Bolało ją życie. Napisała powieść

2021-09-18 16:00:00 (ost. akt: 2021-09-16 10:15:28)

Autor zdjęcia: Archiwum prywatne

Alicja Gawrońska jest autorką powieści pt. ,,Jego oczami". Swoją książkę napisała 9 lat temu. — Pisałam ją dla siebie. Zmagałam się wówczas z depresją poporodową. Bolało mnie po prostu życie. Napisałam powieść — mówi pani Alicja.
Depresja dopadła ją zaraz po porodzie, ponieważ miała bardzo trudny czas pod koniec ciąży.



Dla niej wyzwaniem było np. pójście po zakupy. Nie czuła się atrakcyjna. Była niewyspana. Chciała odwrócić te myśli od siebie  


— Bolało mnie życie. Wiedząc czym jest depresja, musiałam znaleźć w sobie pewną przestrzeń, która będzie tylko dla mnie. Pewnego dnia wstałam rano, zrobiłam sobie kawę i postanowiłam, że napiszę powieść. Nie miałam na nią żadnego planu. Ta książka nigdy nie miała zostać wydana. To była taka moja alternatywa dla życia. Gdy kładłam córkę spać, siadałam codziennie przez 3 miesiące przed komputerem i pisałam — wspomina pani Alicja.

Jak mówi autorka, pisanie było odskocznią od codzienności i pewnego rodzaju terapią. To była przestrzeń tylko dla niej. Dzięki temu powoli zaczęła zapominać o tym, że coś jest dla niej ciężkie.

— Zaczęłam się realizować w inny sposób. Pisałam książkę sama dla siebie. Nie wiedział o tym nikt. Było to wejście w zupełnie inną rzeczywistość. Ja wykreowałam bohaterów, nadawałam im określone cechy — mówi autorka.


Czy jej powieść oparta jest na faktach, autobiografii?

— Nie, ponieważ nie opowiada ona o życiu konkretnych osób. Ja natomiast mam w pamięci historie wielu osób. Lubię słuchać ludzi. Być może ta powieść to zlepek losów wielu ludzi. Nikt nie dopatrzy się w bohaterce mojej osoby. Moja bohaterka jest szczupła, filigranowa, w przeciwieństwie do mnie. Może dlatego jest właśnie taka, bo sama chciałam wtedy być szczupła — zastanawia się.


Podczas pisania była zafascynowana procesem kreowania postaci, nadawania im cech, wyglądu. Pani Alicja podkreśla, że wszystko zrodziło się w jej głowie. Nie planowała niczego, nie zastanawiała się nad kolejnymi bohaterami, zdarzeniami.


— Po prostu siadałam przed komputerem i wszystko miałam w głowie. Ja tylko przelewałam to na "papier". Kiedy córka się budziła, musiałam się nią zająć, a przychodziły mi kolejne myśli, to je szybko zapisywałam na serwetkach, karteczkach. Cały czas we mnie ta powieść pracowała. Jak skończyła I rozdział i go przeczytała, to pomyślała, że jest dobry i musi kontynuować pracę nad powieścią.

O czym jest książka?
— Poruszyłam temat miłości, bo miłość zawsze była dla mnie ważna i zawsze taka będzie. Jest to niewyczerpany temat. Książka mówi także o przyjaźni, o podejmowanych decyzjach, o relacjach międzyludzkich. Jest to historia dwojga osób, które się spotykają w różnym momencie swojego życia. Książka jest nacechowana emocjonalnie. Jest w niej romans, przyjaźń, są wybory, których muszą dokonać bohaterowie. Jest też dramat. To powieść współczesna. Jest przewidywalna, bo ma schemat powieści czy filmu miłosnego — mówi.

Akcja powieści dzieje się w Nowym Jorku, w którym autorka nigdy nie była. Dlaczego właśnie tam?
— Nowy Jork bardzo mnie fascynował i nadal fascynuje. Od zawsze chciałam pojechać do tego miasta, ale moje marzenie się jeszcze nie spełniło. Miasto nie jest szczegółowo opisane, jest tylko tłem. W mojej książce Nowy Jork jest miastem, w którym jest pęd, unosi się zapach kawy niesionej rano w kubku papierowym. Jest taki nowoczesny. Nowy Jork to jedyny szczegół autobiograficzny, przedstawiający moje pragnienie pokazane w tej książce. Nazwy ulic i ich wygląd zaczerpnęłam z internetu. Te szczegóły przestrzenne dodałam dopiero wtedy, gdy książka miała być wydana — mówi.

Natomiast od samego początku bohaterowie byli charakteryzowani szczegółowo.

— Każdego bohatera zwizualizowałam, wyobraziłam sobie. Mam wyobraźnię przestrzenną. Gdybym umiała malować, to mogłabym namalować ich portrety — dodaje.

Pisarz to taki złodziej charakterów, wyglądów?
— Tak, to prawda. Mam dobrą pamięć. Lubię przyglądać się ludziom i ich zapamiętuję. Patrzę na to jak się poruszają, jaką mają mimikę twarzy, jak są ubrani. I w książce to wykorzystałam. Bohaterowie są zlepkiem wielu osób, a fabuła złożona z historii wielu ludzi — zapewnia.


Powieść zaczyna się od tego, że główna bohaterka Julia traci pracę, która jest dla niej wszystkim. Jej życie ulega dużym zmianom. Dalsze zdarzenia same kreowały się podczas pisania. Dopiero potem, gdy bohaterka poznaje tajemniczego dziennikarza, pani Alicja zaczęła się zastanawiać i rozważać różne zachowania bohaterów. Zaczął wtedy powstawać plan dalszej części powieści.

Po 3 miesiącach skończyła powieść i zostawiła ją w pliku na komputerze. Nigdy jej całej nie przeczytała. Przez 9 lat nie zaglądała do niej. Napisanie tej książki bardzo jej pomogło w tym trudnym czasie depresji poporodowej. Traktowała ją jako dziennik terapeutyczny.

— Poczułam się dumna, że to zrobiłam. Wzrosło moje poczucie wartości — zapewnia.

Dlaczego więc po 9 latach wydała książkę?

Autorka osobistej część tej decyzji nie chce zdradzić, ale wyjaśnia, że pewnego razu pochwaliła się koleżankom, że napisała powieść. Jej dwie najbliższe przyjaciółki przeczytały książkę. Po jakimś czasie odezwały się do niej i pytały kiedy będzie część druga.

— Namawiały mnie, żebym ją wydała. Pod wpływem rodziny i przyjaciół wysłałam tekst do wydawnictwa. Nie zaglądałam do książki, nic nie poprawiałam, mimo że w trakcie pisania w ogóle się niczym nie przejmowałam, nawet ortografią. Niech się dzieje i wysłałam. Co będzie, to będzie — śmieje się.
Po miesiącu dostała telefon z wydawnictwa, że powieść chcą wydać i proszą o kontakt. Zastanawiała się nad tym prawie 3 miesiące. Wydawca ponawiał prośby o kontakt.

— Moja rodzina, przyjaciółki namawiały mnie, żebym się zgodziła. Nie byłam przekonana do tej decyzji. Obawiałam się tego, jak książka zostanie przyjęta. Zdawałam sobie sprawę, że jest to czytadło dla kobiet, przecież nie jestem pisarką. W końcu zgodziłam się. Chyba nadszedł czas na jej wydanie. Napisanie nie było łatwe. Trudno jest wyjść z fikcji. Książka cały czas we mnie pracowała. Potrafiłam obudzić się w nocy i coś zapisać, bo coś mi się przypomniało. Stwierdziłam, że warto ją opublikować. Warto, żeby ujrzała światło dzienne. Trzeba mieć odwagę i czasami postawić na jedną kartę. Chciałam się podzielić swoją wyobraźnię i tym, co mam w głowie — mówi.


Wydawnictwo zrobiło korektę i przygotowało tekst do druku. — Ja mogłam zdecydować o tym jaka będzie okładka, wnieść poprawki do treści. Zaufałam wydawnictwu. I książka jest gotowa. Mnie się podoba. Już od 27 września można będzie ją kupić — zapowiada.

Dlaczego tytuł: Jego oczami?
— Nie zdradzę tego. Trzeba przeczytać i wtedy będzie odpowiedź. Przeczytanie książki wyjaśni także dlaczego jest taka, a nie inna okładka — mówi.

I dodaje: — Chciałabym, aby moja czytelniczka, zaparzyła sobie kawę, usiadła w fotelu i przeniosła się w tę nowojorską rzeczywistość — zachęca do czytania.

Czy Alicja Gawrońska zamierza napisać dalszą część?

— Nie zamierzam. Kontynuacji na pewno nie będzie. Ale rodzi się coś nowego.
Mam w głowie mnóstwo historii ludzkich. Nie wiem jeszcze czy napiszę drugą powieść. Jeśli tak, to na pewno będzie inna. Jestem na innym etapie swojego życia. Jestem szczęśliwą mamą, żoną. Mam dobrą pracę w szkole podstawowej nr 1, wielu sprawdzonych przyjaciół— mówi pani Alicja.


2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5