaliśmy się w tym miejscu — dodaje Grażyna.

A Kasia śmieje się: — Kiedyś Edie poszedł w Anglii na grzyby, wrócił z koszykiem pełnym piłek golfowych. Tu codziennie wraca z prawdziwkami. — Ze swojej angielskiej emerytury zgubiłem prawie 20 proc., bo funt bardzo spadł po Brexicie — oblicza Edie.

Gdy mama Ediego dowiedziała się, że chcą się przeprowadzić, zapytała, po co?
— Powiedziałem, że chcę wrócić do swoich korzeni. I wróciłem, choć jeszcze niedawno byłem prawdziwym Anglikiem. Teraz jestem Polakiem – mówi Edi, wsiada na traktor i wyjeżdża w pole.

Beata Brokowska


Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

zobacz informacje z ostatnich 24h

Komentarze (14) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Minol #2338999 | 62.214.*.* 29 wrz 2017 00:19

    Jej polacy wybudowali lotnisko w szymanach.. co to znaczy?

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

    1. Marta #2338977 | 217.39.*.* 28 wrz 2017 22:57

      Fajna para,super ze sie dopasowali,witaj stary w Polsce.Powodzenia z UK.

      Ocena komentarza: warty uwagi (9) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. Minol #2338953 | 62.214.*.* 28 wrz 2017 22:03

      Komentarz nisko oceniony. Kliknij aby przeczytać. Oj. Ciemne polaczki .dlaczego ten kraj jest na mapie swiata?

    3. bryton #2338869 | 81.190.*.* 28 wrz 2017 20:44

      To mi wygląda na starszą siostrę Krystyny ... a fuj !!!

      ! - + odpowiedz na ten komentarz

    4. Uciekinier z UK #2338774 | 94.254.*.* 28 wrz 2017 19:32

      Edie biedny Angol nie ma swojego kraju.Juz nie ma United Kingdom ,teraz zostal z tej wyspy tylko Afrykansko-arabski sciek.Wielu Brytyjczykow ucieka gdzie tylko moga.

      Ocena komentarza: warty uwagi (8) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

      Pokaż wszystkie komentarze (14)