Nie zabierajmy organów do nieba

2022-05-22 18:31:31(ost. akt: 2022-05-22 18:43:27)

Autor zdjęcia: Arch. prywatne

Serce 36-letniego Krzysztofa, dzięki decyzji jego rodziny o oddaniu narządów do przeszczepu, bije teraz w ciele 32-letniego Michała.
Początek tej historii opisaliśmy w grudniu ubiegłego roku. Opowiedziała nam ją wtedy pani Danuta Symela-Plewa, żona 36-letniego pana Krzysztofa, którego narządy uratowały życie kilku osób. Decyzję o ich oddaniu do przeszczepu podjęła cała rodzina.
To zwykle bardzo trudna decyzja. Każdego roku w Polsce dokonuje się około 1500 transplantacji. Dla wielu ciężko chorych są one jedyną szansą...

Trudna decyzja
— Ordynator porozmawiał ze mną i wytłumaczył mi wszystko. Nie mogłam decyzji o oddaniu narządów podjąć sama, choć wiedziałam jakie zdanie miał o tym Krzyś — opowiadała nam wtedy pani Danuta Symela-Plewa. — Wróciłam do domu, żeby porozmawiać z rodziną o możliwości pobrania od Krzysztofa narządów do transplantacji. Nie była to łatwa rozmowa, jednak wszyscy zgodzili się, żeby to zrobić. Jemu życia nie mogliśmy uratować, ale on mógł uratować życie innych ludzi, a przy ty część jego wciąż żyje... Pozwolono mi pożegnać się z Krzysztofem, przytuliłam się, pocałowałam go i spojrzałam w jego oczy. To był trudny moment, bo wiedziałam, że to ostatni raz...
Serce pana Krzysztofa poleciało do Wrocławia na pokładzie policyjnego helikoptera, obie nerki pojechały do Krakowa, wątroba do Warszawy. 36-latek uratował życie kilku osobom.
— Ból po stracie jest ogromny i chyba nigdy się nie otrząsnę po tym, co się stało. Pociesza mnie jednak świadomość, że serce Krzysia nadal bije – tłumaczyła pani Danuta. — Widok skrzyneczki z pobranymi narządami od zmarłego męża rozczulił mnie, a zarazem silne podbudował. Wiem, że zrobiliśmy coś wspaniałego, że daliśmy szansę innym na dalsze życie. Bardzo często bliscy nie godzą się na pobranie organów od swoich zmarłych bliskich. Ludzie, otwórzcie oczy, jest tak mało dawców, a osób czekających na przeszczep tak wiele. Mimo tragedii trzeba podjąć decyzję, można uratować czyjeś życie. Uważam, że w grobie nam się one już nie przydadzą, a tu na ziemi mogą zdziałać jeszcze wiele dobrego. Nie potrafiłam inaczej postąpić.
Obrazek w tresci

Spełnione marzenie
— Mam teraz jedno marzenie, by kiedyś spotkać ludzi, którzy otrzymali narządy Krzysztofa. Żeby jeszcze kiedyś usłyszeć, jak bije serce mojego męża — mówiła w grudniu pani Danuta.
Jak się okazało, marzenie szybko się spełniło. Znajoma pani Danuty udostępniła post z historią pani Danuty. Inny znajomy przeczytał to, skojarzył fakty i daty... Znał biorcę serca pana Krzysztofa. Od tej pory pani Danuta i jej rodzina ma kontakt z człowiekiem, w którego piersi bije serce jej męża. Kontaktują się przez komunikator, dzwonią do siebie, odbywają wideorozmowy. Już w lipcu planują się spotkać...

Dar życia
Nikt, kto tego nie przeżył, nie jest w stanie zrozumieć, co przeżywa człowiek, dla którego jedynym ratunkiem na życie jest przeszczep. Serce...
Michał Skoczyński ma 32 lata, ale już od urodzenia chorował na serce i często przebywał w szpitalach. Pierwszą operację przeszedł, mając zaledwie 9 miesięcy. W sumie w Zabrzu operowano go 10 razy. Jako dwudziestokilkuletni chłopak został wpisany na Krajową Listę Oczekujących na przeszczep.
— Byłem w złym stanie. Męczyłem się przy chodzeniu, a nawet przy jedzeniu. Narastał we mnie bunt: dlaczego to ja? — opowiada. — Ludzie w moim wieku mogli żyć normalnie, zakładali rodziny, a ja myślałem, żeby przeżyć kolejny dzień. Byłem czasem tak słaby, że nie byłem w stanie się ubrać czy wstać z łóżka. A przecież w mojej rodzinie nikt nie chorował na serce.
Jedynym ratunkiem dla Michała był przeszczep. Niestety kolejki do przeszczepów są bardzo długie....
Od trzech lat Michał mieszka we Wrocławiu z partnerką Gabrielą i jej trójką dzieci. Tworzą szczęśliwą rodzinę, choć problemy zdrowotne, mieszkaniowe i finansowe spędzają im sen z powiek. Nie mają łatwo...
Michał z dnia na dzień czuł się gorzej, miał zatrzymanie akcji serca, był też kilka dni w śpiączce. W październiku 2021 roku po raz kolejny trafił do szpitala. Jego stan był ciężki.
— Przybrałem bardzo na wadze, bo woda się we mnie gromadziła, byłem opuchnięty — wspomina pobyt w szpitalu. — Bałem się. Pewnego dnia lekarz przyszedł i powiedział, że jest serce. Dał mojej partnerce pół godziny na przyjazd do mnie i powiedział, że mogę zjeść coś, co lubię. Poprosiłem Gabrysię o kebaba… Jadłem i dławiłem się nim. Nie myślałem o śmierci. Miałem nadzieję, że po przeszczepie będę mógł zacząć nowe życie... Z taką myślą trafiłem na stół operacyjny.
Partnerka Michała nie potrafi wciąż powstrzymać łez na wspomnienie tych chwil. To był trudny czas.
— Wierzyliśmy cały czas, że znajdzie się serce dla Michała — mówi. — Cały czas podtrzymywałam go na duchu, bałam się, że się załamie. I kiedy okazało się, że jest serce, to nie posiadałam się ze szczęścia. Dziękowałam w myślach ludziom, którzy podjęli trudną decyzję o oddaniu organów swojego bliskiego.
Czas po przeszczepie był trudny, istniała obawa, że organizm odrzuci przeszczep... Jednak serce sprawuje się coraz lepiej, a Michał nabiera sił. Odzyskał wiarę, że teraz będzie już tylko lepiej. Ma wiele planów i marzeń.
— Wiara czyni cuda — mówi. — Chciałbym stworzyć normalną rodzinę, ożenić się z Gabrysią, pójść do pracy. Z niecierpliwością czekam na spotkanie z Danusią, żoną Krzysztofa — mojego dawcy. Od jakiegoś czasu mamy ze sobą kontakt i już jesteśmy dla siebie jak rodzina. Bardzo jestem jej wdzięczny, że w chwili, kiedy straciła najważniejszą osobę w swoim życiu, podjęła decyzję, która uratowała mi i innym osobom życie. Dzięki niej Krzysztof wciąż żyje w moim ciele. Jego serce wciąż bije. Cenniejszego daru nie mogłem otrzymać.
Obrazek w tresci

Życie Michała po przeszczepie zmieniło się diametralnie. Jest pod stałą kontrolą lekarzy i musi na siebie uważać, ale jest aktywniejszy, ma więcej energii. Cieszy się każdą chwilą.
— Zmieniły mi się po przeszczepie smaki: kiedyś nie lubiłem musztardy, a po operacji mógłbym ją jeść łyżkami — mówi wzruszony Michał. — Z Krzysztofem byliśmy w podobnym wieku, obaj pokochaliśmy starsze od nas kobiety. Moja partnerka ma na imię Gabrysia, a jego syn Gabryś. Coś w tym chyba jest... Już nie możemy doczekać się spotkania z Danusią i jej synem.
I dodaje: — Staram się żyć najlepiej, jak umiem, żeby mój dawca był ze mnie dumny, że nie zmarnowałem tej szansy. Myślę, że każdy może kiedyś potrzebować organu do przeszczepu. Dlatego, żeby zwiększyć dla siebie nawzajem szansę jego otrzymania, powinniśmy za życia poinformować naszych bliskich o zgodzie na oddanie narządów po śmierci, tak jak mój dawca. Nie zabierajmy narządów do nieba, one są potrzebne tutaj — apeluje.


Każda osoba dorosła podpisująca oświadczenie woli, wyrażając zgodę na pobranie po śmierci swoich tkanek i narządów do przeszczepienia, daje dowód świadomej chęci ratowania życia i przywracania zdrowia chorym ludziom. Własnoręczne podpisanie oświadczenia ułatwia bliskim osoby zmarłej oraz lekarzom uszanowanie wyrażonej woli.

W Polsce organem koordynującym wszystkie transplantacje jest Centrum Organizacyjno-Koordynacyjne ds. Transplantacji „Poltransplant”. Według udostępnionych danych w 2020 r. dokonano 1180 przeszczepów narządów od zmarłych dawców — 717 nerek, 263 wątroby, ale tylko 145 serc i 51 płuc. W przypadku żywych dawców pobrano tylko 31 nerek i 28 części wątroby. Przeszczepów rogówki było 1269. Ogólna liczba transplantacji w roku ubiegłym była niższa niż w latach poprzednich — 1473 organy w 2019 r., 1390 narządów w 2018 r. Liczba oczekujących na nowe organy, a więc i nowe życie, nie spada.
Szacuje się, że na świecie codziennie umiera piętnaście osób, nie mogąc się doczekać przeszczepów, podczas gdy co czternaście minut kolejna osoba jest kwalifikowana do zabiegu. Każdego miesiąca na Krajowej Liście Oczekujących na Przeszczepienie jest 1700-2000 osób.

Joanna Karzyńska


2001-2022 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5