Nie chcą dłużej żyć w smrodzie

2017-11-24 07:00:00 (ost. akt: 2017-11-23 18:17:37)
— Tak się nie da żyć! Od lipca w naszych mieszkaniach śmierdzi szambem. Dłużej tego nie wytrzymamy — mówili mieszkańcy bloku zlokalizowanego przy Traugutta 7A. Burmistrz Nidzicy zapewnia, że problem zostanie rozwiązany.
Do naszej redakcji zgłosili się zdenerwowani mieszkańcy.

— Problem pojawił się w momencie przebudowy sieci na ul. Traugutta. Początkowo wstydziliśmy się przyznać jeden przed drugim, myśląc ,,a to może tylko u mnie tak śmierdzi".

Jednak podczas rozmów sąsiedzkich okazało się, że dotyczy on nas wszystkich. Codziennie zalewa nas fala smrodu. O różnych porach dnia. Rano, wieczorem, a nawet w nocy. Latem wszystkie okna mieliśmy otwarte.

Zaczął się sezon grzewczy, jest zimno, a my dalej jesteśmy zmuszeni całymi dniami wietrzyć mieszkania — mówi jeden z mieszkańców.

Jego sąsiadka dodaje, że próbowali już wszystkich sposobów - odświeżaczy powietrza, świeczek zapachowych, zalewania domestosem, kretem, octem czy zasypywania sodą. Nic nie pomaga.

— Zapachy się mieszają i jest jeszcze gorzej. Tego nie można wytrzymać. Jak zaczyna śmierdzieć wychodzę z domu. Ale moja mama ma 84 lata, nie chodzi, jest przykuta do łóżka. Uskarża się na ból głowy, kilka razy dziennie mierzy ciśnienie.

A przecież siarkowodór jest trujący. Mieszkająca obok sąsiadka ma problemy z tarczycą, dusi ją, pogorszył jej się wzrok. Smród dopada nas nawet w nocy. Nie da się spać, trzeba wstać, otworzyć okna i ubrać się w ciepłe swetry. Mamy XXI wiek, to nie do pomyślenia, żeby tak śmierdziało — mówi kobieta.

Mieszkańcy podkreślają, że odór obecny jest także w pobliskich sklepach i blokach.

— Podobnie jest, gdy wychodzi się na ulicę. Najbardziej śmierci przy studzienkach kanalizacyjnych koło bloku. Mieszkam tu 30 lat i nigdy wcześniej takiego problemu nie było. Zarządca budynku robi, co może. Sprawdza studzienki, wysyła pisma, naprawdę o nas walczy. Niestety, póki co bez echa. Boimy się, że roboty się skończą, a my zostaniemy z tym smrodem — martwi się mieszkanka.

Mieszkańcy zgłosili problem burmistrzowi Nidzicy Jackowi Kosmali.

— Wspólnie z prezesem wodociągów, Bogdanem Kalinowskim spotkaliśmy się z zarządem nieruchomości. Jeden z lekarzy przyjmujących w przychodni zgłosił nam problem z nieprzyjemnym zapachem w jego gabinecie.

Poprosiliśmy pana, który projektował przepompownię do Napiwody, by przełączył mieszkańców z sieci przy ul. Rataja. To rozwiązało problem w ośrodku zdrowia, niestety jak się okazało, utrudniło życie mieszkańcom bloku przy Traugutta 7A — tłumaczy Jacek Kosmala.

Burmistrz podkreśla, że projektant wskazał im dwie możliwości rozwiązania problemu. Pierwszym z nich jest wsypywanie chemikaliów do kanalizacji i neutralizowanie zapachu siarkowodoru.

Drugim natomiast jest przebudowa studni lub budowa nowej między blokiem a przychodnią.

— Zdaniem prezesa MWiK mieszkańcy mają nieszczelną instalację. Ci natomiast zaprzeczają, tłumacząc, że niektórzy mają nowo wybudowaną. Prezes kupi oddymiarkę do sprawdzenia szczelności.

Jeżeli okaże się, że nie to jest powodem nieprzyjemnego zapachu podejmiemy kolejne kroki. Jeżeli żadne z zaproponowanych działań nie przyniesie efektów, będziemy musieli przełączyć mieszkańców z powrotem do Rataja. Naszym obowiązkiem jest zapewnienie mieszkańcom normalnych warunków do życia — zaznacza burmistrz Nidzicy.
zl


Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Glupia gadka #2389738 | 84.62.*.* 3 gru 2017 17:21

    Nie dosyc, ze sie zglosili to byli do tego zdenerwowani. Co zrobicie jak nie bedziecie chcieli juz tego wytrzymac.

    odpowiedz na ten komentarz

  2. Tak pachnie #2389702 | 94.254.*.* 3 gru 2017 16:31

    Wasze g....

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) odpowiedz na ten komentarz

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5