Bary nie doczekał się nowego domu. Tiger miał więcej szczęścia

2017-02-13 11:04:44(ost. akt: 2017-02-13 10:39:22)
Tigera adoptował pan Marcin. W połowie stycznia Tiger zamienił schroniskowy boks na własny dom

Tigera adoptował pan Marcin. W połowie stycznia Tiger zamienił schroniskowy boks na własny dom

Autor zdjęcia: Archiwum prywatne

Losy psów z parkingu w Olsztynie poruszyły wielu miłośników zwierząt. Bary zachorował i nie doczekał się spokoju i prawdziwego domu. Natomiast Tiger miał więcej szczęścia. Trafił do pana Marcina i wreszcie stał się dla kogoś ukochanym pupilem.
Historia dwóch psów z olsztyńskiego parkingu zatoczyła koło. Można powiedzieć, że skończyła się happy endem, niestety tylko w połowie... Losy Barego i Tigera poruszyły wszystkich wrażliwych na krzywdę zwierząt. To kundelki, które zostały sprowadzone na społeczny parking przy ulicy Orłowicza w Olsztynie jako szczeniaki. Miały pomagać mieszkańcom stróżującym na nocnych zmianach w pilnowaniu samochodów.

Po 10 latach, gdy na parkingu zamontowano monitoring, psy stały się zbędne. Gdy do tego zaczęły się starzeć i chorować, nie znalazł się nikt, kto chciałby zwierzętom zaoferować dom. Chociaż miejsca parkingowe na osiedlu miało ponad 100 mieszkańców! To nie wszystko: jednego z psów ktoś próbował otruć. Według relacji świadków, psy spędziły większą część życia w dwóch niewielkich kojcach. Nocami były wypuszczane na teren parkingu. Raz miały jedzenie i wodę, innym razem przez kilka dni nie pojawiał się nikt, żeby dać czworonogom picie i je nakarmić. Oburzeni internauci nie zostawili na użytkownikach parkingu suchej nitki.

„Sto osób trzymało tam samochody i nikt nawet nie próbował znaleźć domu dwóm psom, które tyle lat pracowały. Wstyd!” — pisze na Facebooku olsztynianka. Inspektorki olsztyńskiego Towarzystwa nad Zwierzętami doprowadziły do odebrania psów i umieszczenia ich w schronisku dla zwierząt. Właściciele aut nie protestowali, psy już nie były im potrzebne Bary nie doczekał się na swojego pana: zachorował, miał nowotwór i odszedł krótko po tym, jak trafił do schroniska, czyli pod koniec ubiegłego roku. Tiger natomiast miał więcej szczęścia. Został zabrany przez nowego opiekuna, który zakochał się w nim ze wzajemnością. Adoptował go Marcin Zamorski, mieszkaniec Dywit. Okazało się, że pan Marcin pamięta szczeniaki, które ponad dekadę temu pojawiły się na parkingu.

— Mieszkałem wtedy przy ulicy Orłowicza w Olsztynie. Gdy wyprowadzałem się z miasta, psy właśnie tam się pojawiły— opowiada pan Marcin. Historia Tigera poruszyła go na tyle, że zabrał psa. W styczniu Tiger zamienił schroniskowy boks na własny dom. — Najlepiej się czuje w garażu obok domu, tam śpi. Stał się radosny jak szczeniak, okazało się, że przepada za spacerami na smyczy — śmieje się nowy opiekun Tigera.

— Cieszymy się, że psiak, który miał spędzić życie w kojcu, stał się radosnym, "smyczowym" czworonogiem. Finał tej smutnej sprawy okazał się naprawdę szczęśliwy — podsumował pan Grzegorz, który opiekował się Barym i Tigerem, gdy zwierzęta trafiły do olsztyńskiego schroniska.

Katarzyna Guzewicz

Komentarze (8) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Karen #2181227 | 81.15.*.* 13 lut 2017 13:24

    Postawa godna naśladowania. Trudno dzisiaj znaleźć ludzi, których obchodzi los pokrzywdzonych zwierząt. Wielu ludzi ma możliwość pomagania innym (zwierzętom również) a tego nie czyni. Co z opuszczonymi dziećmi, ludźmi niepełnosprawnymi, starszymi itp. Oni również potrzebują pomocy. Na tych, którzy sobie radzą, ciąży moralny obowiązek pomocy słabszym jednostkom - to jest wpisane w ludzką naturę.

    Ocena komentarza: warty uwagi (20) odpowiedz na ten komentarz

  2. Koska do Tommy #2181201 | 5.172.*.* 13 lut 2017 13:12

    Przecież Bary nie żyje zmarł w tamtym roku miał nowotwór jak go mozna adoptować. A na marginesie wszyscy są przeciwko krzywdzeniu zwierzat mało jest takich co weźmie zwierzę do adopcji. Żeby nie boło mam dwa koty z adopcji przybłedy, które popłakiwały i szukały domu. Jeden jest u mnie już 11 lat drugi 2 lata. Opieka ful wypas, żarcie do wyboru ciapłe schronienie i szczepienia. I pełna akceptacja naszych mniejszych braci.

    Ocena komentarza: warty uwagi (7) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. ja #2181171 | 88.156.*.* 13 lut 2017 12:47

      To nie ludzie to potwory ( mam na myśli właścicieli rzęchów z Orłowicza). Jak im się rzęchy rozpadną to kulasy na wózkach będą jeździć. Zasłużyli.....

      Ocena komentarza: warty uwagi (9) odpowiedz na ten komentarz

    2. as #2181154 | 5.172.*.* 13 lut 2017 12:37

      Komentarz nisko oceniony. Kliknij aby przeczytać. Pies na psie psem pogania, gdzie nie spojrzysz pies . Mam dość pieskiego kultu .

      1. A #2181152 | 195.136.*.* 13 lut 2017 12:36

        w Jezioranach widok psów biegających po uliczkach to norma.

        odpowiedz na ten komentarz

      Pokaż wszystkie komentarze (8)
      2001-2022 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5