Piątek, 23 sierpnia 2019. Imieniny Apolinarego, Miły, Róży

"Pranie żywności" i fałszerstwa, czyli przestępczość w branży żywieniowej

2015-08-15 10:00:00 (ost. akt: 2015-08-14 15:05:27)
Prof. Wiesław Pływaczewski podkreśla, że niebezpieczeństwo czyha na konsumenta praktycznie wszędzie. Na rynku żywności fałszowane jest praktycznie wszystko

Prof. Wiesław Pływaczewski podkreśla, że niebezpieczeństwo czyha na konsumenta praktycznie wszędzie. Na rynku żywności fałszowane jest praktycznie wszystko

Autor zdjęcia: Janusz Pająk

Zamiast ryzykować wieloletnią odsiadkę za handel narkotykami czy bronią, przestępcy przerzucili się na spokojną dziedzinę. Na potęgę fałszują żywność, nawet jajka czy ogórki. Temat dokładnie zbadał kryminolog prof. Wiesław Pływaczewski.

— Co kryminolog ma do roboty w branży żywności?
— Ma i to dużo. Na rynku żywności dzieje się nie najlepiej. Fałszowane jest dosłownie wszystko. A wiadomo, że największe zagrożenie jest tam, gdzie są łatwe pieniądze, gdzie można szybko i dużo zarobić, a przy tym najmniej narazić się prawu. Kryminologia to nauka interdyscyplinarna, stąd zainteresowanie przestępczością żywnościową tej dyscypliny jest w pełni uzasadnione.

Najbardziej zagrożona przestępczością jest branża mięsna. Do kryminologicznego języka należy dopisać kolejny termin, a mianowicie „pranie żywności”.
— Najczęściej mówi się o podrabianym mięsie, a może raczej wędlinach, w których mięsa nie ma.
— Właśnie branża mięsna zdecydowanie przewodzi w tej niechlubnej statystyce. Ale nie tylko. To samo dzieje się w sektorze produkcji wyrobów mleczarskich, piekarniczych, a także w branży cukierniczej.

— Cukier fałszują czy słodycze?
— Słodycze i miody. To potężna branża przestępcza. W podrabianiu miodów prym wiodą Chińczycy. Potrafią stworzyć produkt bez choćby śladowej zawartości miodu.

— Słyszałam nawet o podrabianych w Chinach jajkach. Jak to możliwe, żeby sfałszować jajko?
— Też o tym słyszałem, ale muszę przyznać, że nie zagłębiałem się mocno akurat w tę sprawę. Mamy za to przykład afery z 2008 roku związanej z chińskim mlekiem w proszku. Dodawano do niego toksyczny komponent, który był wykorzystywany w do produkcji farb. Zmarło przez to kilkanaście noworodków. Chiny to w ogóle odrębny problem. Ale najbardziej zagrożona przestępczością jest branża mięsna. Do kryminologicznego języka należy dopisać kolejny termin, a mianowicie „pranie żywności”. Między innymi pojęcie to obejmuje różne rodzaje tzw. odświeżania mięs i mieszania gatunków pełnowartościowych z ich przeterminowanymi odpowiednikami.

— Temat rzeka. Wędliny bez mięsa, kabanosy ze śrutą.
— Wszechobecny jest tak zwany MOM, czyli „mięso” oddzielane mechanicznie.

— Mielone pazury, mielona sierść...
— Tak. A przy tym MOM musi być konserwowany. Tu kryje się kolejne niebezpieczeństwo dla konsumentów, bo nagminnie przekraczane są normy przyzwoitości. Problem jest też z pieczywem czy napojami. Nieświadomi zagrożeń rodzice kupują te ostatnie swoim dzieciom, sądząc, że wyprodukowano je na bazie naturalnych owoców. Niestety, większość z tych produktów zawiera sztuczne barwniki oraz komponenty smakowe.

— A my kupujemy, bo są piękne, ładnie opakowane, smaczne. Jak odmówić dzieciom tych kolorowych napojów czy słodyczy?
— Mamy z tym problem, bo sami nie jesteśmy odpowiednio przygotowani, a tym samym dziecko jest narażone na złą edukację. Rodzice powinni więc sami interesować się tą tematyką, a później rozmawiać z dziećmi. Poza tym badania pokazują, że konsumenci nie przykładają specjalnej wagi do tego, co jedzą. Kierują się głównie ceną.

— A jak kupię drogie wędliny to mam gwarancję, że są bez różnych paskudztw?
— Nie. Fałszerze często podszywają się pod znane marki. Kilka lat temu Interpol wykrył w Bangkoku potężną wytwórnię fałszywej, ale drogiej whisky. Podobnie z mięsem. Nie tylko te najtańsze może być faszerowane antybiotykami.

— I co z tym zrobić?
— W Polsce badaniami zajmują się tylko te instytucje, które są do tego zobowiązane ustawowo. Ale brakuje jednej organizacji, która wszystkie te działania by koordynowała. Mamy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, inspekcję handlową, weterynaryjną oraz sanitarną. Każdy z wymienionych podmiotów robi swoje, ale tylko swoje. Potrzeba nam instytucji, która będzie zapobiegać, a nie tylko walczyć ze skutkami.

— Jak wygląda sytuacja na Warmii i Mazurach?
— Podobnie jak wszędzie. Działają małe firmy, które podszywają się pod znane marki. Pojawiają się na kiermaszach, festynach i sprzedają, co mają. Nikt nie jest w stanie na oko ocenić, czy oferowany przez nich ser to na pewno koryciński, jak zapewniają, czy też jakiś wyrób z piwnicy.

— Jak się przed tym bronić?
— Czytać, korzystać z pomocy organizacji konsumenckich oraz branżowych. Unikać podejrzanych fast-foodów. Przypomnę w tym miejscu głośną aferę, także dotycząca Chin, gdzie jako jagnięcinę sprzedawano mięso ze szczurów.

— Kupować, czyli trochę ufać, ale kontrolować? Jak z dziećmi.
— Tak, bo największą słabością człowieka jest brak przezorności. Nie przestaniemy przecież jeść tylko dlatego, że żywność jest fałszowana. Ale możemy dzięki własnej edukacji jeść coś lepszego niż oferują nam niektórzy nieuczciwi producenci.

Małgorzata Kundzicz

Dr hab. Wiesław Pływaczewski, profesor UWM, kryminolog. W latach 1993-2003 był komendantem rektorem Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie. Od 2009 r. jest kierownikiem Katedry Kryminologii i Polityki Kryminalnej Wydziału Prawa i Administracji UWM. Bada głównie współczesne tendencje przestępczości (w tym zorganizowanej) w Polsce i na świecie. Autor ponad 200 prac naukowych na temat przejawów współczesnej przestępczości.
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB