Futbolowa karuzela kręci się coraz szybciej

2021-02-26 10:34:40 (ost. akt: 2021-02-26 08:45:16)

Autor zdjęcia: Daniel Bednarczyk

FUTBOL || Błękitni Pasym wreszcie doczekali się kolejnego sparingu i pokonali "sąsiadów" z "Gieksy". Nie próżnował i SKS Szczytno, który najpierw rozstrzelał MKS Jeziorany, a następnie... otrzymał prawdziwie bolesną lekcję futbolu od IV-ligowej Tęczy Biskupiec.
Najwyżej sklasyfikowana ekipa naszego powiatu, IV-ligowi Błękitni Pasym, mają ze sparingami "pod górkę" już od samego początku. I nie chodzi o wyniki, a o... to, by mecz w ogóle się odbył. Przypomnijmy, że zaczęło się od "wycieczki" na olsztyńskie Dajtki. Pasymianie wyruszyli mierzyć się tam z gospodarzami — Naki Olsztyn. Tyle tylko, że gdy przyjechali... boisko było kompletnie nieprzygotowane, a na miejscu usłyszeli, że "mogą zagrać jutro".

Smakiem przyszło obejść się Błękitnym i w przypadku planowanego meczu ze Startem Nidzica. Wówczas trenerzy obu drużyn uznali, że warunki atmosferyczne mają zbyt wielki wpływ na stan murawy i nie chcą ryzykować zdrowiem zawodników. Do niedawna jedynymi sparingami, które doszy do skutku, były te przegrane z Warmią Olsztyn (0:2) i Tęczą Biskupiec (1:4)

Po sąsiedzku

Wybiegając na boisko 23 lutego, podopieczni trenera Patrycjusza Malanowskiego byli wyraźnie głodni gry. Po drugiej stronie czekali już ich dobrzy znajomi z występującego 2 ligi niżej GKS Szczytno. Przepaść w szczeblach rozgrywkowych tego dnia nie była jednak wyraźna.

Faworyci wygrali, lecz "tylko" 3:2 (dzięki golom Kamila Kępki, Radosława Krzewskiego i wspomnianego Malanowskiego). "Gieksa" odgryzła się golami Cezarego Rybskiego (pierwsza bramka spotkania, 18. minuta) i Mateusza Lecha.

— Był to mecz z wymagającym przeciwnikiem, rozegrany na dużej intensywności. Nasi mniej doświadczeni zawodnicy zebrali bezcenne doświadczenie. Uważam, że zespół spisał się bardzo dobrze — chwali postawę swych piłkarzy Paweł Pietrzak, trener "Gieksy". A-klasowca, który w ostatnim czasie ewidentnie jest na fali wznoszącej (warto wspomnieć choćby o triumfach 6:1 nad Mazowszem Jednorożec czy 10:1 nad Tempo Ramsowo Wipsowo).

Strzelec widmo

Nie próżnował i drugi z zespołów ze stolicy powiatu — SKS Szczytno. Podopieczni trenera Marcina Cieślika zmierzyli się z MKS Jeziorany, z którym na co dzień rywalizują o punkty w klasie okręgowej. Ostatni raz obie ekipy spotkały się na murawie 29 sierpnia (Szczytno wygrało na wyjeździe 2:3). Gdyby miano faworyta przypisywać jednak na podstawie tabeli, to należałoby się ono obecnie 7. w stawce rywalom (SKS plasuje się na 13. miejscu).

Pojedynek rozpoczął się dość... specyficznie. Nasi piłkarze wyszli na prowadzenie za sprawą potężnego chaosu, który zagościł w polu karnym Jezioran. Kto był strzelcem? — Szczerze? Było takie zamieszanie, że sami mamy problem. Działo się tam zbyt wiele. Gdyby był materiał filmowy z tej sytuacji, może udałoby się tę zagadkę rozwiązać — słyszymy w szeregach SKS.

Żadnych wątpliwości nie było jednak kilka minut później, gdy na 2:0 podwyższył Rafał Krajza. Po zmianie stron Jeziorany strzeliły gola kontaktowego. Rodzące się nadzieje na wyrównanie rozwiał jednak błyskawiczną odpowiedzią wspomniany Krajza. Wkrótce na 4:1 ostateczny wynik spotkania ustalił Kacper Tardejna.
Rezultat cieszy, choć wygrana mogła być wyższa.

W jednej z ostatnich akcji golkiper rywali ratował się przed stratą bramki faulem na testowanym Kacprze Królu. Sędzia podyktował rzut karny, a — na gorąco — do wykonania "jedenastki" wyszedł sam poszkodowany. Z tego starcia górą wyszedł jednak bramkarz Jezioran.

Bolesna lekcja

Czasu na pomeczowe świętowanie nie było. SKS wrócił do treningów, a 24 lutego zameldował się w Mrągowie, gdzie czekała IV-ligowa Tęcza Biskupiec.

— Ten mecz obnażył nasze słabości. Dość okrutnie i dość szybko. Strzeliliśmy tylko dwa gole (Filip Chorążewicz i Piotr Burakiewicz). Ile razy piłka lądowała w naszej bramce? Powiedzmy, że rywale zaprezentowali naprawdę wysoki poziom — słyszymy w szeregach SKS, które na tablicę wyników najchętniej spuściłyby zasłonę milczenia. Szczytnianie przegrali 11:2. Plusem jest to, że trener ma obecnie mnóstwo materiału do analizy.

Kamil Kierzkowski

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5