Legenda o nidzickim herbie

2021-08-01 10:20:00 (ost. akt: 2021-08-01 15:21:16)

Autor zdjęcia: wikipedia

LEGENDY \\ Przedstawiamy herb Nidzicy. Takie herby można spotkać w południowych Niemczech, Austrii i Szwajcarii niemieckojęzycznej. Zdaniem mieszkańców tych krajów, herb przedstawia: alfa, elfa, skrzata lub dzikiego – pierwotnego człowieka.
Natomiast tu z jego powstaniem wiąże się legenda. W czasach średniowiecznych, kiedy jeszcze na tej ziemi mieszkali pogańscy Sasini doszło do ostatniej bitwy między nimi, a Krzyżakami.

Na koniec bitwy, wódz Sasinów, gdy jego współplemieńcy polegli w bitwie, został pojmany na lasso, gdyż w bezpośredniej walce był nie do pokonania. Krzyżacy związali go mocno powrozami i po mocnym skrępowaniu wsadzili na konia.

Działo się to w głębi dzisiejszej puszczy Napiwodzko – Ramuckiej. Razem z rycerzami, jadąc przez puszczę, na jej skraju ujrzał znane mu wzgórze, na którym stał zbudowany z kamieni polnych i bali drewnianych gród, który był otoczony z trzech stron moczarami, bagnami i dopływami rzeki Nidy. Dotarł z nimi do tego grodu.

Na jego dziedzińcu czekało na nich kilku zakonnych rycerzy. Pośród nich stał znaczny rycerz, którego polecenia wykonywali inni. Podprowadzono do niego konia ze związanym na nim Sasinem. Jeńca zrzucono z konia wprost pod jego nogi.

Krzyżak ten, patrząc wyniośle, zapytał: Kim jesteś i jak się nazywasz? Jestem wódz Sasinów. Zakonnik oświadczył: Zabiłeś wielu rycerzy zakonnych, ale cenię twoje męstwo i odwagę. Jeśli pokonasz w walce na miecze trzech rycerzy, i zobowiążesz się, że nie będziesz walczył z Zakonem to odejdziesz wolny.

Wódz zgodził się. Rycerze rozeszli się, pozostawiając go związanego na dziedzińcu. Było to latem, więc poczekano do zachodu słońca, gdyż dzień był upalny.

Pod wieczór, przed zachodem słońca, na dziedziniec wkroczyło trzech rycerzy krzyżackich uzbrojonych w loricę, kłobuki, pawęże i miecze. Związanego wodza uwolniono z węzłów, otrzymał miecz i rozpoczęła się walka.

Miecze przecinały powietrze, głośno świszcząc uderzały o siebie, gdyż Sasin umiejętnie blokował uderzenia przeciwników. Pot i krew zalewały oczy krzyżakom, ale walczący z determinacją sprawniejszy fizycznie i lepszy w szermierce na miecze wódz Sasinów wciąż żył i wygrywał starcie z trzema rycerzami i wreszcie zwyciężył.

Krzyżacy z wściekłością, ale z podziwem patrzyli na Sasina, który po zwycięskiej walce, oparł się zmęczony na mieczu. Stał pośrodku pobojowiska, wokół leżały ciała trzech zakonnych rycerzy. Do opartego o miecz wodza Sasinów zwrócił się ważniejszy rycerz zakonny mówiąc: Bóg dał ci zwycięstwo, jesteś wolny.

Odniesione w walce jego rany opatrzono i polecono mu odejść. Sasin zmęczony i poraniony opuścił krzyżacki gród, udając się w kierunku północno – wschodnim. Idąc czuł jak jego ciało przeszywa ból z odniesionych w walce ran.

Ominął Złote Góry, doszedł do obronnych wałów i skierował się wzdłuż nich w północno – zachodnią stronę. Była już jasna noc, świecił pełnią księżyc, kiedy wódz Sasinów dotarł do jeziora Trzcinowego (Trzciano – Eichelsee niem. Dębowe), od strony gaju pruskiego.

Wśród rosnącej kępy dębów nad brzegiem jeziora, usiadł zmęczony pod rozłożystym dębem. Patrząc na odbijający się w lustrze jeziora księżyc, zasnął twardym snem.

O walce tej, o męstwie i sile wodza Sasinów rozeszły się wieści po całych Prusach. Nawet Krzyżacy opowiadali sobie o nim legendy w czasie biesiad i turniejów rycerskich, podziwiając i chwaląc waleczność Sasina.

Miasto, otrzymując 7 grudnia 1381r od Wlk. Mistrza państwa zakonnego Winrycha von Kniprode prawa miejskie, Neidenburg obrał herbem miasta postać bohaterskiego wodza Sasinów.

Herb przedstawia dzikiego człowieka, trzymającego w prawej ręce miecz, który symbolizuje władzę, siłę i męstwo, zaś lilia trzymana w lewej dłoni symbolizuje uczciwość, niewinność i prawość, ponieważ wódz dotrzymał słowa nie walcząc z Zakonem, a Sasinia wspierała Krzyżaków w walce z pogańskimi plemionami Prusów.


Na herbie widoczne są gałązki winorośli, jak podaje Ferdynand Gregorovius, być może dlatego, że budowniczymi zamku byli Nadreńczycy, którzy przyzwyczajeni do picia wina, próbowali na stokach wzgórza zasadzić winorośl, gdyż stoki wzgórza zamkowego ze względów obronnych były nieporośnięte. Ze względu na klimat winorośl nie przyjęła się. Została za to legenda.

Co do legendy prawdziwe jest wzgórze z murowanym zamkiem. Puszcza Napiwodzko – Ramucka ze znajdującym się w niej jeziorem Trzcinowym - Dębowym i Dębowa Kępa dawniej leśniczówka o tej samej nazwie.

Jak ustalono w rozmowach z byłymi autochtonicznymi starymi mieszkańcami to około 1870r. odbywały się jeszcze pogańskie obrzędy religijne na Dębowej Kępie i przyległym do niej terenie nad częścią bagienną jeziora Trzcinowego.

Część ta stanowiła „Gaj pruski”, wg. Władysława Chojnackiego, ale świadczą o tym poza przekazami ustnymi, rosnące nad brzegiem od strony północnej jeziora trzy dęby w rzędzie.

Dęby te miały w obwodzie kilka metrów i wyglądały na ponad pięćsetletnie drzewa. Dwa z nich były pomnikami przyrody, co dokumentują zamontowane na powstałych wokół dębów ogrodzeniach przyrodnicze tabliczki.

Wykonał je leśniczy Henryk Sienkiewicz, zamieszkały w Zimnej Wodzie, którego przodkowie od strony matki zamieszkiwali te tereny od kilku pokoleń.

Prowadzone w 1941r. niemieckie badania archeologiczne, doprowadziły do znalezienia w jeziorze grotów oszczepowych z XI w.

W 1942r. wyłowiono z dna części błotnej jeziora zwłoki piętnastoletniej dziewczyny zaszyte w owcze skóry. Tak więc zmumifikowane zwłoki młodej kobiety, prawdopodobnie jeszcze dziewicy, zawinięte w skóry zwierzęce, jako czyn ofiarny dla bóstw pruskich.

Podobnie zawinięte zmumifikowane zwłoki też młodej dziewczyny znaleziono w części bagiennej jeziora Drwęckiego w Ostródzie.

Pisząc o wierzeniach i obyczajach warto wspomnieć o tym, jak żegnano się z bliskimi i kochanymi zmarłymi. Były gospodarstwa, które miały głębokie piwnice w ziemi, w których przechowywano spore ilości wyciętego zimą lodu, który służył do obkładania zmarłych.

Był taki zwyczaj, żeby rozstanie z osobą bliską nie było tak nagłe i dramatyczne. Mówiono, że śpi i przyzwyczajano się do nieobecności osoby bliskiej. Był to znany stary pruski obyczaj, który łagodził rozstanie.

W jeziorze jest brukowana droga, którą wybudowali na dnie jeziora Trzcinowego (Trzciano) mieszkańcy powiatu nidzickiego na początku XVIII wieku, podczas wielkiej suszy tj. w 1701 r.

Służyła ona do konserwacji drewna, które na środku jeziora, gdzie jest płytko opierało się o wystające z jeziora duże kamienie. Nad tym jeziorem w stronę wsi Zimna Woda były dwa tartaki (pilnowane przez szczęśliwie ocalałego Gerbę, ojca Jana Gerby byłego Komendanta Straży Leśnej z Jedwabna zam. Nowa Kaletka), które wraz z częścią zabudowań wiejskich w stronę Kota spalili wracający latem 1945r. ze zdobycznym bydłem i końmi, czerwonoarmiści.

Jezioro to posiada ładny, fachowo zagospodarowany w celach turystycznych przez Nadleśnictwo Jedwabno półwysep.

Natomiast niemiecki przekaz dotyczący herbu Nidzicy podaje, że według wierzeń mieszkańców południowych Niemiec, Austrii i Szwajcarii herb przedstawia: elfa, skrzata lub karła. Właściwie jest to dziki człowiek, natomiast rośliny nawiązują do urodzajnej ziemi, z której wyrastają.

Ryszard Oswald Bandycki
Lokalna Organizacja Turystyczna Powiatu Nidzickiego



2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5