Instruktorka nauki jazdy spowodowała kolizję i uciekła. Została bez prawa jazdy

2010-07-02 00:00:00

Instruktorka i właścicielka szkoły nauki jazdy z Olsztyna straciła prawo jazdy, bo w ciągu roku uzbierała ponad 24 punkty karne. Problemu nie widzi, bo jak mówi dla niej "zdać prawko to pikuś". — Niestety w Polsce zbyt łatwo zostać instruktorem — uważa Andrzej Szóstek, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Olsztynie.

Na ulicy Jagiellończyka w Olsztynie kierująca fiatem cabrio spowodowała kolizję, uderzając w tył poprzedzającego ją volskwagena. Kierowca tego drugiego pojazdu wezwał policję. Sprawczyni wypadku nie czekała na przyjazd patrolu, tylko odjechała z miejsca zdarzenia.

Policjanci bez problemu dotarli do kobiety, która prowadziła kabriolet. Okazało się, że powodując kolizję, przekroczyła limit 24 punktów karnych. Straciła więc prawo jazdy, co jest o tyle istotne, że zawodowo jest instruktorem nauki jazdy i prowadzi własną szkołę.

— To prawda, straciłam prawo jazdy. Ale dla mnie zdać ponowny egzamin to pikuś — mówi w rozmowie z nami właścicielka szkoły nauki jazdy.

Instruktor, który straci prawo jazdy, nie może oczywiście prowadzić zajęć praktycznych. Ale, gdy tylko zda ponowny egzamin, może znowu wrócić do zawodu, bo uprawnień do nauczania kierowania samochodem wraz z utratą prawa jazdy nie traci.

— To ewidentna luka w przepisach — uważa doświadczony instruktor z Olsztyna.

Andrzej Szóstek, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Olsztynie: — System szkolenia instruktorów, który obowiązuje w Polsce uważam za zły. Niestety, w naszym kraju zbyt łatwo zostać instruktorem. Pomijam moralny aspekt takiego zdarzenia, bo to oczywiste, że osoba, która uczy innych jeździć, nie powinna sama łamać przepisów ruchu drogowego.

api
Uwaga! To jest archiwalny artykuł. Może zawierać niaktualne informacje.
2001-2025 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, Galindia Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 7B