Orzysz w ogniu. Prochem wypisali nową kartę w sportowej historii gminy [WYWIAD + ZDJĘCIA]

2024-05-06 11:34:55(ost. akt: 2024-05-10 10:03:08)

Autor zdjęcia: Kamil Kierzkowski

STRZELECTWO SPORTOWE/// Miłośnicy broni palnej z Orzysza dopięli swego. 5 maja w miejscowym Centrum Strzeleckim odbyły się pierwsze w historii gminy licencyjne zawody sygnowane przez Wojewódzki Związek Strzelectwa Sportowego. Frekwencja jak pogoda – ewidentnie dopisała.
Minionej niedzieli Orzysz pachniał nie tylko majówką, ale i prochem. W Majowych Otwartych Zawodach Strzeleckich, zorganizowanych przez KS Patron Grajewo na terenie strzelnicy Squadu Inicjatyw, wystartowało łącznie 78 zawodników z najróżniejszych stron Polski.

Wartym odnotowania jest fakt, że w szranki stanęli nie tylko doświadczeni specjaliści od broni palnej, ale i osoby, które miały z nią do czynienia po raz pierwszy w życiu. Wyraźny był również przekrój pokoleniowy, więc nierzadkim widokiem byli np. dziadkowie rywalizujący z własnymi wnukami.

Obrazek w tresci

Do dyspozycji śmiałków oddanych zostało łącznie 7 konkurencji.

W podium „wstrzelili się”:
Pistolet dynamiczny – 1. Czarniecki Karol, 2. Markowski Mateusz, 3. Kopiec Krzysztof;
Pistolet bocznego zapłonu – 1. Sylwanowicz Adrian, 2. Kopiec Krzysztof, Sienkiewicz Robert;
Pistolet centralnego zapłonu – 1. Turowski Rafał, 2. Sylwanowicz Adrian, 3. Kopiec Krzysztof;
Karabin centralnego zapłonu – 1. Worm-Ciszewska Izabela, 2. Kopiec Krzysztof, 3. Jurczyk Bogdan;
Karabin bocznego zapłonu 50 m – 1. Worm-Ciszewska Izabela 2. Sylwanowicz Włodzimierz 3. Dyda Radosław;
Karabin bocznego zapłonu 100 m i 200 m – 1. Worm-Ciszewska Izabela, 2. Niedziński Jacek, 3. Turowski Rafał;
Strzelba dynamiczna – 1. Samel Radosław, 2. Kopiec Krzysztof, 3. Roskowiński Aleksander.

O historycznych dla Orzysza zawodach rozmawiamy z prezesem Stowarzyszenia Squad Inicjatyw w Orzyszu oraz jednym z sędziów KS Patron Grajewo – Krzysztofem Roszko.

– 78 zawodników. Jak oceniasz tę frekwencję?
– Jestem bardzo mile zaskoczony. Uważam to za spory sukces organizacyjny, ponieważ był to nasz debiut. Gwarancji, że ludzie dostrzegą nasze starania, nie mieliśmy. Orzysz, choć noszący miano Wojskowej Stolicy Polski, dopiero od niedawna zauważany jest na strzelecko-sportowej mapie kraju. Odpowiednia oferta, a także reklama, jak widać zdołały zainteresować dużo ludzi. Bardzo mnie to cieszy i motywuje do tego, by zawieszać poprzeczkę jeszcze wyżej.

Obrazek w tresci

– Co było atutem Waszej imprezy?
– Było ich przynajmniej kilka. Dużo dobrych słów usłyszeliśmy choćby z powodu aż siedmiu niezależnych punktowo od siebie konkurencji. Każdy mógł zdobyć wysoką lokatę i znaleźć się na przysłowiowym „pudle”. A że dostępnych było wiele różnych jednostek broni oraz zróżnicowany dystans strzelecki (od 25 m do 200 m), to każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Najważniejsze było dla nas to, by uczestnicy czuli się na tych zawodach swobodnie. By nie było żadnej presji, „nakazu” wyboru konkurencji lub ich liczby. Ta pełna dowolność, w granicach regulaminu, została dobrze odebrana. I to przez całe rodziny, bo wielu zawodników przyjechało z dużą grupą prywatnych kibiców.

– Dużo ludzi odpowiada za ten sukces?
– Imprezę obsługiwało łącznie sześciu sędziów z uprawnieniami Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego (Andrzej Worm, Jacek Poniatowski, Sylwester Wołkowicz, Adam Niedziołko, Dawid Brzozowski). Zawody nie odbyłyby się i bez naszych „wystrzałowych” pań, które pomagały sędziom przy biurze zawodów: Joanny Kamienieckiej, Mileny Worm, Grażyny Leśkiewicz i Julity Święszkowskiej. Z taką ekipą można zdziałać naprawdę, naprawdę wiele.

Obrazek w tresci

– Były to pierwsze w historii gminy zawody licencyjne. Czułeś jakąś specjalną presję?
– I to bardzo dużą. Pierwsze wrażenie, wbrew pozorom, to w tego typu kwestiach bardzo ważna rzecz. Gdybyśmy zawiedli, to w przyszłości nie byłoby co marzyć o tak wysokiej frekwencji. Musieliśmy zrobić wszystko, by nie zawieść i Roberta Grabowskiego, prezesa KS Patron Grajewo, do którego należymy. Obdarzył Orzysz zaufaniem i zezwolił na przeprowadzenie tych zawodów pod swoją banderą. Taka opcja otwiera przed nami mnóstwo nowych możliwości. W Orzyszu nie było nigdy wcześniej imprezy strzeleckiej o takiej randze.

– Czego przed startem obawiałeś się najbardziej?
– Największe obawy dotyczyły frekwencji. A co za tym idzie, tego czy impreza w ogóle się zwróci, bo to zawsze inwestycja. Wielu ludzi włożyło mnóstwo pracy w to, by się udało. Bardzo zależało mi na tym, by po wszystkim mieli poczucie słuszności wydatkowanej energii. By czuli sens swojej pracy. Na szczęście, co pokazała miniona niedziela, obawy okazały się bezpodstawne. Wszystko zagrało tak jak powinno.

Obrazek w tresci

– Było też dość… swojsko.
– Bardzo ucieszyłem się, gdy do projektu postanowiły dołączyć panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Ogródku. To ekipa doskonale znana w regionie nie tylko z aktywności i kreatywności, ale i… dobrej kuchni. Dzięki nim uczestnicy mogli liczyć na solidny poczęstunek. Nie można zapomnieć i o strażakach z OSP Ogródek, którzy zadbali o zabezpieczenie medyczne.

– Procentują wcześniejsze imprezy, które organizowaliście właśnie z myślą o nich?
– Myślę, że tak. Nie ukrywam, że np. cykl zawodów strzeleckich pn. „Iskra”, w których mierzą się reprezentacje strażaków z różnych stron regionu, niesie wiele korzyści. Poza samą promocją strzelectwa jako szlachetnej dyscypliny sportowej, imprezy te pozwoliły nawiązać wiele cennych znajomości. I to nie tylko z punktu widzenia organizatora zawodów.

– Kiedy spodziewać się kolejnych imprez w Centrum Strzeleckim?
– Obecnie dajemy sobie chwilę na oddech, choć nowych pomysłów i planów już mamy wiele. Orzysz został oficjalnie wpisany do kalendarza imprez WZSS, więc w Centrum Strzeleckim na zawodach licencyjnych spotykać będziemy się przynajmniej co miesiąc. Przed nami również zawody zimowe, które niewątpliwie będą jeszcze większym wyzwaniem. Wyzwania to jednak nasza specjalność.

Kamil Kierzkowski


2001-2025 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, Galindia Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 7B