Słowa mają moc - o poezji Ewy Ekiert Jaworskiej

2021-06-11 10:52:00 (ost. akt: 2021-06-11 10:52:25)

Autor zdjęcia: Pawe Koziński

Już 11 czerwca w Galerii pod Belką odbędzie się spotkanie z Ewą Ekiert Jawrską - autorką tomiku wierszy pt. "Słowa". — Chciałabym zarazić ludzi miłością do słów. Przekonać, że poezja nie zawsze jest patetyczna, trudna i nudna. Bardzo wierzę w moc słów. Wierzę, że słowem można zabić, ale też uratować komuś życie — mówi autorka wierszy.
Ewa Ekiert - Jaworska od dzieciństwa wychowywana była w artystycznej atmosferze. Mama jest malarką, była nauczycielką plastyki, a tata - historyk z wykształcenia, był rzeźbiarzem.

To tata zaraził ją miłością do słów.

— W naszym domu organizowaliśmy wieczorki poetyckie, podczas których recytowaliśmy: Słowackiego, Mickiewicza, Norwida, Baczyńskiego... Tata znał fragmenty dzieł oraz wiersze na pamięć. Pamiętam, że wszyscy dorośli bardzo przy tym recytowaniu wzruszali się: mama, tata, babcia. Wtedy, jako dziecko, nie rozumiałam tego. Dziś ja się wzruszam czytając poezję, a mój syn pyta: Mamo dlaczego płaczesz? W naszej rodzinie czasami pisaliśmy do siebie wiersze. To był taki rodzaj komunikacji, żeby wyrazić uczucia, przeprosić, coś wyjaśnić — mówi Ewa Ekiert - Jaworska.

Mając 6 lat, miała pamiętnik, do którego wpisywali się jej rówieśnicy, rodzina. Do dzisiaj pamięta wiersz, który wpisał jej tata. To był pierwszy wiersz, który dla niej napisał tata. Zna go na pamięć:
„Córciu moja,
Gwiazdko złota,
Mój Promyczku roześmiany.
Tatuś kocha Cię nad życie,
Nawet we śnie tuż nad ranem.”

—Te słowa są dla mnie bardzo cenne — mówi Ewa.

Swój pierwszy poważny wiersz napisała w wieku 12 lat. Na prośbę przyjaciółki, której nie wychowywała biologiczna mama.

— Pewnego dnia zadzwoniła do mnie i powiedziała: Ewa, napisz wiersz dla mojej mamy, tylko taki, żeby ją zabolało. I tak się stało. Dzieci bywają bezwzględne. Powstał wiersz pt. „Nigdy”. Wiersz rymowany, ale z głębokim przesłaniem. I chyba od niego rozpoczęła się moja przygoda z pisaniem — wspomina Ewa.

Pisała na kartkach, karteczkach, w zeszytach, na okładkach książek dla dzieci, w notesach. Pisała wszędzie. Wiele wierszy, niestety, przepadło.

— Bardzo lubiłam pisać. Pisanie zawsze mi towarzyszyło. Stąd chyba wybór kierunku studiów - dziennikarstwo. Dużo wierszy powstało na studiach podczas nudnych wykładów – dodaje z uśmiechem.

— Jednak zdecydowanie najwięcej w Londynie, do którego wyemigrowałam na kilka lat. Wtedy zaczęłam doceniać wartość rodziny, przyjaciół, ojczyzny. Przelewałam te tęsknoty i wzruszenia na papier. Czasami jest tak, że piszę kilka wierszy w ciągu dnia. Czasami nie piszę w ogóle. Ostatnio obudziłam się w nocy z gotowym wierszem w głowie. To jeden z ostatnich, który udało mi się jeszcze zmieścić do tomiku — mówi.

Wiersze pisała do szuflady. Tylko kilku ważnych przyjaciół znało jej twórczość. — Dręczyłam ich nimi przy każdej okazji— dodaje z uśmiechem. — Moje wiersze podobały się najbliższym, ale w końcu zależało mi na tym, by ktoś z zewnątrz je ocenił.

Napisałam więc do Magdy Umer. Odpisała, żebym wysłała jej trzy wiersze — opowiada Ewa. Tylko jak spośród tylu wybrać tylko trzy? Postanowiła przemycić czwarty. Zamiast kilku zdań wstępu powstał kolejny wiersz, którego początek brzmiał:
„Proszę...,
Nie czytaj tego na kolanie,
rozsiądź się w fotelu,
napij się kawy...”

On właśnie otwiera debiutancki tomik.

Pani Magda odpisała: „Bardzo, naprawdę bardzo podobają mi się Pani wiersze...”

Dlaczego jej tomik wierszy nosi tytuł „Słowa”? Jak mówi, wierzy w moc słów. —  Wierzę, że słowem można zabić, ale też uratować komuś życie. Chciałabym, żeby ktoś się zatrzymał przy moich słowach, odpoczął od pędzącego świata. Bardzo wierzę w miłość, która może się z nich wylewać. W dzisiejszym świecie szczególnie tej miłości nam wszystkim potrzeba. Chciałabym, żebyśmy nawzajem zarażali się tą miłością. Żebyśmy nie wstydzili się kochać — mówi.

Ewa twierdzi, że jej wiersze są poszukiwaniem tego, co w życiu ważne.
— Stronię w nich jednak od moralizatorskiego tonu. Choć na pewno subiektywna ocena świata się w nich ukryła. Może niektórzy uznają moje wiersze za smutne. Nie zgodzę się z tym. Rzeczywiście niektóre poruszają trudne tematy, ale zawsze tylko po to, by sprowokować do zmiany na lepsze. Pragnę, by moja poezja niosła ludziom życie — mówi.

Większość wierszy powstała na podstawie jej osobistych doświadczeń. Ale są też takie, które opowiadają historię, czy opisują uczucia, które sobie tylko wyobraziła lub zaobserwowała.

O czym jest jej poezja? 

— Piszę o miłości do męża, syna, córki, do rodziców, siostry, przyjaciół, do ludzi w ogóle, do miejsc, kwiatów, drzew, do Boga, który uratował mi życie. Są wiersze, które poruszają poważne tematy, ale są też takie z przymrużeniem oka, które dotykają zwykłej codzienności, która może być jednak niezwykła – mówi Ewa.

I dodaje: — Chyba najwięcej moich wierszy dedykuję mężowi. To te wszystkie zakończone literką G. Myślę, że gdyby nie on moje wiersze byłyby zupełnie inne. Mój mąż, teraz również syn, Mikołaj są moimi pierwszymi recenzentami i wielkimi fanami. To ważne dla mnie.

A recenzja męża jest bardzo pozytywna.  
— Zachwyca mnie najbardziej w wierszach Ewy jej sposób postrzegania świata. Ma niesamowitą wrażliwość na ludzi i na to, co się z nimi dzieje — mówi Darek Jaworski, mąż Ewy.

Dlaczego w końcu zdecydowała, że wydała swój debiutancki tomik?
Powodów było kilka. — Po pierwsze uwierzyłam, że one są warte wydania. Po drugie zmotywowali mnie do tego moi przyjaciele. W realizacji tego tomiku bardzo pomógł mi ks. Andrzej Midura oraz Fundacja Twoja Rodzina. Zaangażowało się w to naprawdę mnóstwo osób. Wszystkim dziękuję. Z serca dziękuję też wszystkim, którzy włączyli się i włączą w akcję pt. Wszyscy mają Słowa... Mam i ja, udostępniając w mediach społecznościowych zdjęcia z moim tomikiem — mówi Ewa.

Od kilku miesięcy Ewa uczy się pisania tekstów piosenek pod czujnym okiem pewnego mistrza. Jest duża szansa, że jeden z nich zaśpiewa znana i ceniona  polska artystka. — Ale na razie nazwiska nie zdradzę — mówi Ewa.

Kilka jej wierszy posłużyło kiedyś jako teksty piosenek nidzickiego, nieistniejącego już, zespołu Impuls.
— Bardzo dziękuję chłopakom, że zaufali mi wtedy. Szczególnie Pawłowi Kozińskiemu, wokaliście zespołu, za interpretację — mówi.

Jacy poeci są dla niej wzorem? 
Jej ukochani poeci to: Poświatowska, Pawlikowska-Jasnorzewska, Różewicz, Herbert, Baczyński, ks.Twardowski, Leśmian, Staff, Wojaczek... i wielu, wielu innych. Bardzo ceni sobie też twórczość Agnieszki Osieckiej. Od małego słuchała płyt Ewy Demarczyk i Edyty Geppert.

—Twórczość obu pań miała ogromny wpływ na kształtowanie mojej wrażliwości — zapewnia. — Mam nadzieję, że już niedługo, specjalnie dla mieszkańców powiatu nidzickiego i nie tylko, zorganizujemy kilka spotkań z moją poezją, w różnych ciekawych odsłonach. Na które już dziś serdecznie zapraszam – kończy Ewa Ekiert – Jaworska.

Każdego, kto chciałby mieć na swojej półce tomik z poezją Ewy Ekiert-Jaworskiej, zapraszamy do Nidzickiego Ośrodka Kultury. Można też bezpośrednio kontaktować się z autorką.
Wyjaśnia, że każda złotówka ze sprzedaży tomiku zostanie przekazana na wydanie kolejnej książki- świadectw osób, którym Bóg uratował życie. Zapoczątkuje to realizację projektu, o nazwie: Książka rodzi książkę.

Zapraszamy na spotkanie z Ewą Ekiert Jaworską już 11 czerwca o godz. 18:00 w Galerii pod Belką w nidzickim zamku.

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5