JuRUNd wyruszył na podbój Wiednia. Dogoniły go... kontuzje

2021-09-14 16:00:00 (ost. akt: 2021-09-14 16:07:18)

Autor zdjęcia: JuRUNd Szczytno/archiwum klubu

BIEGI || Świetne wyniki na arenie regionalnej, to — w przypadku biegaczy naszego powiatu — chleb powszedni. Barwy Szczytna tym razem były jednak widocznie także poza granicami Polski — w 38. odsłonie Vienna City Marathon. Zadbała o to ekipa klubu Jurund.
W stolicy Austrii zameldowało się łącznie blisko 6 tysięcy biegaczy z najróżniejszych stron Europy. I nie tylko, bo tak prestiżowe imprezy (a zwłaszcza prawdziwie cenne nagrody) od lat znajdują się na celownikach mistrzów rodem z Afryki. Tym razem nie było inaczej.

Królewski dystans jako pierwszy*** pokonał Leonard Langat z Kenii, który linię mety minął z "astronomicznym" wynikiem 2:09;25. Kilka sekund za jego plecami wykonanie zadania zgłosili Betesfa Getahun (Etiopia), Edwin Kosgei (Kenia), Kento Kikutani (Japonia) oraz Samwel Ekai Kiptoo (Kenia).

Nieco w cieniu światowych sław, na dystansie przeszło 42 km swoją biegową legendę wykuwali Marcin Dudziec i Cezary Zbrzeźny. Reprezentanci Jurunda Szczytno wybiegali odpowiednio rezultaty 3:42;02 oraz 4:16;13, co przełożyło się na 532. i 1608. miejsce w klasyfikacji generalnej.

Z półmaratonem zmierzył się z kolei Michał Piotrowski, który przeszło 21 kilometrów pokonał w godzinę, 59 minut i 4 sekundy. Honoru pań powiatu szczycieńskiego strzegła natomiast Magda Piotrowska, która — na dystansie 10 km — w swej kategorii wiekowej otarła się o podium (4. miejsce).

— Sama impreza, maraton, była naprawdę super. Wzorowa organizacja, piękna trasa wśród słynnych austriackich zabytków... Jeśli chodzi natomiast o cele sportowe, które założyłem sobie przed startem, to... aż szkoda gadać — mówi Marcin Dudziec.

— Dość szybko odnowiła mi się kontuzja stawu skokowego. Po 16 kilometrach zacząłem walczyć z myślami o wycofaniu się z rywalizacji, ewentualnie o zakończeniu biegu na półmaratonie (organizator dopuszczał taką możliwość). Ale skoro już przyjechałem do Wiednia, to nie po to, by się poddawać. Zmniejszyłem tempo i przyrzekłem sobie, że jakoś to dokończę. Sprawy nie ułatwiała wysoka temperatura, która była świetna na zwiedzanie, ale biegaczom dawała się we znaki — podsumowuje utytułowany reprezentant JuRUNda Szczytno, który musi... śpieszyć się z powrotem do zdrowia. Jeśli zdąży zaleczyć kontuzję, to 26 września, wraz ze znajomymi z klubu oraz tłumem ciągnącym już powoli z innych stron Polski, wystartuje w Szczycieńskim Biegu Niepodległości.

***Początkowo złoty medal miał otrzymać Derara Hurisa. Okazało się jednak, że Etiopczyk używał butów niezgodnych z przepisami World Athletics, co zaowocowało dyskwalifikacją.

Kamil Kierzkowski

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5