Olsztyn na 13. miejscu w rankingu "Top 15 rowerowych miast w Polsce" Sprawdzamy, co to znaczy

2021-10-23 18:24:17 (ost. akt: 2021-10-24 08:56:35)

Autor zdjęcia: Ada Romanowska

Według raportu „Top 15 rowerowych miast w Polsce”, przy którego opracowywaniu brano pod uwagę liczbę kilometrów ścieżek rowerowych, Olsztyn plasuje się poza pierwszą dziesiątką. Stolica Warmii i Mazur wyprzedziła tylko Łomżę i Słupsk. Sprawdzamy, jakie opinie na ten temat mają radni i mieszkańcy, którzy na co dzień korzystają z dwóch kółek.
Ranking 15 najlepszych rowerowych miast w Polsce opublikowała „Gazeta Wrocławska”. Eksperci porównywarki Ubea.pl sprawdzili, jaką poszczególne miasta w Polsce mają długość ścieżek rowerowych w przeliczeniu na 100 kilometrów kwadratowych.

Co prawda Olsztyn znalazł się w pierwszej „15”, ale nie zmieścił się w pierwszej dziesiątce — zajął 13 miejsce ze 114,86 km dróg rowerowych. Najlepsze w rankingu okazało się Leszno, które ma aż 188,44 km.

Co zatem oznacza „rowerowe miasto”? Czy chodzi o aspekt rekreacyjny, czy może komunikacyjny, gdy rower służy nam jako środek transportu, np. do pracy, do szkoły lub na uczelnię?

Mirosław Arczak, radny Olsztyna i były oficer rowerowy, uważa, że sama liczba kilometrów dróg rowerowych mówi bardzo niewiele.

— Należy pamiętać, że droga rowerowa drodze rowerowej nierówna, ponieważ ostatnio w Olsztynie liczbę kilometrów ścieżek podbiły dojazdy do obwodnicy, ale z pewnością niewiele osób jeździ drogą wzdłuż ul. Pstrowskiego, gdzieś tam pod masztem na Pieczewie czy na Lubelskiej i Towarowej. Drogi rowerowe są pilnie potrzebne tam, gdzie jest gęsta zabudowa oraz gdzie mieszkają ludzie i chodzą do szkoły czy do pracy.

Arczak podkreśla, że w obecnych czasach, gdy pandemia koronawirusa wymusiła na nas zmianę nawyków, a z drugiej strony ceny paliw bardzo wzrosły, rower będzie coraz częściej traktowany jako środek transportu. Dlatego bardzo istotna jest infrastruktura rowerowa w mieście.

— Rzeczywiście turysta weekendowy ma gdzie w Olsztynie jeździć na rowerze, ale wciąż mamy do załatwienia kilka spraw. Po pierwsze, jest to trasa Kołodrom, która powinna łączyć Jaroty, Nagórki i Śródmieście. Ta trasa ma już nawet swój projekt budowlany, ale od kilku lat nie udaje się przekonać prezydenta miasta do tego, żeby ją wybudować. Po drugie, jest to brak infrastruktury rowerowej na Zatorzu. Po trzecie, brakuje strefy „tempo 30” w centrum miasta, czyli uspokojenia ruchu. Uspokojenie ruchu powoduje, że nie trzeba budować dróg rowerowych, bo rowerzyści poruszający się ulicami miasta czują się bezpieczniej — wylicza Mirosław Arczak.

Tego samego zdania jest radny z Jarot Paweł Klonowski, który również przypomniał o trasie Kołodrom. Również według niego pozytywnie wpłynęłaby na uatrakcyjnienie „rowerowego Olsztyna”.

— Ważniejsze od samego budowania ścieżek rowerowych jest to, aby budować je w taki sposób, żeby miały ciągłość. Nie może być tak, że biegnie ciekawa ścieżka rowerowa, ale za chwilę ona się kończy i trzeba np. nielegalnie jechać po chodniku. Dlatego tak ważne jest to, żeby nie zaniedbywać trasy Kołodrom. Jest to ważne, bo już Łynostrada uświadomiła nam, jak ważne są trasy, które nie biegną wzdłuż dróg, gdzie trzeba zatrzymywać się na światłach itd. — uważa Klonowski.

To, że w Olsztynie poprawiła się w ostatnim czasie infrastruktura rowerowa potwierdza pasjonatka kolarstwa z Olsztyna — Justyna, która niemal codziennie przejeżdża po kilkadziesiąt kilometrów, przemierzając zarówno miasto, jak i Łynostradę czy drogi w Lesie Miejskim.

— Przybyło sporo ścieżek rowerowych, dzięki czemu jest większy komfort w jeździe po mieście. Widać, że przy nowych inwestycjach brany jest pod uwagę ruch rowerowy, co widać na przykładzie plaży miejskiej czy rozbudowy sieci tramwajowej. Właśnie w tych miejscach powstało sporo ścieżek rowerowych, a najciekawszą z nich jest Łynostrada — zauważa Justyna.

Pozytywnie na „rowerowy Olsztyn” spogląda również kolarz amator Kuba, olsztynianin i autor strony jadenarowerze.pl.

— W porównaniu z tym, jak wyglądało to jeszcze kilka lat temu, różnica jest kolosalna. Oczywiście dużo jest jeszcze do zrobienia, jednak jeśli kolejne ścieżki będą powstawały w takim tempie jak dotychczasowe, to myślę, że spora część osób zacznie rozważać jednoślady jako alternatywny środek transportu.

Kuba widzi pole do poprawy tam, gdzie dostrzegają je radni Mirosław Arczak i Paweł Klonowski, czyli w infrastrukturze rowerowej w mieście.

Teraz w wielu miejscach, pomimo że teoretycznie droga dla rowerów biegnie wzdłuż danej ulicy, to przed przejściami dla pieszych znajdują się znaki C13a (koniec drogi dla rowerów), które wymuszają przeprowadzanie jednośladu po pasach. Niby nic, a jednak znacznie wpływa to na płynność jazdy — dodaje Kuba.

Mazurska Pętla Rowerowa



Przypomnijmy, że w regionie powstaje Mazurska Pętla Rowerowa, której budowa ma się zakończyć do końca 2023 roku. Będzie to ta rekreacyjna strona pedałowania, ale z pewnością pozytywnie wpłynie na ruch turystyczny w województwie. Ma ona liczyć 300 kilometrów i prowadzić wokół Wielkich Jezior Mazurskich. Jej pomysłodawcy zapewniają, że będzie unikatem na skalę europejską, ponieważ połączy atrakcje szlaku wodnego i rowerowego.

Marta Wiśniewska





Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. No Name #3078781 25 paź 2021 12:28

    Rowerzyści w Olsztynie mają ciężkie życie. System dróg i połączeń jest zaprojektowany pod ruch rowerowy. Bywają miejsca, gdzie nie ma żadnych ścieżek, albo też te kończą się w połowie drogi. Nie mówię nawet o podejściu kierowców do rowerzystów, które jest zwykle nieżyczliwe i poniżające.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5