Prezes klubu walczył o niego z dowódcą pułku. Wygrał

2021-04-06 08:50:45 (ost. akt: 2021-04-07 09:19:31)
Stanisław Majchrzak grał w RKS ponad 20 lat

Stanisław Majchrzak grał w RKS ponad 20 lat

Autor zdjęcia: Orlęta Reszel - Ocalić od zapomnienia

FUTBOL || Blisko 60 lat — tyle minęło od debiutu Stanisława Majchrzaka w zespole Orląt. Ceniony piłkarz i działacz był bohaterem 4. odcinka cyklu "Ocalić od zapomnienia".
Z reszelskim sportem związany był już dużo wcześniej, choć juniorzy byli w tamtych latach jedyną funkcjonującą grupą młodzieżową. Prawdziwy debiut w barwach RKS odnotował w 1965 roku. Jako ledwie 15-letni chłopak, który zgodę na wyjazd musiał "wytargować" wcześniej z rodzicami, z solidnej strony zaprezentował się przeciw Huraganowi Morąg (b-klasa, bój z rezerwami).

Po mocnym starcie szybko przyszły kolejne sukcesy. Nowa, młoda "fala", która zdominowała wówczas szeregi zespołu, rozpędzała się coraz bardziej. Stanisław Majchrzak szybko awansował w tej hierarchii, stając się wkrótce "pewniakiem" na pozycji środkowego pomocnika (gdy trzeba było, sprawdzał się i w linii obrony).

Powołanie z wojska dla wielu zawodników kończyło się rozłąką z Orlętami. Nie w tym przypadku. — Gdy przyszło odbyć 24-miesięczną służbę wojskową, trafiłem do Biskupca. W miejscowej Tęczy jednak nie zagrałem. Pamiętam, że nasz ówczesny prezes, Franek Branicki, osobiście przyjechał w tej sprawie do dowódcy pułku. Nie wiem jakich argumentów użył, ale się dogadali, dzięki czemu jeździłem na wszystkie mecze do Reszla — wspomina pan Stanisław, który karierę zawodniczą zakończył na początku lat 80.

Przez ponad 20 lat był bezpośrednim współautorem wielu awansów. W sezonie 64/65 sięgnął po mistrzostwo b-klasy. Najlepszy wynik w a-klasie wywalczył z RKS dwukrotnie (sezony 67/68 oraz 75/76). W rozgrywkach 79/80 sięgnął z Orlętami po mistrzostwo klasy okręgowej. To był naprawdę dobry czas, o czym świadczy m.in. obecność Reszla w wielkim finale Wojewódzkiego Pucharu Polski.

Ominął go jedynie awans do III ligi. W 1984 roku, kiedy ta piękna historia miała miejsce, wspierał drużynę już spoza murawy. Sportową "emeryturę" planował już wcześniej. Był na niej nawet przez rok, lecz wrócił na boisko od razu, gdy Orlęta były w potrzebie. — Sytuacja była ciężka. Nie chciałem zawieść chłopaków i po powrocie kontynuowałem grę jeszcze przez trzy lata — dodaje.

Dla RKS zasłużył się także jako bardzo sprawny działacz. W historii reszelskiego sportu był jednym z najlepszych specjalistów od pozyskiwania środków finansowych. Gdy dana firma miała w którymś sezonie trudniejszą sytuację, zamiast gotówki potrafił pozyskać... produkowany przez nią sprzęt. Upłynniał go często znacznie wydajniej niż etatowi handlowcy w danej branży. Dzięki temu Orlęta nie musiały aż tak martwić się o kasę klubu, co pozwalało rozwinąć im skrzydła w sporcie.

Czwarty już materiał filmowy przygotowany przez "sekcję historyczną" Orląt (Rafał Romańczuk, Andrzej Adamiak, Kamil Jankiewicz) to 1 godzina, 4 minuty i 52 sekundy ciekawostek z historii RKS. W wielu przypadkach prawdziwie unikatowych.

Kamil Kierzkowski

Obejrzeć go można m.in. na kanale "Orlęta Reszel - Ocalić od zapomnienia" w serwisie Youtube. Bezpośredni odnośnik poniżej.


https://m.wm.pl/2018/01/orig/gwk-443474.jpg


2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5