Nie udało się zatrzymać ASF

2021-08-09 13:54:05 (ost. akt: 2021-08-11 08:30:23)
Na wejściu do hodowli pana Adamskiego w Zajączkowie widnieje taka tablica, obok stoją widły. / Ognisko ASF ujawniono w Radomnie

Na wejściu do hodowli pana Adamskiego w Zajączkowie widnieje taka tablica, obok stoją widły. / Ognisko ASF ujawniono w Radomnie

Autor zdjęcia: Dariusz Adamski / Alina Laskowska

Na żółtych tablicach przy wjazdach do miejscowości powiatu nowomiejskiego, zmieniła się jedynie nazwa choroby zwierząt, z którą aktualnie wieś musi się mierzyć. Większość pewnie nie zauważyła tej różnicy, ale sama obecność takiej informacji oznacza, że nie jest dobrze.
Na początku bieżącego roku poruszaliśmy temat ASF. Hodowcy trzody chlewnej mówili wprost, że bioasekuracja to za mało, aby chorobę świń zatrzymać. Jako jedyne skuteczne rozwiązanie wskazywali wtedy całkowite wyeliminowanie dzików ze środowiska.

Powiatowe Inspekcje Sanitarne w powiatach nowomiejskim, iławskim i działdowskim wydały wówczas rozporządzenia na pierwsze półrocze 2021 roku w sprawie ilości dzików przeznaczonych do odstrzału sanitarnego. Powiatowy lekarz weterynarii w Iławie z dniem 8 stycznia 2021 roku wydał rozporządzenie w sprawie odstrzału sanitarnego dzików na terenie powiatu iławskiego w ilości 699 sztuk. Powiatowy lekarz weterynarii w Działdowie (z dniem 30 grudnia 2020 roku) wydał rozporządzenie w sprawie odstrzału sanitarnego dzików na terenie powiatu działdowskiego w ilości 410 sztuk. Powiatowy lekarz weterynarii w Nowym Mieście (4 stycznia 2021 roku) wydał rozporządzenie w sprawie odstrzału sanitarnego dzików na terenie powiatu nowomiejskiego w ilości 295 sztuk. Sumując, daje to 1.405 sztuk.
Te ilości możemy uznać za mały sukces i pierwszy krok w realnej walce z ASF — podsumowali rolnicy z Warmińsko Mazurskiego Związku Rolników Indywidualnych powiatu nowomiejskiego i iławskiego.

To jednak nie wystarczyło, aby ASF zatrzymać.


9 lipca potwierdzono ASF w gospodarstwie w Osadzie Rybno w powiecie działdowskim i 26 lipca w Radomnie w powiecie nowomiejskim. W pierwszym przypadku trzeba było utylizować 17 świń, a w drugim 9 sztuk. W strefie czerwonej, decyzją KE, tj. obszarze objętym ograniczeniami III zostały umieszczone całe powiaty: nowomiejski, iławski, działdowski oraz nidzicki i południowa część ostródzkiego, tj. gminy Grunwald, Dąbrówno, Ostróda wraz z miastem Ostróda. Ograniczeniami III zostały dotknięte gospodarstwa w odległości aż 40 km od stwierdzonych ognisk ASF u świń.

W rezultacie w obszarze objętym ograniczeniami III w województwie warmińsko-mazurskim znalazło się około 450 tysięcy świń zlokalizowanych w około 1800 gospodarstwach.


Tymczasem strefy w województwie mazowieckim, czy wielkopolskim sięgają na odległość 10-20 km, maksymalnie 20-25 km od ogniska, nie aż tak daleko jak w naszym województwie. Zdaniem rolników, działanie to jest wysoce niesprawiedliwe i dyskwalifikujące, oraz naraża warmińsko-mazurskich hodowców trzody na wysokie straty finansowe. Według Warmińsko-Mazurskiej Izby Rolniczej, jest to przykład nierównego traktowania producentów żywca wieprzowego z różnych rejonów Polski. Gra idzie o pieniądze, a wręcz już o byt producentów trzody chlewnej. III strefa ograniczeń oznacza dla producentów żywca wieprzowego poważne straty finansowe, ponieważ nieliczne zakłady skupujące surowiec obniżają cenę, wiedząc, że rolnicy nie mają wyboru i muszą sprzedać towar właśnie im.

— U nas w Zajączkowie zostało już tylko 3 hodowców trzody chlewnej, wytrzymamy pół roku, to nasze być albo nie być — mówi Dariusz Adamski— III strefa dla nas oznacza najgorsze, nikt nie kupi naszego mięsa. Świnie gotowe do uboju nie mogą wyjechać z gospodarstwa, a to są ogromne koszty ich utrzymania. Jedna świnia zjada dziennie 3,5 kilograma pożywienia, tyje 1 kilogram dziennie. Za chwile one osiągną taką wagę, że zaczną padać na zawał!

Skoro Komisja Europejska podjęła taką decyzję, cóż można zrobić?


Dariusz Adamski nie ukrywa, że w tym czasie świnie powinny jechać do ubojni. Nie pojadą, generując koszty hodowcy. Dodatkowo wciąż istnieje ogromne zagrożenie, że ASF dotrze do kolejnych hodowli.

— U nas bioasekuracja jest na 110 procent, robimy wszystko i więcej, jest wręcz sterylnie — mówi pan Adamski — Jak widać ASF nie udało się zatrzymać, dotarł do naszego powiatu. Dlaczego przez pól roku, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Nowym Mieście, nie interweniował w Ministerstwie Rolnictwa, że jest u nas takie zagrożenie? Urzędnicy nie wiedzą, co się na wsi, w takim Zajączkowie, naprawdę dzieje. Potrafią tylko gnębić rolnika kontrolami, bzdurnymi mandatami, a my pozagrodzeni możemy co najwyżej liczyć straty. Dokąd to wszystko zmierza? Faktycznie schab ma być po 100 złotych? Czy naprawdę w polskich sklepach nie ma być polskiego mięsa? — pyta, i dodaje, że z strony PIW można się spodziewać się co najwyżej nieustannych kontroli.

— Od początku pojawienia się zagrożenia afrykańskim pomorem świń, tj. od 2014 roku prowadzone są akcje informacyjne dla rolników, w tym w ramach szkoleń oraz rozpowszechnianiu ulotek informacyjnych — informuje Powiatowy Lekarz Weterynarii, Grzegorz Kleps — W całym powiecie nowomiejskim przekazano rolnikom bezpośrednio, jak również poprzez urzędy samorządowe, Izbę Rolniczą, Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oraz lekarzy weterynarii kilka tysięcy ulotek o zagrożeniu ASF oraz zasadach bioasekuracji.

Z uwagi na zwiększające się zagrożenie, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Nowym Mieście Lubawskim wielokrotnie i na bieżąco przekazywał do urzędów gmin, Izby Rolniczej oraz ARiMR informacje o zagrożeniu oraz zmianach wprowadzanych aktami prawa polskiego i europejskiego, celem dalszego przekazania ich do rolników.

— W związku z zagrożeniem epizootycznym oraz wprowadzonymi obostrzeniami celem ochrony polskich gospodarstw prowadzone są na terenie powiatu kontrole bioasekuracji. Do dnia dzisiejszego (10 lipca 2021. przyp. red.) przeprowadzono 2255 kontroli w ponad 750 stadach. Oznacza to, że każdy z hodowców kilkukrotnie miał okazję zapoznać się z wymogami dotyczącymi zasad bioasekuracji także podczas kontroli — informuje Grzegorz Kleps — Z przykrością jednak należy zaważyć, że wielu rolników nie przestrzega podstawowych wymogów narażając się na możliwość wniknięcia wirusa do obiektów inwentarskich. Efektem niefrasobliwego podejścia do zabezpieczenia własnych gospodarstw będzie, niestety, wdrożenie postępowań administracyjnych.

Nawet jeśli gospodarstwo Dariusza Adamskiego w Zajączkowie prowadzi bioasekurację na wysokim poziomie, to wystarczy inny hodowca, który nie do końca przestrzega zasad, aby ograniczenia, nakazy i zakazy spadły na wszystkich. Posiadając własne gospodarstwo, hodowca wciąż pozostaje odpowiedzialny za innych. Jak widać wirus nie zna granic, dotyka hodowców w powiatach sąsiadujących z naszym, nowomiejskim, po równo.

Pozostaje kwestia dzików, które są głównym źródłem ASF.


Odstrzał zaplanowany na pierwsze półrocze 2021 roku, w powiecie nowomiejskim, został zrealizowany prawie w 100 procentach.
— Aktualnie obowiązuje rozporządzenie zgodnie z którym na terenie powiatu nowomiejskiego ma być odstrzelone 558 dzików. Ponadto celem zminimalizowania zagrożenia wprowadzono Rozporządzenie Wojewody warmińsko-Mazurskiego, obowiązek poszukiwań zwłok dzików. Obowiązek ten spoczywa na dzierżawcach/zarządcach obwodów łowieckich — wyjaśnia Grzegorz Kleps.

Co dalej? Na terenie powiatu nowomiejskiego ustalono strefy zapowietrzone i zagrożone.


Decyzją Komisji cały powiat objęty jest ograniczeniami III strefy. O ile nie pojawi się kolejne ognisko, najwcześniej za 3 miesiące sytuacja hodowców się poprawi.

— W przypadku ograniczeń wydanych w związku ze zwalczaniem ogniska mamy do czynienia z obszarem zapowietrzonym i zagrożonym. O ile akty prawa miejscowego, tj. rozporządzenia powiatowych lekarzy weterynarii lub wojewodów po spełnieniu określonych warunków mogą być uchylone 30 dni od dnia usunięcia zwierząt z ogniska i przeprowadzeniu wstępnej dezynfekcji, o tyle regionalizacja wynikająca z rozporządzenia Komisji, w przypadku obszaru objętego ograniczeniami III obowiązuje min. 3 miesiące — wyjaśnia Powiatowy Lekarz Weterynarii w Nowym Mieście Lubawskim, Grzegorz Kleps — Aktualnie priorytetem jest wykonanie wszystkich czynności celem wystąpienia do Warmińsko-Mazurskiego Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii w Olsztynie z wnioskiem o uchylenie rozporządzenia Wojewody Warmińsko-Mazurskiego nr 49 z dnia 2 sierpnia 2021r. celem zminimalizowania obostrzeń w zakresie przemieszczania świń na terenie powiatu nowomiejskiego.

Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Grzegorz Puda uruchomił program wsparcia dla rolników i hodowców świń w związku z ASF.


Pomoc dla rolników ma objąć bioasekurację gospodarstw, eliminację następstw zjawiska zaniżonej ceny skupu żywca w strefach ASF, osłonę zaciągniętych zobowiązań cywilnoprawnych, odbudowę pogłowia świń, wsparcie w zakresie przetwórstwa i skracania łańcucha dostaw. Łącznie na wsparcie dla rolników po ASF rząd przeznaczył 200 milionów złotych.

— Znowu będą mówić, że rolnik dostał! A nikt nie wie jak z dnia na dzień wzrosły ceny np. środków do dezynfekcji — wyjaśnia pan Adamski — Po ogłoszeniu programu ministra Pudy, cena bańki środka do dezynfekcji w jednej chwili wzrosła z 240 na 340 złotych! Podobnie ceny mat dezynfekcyjnych itp.Tak się robi interesy!
— Instytucją, której celem jest pomoc rolnikom jest Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, zaś w zakresie szkoleń i upowszechniania wiedzy właściwymi są Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa , ośrodki doradztwa rolniczego, organizacje branżowe i organizacje zrzeszające rolników — mówi Grzegorz Kleps —Do dnia 6 sierpnia br. w czasie pracy aktualnie zajmującego stanowisko Powiatowego Lekarza Weterynarii w Nowym Mieście Lubawskim żadna organizacja nie zwróciła się z wnioskiem o przeprowadzenia szkolenia dla osób utrzymujących świnie choć Powiatowy Lekarz Weterynarii zawsze jest do tego gotowy.

Żółte tablice przymocowane do tych z nazwami miejscowości stały się zwykłym elementem krajobrazu. Przyzwyczailiśmy się do nich. Te dotyczące ptasiej grypy zostały zamienione na informujące o afrykańskim pomorze świń. Na pierwszy rzut oka, nawet nie zauważamy różnicy, ale taka tablica informacyjna to niestety sygnał, że na wsi wciąż dobrze nie jest. Oby następstwem nie był schab po 100 złotych za kilogram.

Alina Laskowska
a.laskowska@gazetaolsztynska.pl



2001-2022 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5