Strzelecki popis Żagla i Kłobuka. Wojny z Wilczkiem i Śniardwami

2021-03-02 12:15:48 (ost. akt: 2021-03-02 12:25:10)
— Z Wilczkiem znamy się jak przysłowiowe łyse konie — mówi Adrian Berk, grający prezes Żagla Piecki

— Z Wilczkiem znamy się jak przysłowiowe łyse konie — mówi Adrian Berk, grający prezes Żagla Piecki

Autor zdjęcia: Natalia Tomczyk

FUTBOL || Sparingowe tarcia w okręgówce. Snajperzy Żagla i Kłobuka w ostatnich dniach aż 8-krotnie trafiali do bramki rywali. Nie przełożyło się to jednak na komplet zwycięstw. Piecki upolowały Wilczka Wilkowo, zaś Mikołajki uległy nieznacznie Śniardwom Orzysz.
Wspomniane mecze kontrolne miały dość szczególne znaczenie. Wszystkie cztery zespoły w sezonie 2020/2021 walczą o punkty w tej samej lidze. Nasi reprezentanci łatwo nie mieli, bo — w obu przypadkach — rywale byli ekipami sklasyfikowanymi wyraźnie wyżej.

Karabin w nodze
Żagiel (po rundzie jesiennej 9. miejsce w tabeli) ugościł starych znajomych z Wilczka Wilkowo (5.). Podczas wcześniejszego spotkania, 8 listopada w Pieckach, górą była "Wataha". Obie strony przed meczem utrzymywały, że nie biorą pod uwagę tego faktu. Jednak ambicja, którą pokazały na murawie, mogłaby poddawać to w wątpliwość. Pojedynek był zacięty tak, jak gdyby stawką były ligowe punkty.

Jedną z głównych broni Piecek miał być Marcin Spirydon. Jeden z najlepszych snajperów końcówki rundy jesiennej w klasie okręgowej, w ostatnim czasie ewidentnie jest w gazie. W poprzednich trzech meczach kontrolnych (z Falą Warpuny, Salętem Boże i Mazurem Pisz) ustrzelił aż 16 goli.

Wilczkowi "zaaplikował" kolejne cztery, czym "dobił" do 20. Trafienie od siebie dorzucił ponadto Łoskociński. Rywale odpowiedzieli trzema bramkami (Kalisz, Grabowski i Bandurow), co przekuło się na ostateczny wynik 5:3.

— Z Wilczkiem znamy się jak przysłowiowe łyse konie. Trudno którejkolwiek ze stron zaskoczyć rywala czymś szczególnym. Moją uwagę zwrócił jednak ich sposób bicia stałych fragmentów gry. To naprawdę mocna broń, właśnie w ten sposób straciliśmy dwie bramki — docenia warsztat przeciwników Adrian Berk, grający prezes Żagla.

Jak dodaje, pojedynek z Wilczkiem miał być pierwszym prawdziwie miarodajnym sprawdzianem, który miał pokazać w jakim miejscu Piecki znajdują się jako zespół. Wcześniejsze triumfy cieszyły, ale trzeba uczciwie przyznać, że były to boje z teoretycznie słabszymi rywalami.

— Z Wilczkiem nigdy nie jest łatwo. To dobrze zorganizowana drużyna, od lat prezentuje stabilny, solidny poziom. Wydaje się, że wynik 5:3 oddaje przebieg spotkania. Wykreowaliśmy więcej sytuacji bramkowych. Nasza gra wygląda coraz lepiej. Widać, że trener Kamil Kwiatek obrał dobry kurs. Trzymamy się go konsekwentnie i dalej pracujemy — słyszymy w szeregach KSŻ.

— Żagiel zaskoczył nas swoją bezwzględnością w wykorzystaniu sytuacji bramkowych. Jest to coś, czego bardzo im obecnie zazdroszczę. My w tym temacie zasłużyliśmy na minus, albo nawet jedynkę z wykrzyknikiem — mówi Rafał Sokołowski, trener Wilczka. Szkoleniowiec "Watahy" nie miał tym razem do dyspozycji Pawła Aleksandrowicza, który jesienią był jednym z głównych autorów ligowego triumfu nad Pieckami (oprócz niego na murawie nie pojawili się z powodu kontuzji m.in. Bartosz Małysz i Wojciech Szmyd).

Solidnie, ale w plecy

Z solidnej strony w niedawnym meczu kontrolnym zaprezentował się także Kłobuk Mikołajki (15. miejsce w klasie okręgowej). Pojedynek z wyżej sklasyfikowanymi Śniardwami Orzysz (4., 17 pkt różnicy) pokazał, że mikołajczanie nie powiedzieli jeszcze w tym sezonie ostatniego słowa.

Obrazek w tresci

fot. Łukasz Nikołajuk

Początek pojedynku nie napawał jednak optymizmem. Rywale schodząc na przerwę prowadzili 3:0. Kłobuk zwarł szyki i ruszył w pogoń. Szybko przełożyło się to na tablicę wyników. Trzema golami odpowiedzieli Kacper Plona (x2) oraz Jakub Perkowski. Niestety Orzysz w międzyczasie dorzucił i bramkę od siebie, czym zapewnił sobie zwycięstwo (4:3).

— W naszym zespole brakowało wczoraj kilku ważnych zawodników. Ich obecność uniemożliwiły albo praca, albo kontuzje — słyszymy w szeregach Kłobuka. — I tak było to jednak cenne doświadczenie. Mieliśmy okazję zagrać z bardzo mocnym przeciwnikiem, który zwłaszcza w pierwszej połowie zepchnął nas do głębokiej defensywy. Cieszy mnie to, że cały czas staraliśmy się robić swoje, "grać w piłkę", nawet przy tak zakładanym pressingu. Trzy bramki, które udało nam się strzelić, padły po szybkich i składnych akcjach. To jest duży pozytyw tej gry sparingowej — podsumowuje Łukasz Gawliński, jeden z filarów zespołu z Mikołajek.

I znów obostrzenia

Gdy wydawało się, że piłkarze z Warmii i Mazur mogą ze względnym spokojem kontynuować przygotowania do dalszej części sezonu, przysłowiowy kij w szprychy włożyła im... Warszawa. Nasz region, jako jedyny w Polsce, objęty został bardziej rygorystycznymi obostrzeniami. Dość kontrowersyjnymi, lecz to nie miejsce na roztrząsanie zagadnień politycznych.

— Chciałoby się wrócić do normalności, a tak... znów musimy improwizować. Jakoś będziemy sobie radzić. Może trener poprowadzi treningi on-line na Facebooku, dla każdego zawodnika oddzielnie, by wszyscy mogli siedzieć w domu — żartują nasi piłkarze, choć nikomu tak naprawdę do śmiechu nie jest. — Mamy nadzieję, że ta farsa szybko się skończy i uda się rozpocząć rundę wiosenną bez dodatkowych komplikacji — podsumowują.

Kamil Kierzkowski

Obrazek w tresci

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5