Zawierzyć Bogu
2024-12-21 16:38:53(ost. akt: 2024-12-21 16:46:52)
W Ewangelii św. Łukasza na czwartą niedzielę Adwentu czytamy: „Błogosławiona jest, która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana”. Maryja uwierzyła, choć zapewne trudno było Jej pojąć, jak Ona, młoda, skromna dziewczyna, może stać się Matką Boga. Kto z nas by uwierzył, słysząc taki komunikat? W lekcjach wcześniejszych, z trzeciego tygodnia okresu adwentowego, też czytamy, że Józef uwierzył Aniołowi we śnie i uczynił tak, jak mu polecił Anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie. Przedziwne. Nie uznał tego tylko za sen, ale za rzeczywistość i dostosował się do wskazania Anioła. Ale Zachariasz z czytań w czwartek nie uwierzył Aniołowi Gabrielowi i stał się niemy. Bóg oczywiście wiedział, że Zachariasz nie uwierzy, że zostanie ojcem kogoś tak ważnego w historii jak Jan, ale mimo braku wiary z jego strony dochował swojego słowa.
Nie ma Bożego Narodzenia bez wiary
Wiara. W nadchodzącym czasie Bożego Narodzenia potrzebujemy jej bardzo, aby zrozumieć, że to małe Dzieciątko, które narodzi się w brudnej, obskurnej, chłodnej stajni, pośród zwierząt, jest Bogiem. Moim Zbawicielem, moim Panem i Królem. Notabene ciekawy i znamienny jest też fakt, że świadkami narodzenia Jezusa były zwierzęta. Bogu to nie przeszkadzało. Czy to nie jest też dowód na to, że zwierzęta jako istoty żywe mają też swoje miejsce na tym świecie i one również, samym swoim istnieniem, oddają hołd Najwyższemu? Potrzebujemy zatem wiary, aby święta Bożego Narodzenia nie stały się tylko celebracją komercji i wolnych dni wypełnionych jedzeniem, prezentami i kolorowymi światłami, ale aby były przede wszystkim wyrazem naszej wiary w Tego, Który przychodzi, aby mnie zbawić, aby dać mi życie wieczne i podtrzymywać mnie w życiu doczesnym.
Wiara jako zaufanie
Czym jest ta wiara? Wiara z natury jest postawą człowieka, który akceptuje rzeczywistość, która wykracza poza jego rozum, która transcenduje, mówiąc uczenie, czyli przekracza zdolność mojego racjonalnego pojmowania czegoś. Tak jak było to w przypadku Maryi, Józefa, Elżbiety, a czego Zachariasz jednak nie mógł przyjąć, ponieważ przerastało to ramy jego zdroworozsądkowego myślenia. Wiara w tym biblijnym kontekście to zatem zaufanie, którym obdarzam Boga, którego nie udaje mi się pojąć moim rozumem, który wykracza poza ludzkie kategorie poznawcze, ale równocześnie oczekuje, że Go przyjmę. Tak jak Maryja, mówiąc swoje „fiat” – niech mi się stanie. Autentyczność wiary przejawia się w tym, że to, co po ludzku jest nie do pojęcia, ja siłą woli, jak uczył św. Augustyn, aprobuję, czasami wbrew rozumowi. I zarazem wierzę, że mimo tego niezrozumienia wszystko lub pewne rzeczy poukładają się, że będą sensowne, że będą odzwierciedleniem woli Bożej. Wiara zawiera w sobie fundamentalne założenie – pewność istnienia Boga oraz nieustanną troskę o nas oraz zdolność do poruszania się w duchowej rzeczywistości, niedostępnej dla zmysłów fizycznych. W tym sensie wiara staje się „zmysłem widzenia” w przestrzeni świata duchowego.
Zaufanie o. Heribertusa
Tegoroczne rekolekcje w mojej parafii, przynajmniej dla mnie, przebiegły właśnie pod kątem przyjrzenia się temu, czy moja wiara jest naprawdę mocna, ba… czy w ogóle jestem osobą wierzącą, nie tylko formalnie. Czy wierzę, a nie tylko udaję, że wierzę. Duże wrażenie zrobiła na mnie osobista opowieść o. rekolekcjonisty Heribertusa Wea, z pochodzenia Indonezyjczyka, z wyspy Flores, będącej częścią Małych Wysp Sundajskich. Ojciec Heribertus jest werbistą, obecnie proboszczem parafii w Chludowie k. Poznania. Świetnie mówi po polsku i jest znakomitym kaznodzieją, który doskonale wprowadził naszą parafię w czas Bożego Narodzenia. Otóż o. Heribertus opowiedział nam taką historię. Jako kleryk był na kursie języka polskiego. Zajęcia szły mu jednak bardzo słabo. Nie mógł nauczyć się naszego języka i mimo trzech miesięcy intensywnego kursu nadal niewiele umiał. Okazało się, że dla niego ten język był dość trudny. Pewnego razu, zupełnie już zdesperowany i podłamany, postanowił, że w takiej sytuacji będzie musiał zrezygnować ze studiów w seminarium i powrócić do domu. Wewnętrznie rozbity poszedł jednak do kaplicy na adorację, aby przed Najświętszym Sakramentem w trakcie modlitwy wszystko wyrzucić z siebie. Zaczął płakać z bezsilności i modlić się do Boga, mówiąc, że skoro dał mu powołanie, przywiódł go aż do Polski, to jeśli chce, aby kontynuował to Boże zaproszenie, to niech mu pomoże nauczyć się języka polskiego. Wrócił do pokoju i zaczął rozwiązywać pracę domową z polskiego. O dziwo, zrobił wszystkie zadania bez większego trudu.
Na drugi dzień w szkole nauczycielka poleciła mu w czasie lekcji wykonać pewne ćwiczenia, a on spokojnie, ku jej i swojemu zdumieniu, wykonał je poprawnie. Nauczycielka zaskoczona zapytała go więc, dlaczego wczoraj jeszcze niewiele umiał, a dzisiaj wszystko potrafi poprawnie napisać. Czy ktoś mu pomógł? Heribertus odpowiedział, że owszem, tak! Pomógł mu Bóg, któremu podczas adoracji z pełnym zaufaniem i wiarą wszystko przedstawił i poprosił Go o pomoc w nauczeniu się polskiego, jeżeli faktycznie powołał go do tego dalekiego kraju, z tak skomplikowanym językiem. Wykładowczyni zdumiała się. A od tej pory dla Heribertusa język polski przestał stanowić zasadniczą trudność. Po latach, gdy był już wyświęcony i pracował jako prezbiter w Polsce, wezwał go przełożony z Chludowa. I żartem powiedział mu, że o. Heribertus wywołał swoją osobą pewne zamieszanie w Poznaniu. Otóż ksiądz arcybiskup Stanisław Gądecki w katedrze poznańskiej ochrzcił pewną kobietę, która uwierzyła i poprosiła o sakramenty. Na pytanie arcybiskupa, co było tego przyczyną, odpowiedziała, że przed laty uczyła języka polskiego werbistowskich kleryków. Jednego z Indonezji, a drugiego z Togo, których wiara w Boga i zaufanie do Niego były tak wielkie, mocne, namacalne i przekonujące, że to pociągnęło ją ku Bogu i w konsekwencji ku Kościołowi.
„Czemu bojaźliwi jesteście, ludzie małej wiary?”
Potrzeba zaufania Bogu jest głęboko zakorzeniona w Biblii. Już w Księdze Rodzaju widzimy Abrahama, który zawierzył Bogu, opuszczając swoje rodzinne strony i podążając do Ziemi Obiecanej (Rdz 12, 1-4). Zaufanie to osiągnęło swoje apogeum, gdy Abraham był gotów ofiarować swego syna Izaaka, ufając, że Bóg dotrzyma danej obietnicy (Rdz 22, 1-19). Także Księga Psalmów wielokrotnie opisuje i przepięknie wyraża wiarę i ufność w Bożą opiekę, mówiąc: „Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego” (Ps 23, 1) czy „Złóż swą drogę w Panu i zaufaj Mu: On sam będzie działał” (Ps 37, 5). Zaufanie w Starym Testamencie wyraża się więc w przekonaniu, że Bóg jest wierny swoim obietnicom i zawsze dba o tych, którzy Mu ufają. Nowy Testament kontynuuje ten temat, ukazując Jezusa Chrystusa jako doskonały przykład objawienia Bożej wierności. Jezus wielokrotnie zachęca swoich uczniów do zaufania, mówiąc: „Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie (…). Szukajcie najpierw królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam dodane” (Mt 6, 25-33). W momentach próby, takich jak burza na jeziorze, Jezus napomina swoich uczniów: „Czemu bojaźliwi jesteście, ludzie małej wiary?” (Mt 8, 26). Jego wezwanie do zaufania wskazuje na podstawową prawdę naszej wiary: Bóg ma wszystko pod kontrolą, nawet w obliczu największych trudności.
Podobnie jest z zaufaniem, które prezentują Maryja, Elżbieta i Józef w kontekście przyjścia na świat Zbawiciela. Tajemnica Wcielenia bowiem jest z jednej strony wyrazem Bożego zaufania do człowieka – Bóg wkracza w historię ludzkości, stając się jednym z nas. Jednocześnie wymaga ona zaufania ze strony człowieka, który jest zaproszony do przyjęcia tej wielkiej tajemnicy. A jeśli on przyjmie ją z całym zaufaniem, jeśli zobaczy w tym małym Dzieciątku wielkiego Boga, uwierzy w Niego i zaprosi do swojej codzienności, to jego życie nabiera zupełnie innej jakości. Przyjęcie Jezusa i zaproszenie Go do swojego życia i domu przemienia naszą tożsamość. Z osoby zniewolonej przez grzech stajemy się dzieckiem Boga. Otrzymujemy nową godność – synów i córek Wszechmogącego Ojca.
Wierny Bóg
Boże Narodzenie przypomina, że Bóg jest wierny swoim obietnicom. Tak jak w życiu Maryi i Elżbiety, Józefa i Zachariasza spełniły się zapowiedzi dotyczące narodzin Jezusa i Jana Chrzciciela, tak również w życiu każdego z nas Bóg realizuje swoje plany. Wymaga to jednak otwarcia serca i zaufania, które pozwala zobaczyć Boże działanie nawet w trudnych i niezrozumiałych sytuacjach.
Zdzisława Kobylińska
Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.
Zaloguj się lub wejdź przez