KOBIECYM OKIEM: Uciekająca panna (nie)młoda [FELIETON]

2021-10-10 15:00:00 (ost. akt: 2021-10-15 12:17:19)

Autor zdjęcia: Oliwia Suchecka

Pamiętacie może serial „Seks w wielkim mieście”? Główna bohaterka (swoją drogą moja idolka i serialowa felietonistka) Carrie - zakochana po uszy w niestabilnym Mr Bigu, który raz odwzajemniał jej uczucia i dawał nadzieję, a raz odrzucał i wymykał się niepostrzeżenie… czasami na kilka lat.
W serialu był też inny ważny mężczyzna - Aidan, który był najrozsądniejszym, najbezpieczniejszy i najstabilniejszym partnerem Carrie. Tragizm polegał na tym, że cała trójka balansowała w trójkącie nad przepaścią i żadne szczęśliwe na dłuższą metę nie było. Aiden wszystko wybaczał, Big pojawiał się i znikał, a Carrie nie umiała się zdecydować czy chce rollercoaster, czy bezpieczną przystań. Jednak nie chcę pisać wam fabuły serialu tylko omówić bardzo ważna kwestię związaną z bliskością, bowiem każdy z bohaterów przedstawia jedną z trzech form bliskości partnerskiej.

Carrie - typ lękliwy - uzależniona, pełna wątpliwości w siebie, pragnąca wielkiej miłości do osoby, która działała na nią toksycznie, podejrzliwa, zawsze pisząca najgorsze możliwe scenariusze, idealizująca partnera, nie czującą się dostatecznie dobra, emocjonalna, niestabilna, partner jest dla niej całym życiem, poświęca wszystko dla niego, bo boi się że odejdzie i że już nikogo sobie nie znajdzie, zakompleksiona, oddana, stawiająca potrzeby innych nad swoimi, kłótliwa, często o rzeczy błahe

Mr Big
- typ uciekiniera - bojący się zależności, pragnący wolności, niedoceniający, nie liczący się z uczuciami innych, odpychający wszystkie uczucia, najdłużej ze wszystkich w trybie oczekiwania na wyidealizowną, nierealna i romantyczna miłość swojego życia, niezależny i płytki, o wszystko obwinia partnera, nie ponosi odpowiedzialności, wiąże się w związki, które z góry są skazane na porażkę, lubi gierki i często niepotrzebne wzbudza zazdrość w partnerze - a to wszystko przez obawę, że będzie cierpieć. Bo nie jest wcale tak silny na jakiego wygląda, po prostu wszystkie uczucia chowa głęboko w sobie.

Aiden
- typ bezpieczny - stabilny, dobry, który kocha, wierzy, wybacza, stoi murem za partnera, nie lubi gierek, jest szczery, ma zawsze dobre intencje, wierzy w to że wszystko się uda i da się naprawić, nie odejdzie od żony/partnerki, zostaje w relacji nawet mimo bólu i cierpienia bo jest stały i zawsze stara się wytłumaczyć i usprawiedliwić, przez co podwójnie cierpi, nie zostawi kogoś w potrzebie, dlatego często wiąże się z osobami „kłopotliwymi”, bo czuje potrzebę pomocy, naprawy, jest opanowany, romantyczny, jednym słowem po prostu IDEAŁ!!!!

Warto w tym momencie zastanowić się kim Ty, Drogi Czytelniku jesteś (zawsze chciałam się tak do was zwrócić), czego pragniesz najmocniej i czy twój związek to bezpieczna przystań czy może mała łódka na środku morza w czasie sztormu z chwilami na rozpogodzenia?

Zacznę pierwsza: Zgadnijcie, którym typem jestem ja?
Niestety… wychowana w domu, gdzie mama jak mantrę powtarzała „Daria, musisz być niezależna, samowystarczalna, mężczyźni są źli i niepotrzebni, kup sobie psa”. Kupiłam psa, a nawet dwa, jestem sama, niezależna…. No i tak jak się domyślacie - zostałam uciekinierem - jak tylko zaczynam coś czuć do mężczyzny, on jest cudowny, idealny, czuły, opiekuńczy. Ja nieoczekiwanie zakochuje się - i boom - uświadamiając sobie to prawie natychmiast wycofuję się z relacji, przed obawą, że zostanę zraniona, że będzie bolało, że moje życie i szczęście będzie zależeć od kogoś innego. Po chwili wolności wracam do niego z darami, a gdy ten nieszczęśnik zaczyna ponownie otwierać serce to ja znów zwiewam. I tak w kółko, aż ten całkowicie się na mnie wypnie. Daria ucieka, odpycha, staje się chłodna… I znów została sama. Biedna ona. Biedny on.

Dzisiaj chcę żyć inaczej, potrzebuje zależności, wierzę że tylko będąc na bezpiecznej przystani przy kimś, kto jest stabilny jestem w stanie otrzymać swoją niezależność, nie bojąc się o to że mnie zostawi, nie zaakceptuje, czy zrani. Bo dzisiaj wiem, że związek to nie powinny być wielkie emocje, sztormy, adrenalina, huśtawki i burze, których szukałam w facetach, bo z takimi dopełniałam swoją potrzebę niezależności i wolności, bo gdy w grę wchodzą emocje to łatwiej mi odchodzić i wracać, zwalając winę na druga stronę. A związek to powinien być spokój i bezpieczeństwo… z chwilowymi zmianami pogody, ale mimo wszystko - stabilność i pewność partnera. A ja paradoksalnie w takich widziałam potencjalnych kandydatów na mężów, czyli tych drani, przed którymi ostrzegała mnie mama. Nie obwiniam tutaj nikogo, moja mama chciała dobrze i ostrzegała mnie przed cierpieniem, które jest przecież nieodłącznym elementem miłości, bo związek to najpiękniejsze i czasami najgorsze momenty w naszym życiu. RIDE OR DIE - remember?

Piszę o tym, bo mam tutaj wiele kobiet, których partnerzy również pragną wolności, niezależności i braku bliskości, czasami bardziej od rodziny. Czy da się z nami - uciekinierami - żyć? Zdecydowanie tak, ale nie jeżeli zakładacie 100% swojego szczęścia uzależnieni, bo uciekinierzy czasami potrzebują odrobiny przestrzeni, prywatności i niezależności. Jednak da się wypracować zdrowy kompromis. Najważniejsza jest komunikacja i określenie swoich potrzeb. Czasami uciekinier zwieje gdzieś, ale jak te koty - wróci pod warunkiem, że zaufanie będzie stało w związku na piedestale. Jeżeli będziesz podejrzliwa, karcąca, krzycząca, obwiniająca i sprawdzająca, to wtedy najczęściej dochodzi do rozstań i zdrad. Daj wolność, jeżeli wróci jest twój. Jeżeli nie to nigdy twój nie był. Zaufaj mu - potrzebuje miłości tak samo jak każdy, albo może bardziej - tylko najpierw trzeba złamać jego skorupę, wyjąć lęki przed zbliżeniem, bliskością i pokochać takim, jakim jest oraz opierdzielić czasami bardzo mocno. ALE NIE KRYTYKOWAĆ! Powiedzieć o tym czego się chce, czego pragnie, ale nigdy nie karć uciekiniera, bo…. ucieknie. Are you lost baby girl?

Tutaj lubię zacytować Buddę: "The mind is everything. What you Think, you become"- wszystko, co sobie wyobrażasz może się zdarzyć jak samospełniająca się przepowiednia. Gdy boisz się, że partner ciebie oszukał to twoje nastawienie do niego z góry staje się negatywne, podejrzliwe, karcące… więc ten w końcu to robi. Bo boi się skutków tak samo jak ty przyczyny. Natomiast jeżeli twoje nastawienie będzie zawsze pozytywne to i życie w związku staje się przepełnione miłością, harmonią i ciepłem. Bo każdy z nas pragnie miłości i bliskości z drugim człowiekiem, tak zostaliśmy stworzeni i już!

Wracając do serialu, a w zasadzie do filmów będących kontynuacją "Seksu" - Mr Big prosi Carrie o więcej przestrzeni, a wtedy ta ożywia uczucia do Aidena, bo poczuła lęk, że jest niewystarczająca. Ostatecznie jednak znów zraniła dobrego chłopca, skruszona wróciła do Pana Uciekiniera. Nie wiem co będzie dalej, bo szykują się nowe sezony niebawem, ale wiem jedno - nie interesują mnie romanse, flirty, podrywy, niezobowiązujące randki. Emocjonalny rollercoaster to nie miłość! JA POTRZEBUJĘ STABILNEGO AIDENA, który mnie pokocha, ogarnie, zaopiekuje się mną, będzie miał dużo cierpliwości i czasami mnie opierdzieli. Żeby móc się później pogodzić oczywiście. Bo szczęście jest tylko wtedy prawdziwe, gdy możesz je z kimś dzielić. YOU ARE THE ONE!

I jak już poleciał taki realtalk, to muszę wrzucić mój ukochany kawałek Varius Manx:

Spróbuj choć raz odsłonić twarz
I spojrzeć prosto w słońce
Zachwycić się po prostu tak
I wzruszyć jak najmocniej
Nie bój się bać, gdy chcesz to płacz
Idź szukać wiatru w polu
Pocałuj noc, najwyższą z gwiazd
Zapomnij się i...
...tańcz

Wasza Ms D.

FatKeller


O AUTORCE:
Fot. Piotr Arnold fotografia
Daria Keller (bo tak naprawdę się nazywa), chociaż większość osób mówi po prostu - FATKELLER - absolwentka AWFiS w Gdańsku, specjalizacja instruktor fitness, trener personalny oraz dietetyk. Po 9 latach w szkole sportowej w Mrągowie, pływając na żaglówkach i windsurfingu nauczyła się, że tylko ciężką pracą można osiągnąć sukces - co codziennie pokazuje swoim klientom w FatKeller - Studiu Fitness Online - ale podkreśla, że na treningu trzeba przede wszystkim czuć (oprócz mięśni) dobrą zabawę i przyjemność z tego co się robi, bo bez tego jest nudno... więc próbuje tą pasje przelać na swoje Fatkillerki! Trzy lata pracy w szkole rodzenia, pozwoliły na zdobycie praktyki z kobietami w ciąży na tyle potężnej, że nauczyła się tam trzech rzeczy:
1. Kobieta w ciąży powinna ćwiczyć, jeżeli chce łatwiej przejść samą ciążę i poród.
2. Kobieta w ciąży ma zawsze rację.
3. Kobieta w ciąży ćwiczy podwójnie...
Dzięki swojej pracy codziennie rozmawia z dziesiątkami kobiet, o których pisze miedzy innymi w swoich felietonach. Daria prywatnie mówi do siebie "Daria, ty super pogromco tłuszczu! Jaki dziś będzie piękny fit dzień, bo znów zabierzemy dziewczynom po parę centymetrów z obwodów i napiszemy o tym dniu KOBIECYM OKIEM"


2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5