Quantcast

środa, 23 września 2020. Imieniny Bogusława, Liwiusza, Tekli

Sukces w telewizji to tylko pierwszy, mały krok

2015-11-14 10:35:14 (ost. akt: 2015-11-14 10:24:12)

Autor zdjęcia: Łukasz Ziętek dla Universal Music

Po sukcesie w programie The Voice of Poland nie spoczęła na laurach, tylko zabrała się ostro do pracy. Krytycy nazywają ją objawieniem polskiej sceny electro. Ona sama zapewnia, że miłość do śpiewu zaszczepiła jej babcia. Z wokalistką Natalią Nykiel rozmawia Katarzyna Guzewicz

— Podobno jest pani ostatnio bardzo zajęta. Nad czym pani pracuje?
— Dziś latam po mieście i robię mnóstwo rzeczy jednocześnie. Ale głównie teraz mój czas pochłaniają próby. Jutro mam nagranie live sesji na zaproszenie jednego z najważniejszych magazynów branżowych, dziś dopracowujemy ostatnie szczegóły, efekty tego nagrania będziemy mogli zaprezentować w internecie pod koniec miesiąca. Na szczęście jestem typem osoby, która im więcej ma na głowie, tym lepiej organizuje sobie czas. Wolę taki natłok zajęć, niż mieć jedną rzecz do załatwienia w ciągu całego dnia. Bo pewnie i tak zostawiłabym ją na ostatnią chwilę (śmiech).
Mam już nieco więcej pewności siebie. Sporo się nauczyłam. Wyciągam wnioski, jestem uważniejsza. Bacznie przyglądam się temu, co robię i staram się, aby każdy mój krok był przemyślany. To, co dzieje się wokół mnie, zaczęłam traktować poważnie.

— Studiuje pani inżynierię środowiska. Jakiś czas temu powiedziała pani, że nie odpuści studiów nawet gdyby było ciężko. Udaje się?
— Założyłam sobie, że je skończę. Na razie nawet dobrze mi idzie. W tym semestrze nie opuściłam jeszcze żadnych zajęć. Chodzę nawet na wszystkie wykłady.

— Nie musi pani wykorzystywać swojej popularności, gdy trzeba rozwiązać jakąś trudną sytuację na uczelni?
— Między mną a wykładowcami i prowadzącymi nie pojawia się temat mojego muzykowania. Bardzo mnie to cieszy, bo nie czuję potrzeby podkreślania tego na studiach. Tam jestem studentką, a muzykiem na scenie. Dobrze mi z tym, że nie mam żadnych ulg. Ewentualne wykorzystywanie sytuacji byłoby nie w porządku względem koleżanek i kolegów.

— Wróćmy do pani twórczości. W teledysku do piosenki „Bądź duży” widać tęsknotę za latami 90. Są tam stare konsole do gier, charakterystyczny telewizor, zegarek. Lubi pani takie klimaty?
— Starałam się mieć jak największy wpływ na to, jak będzie wyglądał ten teledysk. Zresztą nie chodzi tylko o teledyski, ale nawet o wygląd samej płyty i jej okładki, oprawę wizualną koncertów, czy telewizyjnych występów. W przypadku klipu jednak godzę się na to, że ktoś ma więcej kreatywności i doświadczenia ode mnie. W tym więc przypadku pokłony należą się chłopakom odpowiedzialnym za teledysk. To Daniel Jaroszek, reżyser i Mateusz Dziekoński, autor zdjęć. Swoje trzy grosze jednak dorzuciłam. Chłopcy napisali scenariusz i odpowiadają za specyficzny klimat, ja stworzyłam pokazaną tam historię dwojga ludzi. Współpracowaliśmy także ze świetnym scenografem Witem Bałtuszycem, który zadbał o te wszystkie gadżety. Dzięki mnie natomiast na ekranie telewizora pojawia się „Dragon Ball” (słynna manga i anime stworzona przez Akirę Toriyamę — red.), bo to bajka mojego dzieciństwa.

— Płyta „Lupus Electro” pojawiła się w drugiej wersji. Dlaczego?
— Przez rok, który minął od wydania albumu, dużo się wydarzyło. Pojawiły się remiksy utworów i całkiem nowa piosenka „Ekrany”, w międzyczasie zagraliśmy dużo koncertów. Myślę, że mam teraz więcej fanów niż wtedy, gdy płyta pojawiła się w pierwszej wersji. Jest to więc też ukłon w ich stronę. Ta reedycja to coś świeżego.

— Całości dopełnia przemyślany wizerunek. Ktoś pani doradza w sprawach stroju czy fryzur?
— Ubieram się sama i mam z tego wielką frajdę. Sama szukam pomysłów, inspiracji, sama się też maluję. Wiadomo, że podczas oficjalnych wydarzeń oddaję się w ręce ulubionych profesjonalistów, ale zazwyczaj robię wszystko sama. Muzyka jest zawsze na pierwszym miejscu. Podoba mi się jednak to, co dzieje się przy okazji, co w przypadku mojej muzyki jest bardzo ważne, ponieważ postrzegam ją całościowo, jako historię. Stąd taki wizerunek i wszystko, co publiczność widzi, oglądając moje teledyski czy występy. Korzystam przy tym z kreatywności innych ludzi. Staram się na przykład nosić ubrania młodych polskich projektantów. To wspaniali, zdolni ludzie i warto pokazywać ich pracę. Poznawanie tych osób to jest dopiero radość! Chyba więc mogę powiedzieć, że specjalistką od swojego wizerunku jestem ja. Na specjalne okazje mam pomocników (śmiech).

— W The Voice of Poland była pani jeszcze mało doświadczoną osobą. Kim pani jest dziś?
— Z pewnością dorosłam. Zmieniło mi się spojrzenie na świat muzyczny. Nie tyle na samą muzykę, ile na sprawy techniczne. Na ludzi, wokół których się obracam. Mam już nieco więcej pewności siebie. Sporo się nauczyłam. Wyciągam wnioski, jestem uważniejsza. Bacznie przyglądam się temu, co robię i staram się, aby każdy mój krok był przemyślany. To, co dzieje się wokół mnie, zaczęłam traktować poważnie. Muzyka zawsze była ważna, ale z pewnością jest teraz ważniejsza, niż była choćby w czasach liceum. Dostaję też sporo propozycji. Nie chciałabym wartościować, ale jedne są bardziej poważne, inne mniej. Oceniam to racjonalnie pod kątem tego, jak ja sama siebie widzę. To, co robię, ma być zgodne ze mną.

— Nie wszystkim uczestnikom programów promujących talenty powodzi się w showbiznesie. Dlaczego pani się udało?
— Talent, umiejętności to podstawa. Trochę szczęścia bez wątpienia też trzeba mieć. Do tego należy jeszcze dodać pracę i pokorę. Nie jest łatwo mi odpowiedzieć na to pytanie (śmiech). Myślę, że niektórzy ludzie po tego typu programach zapominają, że to dopiero pierwszy mały krok. Oczywiście to jest telewizja, ogromny, widowiskowy show, tysiące ludzi to ogląda... Ale tak naprawdę istotne jest to, co zrobi się po programie. Myślenie, że po skończonym programie zostaje się gwiazdą jest błędem. Potem przychodzi rozczarowanie. Ten sukces trzeba przypieczętować własną twórczością. I jeszcze tę twórczość w odpowiedni sposób promować, a to jest długa i niełatwa droga.

— Podobno śpiewać nauczyła panią babcia. Są u pani w rodzinie muzyczne tradycje?
— Babcia spędziła ze mną całe dzieciństwo, wychowywała mnie, gdy rodzice byli w pracy. Do momentu aż poszłam do szkoły, najwięcej czasu spędzałam właśnie z babcią. Wtedy wszczepiła mi smykałkę do śpiewu. W mojej rodzinie raczej nie było muzyków, przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Babcia nie miała technicznego przygotowania, śpiew wynikał z jej potrzeby serca. To był nasz wspólny sposób na spędzanie czasu.

— Swojego czasu miała pani spore osiągnięcia w poezji śpiewanej. Z electro ma to niewiele wspólnego. To nadal temat pani bliski?
— Tak, to jedna z najważniejszych lekcji w moim życiu. Każdy początkujący artysta powinien się z czymś takim zderzyć. Poezja śpiewana uczy wielu rzeczy: interpretacji tekstu, wrażliwości, a nawet po prostu tego, że polski tekst jest ważny. Przyznam, że sama byłam na początku do tego gatunku sceptycznie nastawiona. Poezja śpiewana wielu ludziom kojarzy się z czymś, czego mogą słuchać najwyżej dinozaury, co uchodzi za trochę passe. Nie żałuję tego, że odnalazłam się w tym gatunku i odkryłam tam bardzo fajne rzeczy. Do tej pory, gdy ogarnia mnie pewien specyficzny humor, słucham z przyjemnością tego rodzaju muzyki. Jest bardzo wartościowa i uważam, że warto się w ten świat od czasu do czasu udać.

— Pojawiła się pani w utworze raperów Buki i Rahima. W jakim kierunku teraz podąży pani muzycznie?
— Bez wątpienia będzie to elektronika. Chcę, żeby to było energiczne, bo energia ma przepływać na koncertach. Sama lubię się dobrze bawić podczas moich występów. Przy tym jestem otwarta też na inne gatunki. Poznałam sporo chłopaków grających muzykę hip hop i soul. Są prześwietni i bardzo naturalni. Wcześniej nie znałam tak dobrze tego środowiska, jestem pod wielkim wrażeniem tych artystów. Z takimi ludźmi chciałabym współpracować jak najczęściej, natomiast podchodzę do tego z głową i wszelkie kolaboracje traktuję jako rodzaj projektów, które mogą się zdarzyć raz na jakiś czas. W tym roku pojawi się jeszcze co prawda jeden nowy utwór, który powstał na zaproszenie Polskiego Radia, natomiast później skupię się już na nowym autorskim materiale.

— Trudno było namówić Kasię Nosowską, żeby napisała pani tekst?
— Kończyliśmy przygotowywanie kawałków na płytę. W pierwotnej wersji miały być napisane po angielsku. Zdecydowaliśmy jednak, żeby część, a finalnie większość była w języku polskim. Powstał utwór „Pół dziewczyna” i gdy tylko zabrzmiał od razu wiedzieliśmy, że to musi być bardzo mocny tekst. Do tego cudownie byłoby, gdyby napisała go Kasia Nosowska. Wiadome było, że jej tekst będzie idealny. Pomyśleliśmy, że przecież nie mamy nic do stracenia. W najgorszym wypadku mogła nam odmówić. Kasia się zgodziła. Napisała cudowny tekst, jeden z moich ulubionych na płycie.

— Warszawa jeszcze pani nie zbrzydła?
— Jestem ogromną fanką tego miasta. Mieszkam tu już trzeci rok. Miałam zamiar wyjechać do Wrocławia, ale akurat pojawiła się propozycja kontraktu płytowego, co było dla mnie jednoznaczne z przeprowadzką do stolicy. Zostałam i jest mi tu bardzo dobrze. Warszawa jest piękna. Zjeździłam ja rowerem. Mam tu zawsze co robić, mam wielu dobrych znajomych i przede wszystkim świetnie się tu czuję.

— W okresie świątecznym planuje pani odwiedzić Mazury?
— Obowiązkowo! Na święta wybieram się do domu. Zamierzam spędzić ten czas z rodzicami i oczywiście planuję wyłączyć telefon (śmiech).

Natalia Nykiel — ur. w 1995, pochodzi z Piecek k. Mrągowa. Studiuje na SGGW w Warszawie. Wokalistka, autorka tekstów, muzyk. W 2013 roku dotarła do finału talent show The Voice of Poland. W 2014 wydała debiutancką płytę ,,Lupus Electro''. To połączenie elektronicznych brzmień i niebanalnych tekstów. Znalazły się tam piosenki napisane przez Katarzynę Nosowską, Budynia z zespołu Pogodno, Paulinę Przybysz, Bunia z zespołu Dick 4 Dick, Karolinę Kozak i samą Natalię. Album zebrał szereg pozytywnych recenzji i znalazł się w większości zestawień podsumowujących rok 2014 w muzyce, plasując się w ich czołówce. Teledyski do jej utworów mają już ponad 28 milionów wyświetleń, a klip do ostatniego singla „Bądź duży” przez kilka miesięcy był w trójce najczęściej oglądanych teledysków w Polsce.
Artystka występowała na najważniejszych festiwali muzycznych w kraju, m.in. na Europejskich Targów Muzycznych CJG, Olsztyn Green Festivalu, Spring Break, czy w studiu im. Agnieszki Osieckiej w „Offensywie” Piotra Stelmacha w Radiowej Trójce. Natalia ma na koncie także występ z orkiestrą symfoniczną pod kierownictwem hiszpańskiego dyrygenta Diego Navarrro podczas koncertu w ramach 7. Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie oraz wspólny koncert z brytyjską gwiazdą Ellą Eyre.
We wrześniu ukazała się reedycja jej debiutanckiej płyty „Lupus Electro [Deluxe Edition]”, którą promuje cieszący się co raz większą popularnością utwór „Ekrany”.

Od września wokalistka jest w trasie koncertowej po kultowych klubach w największych polskich miastach.


Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB