Wychowałam wnuczkę na dobrego człowieka

2021-01-24 09:47:17 (ost. akt: 2021-01-24 10:05:31)

Autor zdjęcia: Pixabay

Ma trójkę dorosłych dzieci i wnuki. Jedną z wnuczek wychowała sama. Pani Wanda nie żałuje swojej decyzji, bo dziewczyna wyrosła na dobrego i mądrego człowieka. - Dziękuję Bogu, że mi ją zesłał, bo jest dla mnie wsparciem i radością mojej starości - mówi.
Pani Wanda ma 64 lata. W życiu nie miała łatwo. W rodzinnym domu panowała bieda, a ojciec miał ciężką rękę. Kiedy miała 18 lat wyszła za mąż, bo chciała założyć swoją rodzinę i marzyła o lepszym życiu. Niestety, rzeczywistość szybko zweryfikowała jej marzenia. Mąż pił i niejednokrotnie w pijackim amoku bił.
- Wiedział, że nie mam gdzie iść, że będę znosiła to wszystko - opowiada. - Kochałam go i wierzyłam, że nasze życie będzie lepsze od tego, które miała moja mama. Niestety dość szybko zorientowałam się, że mąż lubi sobie wypić. Zaniedbywał obowiązki w gospodarstwie, więc często sama musiałam doić krowy, dźwigać ciężkie kany z mlekiem, wyrzucać obornik, karmić zwierzęta. Nie było łatwo. Na świecie pojawiła się trójka dzieci: dwóch synów i córka. Musiałam dbać o dom, dzieci i pracować w gospodarstwie. Niestety mąż z roku na rok pił coraz więcej i coraz częściej zdarzało mu się mnie bić.

Przez wiele lat kobieta znosiła to wszystko. W końcu, po śmierci ojca, postanowiła wyprowadzić się do swojej matki. Postanowiła zmienić swoje życie i dzieci.
- zabrałam dzieci, trochę ubrań i wróciliśmy do mojego rodzinnego domu - wspomina. - Choć mieliśmy ciasno i brakowało wygód, to przynajmniej zasypiałam spokojnie. Nikt na mnie nie krzyczał, nie wyzywał i nie bił. Dzieci mogły zająć się nauką, nie musiały się obawiać awantur.
Aby wychować trójkę dzieci, kobieta poszła do pracy, a opieką nad dziećmi zajęła się jej mama. Starały się wychować dzieci jak najlepiej. Dawały im ogrom miłości, wsparcia i bezpieczeństwo.
- Zawsze uważałam, że bycie rodzicem to bardzo odpowiedzialne wyzwanie, ale też ogromna radość i szczęście. Dzięki dzieciom świat staje się weselszy, a ludzie zyskują motywację do działania i stawania się lepszymi ludźmi - mówi pani Wanda. - To dla swoich dzieci odeszłam od męża, chciałam, żeby miały normalne dzieciństwo, warunki do życia i nauki. chciałam, żeby mogły realizować się, spełniać marzenia i żeby były szczęśliwe. Ich każdy sukces, radość to było dla mnie jak lek na zranione serce. Chciałam przychylić dzieciom nieba. Pragnęłam, żeby były szczęśliwe, wesołe, żeby nie cierpiały, nie przeżywały porażek, rozczarowań, nie zetknęły się z ciemną stroną życia. Myślałam, że mi się to udało. Dzieci skończyły szkoły, poszły do pracy, bardzo pomagały w domu.

Córka pani Wandy postanowiła, że wyjedzie do Niemiec, żeby wspomóc matkę i babcię w remoncie domu. Miała pracować podczas zbiorów kilka miesięcy. Pani Wanda cieszyła się, że dziewczyna jest zaradna i nie boi się ciężkiej pracy. Miała 19 lat. Kiedy po 5 miesiącach wróciła do Polski oznajmiła mamie, że jest w ciąży.
- Okazało się, że w pracy poznała jakiegoś chłopaka z Polski. Spotykali się, a kiedy zaszła w ciążę on szybko się ulotnił - opowiada. - Nie krzyczałam, bo wiedziałam, że nie ma to sensu. Przytuliłam i powiedziałam, że razem damy radę. Wierzyłam w to. Kiedy urodziła się moja wnusia Julitka pokochałam ją od razu. Była takim cudownym dzieckiem. Grzeczna, spokojna i miała takie piękne oczy; duże i ufne. Kiedy po raz pierwszy wzięłam ją na ręce to wiedziałam, że nie pozwolę jej nigdy skrzywdzić. Chciałam, żeby ta mała istota miała radosne życie, choć bez ojca.

Pani Wanda każdą wolną chwilę poświęcała swojej wnuczce. Stała się jej oczkiem w głowie. Niestety młoda mama, córka pani Wandy nie przejawiała matczynych uczuć w stosunku do swojego dziecka. wszystko ją denerwowało, dziewczynkę traktowała jak "zło konieczne".
- Pewnego dnia oświadczyła, że wyjeżdża znów za granicę do pracy a małą zostawia mi - wspomina pani Wanda. - Nie chciałam się zgodzić, tłumaczyłam, prosiłam i groziłam. Wszystko na nic. Córka się spakowała i wyjechała. Z dnia na dzień z babci musiałam stać się dla Julitki mamą. Całe swoje życie musiałam przeorganizować, ale wiedziałam, że nikomu nie oddam i nie zostawię mojej wnuczki. Córka kilka razy odwiedzała nas, czasem przysyłała trochę pieniędzy, jednak nigdy nie zaproponowała, że zabierze Julitę ze sobą. W Niemczech wyszła za mąż, ma dwóch synów. Kiedy Julitka miała 16 lat córka zaprosiła ją do siebie na wakacje, jednak dziewczyna odmówiła. My za to zawsze rozumiałyśmy się doskonale... jak córka z matką a nie babcią.

Dziś Julita ma już 23 lata. W przyszłym roku planuje wyjść za mąż. skończyła szkołę średnią, studiuje zaocznie ekonomię. Jest szczęśliwa. Mieszka wciąż w domu z babcią.
- Dzięki niej wiem co to szczęście. Kocham swoje wszystkie dzieci i wnuki, jednak Julitka zajmuje szczególne miejsce w moim sercu - tłumaczy pani Wanda. - Gdzieś w sercu mam żal do córki, że tak postąpiła a z drugiej strony cieszę się, że mam przy sobie swoją wnuczkę. Wyrosła na dobrą, piękną i mądrą kobietę. Jestem z niej bardzo dumna. Często siadamy wieczorami i rozmawiamy o życiu, wspominamy, oglądamy zdjęcia. Teraz sporo czasu nam zajmują przygotowania do ślubu Julitki. Wspólnie wybrałyśmy suknię ślubną... Mam nadzieję, że moja wnuczka będzie szczęśliwa, bo zasługuje na to. dziękuję Bogu, że mi ją zesłał, bo jest dla mnie wsparciem i radością mojej starości. Uwielbiam na nią patrzeć kiedy przygotowuje posiłki, lubimy siedzieć latem na ławce, uprawiać warzywa w ogródku. I te jej piękne, mądre oczy, w których widzę ogrom miłości... Kiedy w Dzień Babci składa mi życzenia, mówi zawsze, że Dzień Matki też będziemy świętować... I że kocha mnie najbardziej na świecie... Ja ją też!

Joanna Karzyńska

Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. kaput #3052677 | 89.228.*.* 29 sty 2021 21:23

    Takie mają geny i wychowanie . Bo nie daleko pada jabłko...

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) odpowiedz na ten komentarz

  2. POCZEKAJ BABCIU NIE ZACHWALAJ #3048108 | 88.156.*.* 25 sty 2021 07:34

    CO POWIE PRZYSZŁY MAZ WNUCZKI

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) odpowiedz na ten komentarz

  3. gość #3047688 | 88.156.*.* 24 sty 2021 11:51

    Wspaniała Babcia.

    Ocena komentarza: warty uwagi (6) odpowiedz na ten komentarz

  4. smutne historie #3047676 | 46.169.*.* 24 sty 2021 11:38

    bez ojca ,matki , czy będzie szczęśliwa ? wszystkiego najlepszego

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) odpowiedz na ten komentarz

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5