Koralikowanie odcina mnie od świata

2021-05-01 16:00:00 (ost. akt: 2021-05-01 12:28:09)

Autor zdjęcia: Halina Rozalska

NASZA ROZMOWA ||O beadingu, czyli koralikowaniu rozmawiamy z Magdaleną Rulką z Nidzicy, która zakoralikowała się na dobre. — W moim domu koraliki są wszędzie. Ja wieczorami zasiadam w swoim fotelu, wyjmuję miseczki z koralikami i mnie nie ma —mówi.
— Czym jest koralikowanie?
— Nazwa pochodzi od angielskiego słowa beading, czyli koralik. Jest to praca z drobnymi koralikami za pomocą igły i nici do beadingu, czasami krosna, szydełka lub dysku. Do tej techniki zaliczyć można także haft koralikowy. 

— Od jak dawna zajmuje się Pani beadingiem?
— Od kilku lat. Zaczęło się od ciężkiej choroby mojego taty. Szukałam uspokojenia. Chciałam również zająć czymś swoje myśli, które ciągle krążyły wokół zdrowia taty. Tym bardziej, że mieszkał daleko i nie mogłam codziennie z nim być. To była odskocznia od choroby taty. Zobaczyłam jak moja koleżanka robi piękne rzeczy z koralików. Spodobało mi się to. Zaczęłam szukać informacji w internecie. Znalazłam zdjęcia z pięknymi wyrobami z koralików. Zaczęłam czytać na ten temat. Poznawałam różne techniki pracy z koralikami. I zaraziłam się beadingiem. Tata odszedł, a koralikowanie zostało.

— Od czego Pani zaczęła?
— Od kupienia rozmaitych koralików w różnych kolorach i rozmiarach oraz nici. Pierwsze koraliki kupiłam w maleńkiej pasmanterii w Olsztynie. I zabrałam się do roboty.

— Pierwsza Pani praca?
—To był tak zwany ukośnik. To są koraliki dziergane szydełkiem. Najpierw koraliki nawlekam na długą nitkę w odpowiedniej kolejności, a potem dziergam bransoletkę na szydełku. Pierwsze prace robiłam z większych koralików – ósemeczek, a kolejne powstawały z koralików coraz mniejszych. W ukośniku koraliki układają się, jak sama nazwa wskazuje, na przemian i pod kątem.

— Peyot to kolejna technika, którą Pani stosuje? Na czym ona polega?
— Jest to płaski, ścisły ścieg. Może być parzysty i nieparzysty. Ważne jest, aby koraliki były równe, bo w tym ściegu każda nierówność będzie bardzo widoczna. Jest on bardzo fajny, bo można nim zrobić wiele rzeczy, np. kwadratowe wisiorki, płaskie wzorzyste bransoletki, a nawet pierścionki. Ta technika może zastąpić tkanie na krośnie. Biorę miseczkę z koralikami, wkładam igłę i zbieram koraliki na nitkę. Po prostu szyję.

— Jakie są inne techniki pracy z koralikami?
— Kolejną jest brick stitch. Przypomina trochę peyot, ale inaczej się go wykonuje. To też jest fajna i przyjemna metoda szycia, choć nieco trudniejsza. Wymaga ona dokładności i wielkiej uwagi. Daje możliwość wykonania trójkątnych kolczyków oraz pięknych płaskich bransoletek. Jest też ścieg CRAW. Polega on na łączeniu razem 4 koralików. Pierwszy rząd zazwyczaj dodaje się w prawo. Są również inne, trudniejsze techniki. Tych muszę się jeszcze nauczyć.

— Skąd brała Pani pierwsze wzory wykonanych prac?
— Brałam z internetu. Robię to do tej pory. Mam wzór pokazujący kolejność nawlekania koralików. Biorę nitkę np. o długości 5 metrów i szyję trzymając się ściśle wzoru. Trzeba bardzo uważać, żeby się nie pomylić, bo wzór nie wyjdzie. Przyszywam do siebie np. 3 czerwone koraliki, 5 białych, 7 niebieskich i tak po kolei.

— Zdarzyło się, że się Pani pod koniec robótki pomyliła?
— Tak. Wtedy trzeba albo sztukować, albo zdjąć wszystkie koraliki do miejsca, w którym się pomyliłam i pracę zaczynać na nowo.

— Ile czasu zajmuje wykonanie jednej rzeczy?
— Ja robię je wieczorami. Pierwsze prace robiłam nawet ponad tydzień. Teraz szybciej. Najwięcej czasu zabiera nawlekanie koralików przy technice ukośnika - około 2 dni, a potem szycie lub szydełkowanie. Jeśli nie zrobię całości od razu, to zaznaczam na wzorze, w którym miejscu skończyłam, albo siedzę dotąd aż zrobię całą sekwencję.

— Najtrudniejsza praca?
—To zdecydowanie praca z ukośnikiem, trzeba bardzo uważać, żeby się nie pomylić najpierw przy nawlekaniu, a później przy szydełkowaniu. A najgorsze jest w tej metodzie to, że błędy nie są od razu widoczne. Wiele czasu poświęciłam na to, żeby się nauczyć tej techniki. Z biegiem czasu nabierałam doświadczenia. Teraz idzie mi coraz szybciej. Wiele rzeczy na początku wydawało mi się bardzo trudnych. Robiłam je powoli. Teraz są dla mnie łatwe. Ale wiele jeszcze muszę się nauczyć.

rękodzieło, koraliki


— Widzę tutaj zegarek z bransoletką z koralików?
— To jest zegarek po mojej mamie. Ma już ponad 30 lat. Miał już bardzo zniszczoną metalową bransoletę, więc zrobiłam nową. Dałam mu drugie życie. Jest dla mnie bardzo cenną pamiątką.

— Czego wymaga taka praca?
— Przede wszystkim cierpliwości i dużo czasu. Muszę wszystko zaplanować. Najpierw muszę wiedzieć, co będę robiła, żeby zgromadzić odpowiednią ilość koralików, żeby mi nie zabrakło. Muszę mieć odpowiednie nici (plecionkę), które często kupuję w sklepie wędkarskim w Nidzicy. Muszę dodać, że koralików mam w domu tysiące. Stoją w pudłach wszędzie. Moja rodzina już się do tego przyzwyczaiła. Jak zaczynam pracę, to wsypuję do miseczki te koraliki, które będą mi potrzebne, wybieram i nawlekam.

— Rodzinie to nie przeszkadza?
— Nie. Przyzwyczaili się. Mąż montuje zapięcia. Syn jest testerem. Nakłada bransoletki, sprawdza czy zapięcia dobrze działają. I mąż, i syn wiedzą, że jak ja robię swoje robótki, to nie można mi przeszkadzać.

— Co Pani daje to koralikowanie?
— Przede wszystkim uspokaja mnie. Kocham to. Odcinam się od świata. Jestem tylko ja i koraliki. Bardzo się ekscytuję, gdy czekam na nową paczkę koralików. Jak tylko je dostaję, to od razu je oglądam, planuję co z nich zrobię. Najfajniejszy moment to taki, w którym uczę się czegoś nowego, ćwiczę nowy ścieg. Często bywa tak, że w momencie, gdy się go nauczę, odkładam pracę niedokończoną, bo nie podoba mi się. Robię tylko to, co mi się spodoba. Nowy ścieg na pewno mi się przyda przy wykonaniu tego, co będę robiła później. Najgorsze w tym moim hobby jest to, że nie mogę zabrać tej robótki ze sobą np. w podróż pociągiem tak, jak książkę.

— Robi Pani te cudeńka dla siebie?
— Najczęściej gotowe prace trafiają do szuflady. Potem mam rozwiązany problem z prezentami dla rodziny, znajomych. Czasami jakaś koleżanka mnie poprosi o zrobienie konkretnej rzeczy.

rękodzieło, koralikowanie


— Jakie rzeczy ma Pani w tej szufladzie?
— Kolczyki, bransoletki, korale, zawieszki, wisiorki, pierścionki i wiele innych.

— Czy każdy może nauczyć się koralikowania?
— Myślę, że każdy. Ważne jest to, żeby się nie zrażać jak coś nie wychodzi. Trzeba próbować aż do skutku, a potem cieszyć się, że się udało. Ja też tak się uczyłam i uczę się nadal.

— Gdzie czytelnicy mogą zapoznać się z Pani rękodziełem?
— Można je zobaczyć na fanpag'u na Facebooku - Freaky Beads.

Halina Rozalska









2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5