Mistrzowskie starcie na jeziorze Orzysz. H2Hfish Polish Edition!

2021-07-05 18:45:00 (ost. akt: 2021-07-06 18:55:51)
Pogoda była dość kapryśna, ale ryby dopisywały

Pogoda była dość kapryśna, ale ryby dopisywały

Autor zdjęcia: X-Fish.pl/archiwum organizatorów

WĘDKARSTWO || Jezioro Orzysz stanęło 3-4 lipca ponownie w centrum uwagi miłośników wędkarstwa z całego kraju. Wszystko za sprawą międzynarodowego turnieju H2Hfish. Złoto zgarnęli Rafał Światłoń i Michał Załucki (Mikado Fishing Team). Nie zawiedli i gospodarze.
O końcowy sukces było szczególnie trudno nie tylko ze względu na poziom rywali, ale i samą niecodzienną formułę zmagań (tytułowe "head to head"). Choć chętnych było dużo więcej, w turniejowej "drabince" przewidziano miejsce dla 32 załóg.

Rywalizację podzielono na cztery 5-godzinne tury. Podczas każdej teamy były dobierane w pary. Lepsi przechodzili do dalszej części zmagań. Ci, którzy dysponowali podczas danej tury mniej imponującym rezultatem, żegnali się z turniejem.

Tym sposobem czwarta, finałowa tura rozegrała się między czterema załogami. Największym zapasem sił, skupienia, szczęścia i celności w doborze przynęt — na ostatniej prostej — popisali się Rafał Światłoń i Michał Załucki (Mikado Fishing Team), którzy triumf przypieczętowali 10 okoniami oraz 1 szczupakiem (10691 punktów).

Obrazek w tresci

Tomasz Luba (główny organizator, X-Fish) wręcza triumfatorom bon o wartości 8 tys. zł; fot. K.Kierzkowski

Na co łowili? — Na przynęty — kwitują krótko ze śmiechem, niezbyt chętni do dzielenia się receptą. — Nie było to nasze pierwsze spotkanie z jeziorem Orzysz. Każdy z nas, w pojedynkę, był tu wielokrotnie. Ale razem, jako team, startowaliśmy tu po raz trzeci. Piękne miejsce do życia, typowa magia Mazur, fajni ludzie — komplementują miejscowych triumfatorzy.

— Wiedzieliśmy, że gospodarze, dzięki znajomości jeziora, będą stanowili mocną konkurencję. Dlatego też podczas wcześniejszych, czerwcowych zawodów międzyklubowych, skupiliśmy się na tym, by obserwować gdzie i jak łowią. Wzbogaciliśmy to o własne, prywatne metody i... udało się wygrać — przekonuje Mikado Fishing Team, w którego ręce trafił m.in. bon na 8 tys. zł.

Na co zostanie wydana ta kwota? — Zdania są podzielone. Tym bardziej, że wraz z nami do Orzysza przyjechały nasze żony. Czeka nas trudna przeprawa w tym temacie (śmiech). Obecnie mamy już plany, ale do domu długa droga i mogą się one zmienić.

Honoru miejscowych wędkarzy najlepiej strzegli — nie po raz pierwszy — Arkadiusz Siemieniuk i Przemysław Szymanowski (Team Decima X), za srebro nagrodzeni m.in. bonem na 5 tys. zł. Do złota, "na papierze", zabrakło im blisko 4 tys. punktów. W rzeczywistości jednak triumf był na wyciągnięcie ręki, bo z wielu złapanych w finale szczupaków tylko dwa wypełniały przyjęty przez organizatorów limit. Często brakowało ledwie kilku centymetrów.

— Świetna impreza. Wzorowe przygotowanie łowiska, obsługa sędziowska. Całokształt jak najbardziej na plus.

Brąz zawodów (i m.in. bon na 3 tys. zł) zgarnął Team SpinMad (Adam Olędzki i Łukasz Wawryniuk).

— Mimo łącznie 20 godzin łowienia nie jesteśmy zmęczeni. Po różnego typu zawodach jeździmy od lat. W takiej formule jednak startowałem po raz pierwszy. Niełatwe wyzwanie, wymaga solidnego przygotowania fizycznego, psychicznego i wędkarskiego. Akwen znamy, łowiliśmy tu już nie raz, ale i tak przyjechaliśmy kilka dni wcześniej, by potrenować. Wytypowaliśmy przynęty, które powinny sprawować się najlepiej. W finale mieliśmy dużo pecha. Echosonda padła nam po ledwie 10 minutach. Później po prostu improwizowaliśmy. Długo nie mieliśmy żadnej ryby. Wreszcie jednak się wstrzeliliśmy — wspomina Łukasz Wawryniuk.

Obrazek w tresci

Kilka sekund po starcie. Wędkarze ruszają do walki; fot. K.Kierzkowski

Oczywiście wszyscy panowie — kogokolwiek by nie zapytać na co przeznaczy wygraną — ze śmiechem stwierdzają, że "muszą uzupełnić braki w przynętach". Ci, którzy łowią, kiwali głową ze zrozumieniem. Ci, którzy nie, z przerażeniem łapali się za portfele na widok skrzyń wypełnionych po brzegi wędkarskim sprzętem.

Czy to wielkie święto wędkarskie wróci na jezioro Orzysz? — W to miejsce będziemy chcieli wrócić na pewno, na 100 procent — mówi Tomasz Luba (X-Fish.pl), główny organizator imprezy. — Początkowo martwiliśmy się zapowiedziami o burzach, ale ostatecznie pogoda dopisała i myślę, że wszystko wyszło całkiem przyzwoicie. Ryby brały zwłaszcza pierwszego dnia. Kto jednak wiedział gdzie i jak, to połowił i w niedzielę. Formuła była dla nas dużym wyzwaniem. Dzięki zebranemu doświadczeniu mamy zresztą dużo pomysłów, by ją dopracować. Wspólnie z zawodnikami dostrzegliśmy, że przydałaby się opcja dodatkowych baraży. Kibiców możemy zapewnić, że wielkich emocji nie zabraknie.

Kamil Kierzkowski

Najlepsza ósemka:
1. MIKADO FISHING TEAM - Rafał Światłoń i Michał Załucki (+ najdłuższy okoń: 39,1cm),
2. TEAM DECIMA X - Arkadiusz Siemieniuk i Przemysław Szymanowski,
3. TEAM SPINMAD - Adam Olędzki i Łukasz Wawryniuk (+najdłuższy szczupak: 84,2 cm),
4. SWIMBAIT TEAM - Sławomir Przybylski i Marcin Garnek,
5. WATER KING TEAM LORBAS - Wojciech Miernik i Marek Kwiatkowski,
6. TEAM AUGUSTÓW - Zbigniew Maciejewski i Łukasz Zardzewiały,
7. TEAM PETRO-SPIN PŁOCK 1 - Tomasz Gajewski i Łukasz Prudło,
8. TEAM SZUMIGOŁ - Tomasz Gołaszewski i Adam Szumilas.



2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5