Po śmierci Ukraińca zostały pytania
2018-09-18 20:00:58(ost. akt: 2018-09-18 15:38:56)
Ciało 59-letniego Ukraińca, który miesiąc temu powiesił się w szpitalu w Olsztynie, jest już na Ukrainie. Mężczyzna został pochowany. W Polsce zostały po nim pytania, na które odpowiedzi szuka prokurator. Czeka m.in. na opinie biegłych.
Daniel Brodowski, szef Prokuratury Rejonowej Olsztyn-Południe: — Śledztwo jeszcze potrwa. Do końca roku, a może nawet dłużej. Musimy sprawdzić wszystkie okoliczności tego zdarzenia.
Motywów, które doprowadziły mężczyznę do targnięcia się na własne życie, szukają też policjanci. Nie ma stuprocentowej pewności, ale wśród rozpatrywanych hipotez jest ta o braku ubezpieczenia. Mężczyzna — przypomnijmy — miał wypadek podczas pracy w gospodarstwie rolnym w pobliżu Piecek pod Mrągowem. Spadł na niego słomiany balot. Trafił do szpitala i dowiedział się, że może zostać obciążony kosztami leczenia. Powiesił się w połowie sierpnia.
Prokurator zlecił przeprowadzenie sekcji zwłok. Lekarz, który leczył zmarłego, nie dopatrzył się udziału osób trzecich. — Teraz czekamy na opinie medyczne, które przygotowują biegli. To może potrwać nawet do końca grudnia. Badamy wszystkie okoliczności, które mogą pomóc w wyjaśnieniu tej tragedii — dodaje prokurator Brodowski.
Tymczasem z badań przeprowadzonych przez firmę Work Service wynika, że niemal ośmioro na dziesięcioro obywateli Ukrainy jest zadowolonych z warunków pracy w Polsce. I to do tego stopnia, że 84 procent z nich deklaruje, że poleciliby zatrudnienie w Polsce swoim bliskim i znajomym. Przyjeżdżają do Polski głównie dlatego, że mogą tu więcej zarobić niż na Ukrainie.
Ale aż dwie trzecie badanych zaznacza, że pracują poniżej swoich kwalifikacji. Bo aż 85 procent obywateli Ukrainy pracujących w Polsce posiada wykształcenie średnie lub wyższe. Co więcej, 59 procent respondentów przyznaje, że opuści nasz kraj, gdy otwarty zostanie dla nich niemiecki rynek pracy. Ten odsetek rośnie z każdym rokiem. Dotyczy to głównie osób z wyższym wykształceniem. — Oznacza to, że przy obecnym modelu imigracji potencjał osób napływających na nasz rynek pracy nie jest w pełni wykorzystywany. A musimy pamiętać, że w skali kraju występują coraz większe deficyty kadrowe również po stronie zawodów specjalistycznych — komentuje Maciej Witucki, prezes Work Service S.A. — To ogromne zagrożenie dla polskiej gospodarki.
Jak mówi, w kilka miesięcy liczba wolnych etatów wzrosłaby ze 150 tys. do pół miliona. — A to miałoby negatywne przełożenie na tempo wzrostu PKB. Dotychczas wiele osób przekonywało, że przy ewentualnej konkurencji z niemieckim rynkiem pracy naszymi atutami będzie bliskość geograficzna i językowa. Niestety, nasze badania pokazują, że te elementy znajdują się na końcu listy powodów, dla których obywatele Ukrainy wybierają nasz kraj. Kluczową rolę, podobnie jak w przypadku emigracji Polaków, ogrywają wyższe zarobki, a te w Niemczech są nadal kilkakrotnie wyższe niż na naszym rynku — dodaje Maciej Witucki.
W dużych miastach Polski już teraz coraz częściej Ukraińców zastępują w pracy między innymi Hindusi. Na Warmii i Mazurach tego trendu jeszcze nie widać, chociaż pojedynczy pracownicy już przyjeżdżają. Pracują nie tylko obok Ukraińców, ale także Białorusinów, rzadziej Rosjan czy Gruzinów.
Jarosław Kowalczyk, szef Okręgowego Inspektoratu Pracy w Olsztynie: — W tym roku skontrolowaliśmy 828 cudzoziemców pracujących na Warmii i Mazurach. Nielegalnie pracowało 71 z nich. Aż 66 to Ukraińcy. Pozostałe osoby to pojedynczy przedstawiciele innych narodowości. Dwie osoby pochodziły z Białorusi, dwie z Egiptu, jedna z Bangladeszu. Najwięcej nieprawidłowości dotyczyło wykonywania pracy na innych stanowiskach lub na innych warunkach niż wynikało to z pozwolenia na pracę.
Jarosław Kowalczyk dodaje, że inspektorzy pracy starają się dotrzeć do pracowników z Ukrainy i uczulić ich oraz informować jak nie dać się w Polsce oszukać. — Przed wakacjami mieliśmy dyżury, podczas których Ukraińcy mogli w swoim języku porozmawiać u nas z doradcą. Wracamy do tego pomysłu, bo się sprawdził. W październiku i listopadzie w pierwszy poniedziałek miesiąca zapraszamy do nas (ul. Kopernika 29 w Olsztynie). Będzie tutaj można poznać odpowiedzi na nurtujące ukraińskich pracowników pytania — zachęca Kowalczyk. — Prowadzimy także kampanię „Pracuję legalnie!”. Informacje, także w języku ukraińskim, znajdują się na stronie internetowej www.prawawpracy.pl.
mk
Czytaj e-wydanie ">kliknij
Komentarze (8) pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.
Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych
Zaloguj się lub wejdź przez
szkoda chłopa #2584070 | 89.228.*.* 19 wrz 2018 20:59
nie dość że g,,, zarabiał , to jeszcze go pewnie nastraszyli kosztami leczenia
odpowiedz na ten komentarz
zorientowany #2583587 | 83.15.*.* 19 wrz 2018 08:20
żeby nasi prokuratorzy tak przejmowali się zgonami Polaków na zachodzie...
Ocena komentarza: warty uwagi (9) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)
czytelnik #2583547 | 5.172.*.* 19 wrz 2018 07:32
Jeśli człowiek chciał skończyć to tak to zrobił. Nie ma tu czego analizować.
Ocena komentarza: warty uwagi (2) odpowiedz na ten komentarz
genek #2583489 | 82.31.*.* 18 wrz 2018 23:55
Polak nie po to siedzi w Anglii /Holandii /Niemczech żeby zarabiać 5000zł. Tak samo Ukraińcy byliby frajerami kiedy otworzą im rynek pracy w Niemczech.
Ocena komentarza: warty uwagi (3) odpowiedz na ten komentarz
Pytanie jest tylko jedno.. #2583487 | 176.68.*.* 18 wrz 2018 23:47
Kto po Grzymowiczu....
Ocena komentarza: poniżej poziomu (-7) odpowiedz na ten komentarz