środa, 1 czerwca 2016. Imieniny Gracji, Jakuba, Konrada

Solidarni siedzieli w Barczewie

2015-08-22 12:00:00 (ost. akt: 2015-08-22 12:09:51)
Andrzej Słowik i Jerzy Kropiwnicki byli w Barczewie trzy lata temu przy okazji 200-lecia więzienia. Jak podkreślali, obecnych warunków nie da się porównać do tego, w jakich ich trzymano.

Andrzej Słowik i Jerzy Kropiwnicki byli w Barczewie trzy lata temu przy okazji 200-lecia więzienia. Jak podkreślali, obecnych warunków nie da się porównać do tego, w jakich ich trzymano.

Autor zdjęcia: Beata Szymańska

Wkrótce będziemy obchodzili rocznicę podpisania porozumień sierpniowych. Wielu z zasłużonych działaczy Solidarności wspomnienia sprzed 35 lat kieruje przede wszystkim w stronę więzienia w Barczewie, gdzie zamknęła ich bezpieka.

Trudno powiedzieć, jak wyglądałaby dziś Polska, gdyby nie Solidarność. Niezależnie od tego, jak ocenia się osiągnięcia Okrągłego Stołu, polski ruch opozycyjny lat 80. może, a nawet musi imponować swoimi działaniami. Niejednokrotnie działacze „S” przypłacali strajki i inne akcje protestacyjne zdrowiem i życiem.

Także nasz teren zapisał się w pamięci wielu z nich. Na początku lat 80. więzienie w Barczewie dla wielu z nich stało się przymusowym drugim domem. W jednym czasie na oddziale nr 14 znaleźli się: Edmund Bałuka, działacz związkowy jeszcze z grudnia 1970 r. (5 lat więzienia), Piotr Bednarz, zastępca przewodniczącego regionu Dolny Śląsk NSZZ Solidarność (4 lata), Władysław Frasyniuk, przewodniczący regionu Dolny Śląsk (6 lat), Patrycjusz Kosmowski, przew. regionu Podbeskidzie (6 lat), Jerzy Kropiwnicki, zastępca przew. regionu Ziemia Łódzka (6 lat), Andrzej Słowik, przew. regionu Ziemia Łódzka (6 lat) i liderzy KPN: Leszek Moczulski (7 lat), Tadeusz Stański (5 lat), Romuald Szeremietiew (5 lat). – Dziwiło nas, że trafiliśmy do jednego więzienia — mówi Tadeusz Stański.

— Nas z KPN, mnie, Szeremietiewa i Moczulskiego, wrzucili do wspólnej celi nr 18. Może liczyli, że się skłócimy? W ciągu dwóch miesięcy dorzucili jeszcze Słowika, Kropiwnickiego, Patryk Kosmowskiego, Edmunda Bałukę, Piotrka Bednarza, potem także Władysława Frasyniuka. Ten ostatni trafił na normalny oddział. Poszliśmy z Szeremietiewem do naczelnika Lutrzykowskiego, a on na to, że przecież Frasyniuk jest grypsujący. Ale udało nam się go wziąć do siebie.

Jak wyglądał oddział?
Przeczytałeś tylko 25% artykułu. Chcesz przeczytać całość?
Mam już konto Piano

Pozostała część artykułu dostępna jest dla abonentów Piano.
Pełen dostęp do tego i 44 innych serwisów internetowych w pakiecie Piano już od 9,90 zł tygodniowo.


Dostęp do Reportera, ciekawych wywiadów, obszernych reportaży oraz 40 innych czołowych portali w Polsce. Dołącz do czytelników ceniących dobrą informacje. Zarejestruj się w PIANO już teraz KLIKNIJ TUTAJ

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB