Skarb generała Samsonowa wciąż rozpala wyobraźnię

2021-10-10 10:19:02 (ost. akt: 2021-10-10 21:10:45)
Żródło zdjęcia:  http://www.ksiega-cesarska.pl/450755170

Żródło zdjęcia: http://www.ksiega-cesarska.pl/450755170

Autor zdjęcia: http://www.ksiega-cesarska.pl/450755170

Ten ukryty skarb, o którym od ponad stu lat krążą legendy, to kasa 2 Armii generała Samsonowa. Czy spoczywa gdzieś w mazurskich lasach? Wszystko wskazuje na to, że tak właśnie jest. To 100 kilogramów czystego złota...
I wojna światowa prowadzona była „w rodzinie”. Cesarz Niemiec – Wilhelm II Hohenzollern był wnukiem królowej angielskiej Wiktorii. Król Anglii – Jerzy V, a właściwie Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii, także był wnukiem królowej Wiktorii. Żona ostatniego cara Rosji, Mikołaja II Aleksandrowicza Romanowa - Aleksandra Fiodorowna, urodzona jako Wiktoria Alicja Helena Ludwika Beatrycze z Hesji-Darmstadt, także była wnuczką tej samej królowej Wiktorii. Powiązania rodzinne nie były jednak przeszkodą do rozpętania wojny, nazwanej później I wojną światową.


Generał Samsonow


Wracając do skarbu ukrytego w mazurskich lasach... Samsonow przekraczając granicę rosyjsko - pruską od strony Chorzel, dysponował kwotą około 1 miliona rubli. Były to olbrzymie pieniądze przeznaczone na żołd dla żołnierzy, aprowizację, transport i inne wydatki związane z utrzymaniem armii. Przede wszystkim stanowiły go złote pięciorublówki, zwane „świnkami”. Za jedną taką pięciorublówkę można było kupić prosiaka, stąd nazwa „świnka”. Były też srebrne półrublówki. Oprócz gotówki, majątek ów stanowiły inne kosztowności jak np. srebrne i złote medale przeznaczone dla oficerów i żołnierzy, którzy wyróżniali się w walkach. Samsonow zdawał sobie sprawę, że przetrzymywanie takich dużych pieniędzy w jednym miejscu w trakcie działań wojennych byłoby wielką nieodpowiedzialnością. Dlatego też rozdzielono je i przydzielono na poszczególne korpusy.


Działania wojenne w Prusach

W miarę jak poddawały się pokonane w walce oddziały rosyjskie, Niemcom udało się zdobyć niektóre „kasy” rosyjskich pułków. Np. pod Frąknowem w ręce niemieckich żołnierzy wpadło 32 tysiące rubli w złocie. We wsi Kisiny koło Działdowa w ręce pruskich żołnierzy z 59 Regimentu Piechoty wpadło 70 tys. rubli, znalezione przy rannym rosyjskim majorze, a żołnierze z 35. Dywizji Piechoty zdobyli w Dźwierzutach kasę z 200 tys. rubli. Na pewno część pieniędzy rozdzielono między zdobywcami jak np. zawartość kufra wojennego dowódcy XIII Korpusu generała Klujewa, wycofującego się z Olsztyna. A gdzie reszta? Niektórzy uważają, że ruble były w banknotach. Jeśli tak, to dlaczego na terenach pobitewnych odnajdywano pojedyncze złote pięciorublówki? Przy zwłokach rosyjskich żołnierzy także takowe były. Jest to dowód na to, iż żołd był wypłacany w tej właśnie formie.

A co ze złotem gen. Samsonowa? Było to około 100 tys. rubli w złocie, które stanowiły prawie 100 kg czystego kruszcu. Były to pieniądze dla jego sztabu i najbliższego otoczenia. Nie ma potwierdzenia w niemieckich raportach o ich zajęciu. Także rosyjskie źródła nie potwierdzają, żeby zostały wywiezione z linii frontu poza teren Prus Wschodnich. Jeśli nie zostały ujawnione to muszą być gdzieś pomiędzy Nidzicą, Wielbarkiem a Olsztynkiem. Jedna z legend mówi, że w obliczu klęski Samsonow wraz z adiutantem i pięcioma zaufanymi żołnierzami miał przewozić złoto wozem przez ledwo trzymający się mostek nad bagnistą rzeczką. Mostek podobno się zarwał pod wpływem ciężaru. Nie mogąc wyciągnąć wozu, generał miał kazać wysadzić mostek i w ten sposób pełną kasę ukryć w wodzie z mułem. Po tym wraz z adiutantem mieli zastrzelić czterech z nich żołnierzy, a piątego ranić w szyję. Później życie od kuli wystrzelonej z rewolweru przez generała miał stracić adiutant, a on sam po wypiciu łyka wódki, popełnić samobójstwo. Ten ranny w szyję żołnierz miał później zrelacjonować całe wydarzenie.


Carskie imperiały

Inna legenda mówi, że wycofujący swoje wojska generał wiózł ze sobą na taczance (rodzaj wozu z zamontowanym karabinem maszynowym, a także dwukółka przystosowana do ciągnięcia armaty) kasę pułkową i w obliczu nieuchronnej klęski rozdzielił kasę pomiędzy kilku najbardziej zaufanych oficerów z poleceniem przedarcia się przez siły wroga. Sam - jak już wiemy - popełnił samobójstwo strzałem z pistoletu. Istnieje też legenda, że skarb został zakopany nieopodal miejsca śmierci generała, a wskazywał je cień gałęzi samotnie rosnącego na polu dęba. Miejsce to wielokrotnie przekopano, ale bez powodzenia.
Podobno też skarb został znaleziony w kilka dni po bitwie nad brzegiem rzeki Omulew przez kowala o nazwisku Kowalski z Małgi, który oddał go na posterunku policji, w którym urzędował żandarm Branies, a za znaleźne kupił sobie dom w Szczytnie.
Jeszcze inni utrzymują, że jednym z konwojujących oficerów był Polak wcielony do rosyjskiej armii, któremu udało się przewieść złote ruble aż na Ukrainę, pod Żytomierz, gdzie je zakopał. Sporządził szkic na tekturze, a po wojnie osiedlił się w Polsce. Na łożu śmierci szkic przekazał córce.

Czy może wiarygodnym jest twierdzenie, że generał w sytuacji odwrotu i trudności w przemieszczaniu się dwukółką kazał kozakom przełożyć woreczki do sakw przytroczonych do siodeł, po czym wysłał ich na rekonesans w poszukiwaniu wyjścia z okrążenia a tymczasem wraz z ordynansem zakopał tylko w sobie znanym miejscu złote ruble? By po powrocie kozackiego zwiadu i utwierdzeniu się o beznadziejności swojego położenia odebrać sobie życie.

Jeszcze inna opowieść mówi, że w czasie ucieczki Rosjan wóz ze złotem eskortowali jedynie dwaj żołnierze. Na drodze do Wielbarka, w lesie zwanym Uścianek, pocisk z niemieckiego działa trafił „taczankę” i w efekcie czego koń zginął, a wóz się wywrócił. Żołnierze nie mając innej możliwości transportu, zakopali złoto, po czym pieszo poszli do granicy. Jednemu z nich tylko udało się ją przekroczyć. Miał być on źródłem informacji o złocie Samsonowa.

Poszukiwania złota Samsonowa lub inaczej „złotej taczanki” zaczęły się już w 1916 r. Po Wielbarskich lasach chodzili obcy, pytali miejscowych. Znajdowane były pojedyncze złote monety, a nawet większe ilości.

W okresie międzywojennym na te tereny przyjeżdżali Polacy (dawni żołnierze z carskiej armii) oraz Rosjanie (dawni carscy oficerowie) szukając miejsca zakopania kasy 2 Armii. Miejscowa ludność obserwowała ich uważnie, pilnowała, ale nie zauważono żeby coś znaleźli.
Teren, na którym w 1914 r. odgrywały się ostatnie boje żołnierzy Samsonowa i Hindenburga, w dwudziestoleciu międzywojennym spełniał rolę poligonu niemieckiego. W 1947 r. zaczęto go powiększać. Docelowo obejmował powierzchnię około 14 tysięcy ha. Wtedy też zrównano z ziemią wsie: Małga, Ulesie, Retkowo, Piec, Rude Wały, Kanwezy - ocalała jedynie wieś Muszaki. Ludność wysiedlono. Gdy w latach 60-tych XX w. odżyła legenda złota Samsonowa, żołnierze przeszukiwali lasy. Złota nie znaleźli, poza złotym Krzyżem Świętego Jerzego, który pochodził z głowicy sztandaru 2 Armii. W 1962 r. z Gdańska przyjechał tu specjalny oddział saperów, którzy przy użyciu wykrywaczy metalu przeszukali teren. Nic nie znaleźli. Ale nasuwa się pytanie – czy szukali tam gdzie trzeba?


Odnaleziona głowica sztandaru 2 Armii

Co jakiś czas wycieka gdzieś informacja, że ktoś coś znalazł, pochwali się na forach znajomym. Przy obecnej technice znacznie łatwiej prowadzić poszukiwania, ale trzeba wiedzieć gdzie szukać. Czy złoto 2 Armii ujrzy światło dzienne, a może już od wielu dziesięcioleci cieszy czyjeś oczy swoim blaskiem? Tego nie wiemy. Może jednak się okazać że leży sobie gdzieś płyciutko, a może nawet tylko pod mchem lub właśnie wyłania się z wysychającego bajorka i czeka na swojego znalazcę. Nie wiadomo. Tym szczęściarzem może być każdy, w najmniej oczekiwanym momencie. To kwestia szczęścia. Jedno jest pewne - warto szukać, bo nic nie wskazuje na to, żeby 100 kilogramów złota zdołano wywieść z lasów pomiędzy Nidzicą, Wielbarkiem i Olsztynkiem. Może wciąż czekają na znalazcę w mazurskich lasach. Te 100 kg w złocie, to około 25800 sztuk monet o aktualnej wartości ponad 34 milionów złotych.
Lubomir Halladin


Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Jerzy Zaskiewicz #3077333 10 paź 2021 20:59

    Szanowna Gazeto Olsztyńsko-Ostródzka. Grafika z czołówki artykułu nie pochodzi, jak podajecie, domeny publicznej. Została ukradziona (bez podania źródła) z mojej strony - dawnej Moje Wędrówki, obecnej Ksiega Cesarska. Wykonałem ją osobiście dla zilustrowania materiału o skarbie generała Samsonowa. Proszę o podanie w artykule linku do źródła lub usuniecie grafiki w terminie 24 godzin. http://www.ksiega-cesarska.pl/450755170

    odpowiedz na ten komentarz

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5