Taki tata to prawdziwy skarb!

2021-06-23 19:59:49 (ost. akt: 2021-06-23 20:08:08)

Autor zdjęcia: Arch. prywatne

Dla Mariusza Grzegorczyka najważniejsza w życiu jest rodzina. Kiedy patrzy na swoje dzieci i wnuki w jego oczach widać bezgraniczną miłość. — Tata to bardzo ważna osoba w naszym życiu. Wiemy, że zawsze i w każdej sytuacji możemy na niego liczyć — zapewniają jego dzieci.
Mariusz Grzegorczyk ze Świętajna ma 53 lata, żonę Lilkę, dwójkę dzieci: Adriannę i Damiana oraz dwójkę wnucząt: Lenkę i Gabrysia. Od 27 lat jest szczęśliwym mężem Lilki. Jak zapewnia, pobrali się z wielkiej miłości i przyjaźni, która w ich małżeństwie wciąż odgrywa ważną rolę. Jego żona pochodzi z Białorusi, z Grodna. Wszystkiego dorabiali się ciężką pracą, bo chcieli stworzyć swoim dzieciom dobre warunki do życia. Oboje pracują, dbają o dom i zawsze mają czas dla swoich dzieci i wnuków.

Rodzina jest jego całym światem, to dla nich ciężko pracował wiele lat za granicą, wybudował dom i stara się, żeby w życiu niczego im nie brakowało. Nie tylko materialnie ale i duchowo, bo pan Mariusz to człowiek o sercu pełnym miłości i dobroci. Jest szczęśliwy wtedy, kiedy jego najbliżsi są zdrowi, bezpieczni i nie mają zmartwień.
Dzieci i wnuki zajmują w jego sercu szczególne miejsce, widać to w jego wzroku gdy na nich patrzy i w każdym geście. Jego spracowane dłonie pokazują, ile przeszedł w życiu. Jednak jego uśmiech, kiedy patrzy na nich, mówi, że dla nich jest w stanie zrobić wszystko.
— Kiedy po raz pierwszy wziąłem swoją córkę na ręce, poczułem tak wielką miłość do tej małej kruszynki, że nie da się tego opisać — opowiada pan Mariusz. — Całe życie nabrało innego znaczenia. Kiedy na świecie pojawił się syn poczułem się jak największy szczęściarz tego świata. Te dwie istoty zawojowały cały mój świat. Dla nich jestem gotowy zrobić wszystko. Może nie zawsze mówię, że ich kocham, ale tak jest. Dziękuję Bogu każdego dnia, że obdarował mnie tak wspaniałymi dziećmi. Bycie tatą to najwspanialsza rola życiowa. Może nie zawsze w życiu wszystko wychodziło, może czasem popełniałem jakieś błędy wychowawcze, ale zawsze chciałem dobrze dla swoich dzieci. To dla nich ciężko pracuję, zasypiam się i budzę, myśląc o nich. Nie ma chyba większej miłości i wspanialszej relacji niż ojca z dziećmi. Jestem dumny, że wychowaliśmy ich na dobrych ludzi, którzy potrafią uszanować drugiego człowieka.

Obrazek w tresci

Pan Mariusz jest też zakochanym w swoich wnuczętach dziadkiem.
— Uwielbiam patrzeć na swoje wnuki, a one, jak tylko nas odwiedzą, nie odstępują nas na krok — mówi dumny dziadek. — Są takie kochane, chcą pomagać we wszystkim. Wszędzie jest ich pełno. To takie nasze żywe sreberka, takie nasze serduszka małe. Kocham swoje dzieci nad życie, ale przyjście na świat wnuków sprawiło, że nasze życie nabrało nowych kolorów. To jednak prawda, że wnuki wywracają świat do góry nogami! To wspaniałe uczucie, kiedy taka mała istotka tuli się do mnie i mówi „dziadzia”... Wszystko bym dla nich oddał!

Dzieci pana Mariusza mają dużo szczęścia, że ma takiego tatę, o którym można po prostu marzyć. Takiego, który zawsze jest przy nich, gdy go potrzebują. Który utuli w smutku, a jednocześnie jest świetnym kompanem do zabawy i rozmowy. Jest zawsze wtedy, gdy dziecko potrzebuje wsparcia, w chwilach trudnych i w tych pięknych, radosnych. Mówiąc krótko — prawdziwy tata to taki, który szczerze kocha i daje dzieciom poczucie bezpieczeństwa oraz pewność, że cokolwiek się zdarzy, on będzie z nimi.

Obrazek w tresci

— Nie zawsze rozumiałam obawy rodziców o mnie, dziwny był lęk taty o zbyt późne powroty, o nie odbieranie telefonu... Kiedy sama zostałam mamą, wszystko zaczęłam widzieć inaczej — mówi Adrianna, córka pana Mariusza. — Jestem mamą, która kocha bezgranicznie swoje dzieci i dba o nie, jak tylko potrafi. Przeżywam każdy ich upadek. Każde rozbite kolanko, stłuczoną wargę i ich smutek. Kiedy dzieci są chore, ja choruję razem z nimi wewnętrznie, bo serce pęka, jak patrzę na dziecko, które nie chce jeść, pić, tylko śpi. Nawet praca nam wtedy nie idzie, tylko czuwamy przy ich łóżku i obserwujemy każdy ruch, westchnienie. Miłość rodzica do dziecka jest silna. Najsilniejsza na świecie. Nie wiem, czy istnieje większa miłość. Nie wiedziałam nawet jak wiele jesteśmy w stanie poświęcić dla swoich dzieci. Sama też kiedyś nie miałam o tym zielonego pojęcia, do czasu kiedy nie zostałam mamą — opowiada. — Bycie rodzicem tak naprawdę to droga kręta i często wyboista. Nie jest usłana różami i nikt tak też nigdzie nie pisze, że będzie łatwo wychować dziecko. Bywa ciężko, czasem naprawdę bardzo ciężko, ale my, rodzice, szybko zapominamy o tych złych stronach życia w domu z takim małym łobuzem i cieszymy się każdą wspólną chwilą. Nauka chodzenia, pierwsze słowo, pierwsze wspólne wakacje. Nawet jak jest ciężko, to jest to dla nas najpiękniejszy czas w życiu. Uwieczniamy go, robimy zdjęcia. Chcemy zatrzymać każdą chwilę na dłużej przy sobie, bo widzimy, jak nasze dziecko rośnie, zmienia się i niedługo będzie pewnie tak samo się buntować w pewnych sytuacjach jak my w ich wieku. Taka kolej rzeczy i jedno jest pewne, że nikt nie zabierze nam wspomnień i tych chwil. Dziś wiem, ile trudu wymaga wychowanie dzieci i ze wzruszeniem myślę o tacie, który zajmuje w moim sercu szczególne miejsce. Wiem, że zawsze mogę na niego liczyć, czuję jego miłość i przy nim czuję się bezpieczna.

Obrazek w tresci

Ojcowie różnie podchodzą do swojej roli. Jednak łączyć ich powinna miłość do dzieci. Wiedzą o tym dzieci pana Mariusza.
Taki tata jak nasz to prawdziwy skarb — zapewniają. — Ojciec to odwaga, cierpliwość, dobroć i zrozumienie, to szlachetne serce, czasem surowa ojcowska ręka. Ale też to trud utrzymania rodziny. Tata jest ciepły, ale naturalnie, i przez to także prawdziwy. Jest w nim dużo miłości, życzliwości i dobroci. Często nam też powtarza: „Co dajesz człowiekowi, to do ciebie wraca”. Tato, dziękujemy za trud wychowania i Twoją miłość!
Joanna Karzyńska

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5