"Swoje chłopaki", z Mazurem w sercu i... awansem! [WYWIAD]

2022-06-13 14:44:53(ost. akt: 2022-06-13 20:47:09)
Mazur Pisz po wygranej w Wydminach, gdzie zapewnił sobie awans do okręgówki (już na kolejkę przed końcem sezonu)

Mazur Pisz po wygranej w Wydminach, gdzie zapewnił sobie awans do okręgówki (już na kolejkę przed końcem sezonu)

Autor zdjęcia: Adam Zaremba/TV-Orzysz

ROZMOWA/// — Uważam, że jesteśmy w formie wystarczającej, by wychodzić bez kompleksów do każdego z rywali w klasie okręgowej — mówi Sebastian Poświata, grający trener Mazura Pisz. Rozgrywki klasy A wciąż trwają, ale piszanie awans mają już zapewniony.
— Gdy Mazur, jako klub, był w głębokim kryzysie, byłeś jednym z niewielu, którzy zdecydowali się zostać i zawalczyć o poprawę sytuacji. Teraz, gdy na kolejkę przed końcem zapewniliście sobie awans, jak wspominasz ten czas?
— To były bardzo trudne chwile dla nas wszystkich. Atmosfera wokół klubu, delikatnie ujmując, nie należała do najlepszych. Wątpliwości, że warto zawalczyć o przyszłość Mazura, nie miałem jednak żadnych. Nie było nas wielu, ale ci, którzy zgłosili gotowość do pracy, nadrabiali jakością. Pierwszym, który podjął rękawicę, był Rafał Timoszuk. Nie zawiódł i Adam Obrycki, który jest kapitanem z prawdziwego zdarzenia. Na pokładzie pozostał także Łukasz Barański (najlepszy snajper sezonu 2021/2022). Chęć pomocy, widząc co się dzieje, szybko zaoferowało także kilku innych zawodników, którzy wcześniej grali w Mazurze (m.in. Choiński, Siwik, Rejmentowski, Zach). A gdy doszło do tego kilku naprawdę perspektywicznych, młodych chłopaków… Musiało się udać.

— Nim jednak się „ograli”, zanotowaliście kilka dotkliwych porażek.
— Pewnych rzeczy nie sposób oszukać. Wymagają czasu, poukładania. Mieliśmy jednak świadomość, że jeśli w tamtym okresie nie postawimy na młodych w drużynie seniorskiej, to… później możemy nawet nie mieć już takiej okazji.

— Głosów krytyki za wyniki jednak nie brakowało.
— Nie przejmowałem się nimi. Widziałem potencjał w tych chłopakach. Wiedziałem, że to tylko kwestia czasu, aż ta bardziej doświadczona część ekipy pociągnie za sobą resztę. A gdy niewiele później wzmocniliśmy się takimi świetnymi zawodnikami jak Rudnicki, Mąka, Owczarczyk, Małż czy Wiśniewski, to pozostało „robić swoje”. Dziś atmosfera jest zupełnie inna. Bo niby tworzymy drużynę, ale coraz częściej przypomina mi ona... rodzinę.

— Po ostatniej wygranej w Wydminach założyliście koszulki „Awans jest nasz”. Co by się z nimi stało w przypadku przegranej?
— Nie mam pojęcia, bo… wcześniej nic nie wiedzieliśmy o tych koszulkach (śmiech). Była to niespodzianka ze strony zarządu. Dziękujemy za wiarę i za to, że trzyma się mocno z zawodnikami.


— Od strony sportowej awans zapewniony. A od pozostałych? Będzie kasa na klasę okręgową?
— Sportowo, faktycznie, jesteśmy gotowi na tę przeprowadzkę. Co z resztą? Damy radę. Zawsze dawaliśmy, teraz nie będzie inaczej.

— Gdyby okazało się, że w okręgówce punkty będą uciekały przez palce… Nie posypie się Wam skład?
— Uważam, że jesteśmy w formie wystarczającej, by wychodzić bez kompleksów do każdego z rywali w klasie okręgowej. A gdyby pojawiły się porażki… Nie sądzę, by to spowodowało jakiś wielki kryzys. Ogromnym atutem naszej obecnej kadry jest to, że nie mamy „armii zaciężnej”. Chłopaków z innych stron regionu, którzy graliby dla pieniędzy. Klub tworzą „swoje chłopaki” z Pisza. Tacy, którzy mają Mazura w sercu.

— Ostatnie miesiące kroczyliście praktycznie od sukcesu do sukcesu. Przełożyło się to na większe wsparcie kibiców?
— Wiernych kibiców nie brakowało nam i wtedy, gdy ewidentnie nie szło. Teraz idzie, wsparcia jest dużo, dużo więcej. Nie ukrywam, że to cieszy, gdy ludzie podchodzą z dobrym słowem przed czy po meczu. Nie brakuje i wiadomości, w których czytamy np., że „grę Mazura po prostu chce się oglądać”. To potężne źródło motywacji.

— Jak zareagowaliście na start gruntownej modernizacji stadionu w Piszu?
— Reakcja była jedna: „W końcu!”. Wreszcie nie będziemy musieli wstydzić się przyjmując u siebie przeciwników z innych stron.

— Gdzie, podczas prac modernizacyjnych, będziecie rozgrywać swe mecze?
— W najbliższym czasie będziemy musieli występować jako gospodarz na innych murawach, poza Piszem. Gdzie konkretnie? Jeszcze nie wiem. To pytanie, które trzeba byłoby skierować do zarządu. Bo dla nas, zawodników, sprawa jest prosta. Będziemy grać gdziekolwiek.

— Przed Wami ostatni mecz w sezonie. Z wiceliderem, Kłobukiem. Rywal niełatwy. Teraz, gdy ligowe złoto macie już pewne, nie zabraknie Wam motywacji?
— Nie ma szans, byśmy odpuścili mecz z Mikołajkami. Walczymy do końca, by w możliwie najlepszym stylu przypieczętować sezon 2021/2022. Czasem może nam zabraknąć zdrowia czy szczęścia, ale nigdy serca i woli walki.

— Ktoś szykuje się do opuszczenia drużyny po sezonie?
— Prawdę mówiąc to nie widzę nikogo, kto chciałby odejść. Zwłaszcza teraz, gdy jesteśmy w gazie, a w szatni panuje niesamowita, rodzinna atmosfera…

— Niektórych dopadają kontuzje, starość (śmiech)…
— U nas czas najwyraźniej płynie inaczej (śmiech). Przykładem w tej kwestii może być choćby Łukasz Barański. Im jest starszy, tym lepszy! Takich wyników strzeleckich nie powstydziłby się i wiele lat temu. Poza tym, wybiegając na murawę, zawsze jakby te kilka lat z karku spadało. Każdy z nas chce udowodnić sobie i innym, że da radę w okręgówce.

— To i z drugiej strony. Będą wzmocnienia?
— Nie potwierdzam, nie zaprzeczam. Transfery lubią ciszę. Gdy transfer będzie „klepnięty”, na pewno od razu o tym poinformujemy.

Rozmawiał Kamil Kierzkowski

2001-2022 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5