Liderzy dostali od TSK kosza... I to w walentynki!

2021-02-15 09:06:58 (ost. akt: 2021-02-15 09:16:16)
Piszanie dokonali tego, co wielu uważało jeszcze niedawno za niemożliwe!

Piszanie dokonali tego, co wielu uważało jeszcze niedawno za niemożliwe!

Autor zdjęcia: TSK Roś Pisz

KOSZYKÓWKA || Choć niewielu w to wierzyło, ekipa TSK "Roś" Pisz sensacyjnie pokonała "murowanych faworytów" z Basketu Kwidzyn. Liderom III ligi dopiekła zwłaszcza "trójka" Kuby Stanisławajtysa, która przypieczętowała triumf w ostatnich sekundach meczu.
Wiele wskazuje na to, że Alfred Hitchcock, mistrz dramaturgii, mógł mieć w przeszłości silne powiązania z "Jeziorowcami". Kibice, gdyby mogli być bezpośrednio na trybunach, z pewnością zdarliby przy tym thrillerze gardło. Hitowy pojedynek kolejki III WMZKosz — z przyczyn wiadomych —— można było jednak oglądać wyłącznie on-line, więc od nadmiernej liczby decybeli mogła rozboleć jedynie głowa sąsiadów poszczególnych członków "TSK Family". Taki sukces wart był jednak kilku zimnych spojrzeń, które przyjdzie z nimi wymienić np. na klatce schodowej.

Liderzy pokonani po thrillerze

Liderzy z Basket Kwidzyn zameldowali się na parkiecie w Piszu idealnie w walentynki. Czułości tego dnia nie przewidywała jednak żadna ze stron. Cel "Jeziorowców" był jasny: utrzeć nosa pewnym siebie faworytom. Rywale z kolei chcieli zapewne pokazać miejsce w szeregu ekipie TSK, która wykazuje coraz większe zapędy ku temu, by namieszać na szczycie III ligi.

Gospodarze rozpoczęli mecz z przytupem. Myśli o sławie przeciwników zostawili w szatni i — po prostu — robili swoje. Pierwszą kwartę zakończyli korzystnym wynikiem 26:16. Po "zimnym prysznicu" przyjezdni wrzucili wyższy bieg, na boisku pojawiało się coraz więcej ostrej walki. Druga odsłona była bardziej wyrównana, choć Pisz zainkasował kolejną cenną zaliczkę (29:22). I, jak miało się okazać, wypracowana na półmetku przewaga (55:38) miała im się niebawem bardzo przydać.

Liderzy postawili wszystko na jedną kartę i ruszyli do szturmu. Trzecia odsłona była już zdecydowanie mniej obfita w punkty, lecz to właśnie goście zapisali ją na swoją korzyść (12:15). W czwartej odsłonie Basket postanowił przypomnieć, że jest "królem finiszu". Inkasował punkt za punktem, gospodarze zaczynali powoli tracić kontrolę nad wydarzeniami na boisku.

Do końca pojedynku zostało ostatnich kilkadziesiąt sekund i wydawało się, że Kwidzyn dopnie swego. Wystarczyło postawić "kropkę nad i", by wykończyć gospodarzy.

Piłka trafiła jednak wówczas do Kuby Stanisławajtysa. Ten, doskonale orientując się w sytuacji, "urwał" kilka cennych sekund, a następnie.... zafundował piłce długi, długi lot. Co najważniejsze — celny. Zdobyte w ten sposób 3 "oczka" praktycznie pogrzebały całkowicie marzenia liderów o triumfie. Ostatnia syrena zawyła przy sensacyjnym, upragnionym przez "Jeziorowców" stanie końcowym 80:78 (wynik 4. kwarty 13:25).

Najlepiej punktującym zawodnikiem TSK był Mateusz Bessman (19, 2x3), który przewodzi zresztą całej III-ligowej stawce pod względem indywidualnie zdobytych w tym sezonie punktów. Wspomniany Kuba Stanisławajtys zdobył 18 punktów (w tym 1x3). Solidne zawody rozegrali ponadto Arkadiusz Gąsiorek (11), Michał Zapert (6, 2x3), Kamil Zajkowski (6), Mikołaj Lackowski (6), Marcin Gentek (2), Bartłomiej Matysiak, Karol Święconek, Szymon Tomasiewicz i Michał Świerczewski.

Kamil Kierzkowski

Obrazek w tresci

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5