Nie boi się wyzwań i ciężkiej pracy

2021-06-12 17:36:47 (ost. akt: 2021-06-12 17:53:32)

Autor zdjęcia: Arch. prywatne

Żona, matka, ratownik, zawodniczka karate i strażak. Taka jest Agnieszka Siemieniuk ze Szczytna. Kobieta wielozadaniowa, która nie boi się wyzwań ani ciężkiej pracy. Człowiek wielu pasji. Odkąd na świecie pojawił się starszy synek stara się cieszyć z tego, co w życiu najpiękniejsze - czyli odkrywać radość codzienności. Teraz już jako podwójna mama. Ma jeszcze wiele planów, które realizuje dzięki swojej motywacji do działania i przy wsparciu męża.
Agnieszka Siemieniuk ze Szczytna to niezwykle sympatyczna i aktywna 32-latka o ciepłym, wrażliwym sercu. Na co dzień jest żoną Grzegorza i mamą dwóch wspaniałych chłopców: 5-letniego Wiktora i 2,5-letniego Adasia. Choć jest drobną kobietą to drzemie w niej wiele pasji i talentów.

Obrazek w tresci

Miłość czekała na nią w Szczytnie
Agnieszka pochodzi ze Śląska, później przeprowadziła się do Jędrzejowa. Do Szczytna przyjechała w 2008 roku na studia w Wyższej Szkole Policji. Studiowała na kierunku bezpieczeństwo wewnętrzne, a jednocześnie na Uniwersytecie Gdańskim ukończyła filologię angielską.
Od dziecka trenowała karate. W Szczytnie swoją pasję rozwija w Szczycieńskim Klubie Kyokushin Karate. Podczas zawodów, które odbywały się w Iławie, poznała swojego obecnego męża. Grzegorz pracował jako dziennikarz Naszego Mazura i Gazety Olsztyńskiej.

Obrazek w tresci

— Grzegorz był wtedy w pracy, ja występowałam jako zawodniczka. Wtedy po raz pierwszy się spotkaliśmy i poznaliśmy — opowiada Agnieszka.— Kolejne spotkanie, już w Szczytnie, było przypadkowe. Rozmawialiśmy i chyba wtedy już pomyślałam, że to człowiek, z którym chciałabym spędzić swoje życie. To wspaniały mężczyzna, na którego zawsze mogę liczyć. Wspiera mnie w realizacji wszystkich moich zamierzeń, motywuje do spełniania marzeń. Gdyby Grześ mnie nie wspierał, to nie zrealizowałabym żadnego ze swoich szalonych pomysłów. To moja szóstka w totka. Wspaniały mąż i ojciec, przyjaciel. Wiem, że nie jest łatwo za mną nadążyć, ale chyba już się do tego przyzwyczaił. Uzupełniamy się doskonale
Agnieszka i Grzegorz są ze sobą już 13 lat. Pobrali się i doczekali dwójki dzieci, które są ich największym szczęściem.

Obrazek w tresci


Karate - największa pasja
Miłość do aktywności fizycznej zrodziła się w Agnieszce już w dzieciństwie. Próbowała wielu różnych sportów, ale to karate zajęło ją "na zawsze". Od 8 lat jest posiadaczką czarnego pasa. W 2017 roku Agnieszka ręką rozbiła stertę 10 pustaków. Udaje się to nielicznym kobietom. W przyszłym roku chce pojechać do Japonii, żeby zdobyć drugi dan.
— Karate uczy dyscypliny, dążenia do celu i pokonywania słabości — tłumaczy Agnieszka. — Każdy sport, jeżeli się nim na poważnie zajmujemy, wymaga wielu poświęceń. Ćwiczę karate od dziecka, tak że w zasadzie nie wiem, jak to jest nie ćwiczyć i nic nie robić. Od kiedy pamiętam zawsze miałam ułożony plan dnia, byłam zorganizowana, na wszystko miałam czas. I dla przyjaciół, i na naukę, i na zabawy na podwórku z koleżankami, i na treningi. Pogodzenie treningów z pracą i rodziną jest trudne, ale możliwe. Sport mobilizuje mnie do ciągłej pracy. Żeby ze wszystkim zdążyć nie ma miejsca w ciągu dnia na tzw. „pochłaniacze czasu”. Uprawianie sztuk walki przydaje się na co dzień. I nie chodzi tu o obronę fizyczną. Karate jest zarówno sztuką samoobrony fizycznej, jak również mentalnej, psychicznej. Daje dużo pewności siebie na przykład w negocjacjach. A dyscyplina i systematyczność ułatwiają organizację swojego życia i pracy.

Obrazek w tresci

Agnieszka uwielbia też aktywności. Lubi biegać, pływać, nurkować, zimą morsuje.
— Aktywność fizyczna pozwala mi poznawać swoje ciało i charakter — mówi. — Treningi sprawiają mi ogromną radość, dają siłę do działania i do codziennej pracy nad sobą. Jak każdy mam czasem gorsze dni, ale nie poddaję się i nawet kiedy bardzo mi się nie chce, idę pobiegać. Nawet po krótkim treningu czuję się o wiele lepiej, bo zaczynają wydzielać się endorfiny i mam od razu mam mnóstwo energii i siły.

Obrazek w tresci

Kobieta tysiąca pasji i zawodów
Agnieszka od 2014 roku pracuje w biurze Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Szczytnie na stanowisku kwatermistrza. Jest też wiceprezesem Zarządu OSP Szczytno oraz skarbnikiem Fundacji Ratowniczej Autrimpus Szczytno. Od roku dodatkowo studiuje jeszcze pielęgniarstwo. Ma patent sternika motorowodnego. W ubiegłym roku przebiegła Maraton Juranda i skoczyła ze spadochronem z samolotu.
— Wydaje mi się, że to, co robimy i jacy jesteśmy, wypływa z naszej osobowości, z tego, jakie cele sobie wyznaczamy i jak chcemy się realizować — tłumaczy. — Myślę, że ogromną siłę daje mi wsparcie mojej rodziny - szczególnie męża oraz to, że sukcesy sportowe są wynikiem mojej własnej ciężkiej pracy. Siłę daje mi również pozytywne nastawienie do życia. Każdy, kto ze mną przebywa, chyba to widzi. Karate to sztuka walki, która korzystnie wpływa na ciało i umysł. Warto je trenować, żeby poprawić samopoczucie, nabrać pozytywnej energii i pewności siebie. Zwłaszcza, że każdy ma prawo realizować siebie i swoją aktywność na takim poziomie, na jakim chce. Dla jednych aktywnością jest tylko i wyłącznie aktywność sportowa, a dla innych aktywnością jest nieustanne angażowanie się w życie zawodowe. Dla mnie nie ma nic lepszego niż łączenie pasji z rozwojem, bo dzięki temu to, co robię już od lat, sprawia mi wiele frajdy i daje ogrom satysfakcji, której nikt mi nie zabierze. Udało mi się połączyć pasję, życie zawodowe z rodzinnym i to jest dla mnie pełna harmonia oraz pełnia szczęścia.

Obrazek w tresci

Agnieszka ma to szczęście, że jest dobrze zorganizowana, ma podzielną uwagę, a wiele rzeczy, które musi zrobić, układa tak, żeby pogodzić je z treningiem.
W tym roku Agnieszka postanowiła spróbować swoich sił jako zawodowy strażak. Jako dziecko była członkiem Młodzieżowej Drużyny OSP. Teraz jako dorosła kobieta w tajemnicy przed przełożonymi i kolegami z pracy zgłosiła się na nabór do straży w Piszu. Tam przed obcą komisją przeszła testy sprawnościowe, a podczas naboru pokonała aż 30 mężczyzn.
— Nie chciałam pracować w Piszu, poczekałam na rekrutację w Szczytnie— opowiada. — Byłam jedną z 2 osób wyłonionych w naborze. Moim największym autorytetem i wsparciem w pracy jest brygadier Zbigniew Stasiłojć. Teraz przebywam na trzymiesięcznym szkoleniu podstawowym w Szkole Podoficerskiej w Bydgoszczy. Najtrudniejsze jest rozstanie z rodziną. To 100 dni bez nich. Już tęsknię, jednak musimy to przetrwać. Wszystko co zaczynam, to kończę, więc i teraz muszę być konsekwentna.
Agnieszka uważa, że aby być dobrym strażakiem, trzeba spełniać równocześnie przynajmniej kilka warunków. Trzeba być silnym, wytrzymałym fizycznie oraz psychicznie. Praca strażaka to praca w pędzie, wykonywana pod presją i adrenaliną, w której bardzo często trzeba podejmować decyzje w jednym momencie. Agnieszka nie boi się ciężkiej pracy i tego, co ją czeka. Jest pierwszą kobietach w dziejach szczycieńskiej komendy, która będzie pracować na podziale bojowym.
Obrazek w tresci

Najpiękniejsza rola życiowa
Urodziła dwójkę dzieci - Wiktora i Adasia. Po ciąży szybko wróciła do formy i do pracy. Dzieci to dla niej dwa najważniejsze powody do radości. Agnieszka wie, jak być spełnioną matką i szczęśliwą kobietą.
— Rola mamy to najpiękniejsze, co mnie w życiu spotkało. Cały świat mogę zwojować, ale potrzebuję mojej rodziny, tego miejsca. To moja twierdza, w której jestem tylko mamą, żoną i kobietą i nic nikomu nie udowadniać — zapewnia Agnieszka.— Stawiam ich dobro na pierwszym miejscu i ich szczęście jest dla mnie najważniejsze. Macierzyństwo to nowy etap w życiu każdej kobiety. Dziecko staje się najbliższym towarzyszem życia, a także największym codziennym wyzwaniem. Bycie mamą to najwspanialsza chwila na świecie, którą może przeżyć kobieta, ale również cierpliwość, poświęcenie i odpowiedzialność za małego bezbronnego człowieka. To jest coś tak pięknego, nie do opisania, zobaczyć pierwszy krok, usłyszeć pierwsze słowo i widzieć, jak każdego dnia nasz mały skarb dorasta. Przeżywać i poznawać świat razem z nim na nowo, inaczej. Każdego dnia odkrywać nowe nieograniczone możliwości i masę radości. Miłość bezgraniczna oraz bezinteresowna.

Obrazek w tresci

Lista marzeń do spełnienia
Agnieszka ma wiele marzeń i planów, które zamierza konsekwentnie realizować. Postanowiła, że co roku będzie realizować przynajmniej jedną rzecz z listy rzeczy do wykonania.
— Idę tam, gdzie chcę iść. Po postu robię to co chciałabym osiągnąć — tłumaczy. Na 30 urodziny obcięła swoje długie włosy i oddała je na perukę dla chorych. — W ubiegłym roku na swoje urodziny skoczyłam ze spadochronem z samolotu. Marzy mi się zdobycie licencji pilota śmigłowców, ale to na chwilę obecną zbyt kosztowne marzenie. Taki kurs kosztuje 150 tysięcy złotych. Ale może kiedyś się uda. Na razie muszę zakończyć to co zaczęłam. Uważam, że marzyć warto. Wyznaczają one pewien cel w życiu. Coś do czego dzięki ciężkiej pracy możemy dojść. Gdy się nam to uda, możemy być z siebie dumni. Przegrywa się wtedy, gdy przestaje się walczyć o swoje marzenia, które uzna się za niemożliwe do spełnienia. Staram się żyć tak, by nikomu nie zaszkodzić, a wprost przeciwnie pomóc, doradzić. Trzeba walczyć o swoje marzenia i pomagać innym, by oni też mieli szansę je zrealizować. Trzeba mieć w życiu swoje pasje, bo jak żyć bez nich? Ja bym nie umiała!

Obrazek w tresci

A jakie jest największe marzenie Agnieszki?
— Chciałabym żeby nic się nie zmieniło w mojej twierdzy, w mojej rodzinie — mówi. — Mimo zmiany okoliczności, pracy. Postawiłam całe swoje życie do góry nogami. Co by się nie działo, chciałabym, żebyśmy zawsze byli w tym razem.

Mąż Grzegorz jest bardzo dumny ze swojej żony, wspiera i dopinguje ją w realizacji jej celów.
—Agnieszka to przede wszystkim czuła i kochająca mama i żona. Jest idealna pod wieloma względami — zapewnia. — Jak przystało na sportowca dąży za wszelką cenę do upragnionego celu. Dobrym tego przykładem jest fakt, że dostała się na podział bojowy w straży pożarnej. Wiele miesięcy przygotowań i naprawdę ciężkiej pracy dały rezultaty. Ale taka właśnie jest Agnieszka - solidna i konsekwentna w tym co robi. Ostatnio sprawdziłem z ciekawości ilu strażaków w Polsce jest czynnych zawodowo. Wyszło, że jest ich ponad 25 tys. jeżdżących do akcji, oczywiście mam tu na myśli strażaków zawodowych, z czego kilkanaście spośród nich to kobiety. To samo mówi za siebie. Jestem z niej niezmiernie dumny i będę jej wraz z naszymi synami mocno kibicował w realizacji kolejnych zamierzeń, bo są one równie ambitne.

Joanna Karzyńska

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5