Niedziela, 19 listopada 2017. Imieniny Elżbiety, Faustyny, Pawła

Telewizja zaczęła mnie nudzić

2017-05-29 10:21:13 (ost. akt: 2017-05-29 10:30:12)
Jarosław Sokołowski

Jarosław Sokołowski

Autor zdjęcia: Agnieszka Porowska

Jarosław Sokołowski wspomina, że dorastał w latach, gdy telewizja święciła triumfy. Rocky Balboa, MacGyver... To byli jego bohaterowie. Świat sprawnych i zaradnych facetów był na tyle wciągający, że nie czytał wtedy prawie nic.

Gdy w 2004 otworzoną w Olsztynie pierwszą bibliotekę multimedialną, to właśnie możliwość wypożyczania multimediów, a nie książek, zachwycił go najbardziej. Od tego czasu minęło kilkanaście lat. Dziś Jarosław Sokołowski nie wypożycza już tak namiętnie DVD. Pokochał książki.

— Przyszły takie czasy, że filmy i telewizja zaczęły mnie nudzić, a nawet drażnić. Wciąż trafiałem na przesłodzone romanse albo na sensacje typu zabili go i uciekł. Byłem już tym zmęczony, miałem tego dość — opowiada.
Najpierw dość nieśmiało wypożyczył pierwszą książkę. Przeczytał. Odkrył, że książki to relaks poprzez spokój i wyciszenie. Teraz — jak sam mówi — nie potrafi już bez nich żyć.

Mimo że, jak podkreśla, czyta wszystko, to ma też swoich ulubionych autorów. Uwielbia sagi i długie ciągnące się częściami opowieści. W poszukiwaniu kolejnych potrafi autem nieustannie przemieszczać się między filiami Miejskiej Biblioteki Publicznej. Świetnie orientuje się w ich położeniu.

— Mieszkam na Jarotach, ale jeśli tylko sprawdzę w internetowym katalogu, że gdzieś na mieście jest kolejna interesująca mnie część, bez zwłoki wsiadam w samochód i chwila moment jestem np. na Dajtkach. Nie dla mnie zapisy i długie czekanie w kolejce — opowiada. — A jeśli nie mogę czegoś znaleźć w bibliotece, to bez zastanawiania się kupuję. Po prostu.

Potem wiele z nich pan Jarosław oddaje do biblioteki. — Niech idą w świat i cieszą innych. Ja i tak ich wszystkich nie pomieszczę — opowiada.
W tym momencie przeżywa spore rozczarowanie. Powód?

— Jestem fanem „Trylogii przejścia” Justina Cronina. Pierwsze dwie części „Przejście” i „Dwustu” przeczytałem jednym tchem. Uwielbiam takie niesamowite opowieści o dziwnych wirusach, zombie, naukowcach. Z niecierpliwością czekałem więc na wydanie ostatniej pozycji. Ostatnio się dowiedziałem, że polskie wydawnictwo na razie nie planuje wydania trzeciej części. Jestem bardzo zawiedziony, ale cóż... może nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło? Może pora przyłożyć się do angielskiego? Wtedy większość tego, co czytam, mógłbym przeczytać w oryginale, nie zważając na fanaberie wydawnictwa — śmieje się zapalony czytelnik.

Powiedzieć, że Jarosław Sokołowski jest fanem amerykańskiego pisarza Clive'a Cussler'a, to nic nie powiedzieć. On te książki po prostu pochłania! Przeczytał wszystko, co wydał autor bestsellerowych sensacyjno-przygodowych powieści. Czyli, uwaga, 50 pozycji! Wszystkie są skrupulatnie skatalogowane i opisane.

— Lubię zapisywać to, co przeczytałem. Przy moim tempie bywało, że czasem zapominałem, co już miałem, a czego nie. Te zapiski pozwalają utrzymać to w ryzach — wskazuje na plik papierów.

— Notatki dotyczą nie tylko tego, co czytam, ale też kiedy czytam. W 2016 było to 77 pozycji, na koncie roku 2017 mam teraz 28 przeczytanych książek — dodaje. — Jeśli nie przyspieszę, nie pobiję zeszłorocznego rekordu!

Ale nie tylko sensacje, kryminały i wizje apokalipsy elektryzują mężczyznę. W jego biblioteczce widać sporą liczbę książek napisanych przez znanych i wpływowych ludzi, m.in. Jana Kulczyka i Donalda Trumpa.

— Lubię wiedzieć, co myślą i jak patrzą na świat ludzie z ich pozycją — wyjaśnia.
Z auta wyjmuje coś jeszcze. To napisana przez Krzysztofa Hołowczyca „Jazda z Hołkiem”. — Lubię faceta — stwierdza. — Napisał fajny poradnik o jeździe samochodem. Sam sporą część życia spędzam w aucie, bo to część mojej pracy. Dlatego z miłą chęcią do niej wracam.
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB