Poniedziałek, 23 lipca 2018. Imieniny Sławy, Sławosza, Żelisławy

Przez wiele lat był myśliwym. Pewnego dnia przeszedł na drugą stronę...

2016-04-08 23:00:02 (ost. akt: 2016-04-09 10:35:58)
Zdjęcie jest ilustracją do informacji

Zdjęcie jest ilustracją do informacji

Autor zdjęcia: Archiwum GO

Przez wiele lat był zapalonym myśliwym. Pewnego dnia postanowił przejść na drugą stronę i skończył z zabijaniem zwierząt. Spotkał go za to ostracyzm środowiskowy i niewybredne ataki na jego osobę.

— Swoją książką „Farba znaczy krew” wydaną w 2008 roku rozpętał pan niezłą burzę, która wciąż trwa. Temat myślistwa, czy może szerzej — zabijania zwierząt — co jakiś czas powraca w dyskusjach.
— To fakt, wtedy było sporo hejtu. Teraz jest już o wiele spokojniej.
Gdy chce się zabić, cała energia, ciało i zmysły są skupione jak laser. Wszystko jest nastawione na jedno: zabić! I pociąga się za spust, jest odrzut, tzw. kopnięcie, a w lunecie widać, co kula zrobiła.

— Przez wiele lat był pan zapalonym myśliwym. Aż pewnego dnia... Może pan opowiedzieć, co się wtedy wydarzyło?
— Stałem przy łanie zielonego owsa i patrzyłem na sarny. Nagle pojawiły się dwa psy i rzuciły się za sarnami w pogoń. Odruchowo sięgnąłem po sztucer i strzeliłem. Nie zabiłem tego psa na miejscu. Konał w męczarniach. Razem z tym strzałem i śmiercią, którą zadałem, rozpadła się we mnie pewna konstrukcja, nazwałbym ją: myśliwska, którą budowałem w dotychczasowym życiu. W jednym momencie wszystko rozsypało się w pył.

— Dlaczego tak poruszyła pana śmierć psa, skoro wcześniej zabijał pan sarny, dziki, ptaki?
— Nie wiem. Wtedy pierwszy raz w życiu uśmierciłem psa. To był wgląd, coś, co zmieniło całą percepcję. Naturę wglądu doskonale opisała we wstępie do „Farby...” Olga Tokarczuk. Po wglądzie nie ma powrotu do węższej, poprzedniej świadomości. To radykalna zmiana. Było jasne: więcej nie będę zabijał.

Czytaj e-wydanie
Co czuł podczas takich polowań? To jak sobie radził z moralnymi rozterkami? Rozmowę z Zenonem Kruczyńskim, autorem „Farba znaczy krew”, polecamy w sobotniej Gazecie Olsztyńskiej.

Wydanie dostępne w punktach sprzedaży oraz na >>> kupgazete.pl
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (13) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. człowiek #1977816 | 78.24.*.* 18 kwi 2016 00:30

    Autor tej szumnie nazywanej książką zbieraniny dość "spudlowanych" przemyśleń zwraca uwage na siebie jako "nawróconego". Wciska ludziom kity a my mamy plakac. Codziennie jemy mieso, jaja i ryby. No chyba że udajemy że miesko które my jadamy nigdy nie biegało. A bedąc w sklepie wszystko ma byc swierzutkie... Ludzie zabijaja nawet siebie. Takiej hipokryzji to tylko u polityków szukac. A my mamy taka tendencje do udawania. U nas to każdy może być mądrzejszy od trenera kiedy oglada mecz w fotelu przed telewizorem. Ciemny narod wszystko kupi. To dewiza takich "twórców" jak były oświecony myśliwy.

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. wegetarianin #1977797 | 78.24.*.* 17 kwi 2016 23:30

    Ale obłuda! 90 % polaków żre mięso zwierząt zabitych prądem lub pistoletem z gwoździem a potem ćwiartowanych w rzeźniach a nad sarenką się litują! Otwórzcie oczy mięsożercy, a właściwie padlinożercy. Jecie mięso zwierząt, które już dawno umarły! Mięso zamrożone lub w konserwach. Jesteście jak hieny.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. dobra,,,,.,. #1976269 | 88.156.*.* 14 kwi 2016 21:15

      nie strzelam zwierza 200 m od pola chla chłop - który z olsztyniaków zapłaci mu za szkody - zgłaszajcie się - ne telefonów i nie strzelamy..... To mówiłem ja ......

      Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. luki #1973813 | 213.184.*.* 11 kwi 2016 13:54

      Polować, myśliwy rozumiem, ale chodząc po lasach napotykałem się na miejsca egzekucji tych zwierząt. To były place z ambonami, punkty rzezi. Bo jak inaczej nazwać miejsce gdzie rośnie pożywna strawa dodatkowo wyłożone są karmniki dla dzików, lizaki dla jeleni czy łosi(kompleksowo zwabiają zwierzynę różnoraką), wysypywane różnego rodzaju rarytasy - a obok 20m dalej ładna ambona z oknami i luftem na karabin. Tak się teraz nazywa myślistwo ?? Pan ze strzelą nie zadaje sobie trudu, przyjeżdża w niedzielę przed świętami(bo trzeba ugościć zmęczonych ciężką pracą gości) i 50 m od placu z bawiącymi się dziećmi, postrzela sarnę, która z przeraźliwym jękiem prze do przodu szukając ucieczki. Nie jestem przeciw polowaniom ale niech to będzie ..... "pierwotne" a nie "marketowe". Przepraszam za stylistykę.

      Ocena komentarza: warty uwagi (16) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

      1. plebs #1972949 | 89.228.*.* 10 kwi 2016 10:46

        kazdy powienien miec prawo do polowania, a nie tylko wybrancy

        Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

        Pokaż wszystkie komentarze (13)