Niedziela, 19 listopada 2017. Imieniny Elżbiety, Faustyny, Pawła

Szykują bat na komorników

Autor zdjęcia: Grzegorz Czykwin

Pani Elżbieta zrezygnowała ze swoich leków, żeby starczyło na leki męża. Brakowało pieniędzy, bo komornik zajął ich renty i konta. Gdyby nie pomoc senator Lidii Staroń, nie wiadomo, jak potoczyłaby się sprawa małżeństwa spod Szczytna.

W Bałdzkim Piecu nie ma luksusów, ale i tak jest o niebo lepiej niż na poligonie wojskowym w Muszakach, gdzie mieli początkowo mieszkać. Zwykle nie ma zasięgu, więc na komórkę raczej trudno się dodzwonić. Albo zasypie tak, że nie można wyjechać. Ale Elżbieta i Piotr Strzałkowscy nie narzekają. Dom spełnia standardy mieszkania dla chorego na stwardnienie zanikowe boczne pana Piotra. Pani Elżbieta nie wie, co by było, gdyby kazano im zamieszkać na poligonie. Stamtąd do drogi asfaltowej jest kilka kilometrów, a Piotr chodzi o kuli. Barak na odludziu. Bez sklepu. Gdyby mąż gorzej się poczuł, to jakby dojechał do specjalisty? Gdyby nie senator (wtedy jeszcze posłanka) Lidia Staroń, Strzałkowscy zostaliby skazani na wegetację na pustkowiu.

Jeszcze osiem lat temu wydawało się, że nic nie jest w stanie zmącić życia Strzałkowskich. On pracował jako leśniczy w nadleśnictwie Jedwabno (woj. warmińsko--mazurskie). Ona pracowała w przedszkolu. Trójka dzieci: dwóch synów i córka. W 2009 roku mąż przeszedł na rentę, bo zachorował na
stwardnienie rozsiane zanikowe boczne. Musiał odejść z pracy.  
— Według ustawy o lasach, leśniczy na wyprowadzenie się z leśniczówki ma pół roku. Zaproponowano nam właśnie ten barak na poligonie. Nie mogliśmy absolutnie zamieszkać w tym lokalu! Zainterweniowała pani Lidia Staroń, walczyła o  inny lokal i  właśnie dzięki pani senator przydzielono nam mieszkanie w Bałdzkim Piecu. My byliśmy jak dzieci we mgle — opowiada pani Elżbieta. Piotra czasami ból budzi w środku nocy. Ma I grupę inwalidzką.
—  Męża czeka operacja. Ale póki co jakoś funkcjonujemy — opowiada pani Elżbieta. Przeprasza, że nie pamięta wszystkich dat. Od dwóch lat jest na rencie. To po tym, jak dostała udaru.

—  Może gdybym brała leki na serce, dziś byłabym zdrowa? — pyta. Miała 36 lat, kiedy dopadł ją rozległy zawał. Od tamtej pory musiała przyjmować leki nasercowe. Ale kiedy komornik wszedł na konto bankowe Strzałkowskich, na jej leki już zabrakło. Trzeba było w pierwszej kolejności leczyć męża. Jego leki neurologiczne na stwardnienie to koszt 500-1500 zł miesięcznie. Dlaczego komornik wszedł na ich konto? Kiedy Strzałkowscy odmówili zamieszkania
w samotnym baraku na poligonie, nadleśnictwo skierowało pozew o eksmisję do Sądu Rejonowego w Olsztynie. W lipcu 2010 roku zapadł wyrok: eksmisja z prawem do lokalu socjalnego, bo Piotr jest chory. Ale lokalem socjalnym miał być znów, wskazany wcześniej barak na poligonie. Nadleśnictwo uzyskało klauzulę wykonalności wyroku jesienią 2010 roku. Musieli się wyprowadzić — wtedy jeszcze na poligon.

—  Przeprowadziliśmy się sami, jednak już do Bałdzkiego Pieca. Korzystaliśmy jedynie z pomocy przyjaciół, sąsiadów —  opowiada pani
Elżbieta. Jak to było możliwe, że doszło do takiej sytuacji?
—  Komornik działał szybko —  wyjaśnia pani Elżbieta.
—  Wysłał pismo do ZUS-u i od razu zajął nasze renty. Wyobraża sobie pani tę sytuację? My mieszkamy w nowym miejscu, gdzie się sami przeprowadziliśmy, nie mieliśmy żadnych długów, a komornik zabiera nam środki do życia. Dostałam udaru, bo przestałam kupować leki na serce.
Komornik wycenił koszty egzekucji na 12 tys. 877 zł.
— Szkopuł w tym, że on po prostu tej egzekucji nie wykonał, bo przecież Strzałkowscy wyprowadzili się sami. Niestety, jest lawina takich spraw, gdzie komornicy pobierają pieniądze, nie dokonując żadnych, faktycznych czynności — mówi senator Lidia Staroń. –  W sprawie państwa Strzałkowskich komornik wszczął postępowanie już po ich przeprowadzce. Wcześniej o  niej nawet nie wiedział. Do tego natychmiast, bezprawnie, zajął konto i renty, nawet jeszcze zanim postanowienie o kosztach stało się prawomocne.

—  Dopiero po zdecydowanej interwencji senator Lidii Staroń u ministra sprawiedliwości, w sądzie i prokuraturze komornik odblokował konta i  oddał pieniądze — opowiada pani Elżbieta.
— Ta i setki podobnych spraw spowodowały naszą senacką inicjatywę ustawodawczą. Opłata egzekucyjna nie może być rażąco niewspółmierna do nakładu pracy komornika i  uzyskanego przez niego wynagrodzenia. Tak wynika również z  orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Mam nadzieję, że już w najbliższym czasie te przepisy wejdą w życie i położą kres komorniczemu bezprawiu i ludzkiej krzywdzie — mówi senator.
Pani Elżbieta podkreśla, że senator Staroń bardzo pomogła jej rodzinie. — To osoba, która działa w służbie drugiemu człowiekowi. My byliśmy na dnie. Od pani Staroń dostaliśmy realną pomoc —  mówi pani Elżbieta. Z końcem ubiegłego roku państwo Strzałkowscy wreszcie mogli odetchnąć z ulgą. Komornik zwrócił 5,6 tys. zł, w dwóch ratach.
— Przeszliśmy gehennę — podsumowuje pani Strzałkowska.

— Sprawa zakończyła się szczęśliwie dla poszkodowanych, ale ta historia nigdy nie powinna się wydarzyć — podkreśla senator Staroń. —  Na mój wniosek komornik został ukarany dyscyplinarnie. To niejedyna sprawa, w  której ten komornik dopuścił się nieprawidłowości. Jest kolejnych osiem. W toku jest także postępowanie w sprawie wydalenia go z zawodu. Wykonując swój zawód komornicy powinni przestrzegać prawa, działać w interesie wierzyciela, ale z jak najmniejszym pokrzywdzeniem dłużnika. Mam nadzieję, że wkrótce wejdzie w życie nowa ustawa zwiększająca nadzór nad komornikami. A zanim stanie się ona obowiązującym prawem, jak najszybciej musi zacząć obowiązywać senacka nowelizacja. Dzięki niej nie dojdzie już do takich sytuacji, jak u państwa Strzałkowskich, gdzie komornik, nie robiąc nic, obciąża Bogu ducha winnych ludzi horrendalną opłatą — dodaje senator Staroń.
at

1 lutego 2017 roku minister sprawiedliwości zwrócił się do  Komisji Dyscyplinarnej Krajowej Rady Komorniczej o wydalenie komornika ze służby. Minister zarzucił mu rażące naruszenie prawa oraz poświadczenie nieprawdy w wydawanych postanowieniach. Sprawa dotyczy m.in. dłużnika z województwa lubelskiego, którego według dokumentów komornik obciążył opłatą  w wysokości 184 tysięcy zamiast 3 tysięcy.

Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (22) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Misio #2208531 | 79.189.*.* 24 mar 2017 15:15

    Jasne. Komornik może pobrać opłatę egzekucyjną jeżeli dłużnik jeszcze w dniu wszczęcia egzekucji nie opuścił lokalu. pani Senator nie wie jak przebiega egzekucja - eksmisja. A czy Sąd oddaje wszystko jeśli po wniesieniu pozwu strony zawrą ugodę ? I za takimi super interpretacjami ludzi niekompetentnych wszyscy podążają.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. DUMA #2193632 | 217.99.*.* 2 mar 2017 18:25

    Jesteśmy dumni z Pani Senator , za swoje zaangażowanie w kraju zniewolonym , zasługuje na WIELKI SZACUNEK za ratowanie wykluczonych obywateli .

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Paweł #2190010 | 89.25.*.* 25 lut 2017 18:59

    A kiedy będzie bat dla dłużników? Co Pani Senator? Ciemny Lud się cieszy a gospodarka pada. Polska to raj dla oszustów.

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. REK #2189489 | 176.221.*.* 24 lut 2017 22:07

    Brawo Pani LIdio głosowałem na Panią i dalej będę głosował. Jest Pani wyjątkowym człowiekiem w tym stadzie pasożytów i złodziei w sejmie i senacie.

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. Ok..ale...olaboga #2189479 | 188.146.*.* 24 lut 2017 21:42

    ło muj boze ..kolejny raz dla ludu pani robi dla ludu i co z tego ...a pani kariera jest istotna ..pani droga dla pani...

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

    Pokaż wszystkie komentarze (22)